Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

Posted

Milena9 napisał(a):
Zgadzam się, ja z moim psem wole pracować teraz jak ma 8 lat niż jak miał 2 jest teraz bardziej skupiona. Każdy się dziwi że taki stary pies a się nowych rzeczy uczy ;)

ja też wolę swoje dorosle uczyć nowych rzeczy niż szczyla który woli się bawić....
coś co baaardzo opornego dorosłego psa uczę 2 dni (ale to musi być wyjątkowo oporny pies na nauki) to u szczyla zajęło mi 2 miesiące....

  • Replies 32.4k
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

Top Posters In This Topic

Posted Images

Posted

lika1771 napisał(a):
a_niusia tylko pozazdroscic tak madrych sunieczek praktycznie nawet myslicie tak samo tylko czekac,az napiszesz,ze ci przyniosy kawe do lozka.Moja 4l corka twoim zdaniem to tez bachor,bo chciala poglaskac ladnego pieska?

moja cóka ma niecałe 4 latka i tak uważam, że to jest nienormalne gdyby chciała głaskac obce psy...
Owszem zwraca uwage na każdego niemal psa (ma to po mamusi hihi), ale nie wpadła nigdy na pomysł żeby go pogłaskać...pewnie dlatego, że nigdy tego nie robiła, nigdy jej tego nie proponuje i nie zachęcam...bo obce psy, to obce psy! Poza tym bedac dogomaniakiem musze miec swiadomosc, ze wiekszosc przecietnych wlacicieli psow nie zna wlasnych psow i nie wierzyłabym w ich "on nie ugryzie". Nawet jak jakis pies podchodzi, to zawsze jej tłumacze, że tak fajny piesek, ale pamietaj żeby go nie dotykać, żeby się nie przestraszył. I nie, moje dziecko nie boi się żadnych psów;-) Ale doskonale wie, jak się zachowac przy obcych psach by ich nie sprowokować, ani nie drażnić. Z psami znajomych/rodziny szaleje aż miło popatrzeć, ale to są psy, które ja doskonale znam i one znają moje dziecko. Jako matka i właścicielka psów (psów, ktore wzbudzają olbrzymie zainteresowanie wsrod dziecki) uważam za niekulturalne wogole pytanie się mnie, czy mozna pogłaskac moje psy i nigdy na to nie pozwalam. To tak jakby ktoś podszedl i zapytał czy moze pogłaskac moje dziecko bo ma takie sliczne włoski...a wypierdzielaj mi człowieku od mojego dziecka!

Posted

ja też pozwalam, kiedyś Etna się bała ludzi i dzięki temu przestała. nie widzę powodu, by ukrywać swojego psa przed innymi ;) kiedy nie chciała by ją dotykać to się odsuwała. teraz wie, że ma wybór. zawsze wybiera wymuszanie o większą ilość głasków ;)

Posted

Ja nie pozwalam obym dzieciom głaskać moich psów. Niby są przyjazne, szczególnie Felek, ale widziałam już tak źle wychowane dzieci, np. chłopaczka, który skoczył na Kaktusa mojej siostry nagle, bez ostrzeżenia i zaczął szarpać, a miał może 4 lata. Pies ma swoje granice, dlatego pozwalam na kontakty tylko z dzieciakiem, który najpierw zapyta, a mamusia nie piszczy i nie histeryzuje, że pies, ani nie grucha do psa lub dziecka. Mojemu synkowi też nie pozwolę lecieć do każdego napotkanego psa. Szlag mnie trafia, jak obce dziecko lezie z łapami do moich psów - rodzic jest kretynem i dziecka nie pilnuje, a ja mam odpowiadać, jeśli pies się przestraszy i chapnie ostrzegawczo, jak na niego maluch nagle wyskoczy.Dlatego unikam takich sytuacji.

Inna sprawa, że ostatnio odciągałam uwagę samoswojego malamuta od moich psów wołając go do siebie, a szłam z wózkiem. Pies radośnie podleciał i usiłował obwąchać mojego Witka, który ma 5 tygodni. No a że był wyższy od wózka, to dostęp miał ułatwiony, więc wisiałam na szyi obcego, wielkiego i silnego psa i się zastanawiałam, jak zareaguje. Na szczęście bawił się świetnie, ale wrażenie i tak średnie... Pies raczej zgubiony lub wywalony, bo zapuszczony strasznie, ale nie mogłam go zgarnąć, u mnie były akurat 3 psy, 3 szczury i mój synek, a malamut pobiegł dalej. Szkoda, piękny był, zupełnie nie na moje możliwości, ale wspaniały.

Posted

lika1771 napisał(a):
a_niusia tylko pozazdroscic tak madrych sunieczek praktycznie nawet myslicie tak samo tylko czekac,az napiszesz,ze ci przyniosy kawe do lozka.Moja 4l corka twoim zdaniem to tez bachor,bo chciala poglaskac ladnego pieska?


Jest różnica pomiędzy tym, co się chce, a co się robi :). Tym bardziej, że nigdy nie wiadomo dlaczego dana osoba nie pozwala pogłaskać swojego psa. Może nie chodzi o kaprys, ale najzwyczajniej w świecie pies jest chory, zapchlony, nie toleruje obcych, właściciel nie umie przewidzieć jego zachowania i go kontrolować. Drugą kwestią jest też "poza", z jaką podchodzisz do tego tematu. Większość pytań o pozwolenie na pogłaskanie psa prowadzą osoba zainteresowana i właściciel. A ile ma do "mówienia" pies, którego wszystko dotyczy? Może go coś boleć, a wtedy nagle, gdy dziecko dotknie bolącego miejsca, pies ugryzie automatycznie, odruchowo. I co będzie dalej, jak myślisz?
Poza tym, nie rozumiem idei "głaskania ładnych piesków". Czy to jakaś wystawa maskotek do wyczochrania? Każdy pies i jego właściciel ma własne życie. Chcą wyjść na spacer, wyskakuje gromada dzieci z pytaniem; ćwiczą posłuszeństwo, to samo; bawią się piłką, dzieciaczki, jak na zawołanie. Takie wyskoki często dekoncentrują psy, a nawet chcą one bronić zasobów (piłeczki, szarpaczka). Oczywiście, dla mamuś, które świata nie widzą poza ukochanymi dzieciaczkami (często niewychowanymi) to sygnał, że mają doświadczenie z agresywnym psem i właścicielem psy-chopatą :D. Już nawet nie mówię o dzieciach nie pytających o pozwolenie czy pastwiących się nad nową, żywą zabaweczką.

liko, ten cały mój wywód nie był do Ciebie, podjęłam sprawę ogólnie :).

Posted

Sybel, ale ja nie mówię o osobach, które głaszczą bez pytania, tylko takich co pytają. rzadko kiedy ktoś wyciąga łapy do mojej suki, bo nie jest małym, słodkim pieskiem ;) ale kiedyś jakiś głuchoniemy pan w autobusie drażnił ją... machał ręką przed nosem itp, a ja nie mogłam mu nic powiedzieć, bo nie słyszał :roll:
dziś też jakiś chłopczyk leciał do niej, ale mama go szybko złapała

Posted

motyleqq napisał(a):
ale kiedyś jakiś głuchoniemy pan w autobusie drażnił ją... machał ręką przed nosem itp, a ja nie mogłam mu nic powiedzieć, bo nie słyszał :roll:

było zacząć robić to samo jemu:evil_lol:

Posted

Hm, ja we Wrocu prawie pacnęłam po łapach rozwydrzoną dziewczynkę, lat koło 10, która na widok psów wydała kwik i wyciągnęła ręce w kierunku Zu, nachylając się - ciasna uliczka, nie mamy jak odejść, psy zmęczone, miałam już wizje odgryzionych paluszków, więc zablokowałam dziecko, a jedną rękę sobie naszykowałam, żeby je fizycznie przytrzymać w razie czego, skoro matka i babka, czy ktokolwiek to był, nie panowały nad swoim dzieckiem... :roll:

Posted

Beatrx napisał(a):
było zacząć robić to samo jemu:evil_lol:


hehehe tak :lol: całe szczęście Etna nie reaguje na takie zaczepki, raczej ma minę 'ale o co chodzi?'

Posted

Nienawidzę głaskania moich psów. Miałam z tym ogromny problem kiedy Bono był mały, bo ciaptaki posokowe są napradwę bardzo urokliwe i ciężko przejść obojętnie. Do tego zazwyczaj są przyjaciółmi całego świata. Przeżyłam. Teraz jest dorosły i mężny (tak nazywam te dwa kilko nadwagi:evil_lol:), więc już tak się nie pchają do niego. Mała Zuzia wynagrodziła mi te trudne chwile, bo ona od początku nie życzyła sobie żadnej poufałości. Ale była raz jedna sytuacja, którą zapamiętałam i w której byłam naprawdę wredna. Zuzia okazała się być psiakiem, który ma wrodzony aport, co mnie bardzo ucieszyło i często to ćwiczyłyśmy. To były nasze początki, więc bardzo się starałam, żeby nie popełnić błędu i żeby tego nie zepsuć. No i kiedyś podchodzi pani i pyta, czy jej synek (jakieś 5-6 lat) może porzucać pieskowi piłeczkę. Bez zastanowienia mówię - NIE. No bo jak, ja tu staram się poprawnie, to młody szczeniak jeszcze, dopiero budujemy relacje, to gdzie, żeby ktoś obcy jej rzucał. Kurcze, a ten chłopak się popłakał. Dziwnie mi się zrobiło, mimo wszystko.

Posted

Beatrx napisał(a):
[FONT=Times New Roman]3)[/FONT] [FONT=Times New Roman]prowadzenie psa na uwięzi oraz nałożenie kagańca psu rasy uznawanej za agresywną zgodnie z[/FONT] [FONT=Times New Roman]odrębnymi przepisami lub stwarzającemu zagrożenie dla innych osób,[/FONT] [FONT=Times New Roman]

fragment regulaminu czystości i porządku na terenie gminy Strzelce Opolskie;) wydrukuj sobie cały i w razie czego przedstaw panom policjantom;)
i nie chodzi o strasznie bab tylko o faktyczną interwencję. zobacz, kto jest u Ciebie dzielnicowym i przejdź się do niego, przedstaw sytuację, poproś o patrol w godzinach przesiadywania bab, niech z nimi porozmawiają. tu nie chodzi o to, zeby baby zaraz mandaty dostawały czy te psy zasmyczały tylko o to, żeby Twoim psom złej reklamy nie robiły.
[/FONT]


Dziękuję bardzo :) Jeśli sytuacja będzie się się powtarzać nagminnie, to faktycznie będę musiała interweniować. Choć skończy się to napiętnowaniem - u mnie w mieście lepiej mieć psa-mordercę, niż na kogoś "donieść" i poskarżyć policji... Ale z tym kagańcem fajnie, że napisałaś, bo pamiętam, że szukałam tej ustawy długo i nie umiałam znaleźć. Zaraz ją sobie wydrukuję.

Posted

murakami napisał(a):
Nienawidzę głaskania moich psów. Miałam z tym ogromny problem kiedy Bono był mały, bo ciaptaki posokowe są napradwę bardzo urokliwe i ciężko przejść obojętnie. Do tego zazwyczaj są przyjaciółmi całego świata. Przeżyłam. Teraz jest dorosły i mężny (tak nazywam te dwa kilko nadwagi:evil_lol:), więc już tak się nie pchają do niego. Mała Zuzia wynagrodziła mi te trudne chwile, bo ona od początku nie życzyła sobie żadnej poufałości. Ale była raz jedna sytuacja, którą zapamiętałam i w której byłam naprawdę wredna. Zuzia okazała się być psiakiem, który ma wrodzony aport, co mnie bardzo ucieszyło i często to ćwiczyłyśmy. To były nasze początki, więc bardzo się starałam, żeby nie popełnić błędu i żeby tego nie zepsuć. No i kiedyś podchodzi pani i pyta, czy jej synek (jakieś 5-6 lat) może porzucać pieskowi piłeczkę. Bez zastanowienia mówię - NIE. No bo jak, ja tu staram się poprawnie, to młody szczeniak jeszcze, dopiero budujemy relacje, to gdzie, żeby ktoś obcy jej rzucał. Kurcze, a ten chłopak się popłakał. Dziwnie mi się zrobiło, mimo wszystko.


Ja też nie lubię głaskania, dotykania moich psów.. Akurat one, oprócz Frotka, też nie kochają dotyku obcych. Frotka pozwalam głaskać, ale dorosłym głównie, chyba że co bardziej logicznym młodocianym. Ale dzieciom staram się łagodnie tłumaczyć, że piesek jest zmęczony, boli go głowa, boi się i takie tam. Po co już od małego uczyć dzieciaki, że psy to coś niedostępnego, złego i może uwalić...


PS. Kurczę, post pod postem mi wyszedł niechcąco, ale nie wiem jak to zmienić :(

Posted

Ja nie widze powodu do głaskania mojego psa z przyczyn podobnych, jak murakami - mój pies bardzo ciągnie do dzieci, jest do nich pozytywnie nastawiony, ale ma się skupiać na mnie, a nie dostawać głupawki na widok dzieci, bo może akurat któreś go pogłaska. Proste jak budowa cepa ;) A młody ciągle wzbudza zachwyty i powoduje świergoty obcych.

Posted

Ja z kolei mam takie podejście- może nie jakieś super-konsekwentne, ale wychodzi na dobre. Kiedy widzę że psy są spokojne, ale nie zmęczone, w dobrym humorze, nie nakręcone, czasem pozwolę pogłaskać psiaka- szczególnie Arielkę, obalając tym samym mit o TTB-mordercach. Jednak zastanawiam się, czy robię dobrze... OK, moja sucz lubi dzieci. Ale jeżeli takie dziecko później będzie chciało pogłaskać innego bullowatego i skończy się to tragedią (zbyt wiele tych psów jest w nieodpowiednich rękach- niestety) czy nie będzie w tym mojej-pośredniej, ale mojej-winy?.

Z kolei cziłek nie daję głaskać- no, prawie nigdy;) (Zdarzyło się kilka sytuacji kiedy małe same chciały poznać jakąś osobę i ta osoba chciała poznać je). W sytuacjach kiedy malutkie są zmuszane do stania i obcego dotyku reagują strachem, który niestety- szczególnie u Chicki- objawia się agresją lękową... A miałam też niejedną sytuację że dzieci po prostu nie miały wyczucia i zbyt mocno "przytulały" maleńkie, 2kg-owe pieski...:roll: Raz dosłownie dałam po łapach- mały Cyganek bez żadnego pytania wziął na ręce sunię i chciał ją ode mnie... "kupić"...:shock:... Żadne "nie" do gówniarza nie trafiały- taki mały cwaniaczek który jeszcze nie ma 10 lat, ale zachachmęcić to już potrafi...:mad:

Posted

Przeciez to nie zbrodnia,ze dziecko chce poglaskac pieska, bo w domu ma pluszowego.Jako dziecko bardzo chcialam psa moi rodzice nie zgadzali sie....Wiec chodzilam na spacer z psem sasiadow i chcialam glaskac kazdego psa.Rozumiem dzieci ktore chca poglaskac i tlumacze dlaczego nie...

Posted

zmierzchnica napisał(a):
Dziękuję bardzo :) Jeśli sytuacja będzie się się powtarzać nagminnie, to faktycznie będę musiała interweniować. Choć skończy się to napiętnowaniem - u mnie w mieście lepiej mieć psa-mordercę, niż na kogoś "donieść" i poskarżyć policji... Ale z tym kagańcem fajnie, że napisałaś, bo pamiętam, że szukałam tej ustawy długo i nie umiałam znaleźć. Zaraz ją sobie wydrukuję.

wpisz w google regulamin czystości i porządku strzelce opolskie i pierwszy link to to:eviltong:

Posted

Vesper napisał(a):
Jednak zastanawiam się, czy robię dobrze... OK, moja sucz lubi dzieci. Ale jeżeli takie dziecko później będzie chciało pogłaskać innego bullowatego i skończy się to tragedią (zbyt wiele tych psów jest w nieodpowiednich rękach- niestety) czy nie będzie w tym mojej-pośredniej, ale mojej-winy?.

dlatego pogadaj z dzieckiem. wytłumacz, ze pieska można pogłaskać tylko wtedy, kiedy mama i właściciel pozwolą, usadź sukę, powiedz dziecku, żeby najpierw dało psu rękę do powąchania, bo z pieskiem trzeba się przywitać tak jak i z człowiekiem się wita, potem niech pogłaszcze pieska pod głową i powie, jaki to piesek jest grzeczny;) trzeba edukować to młode społeczeństwo, żeby jak najmniej tragedii z udziałem psich zębów było.

Posted

A Jupi się boi obcych ludzi. Tzn nie reaguje na ludzi, którzy po prostu idą sobie obok nas (no chyba, że idą z psem :diabloti:). Ale jak już ktoś wyciąga do niego ręce, nachyla się, to podkula ogon i ucieka. Ostatnio wzięłam psa za siebie, widząc może rocznego dzieciaka, ledwo chodzącego, który truchta w naszą stronę z wyciągniętymi rękoma (i piszczącym śmiechem), ku radości rodziców... Minka im trochę zrzedła, gdy psa właśnie wzięłam za siebie i mówię im, że on nie lubi dzieci i może ugryźć :diabloti: Oczywiście skłamałam, bo Jupik prędzej by uciekł niż ugryzł, ale to przerażenie w oczach rodziców bezcenne :evil_lol: A jak biegusiem tatuś z rozpaczliwym wołaniem "Damian!" dobiegł do synka i wziął go na ręce :D
Mam nadzieję, że na drugi raz pomyślą i nie będą tacy chętni do kontaktów swojego dziecka z nieznanymi psami (nawet wyglądającymi niegroźnie jak Jupi) bo o ile Jupi nic by nie zrobił, a ja go wzięłam za nogi, tak inny pies już może być faktycznie agresywny, a właściciel może w porę nie zareagować.

Posted

lika1771 napisał(a):
Przeciez to nie zbrodnia,ze dziecko chce poglaskac pieska, bo w domu ma pluszowego.Jako dziecko bardzo chcialam psa moi rodzice nie zgadzali sie....Wiec chodzilam na spacer z psem sasiadow i chcialam glaskac kazdego psa.Rozumiem dzieci ktore chca poglaskac i tlumacze dlaczego nie...


Zbrodnia nie, ale to nie znaczy, że każdy ma ulegać. Tak samo nie życzyłabym sobie dotykania mojego dziecka/TŻta/kota/torebki czy czego tam, bo ktoś w domu ma/nie ma/ma inne/chce mieć takie i chciałby dotknąć. A już zupełnie niezrozumiałe jest dla mnie zachodzenie mi drogi czy zatrzymywanie mnie, gdy ktoś widzi, ze owszem, idę z psem, ale nie tempem spacerowym, tylko marszem, przed siebie, nie zatrzymując się na trawnikach i trzymając psa krótko, albo jeszcze mając psa i np. torby/walizki/zakupy czy co tam.

Posted

Vesper napisał(a):
Raz dosłownie dałam po łapach- mały Cyganek bez żadnego pytania wziął na ręce sunię i chciał ją ode mnie... "kupić"...:shock:... Żadne "nie" do gówniarza nie trafiały- taki mały cwaniaczek który jeszcze nie ma 10 lat, ale zachachmęcić to już potrafi...:mad:

:O też bym dała po łapach takiemu!

Posted

moj mlodszy pies dostal kilka dni temu szczepione. szczepionka jest dosc odczynowa i po prostu bola ja plecki.
kazdy wie, ze ja boli. nawet moj drugi pies jakos to pojal.

a dzis na spacerze podbiegl bachor (sorry, slodkie dzieciatko) i ja dokladnie lapa za ten biedny grzbiet. narobila pisku, bo to jest pies, ktory nigdy nie klapnal na nikogo zebami, nigdy w zyciu nie zawarczal ani nie naszczekal na czlowieka.

szczerze mowiac powinna tego gowniarza ugryzc. nie twierdze, ze by mnie to ucieszylo, bo to same klopoty, ale nie zdziwilabym sie, gdyby jakis pies w jej sytuacji tak wlasnie zareagowal.

i tyle w sprawie bachorow: ich trzeba pilnowac.

Posted

LadyS napisał(a):
Zbrodnia nie, ale to nie znaczy, że każdy ma ulegać. Tak samo nie życzyłabym sobie dotykania mojego dziecka/TŻta/kota/torebki czy czego tam, bo ktoś w domu ma/nie ma/ma inne/chce mieć takie i chciałby dotknąć. A już zupełnie niezrozumiałe jest dla mnie zachodzenie mi drogi czy zatrzymywanie mnie, gdy ktoś widzi, ze owszem, idę z psem, ale nie tempem spacerowym, tylko marszem, przed siebie, nie zatrzymując się na trawnikach i trzymając psa krótko, albo jeszcze mając psa i np. torby/walizki/zakupy czy co tam.
Takie sytuacje sa nie do przyjecia,ale czy sie dziwisz,ze dziecko chce poglaskac yorka? Sama jak widze szczeniaka to z checia bym go poglaskala, chyba kazdy tak ma...Tylko my dorosli potrafimy sie powstrzymac dzieci niekoniecznie.

Posted

lika1771 napisał(a):
Takie sytuacje sa nie do przyjecia,ale czy sie dziwisz,ze dziecko chce poglaskac yorka? Sama jak widze szczeniaka to z checia bym go poglaskala, chyba kazdy tak ma...Tylko my dorosli potrafimy sie powstrzymac dzieci niekoniecznie.


Dziecko ma rodziców, którzy powinni je uczyć zasad kultury i, jakby nie było, bezpieczeństwa. Więc o ile nie dziwię się, że dziecko CHCE pogłaskać yorka, o tyle dziwię się, że nie zostało nauczone, że chcieć a móc to dwie różne sprawy. Ja bym chciała czasem palnąć obcą osobę w jej durny łeb, ale zdaję sobie sprawe, że istnieją jakieś zasady postepowania, więc tego nie robię.

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


×
×
  • Create New...