a_niusia Posted July 23, 2012 Posted July 23, 2012 ale mnie to nie obchodzi, czego jakies dziecko sobie zyczy. kiedys jadlam sobie lody, a jakis dzieciak zaczal sie na mnie gapic i drzec gebe-mialam mu dac polizac?:)))))) dzieci sie pilnuje, pyta sie, czy moga cos poglaskac a przede wszystkim nie robi sie z siebie cymbala i nie bluzga pod nosem, kiedy ktos nie pozwala dziecku zbratac sie ze swoim psem. Quote
lika1771 Posted July 23, 2012 Posted July 23, 2012 a_niusia napisał(a):ale mnie to nie obchodzi, czego jakies dziecko sobie zyczy.kiedys jadlam sobie lody, a jakis dzieciak zaczal sie na mnie gapic i drzec gebe-mialam mu dac polizac?:))))))dzieci sie pilnuje, pyta sie, czy moga cos poglaskac a przede wszystkim nie robi sie z siebie cymbala i nie bluzga pod nosem, kiedy ktos nie pozwala dziecku zbratac sie ze swoim psem.Czy to wina dziecka czy rodzicow? Moze jakbys wytlumaczyla to moze by cos dotarlo...Czasami jezeli powie to ktos obcy bardziej dotrze do dziecka niz majaca gdzies zachowanie matka.... Quote
a_niusia Posted July 23, 2012 Posted July 23, 2012 lika1771 napisał(a):Czy to wina dziecka czy rodzicow? Moze jakbys wytlumaczyla to moze by cos dotarlo...Czasami jezeli powie to ktos obcy bardziej dotrze do dziecka niz majaca gdzies zachowanie matka.... a czy naprawde uwazasz, ze kazdy ma czas i ochote wychowywac cudze bachory? Quote
lika1771 Posted July 23, 2012 Posted July 23, 2012 a_niusia napisał(a):a czy naprawde uwazasz, ze kazdy ma czas i ochote wychowywac cudze bachory?Chodzi mi o zrozumienie i troche dobrej woli nic nie musisz robic na sile... Quote
a_niusia Posted July 23, 2012 Posted July 23, 2012 lika1771 napisał(a):Chodzi mi o zrozumienie i troche dobrej woli nic nie musisz robic na sile... to ja ci powiem tak: nie mam za bardzo zrozumienia dla niewychowanych psow i dzieci. nie zamierzam za nikogo odwalac roboty:))) Quote
Milena9 Posted July 23, 2012 Posted July 23, 2012 Ja idę sobie z moim psem, który nie lubi jak go obce osoby głaszczą, ale dziecka by nie ugryzł. Nagle z jakiegoś budynku wylatuje dwójka dzieci może z 6 lat, krzyczą "o pies, ja lubię psy" i lecą pędem z do mojego psa. Ja jako że się ogromnie śpieszyłam powiedziałam tylko, że pieska nie można głaskać i szybko się oddaliłam. A rodziców oczywiście nie ma. :angryy: Quote
motyleqq Posted July 23, 2012 Posted July 23, 2012 LadyS napisał(a):Ja nie widze powodu do głaskania mojego psa z przyczyn podobnych, jak murakami - mój pies bardzo ciągnie do dzieci, jest do nich pozytywnie nastawiony, ale ma się skupiać na mnie, a nie dostawać głupawki na widok dzieci, bo może akurat któreś go pogłaska. Proste jak budowa cepa ;) A młody ciągle wzbudza zachwyty i powoduje świergoty obcych. a ja tam uważam, że nie ubędzie mi psa, jak go ktoś sobie pogłaszcze. i jakoś nie narzekam na brak skupienia. ale oczywiście można sobie nie życzyć i inni powinni to uszanować. swoją drogą, kiedyś jeden facet bardzo chciał pogłaskać Etnę, ale ona go obszczekała, więc postanowił zadowolić się grzywkiem, którego miałam na DT. w rezultacie grzywek wyjął mu szynkę z reklamówki :evil_lol: Quote
panbazyl Posted July 24, 2012 Posted July 24, 2012 ja też nie mam nic przeciw jak ktoś się spyta czy może pogłaskać psy. Wtedy zazwyczaj się zgadzam, bo niby dlaczego mam odmówić? A dodatkowo psy mają socjalizację z obcym człowiekiem, ja wiem jak się przy tym zachowują i dodatkowo mam gratis przy przygotowaniu psów na wystawy - bo przecież sędzia też jest obcą osobą która dotyka psa i to bardziej dosadnie niż ktoś kto chce tylko psa pogłaskać. Quote
filodendron Posted July 24, 2012 Posted July 24, 2012 Jako że mam pieska o wyglądzie pluszaka, to czasem jestem wręcz nękana w sprawie głaskania. On niestety nie przepada, jak dotykają go obcy mężczyźni - nie warczy, ani tym bardziej nie gryzie, ale uchyla się przed dotykiem. Na ogół ludzie wtedy odpuszczają - w końcu są dorośli. Kobiety i dzieci mogą być :) Tu na szczęście nie ma problemu, bo dzieci faktycznie czasem są nieobliczalne. Kiedyś dopadła nas dziewczynka i z szybkością karabinu maszynowego wyrecytowała "proszę pani, jaki ładny piesek, czy mogę mu rzucić piłeczkę?". I zanim doszła do "czy mogę?" to już zdążyła mu ją wydłubać z pyska i rzucić nie bacząc na to, że pies jest na smyczy i biec nie może :D :D Wychodzę z założenia, że jeśli psu to nie przeszkadza, to mi też nie powinno. Choć na takie całkiem małe berbecie uważam, bo takie maleńkie dziecko może uderzyć psa jak się podekscytuje (albo wczepić się w futro :)). Quote
LadyS Posted July 24, 2012 Posted July 24, 2012 motyleqq napisał(a):a ja tam uważam, że nie ubędzie mi psa, jak go ktoś sobie pogłaszcze. i jakoś nie narzekam na brak skupienia. ale oczywiście można sobie nie życzyć i inni powinni to uszanować. swoją drogą, kiedyś jeden facet bardzo chciał pogłaskać Etnę, ale ona go obszczekała, więc postanowił zadowolić się grzywkiem, którego miałam na DT. w rezultacie grzywek wyjął mu szynkę z reklamówki :evil_lol: Owszem, psa nie ubędzie, ale człowieka też nie ubędzie, jak nie pogłaska. Oczywiście sa osoby, które Jaxa głaszczą - głównie psiarze, ludzie bez psów też, szczególnie, gdy ktoś sympatycznie zagada. Małym dzieciom nie pozwalam go głaskać, bo rodzice potem mają pretensje, że polizał/popatrzył/skoczył nie daj borze szumiący. Dzieciom bawiącym się na podwórku i biegnącym do niego hordą tez nie pozwalam go głaskac, bo widze, ze on jest przytłoczony ilością osób. Tak samo dzieciom z wszelkimi zabawkami, bo Jaxa bardziej interesuje zabawka, niż dziecko ;) A jak ktoś podchodzi i zadaje pytanie, czy moze oraz próbuje głaskać, nie czekajac na odpowiedz - nie pozwalam z czystej złośliwości :lol: Quote
aniawis39 Posted July 24, 2012 Posted July 24, 2012 Chciałam dać tylko jedno sprostowanie do tej całej sytuacji z yorkiem. Gdy jakikolwiek pies się zbliżał, Maja zawsze była przy mojej nodze! Nigdy nie było tak, że szła sobie z przodu i zaczynała się na jakiegoś psa! W sytuacji z yorkiem posunęłam się z Mają tak, że stałam przy krzakach, sunia stała przy mojej nodze, a wtedy york do nas podleciał. Jednak na co moje tłumaczenia, jak wszyscy są mądrzejsi ode mnie... Nie dziwię się, że opinie o dogo krążą, jakie krążą. :shake: Quote
FLY Posted July 24, 2012 Posted July 24, 2012 aniawis39 napisał(a): Jednak na co moje tłumaczenia, jak wszyscy są mądrzejsi ode mnie... Nie dziwię się, że opinie o dogo krążą, jakie krążą. :shake: Weż przykład z dresa i wyluzuj:P Quote
Vailet Posted July 24, 2012 Posted July 24, 2012 co do dzieci podbiegających do psów : http://nasygnale.pl/kat,1025341,title,Pies-pogryzl-twarz-rocznego-malenstwa,wid,13188733,wiadomosc.html?ticaid=6edcf Tu piszą że pies był na smyczy nie piszą takich rzeczy jak "pijany właściciel puścił smycz" itp. więc wina stoi po dwóch stronach. Nie wiem jak było ale zakładam że mama podeszłą z dzieckiem do psa "bo taki ładny" pies nie wiedział o co chodzi i ugryzł. Piszą tylko obarczając właściciela że prowadzi psa bez kagańca. Owszem był pijany ale miał psa na smyczy. Quote
panbazyl Posted July 24, 2012 Posted July 24, 2012 no niestety, u nas pod słowem "pijany" mamy od razu złe konotacje. Ale będąc pod wpływem alkoholu niestety jakby to ująć - tracimy wiele praw. A jest to dyskryminujące, bo czy wypicie piwa (co często robimy) od razu robi z nas "pijanych"? ale to chyba nie na ten wątek.... i moje radykalnie-liberalne patrzenie na świat. Quote
motyleqq Posted July 24, 2012 Posted July 24, 2012 FLY napisał(a):Weż przykład z dresa i wyluzuj:P tja, ciekawe czy Ty byłabyś wyluzowana trzymając dużego psa, który nie lubi kontaktów z innymi psami, gdy jakiś do Was podlatuje. każdy ma prawo decydować o tym, jakie i czy w ogóle psy mają się zapoznawać z własnymi. Quote
motyleqq Posted July 24, 2012 Posted July 24, 2012 panbazyl napisał(a):no niestety, u nas pod słowem "pijany" mamy od razu złe konotacje. Ale będąc pod wpływem alkoholu niestety jakby to ująć - tracimy wiele praw. A jest to dyskryminujące, bo czy wypicie piwa (co często robimy) od razu robi z nas "pijanych"? ale to chyba nie na ten wątek.... i moje radykalnie-liberalne patrzenie na świat. 2,2 promila to chyba nie jest jedno piwo? Quote
gops Posted July 24, 2012 Posted July 24, 2012 motyleqq napisał(a):2,2 promila to chyba nie jest jedno piwo? raczej 5-6 na dorosłego mężczyzne . niewiadomo jak było i nie widzę sensu snuć domysłów . Quote
panbazyl Posted July 24, 2012 Posted July 24, 2012 trzeba doliczyć jeszcze osobnicze przyswajanie alkoholu - a to już tak oczywiste nie jest. Ja nie lubię oceniać ludzi po pozorach. Quote
FLY Posted July 24, 2012 Posted July 24, 2012 motyleqq napisał(a):tja, ciekawe czy Ty byłabyś wyluzowana trzymając dużego psa, który nie lubi kontaktów z innymi psami, gdy jakiś do Was podlatuje. każdy ma prawo decydować o tym, jakie i czy w ogóle psy mają się zapoznawać z własnymi. chodziło mi o te teksty ahh i co z moich tłumaczeń jak dogo i tak jest złe i wszyscy są przeciwko mnie. Swoją drogą nie wiem o jakim dużym psie piszesz bo w historii był ratler czy coś w tym stylu. Quote
evel Posted July 24, 2012 Posted July 24, 2012 Dla właścicieli goldenów i innych piesków, które kochają cały świat, życie pewnie jest prostsze ;) Quote
filodendron Posted July 24, 2012 Posted July 24, 2012 Vailet napisał(a):co do dzieci podbiegających do psów : http://nasygnale.pl/kat,1025341,title,Pies-pogryzl-twarz-rocznego-malenstwa,wid,13188733,wiadomosc.html?ticaid=6edcf Tu piszą że pies był na smyczy nie piszą takich rzeczy jak "pijany właściciel puścił smycz" itp. więc wina stoi po dwóch stronach. Nie wiem jak było ale zakładam że mama podeszłą z dzieckiem do psa "bo taki ładny" pies nie wiedział o co chodzi i ugryzł. Piszą tylko obarczając właściciela że prowadzi psa bez kagańca. Owszem był pijany ale miał psa na smyczy. Nie ma tam ani słowa o tym, że podeszła. Może po prostu przechodziła obok a pies był na luźnej smyczy. Jak ktoś ma 2,2 we krwi to raczej to widać. No jakoś mi nie pasuje matka z rocznym dzieckiem radośnie podbiegająca do nagrzanego starszego gościa z dużym psem o wilkowatym bądź co bądź wyglądzie. Ale życie czasem zaskakuje, kto wie. Quote
a_niusia Posted July 24, 2012 Posted July 24, 2012 ja jeszcze raz bym chciala nawiazac do glaskania oraz ubywania psa itd. otoz psy ani dzieci za bardzo same o sobie nie stanowia...ale kiedy mnie chcialy calowac ciotki jak bylam malutka, a ja zaslanialam sie raczkami, to moja mama mowila ciotka, ze maja mnie nie calowac, bo nie lubie. nadal za bardzo nie lubie, kiedy obcy ludzie mnie dotykaja (nie mowiac juz o calowaniu-naet moi najblizsi przyjaciele wiedza, ze tego nie lubie i tego nie robia), a jednak jakos funkcjonuje w spoleczenstwie i nie uciekam, kiedy np. lekarz chce mnie zbadac albo dentysta musi zajrzec mi w szczeke. podobnie jest z moim psem. nie widze potrzeby, zeby pozwalac ja dotykac obcym ludziom, bo maja na to ochote. niezaleznie od tego ile ci ludzie maja lat. i nie sadze, zeby miala przez to braki w socjalizacji. moj pies nie musi a nawet nie powinien byc przyjacielem calego swiata. nie na darmo mam taka a nie inna rase. gordon nie jest przyjacielem calego swiata i w moim mniemaniu byc nim nie musi. jeszcze mi sie cos przypomnialo...mialam moze z 17 lat, moj braciszek niecale dwa. byl calkiem mobilny, ale wygladal jeszcze jak slodki aniolek i niezbyt zajebiscie szlo mu porozumiewanie sie ze swiatem-cos tam gadal, ale na takim poziomie, ze najblizsza rodzina kumala, o co gnojkowi biega. jechalismy tramwajem do parku-uwielbial jezdzic tramwajem, ja uwielbialam jego mimo ze nie lubie za bardzo bachorow, on byl zawsze po prostu mega bachorem. i w tym tramwaju byla kilkuletnia dziewczynka ze swoja matka. dziewczynka podeszla i powiedziala "ooo dzidzius!!" po czym wyciagnela lape i zaczela normalnie na luzaka glaskac mojego brata po twarzy i wloskach. moj brat sobie tego nie zyczyl. nie byl ani niesmialy ani strachliwy. po prostu nie zyczyl sobie, zeby obcy bachor sie z nim spoufalal i w zwiazku z tym zaczal protestujaco cos tam belkotac, odsuwac sie i zaslaniac raczkami. powiedzialam uprzejmie dziewczynce, ze ma przestac, a ona zaczela drzec morde i jej matka powiedziala mi, ze jestem podla czy cos takiego, bo przeciez to tylko dziecko i jak tak dalej pojdzie to moj synek bedzie sie bal wlasnego cienia i ze takie gowniary jak ja nie powinny miec dzieci. patrzylismy na nia z moim bracholem jak na debila. otrzymala ode mnie stosowne pouczenie slowne, ale watpie, czy wziela sobie do serca slowa gowniary z dzieckiem. ja sobie nie zycze, zeby obce bachory glaskaly moje bachory czy zwierzeta...a szczegolnie jedno zwierze, bo drugie nic nie ma do bachorow, ale czesto ma morde na wysokosci ich twarzy i moga zostac polizane. Quote
motyleqq Posted July 24, 2012 Posted July 24, 2012 panbazyl napisał(a):trzeba doliczyć jeszcze osobnicze przyswajanie alkoholu - a to już tak oczywiste nie jest. Ja nie lubię oceniać ludzi po pozorach. nieważne ile wypił, ważne ile miał promili. był pijany, jeśli miał 2,2 promila FLY napisał(a):chodziło mi o te teksty ahh i co z moich tłumaczeń jak dogo i tak jest złe i wszyscy są przeciwko mnie. Swoją drogą nie wiem o jakim dużym psie piszesz bo w historii był ratler czy coś w tym stylu. duży czy mały, co za różnica. jak sobie nie życzę, to mam do tego prawo. gdyby podbiegający pies został pogryziony, to wina leży po stronie tego, co puszcza nieodwoływalnego podbiegacza luzem. ale tak, puszczajmy swoje pieski i róbta co chceta ;) evel napisał(a):Dla właścicieli goldenów i innych piesków, które kochają cały świat, życie pewnie jest prostsze ;) dokładnie ;) co do tego głaskania, to jak pies nie chce, to oczywiście nie powinniśmy go zmuszać. moja chce i zmusza do tego innych, zwłaszcza w tramwajach itp ;) ale sama też nie lubię gdy mnie ktoś dotyka. z metra wychodzę wściekła :lol: Quote
a_niusia Posted July 24, 2012 Posted July 24, 2012 ale tez w tym watku widac ostra napinke... owszem, mozesz sobie nie zyczyc itd, ale tez pies to tylko pies. nawet grzeczny piesek moze odstawic numer i nagle moze mu sie na maxa spodobac przedstawiciel wlasnego gatunku-i naprawde, to pisze ja, wlasciciel pieskow, ktore sa mega grzeczne, co kazdy na dogo wie hehehe. i wtedy nie ma co robic napiny, to sie zdarza, wlasciciel podbiegacza powinien powiedziec "przepraszam" jesli to jest faktycznie problem, a czesto nie ma zadnego problemu w psach, tylko jest w wlascicielach. u nas na dzielni jest babka, co ma springera, ktory jest straszliwie zabawowy-wiem, bo jej kiedys spierdzielil i poczekalam na nia az przylezie, a on w tym czasie tak strasznie chcial sie bawic z moimi psami, ze az normalnie za bardzo i zanim sie pobawili, musial troche dostac po uszach, zeby sie zorientowac, ze ma do czynienia z damami. a babka na widok kazdego absolutnie psa zaslania swojego i wysuwa kolana. mi tez raz powiedziala, kiedy moje dziewczyny minely ja i jej psa bedac bez smyczy, ale nawet na nich nie spogladajac-po prostu mijalismy sie po drodze, ze psy sie trzyma na smyczy, bo moga do kogos podbiec. i tutaj w tym watku w niektorych postach widac maksymalna napine, ktora jest niepotrzebna czasem zupelnie. Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.