asiak_kasia Posted March 26, 2014 Posted March 26, 2014 colirya napisał(a):Osobiście podziwiam ludzi, którzy decydują się na spuszczenie psa w tamtym miejscu. Albo są bardzo odważni albo... ;). Ja się nad rusałkę wybieram jak mi brakuje adrenaliny :evil_lol: ZAWSZE dostarcza emocji taki spacerek. Szczególnie lubię spotkać się z puszczonym luzem ONkiem (wielkosci kaukaza), a pańcio idzie sobie jakies 30m dalej-nie widac go, bo ścieżka momentami się wije i skręca pod dużymi kątami-wcale nie trzeba mieć psa, żeby się zdziwić :lol: Quote
N&N Posted March 26, 2014 Posted March 26, 2014 6.00 rano. Puste ulice. Jadę do pracy rowerem. Jest piękny dzień. Dojeżdżam do bloku przy ulicy i widzę młodą dziewczynę z psem. Pies jest bez smyczy, idzie powoli za panią. Dziewczyna widząc mnie, nie woła psa, więc domyślam się, że zwierzak niegroźny. Niestety, jestem w błędzie. Dojeżdżam powoli (ostry zakręt i obcy zwierzak luzem), a pies rzuca się w moją stronę zjeżony, ze szczekiem i z wyszczerzonymi zębami. Nie jest duży, taki lekko pod kolano, ale wyjątkowo zawzięty. Na wszelki wypadek zsiadam z roweru i osłaniam się. Dziewczyna krzyczy "on nic nie zrobi, on zawsze szczeka, ale nikogo nie ugryzł, pani jedzie dalej". Próbuję wsiadać na rower, pies doskakuje do nogi. Cofam ją w ostatniej chwili i czekam na złapanie psa. Dziewczyna powtarza, że on nie gryzie, ale nie lubi rowerów. :-o No tak, to tłumaczy wszystko. :shake: W dalszym ciągu zasłaniam się przed atakującym mnie psem (!) i proszę o zabranie go. Dziewczyna nie umie złapać pupilka. Kilkakrotnie zapewnia, że pies nic nie zrobi. Dłuższą chwilę trwa, zanim pies zostaje odgoniony (?) bo na pewno nie złapany i oszczekuje mnie z pewnej odległości z trawnika. Nie reaguje w ogóle na wołanie właścicielki. Nie ma smyczy, ani kagańca. Kawałek prowadzę rower na wypadek jakby piesek zmienił jednak zdanie i postanowił pogonić sobie rowerek. Ech. A potem dziwimy się, że ludzie nie lubią psów, boją się ich i są wprowadzane coraz to nowe zakazy i nakazy (które i tak mało kto respektuje). :roll: Nawet moje małe dziecko wie, że wołamy psa jak tylko widzimy ludzi na horyzoncie. Mimo, że pies atakiem na ludzi się brzydzi :p. Rowerzyści, dzieci i starsze osoby są ignorowane. Ale ktoś może nie lubić. Może się bać. Szkoda, że tak mało psiarzy myśli o innych ludziach. Bo to nie był pierwszy atak w tym roku. Tyle, że ten był wyjątkowo zajadły. Quote
Beatrx Posted March 26, 2014 Posted March 26, 2014 po pierwszym "ale on nic nie zrobi" trzeba było powiedzieć "ale ja mu mogę coś zrobić" to może byś się doczekała jakiejś reakcji... Quote
zmierzchnica Posted March 26, 2014 Posted March 26, 2014 4Łapki napisał(a):Jeden? Przestraszyłaś mnie teraz, bo ja będąc w Opolu puściłam Viki wolno w jakimś parczku. Dowiedziałam się później, że tuż koło komendy - TZ lepiej zorientowany w mieście powiedział mi o tym, gdy już wróciłam ze spaceru :roll: Starbucksa omijam szerokim łukiem odkąd obsługa w Dublinie kazała mi i koleżance czekać na Polkę, która akurat była na przerwie, gdy usłyszeli, jak rozmawiamy między sobą po polsku stojąc w kolejce. Mimo że problemów z angielskim nie mamy, nie mogli łaskawie przyjąć zamówienia. W Dwóch Małpach na Ruskiej mają całkiem fajną (mocną) kawę, ale to taka klitka, że pies to by musiał po suficie chodzić, by się tam w ogóle zmieścić. Sama obsługa robi tłok :evil_lol: A, wiem, to właśnie wejście na wyspę Bolko, czyli ów słynny, zabytkowy park, gdzie pies nie może nawet pierdnąć, żebyś mandatu nie zapłaciła :diabloti: Nie no, przesadzam, ale wkurza mnie to, bo mnie TZ ciągnie, żeby się przeprowadzić do Opola... A ja z psami tam siebie nie widzę. Dobrze, że to w sumie niewielkie miasto i da się z niego wyjść gdzieś w pola. No i są jeszcze wały nadrzeczne (tam oczywiście psów nie wolno spuszczać, ale wszyscy to robią... Do czasu, aż SM nie stwierdzi braków w budżecie i nie postanowi go podreperować kasą psiarzy). Haha, to bardzo dużo od samej kawiarni zależy, a nie od konkretnej sieci ;) Np. Coffee Heaven na dworcu we Wrocku to jakaś żenada, ciągle problemy, nie potrafią zrozumieć prostej prośby - proszę o kawę na wynos małą w dużym kubku - żeby mi się nie wylało. Panika, oni zawsze w małych kubkach dają i o co mi chodzi :roll: Starbucks koło Capitolu też nie zrobił na mnie dobrego wrażenia, ale ten na rynku jest ok, z psem tam nieraz wchodzę, dużo miejsca, wodę chcieli przynieść itd :) I słyszałam nieraz, jak obsługiwali kogoś po angielsku, więc może polska obsługa aż taka zaściankowa jak irlandzka nie jest ;) W sumie, jak ja byłam w Dublinie, to praktycznie dwa-trzy razy w ciągu jednego spaceru słyszałam rozmowy po polsku. Raz chciałam zagadnąć Polkę (słyszałam, jak mówi po polsku przez telefon), ale nie zdążyłam, bo spanikowana zawołała "i don't speak english" i zwiała :evil_lol: Może dlatego obsługa was tak potraktowała, jeśli mieli kontakty z Polakami, którzy ani be ani me po angielsku, to woleli zawczasu znaleźć kogoś polskojęzycznego :eviltong: A widziałaś taki sklep z polskimi artykułami spożywczymi "Biedrona"? :evil_lol: Quote
N&N Posted March 26, 2014 Posted March 26, 2014 (edited) Teoretycznie dziewczyna próbowała złapać psa. Niemrawo i nieefektywnie, ale jednak. Nie miała pretensji, że jak śmiem denerwować jej pieseczka jeżdżąc rowerem :evil_lol: Wpadki się zdarzają. Rozumiem to. Mam tylko nadzieję, że to była "wpadka", nie norma. Mimo to, spotkanie mocno niefajne i trochę się jednak wystraszyłam. I zdenerwowałam. Ale tylko trochę. :cool1::cool1: Heh, potrafię odwołać swojego psa "w locie". Na jedną komendę. "Mistrzostwo świata". :cool3: :lol: Edited March 26, 2014 by N&N Quote
Beatrx Posted March 26, 2014 Posted March 26, 2014 myślałam, że dziewczyna stała sobie z boku próbując Cię przekonać, żebyś sobie jechała i dopiero potem psa zaczęła łapać;) Quote
N&N Posted March 26, 2014 Posted March 26, 2014 Jakby tylko stała z boku, to chyba bym się zdenerowowała. ;-) Nie przepadam za atakującymi mnie psami. Nawet ślicznymi. Quote
4Łapki Posted March 26, 2014 Posted March 26, 2014 (edited) Zmierzchnica, mają tam tę śmieszną psią toaletę? Nawet zdjęcie musiałam zrobić. (Mam małą kolekcję zakazów. W internecie znalazłam tabliczkę z napisem "Okresowo rozpylany monotlenek diwodoru. Prosimy nie wyprowadzać psów!" - ktoś sobie taką ustawił, bo mu srali psami i nie sprzątali - teraz ma spokój...) Pogoda była taka, że pewnie się pochowali w najciemniejszych kątach komendy :loveu: Biedrony nie widziałam. Ale przed świętami byłam zmuszona pójść do polskiego sklepu i jakoś niemiło mi się tam zakupy robiło. Moja mama raz chciała przeprosić panią, która stała jej na drodze w alejce sklepowej. Szukała odpowiedniego słowa, a pani do niej "proszę, już panią puszczam" po polsku. Swój swego pozna :lol: Z ciekawostek, ciotka, która tam mieszka, gdy brała psa ze schronu, musiała przejść coś w rodzaju kursu przygotowawczego do adopcji. Nie pamiętam dokładnie, jak to wyglądało, ale jeździła do schroniska, mówili o obowiązkach, co się wiąże z posiadaniem psa, miała okazję poznać trochę wybraną suczkę, zanim trafiła do ich domu. Nikt jej jednak nie przygotował na to, że psina będzie zafiksowana na punkcie telewizji. Gdy leci mecz, to już w ogóle, nie ma zmiłuj... Kilka miesięcy temu przegryzła ekran laptopa na wylot, bo chciała "złapać" piłkę... Dobrze, że nic jej się nie stało, bo ekran pociekł :shake: Edited March 26, 2014 by 4Łapki Quote
Józef 37 Posted March 26, 2014 Posted March 26, 2014 W Poznaniu polecam lasek marceliński dużo ścieżek gdzie naprawdę można z pieskiem pospacerować ,i jest też wybieg dla piesków Quote
zmierzchnica Posted March 26, 2014 Posted March 26, 2014 [quote name='4Łapki']Zmierzchnica, mają tam tę śmieszną psią toaletę? Nawet zdjęcie musiałam zrobić. (Mam małą kolekcję zakazów. W internecie znalazłam tabliczkę z napisem "Okresowo rozpylany monotlenek diwodoru. Prosimy nie wyprowadzać psów!" - ktoś sobie taką ustawił, bo mu srali psami i nie sprzątali - teraz ma spokój...) Pogoda była taka, że pewnie się pochowali w najciemniejszych kątach komendy :loveu: Biedrony nie widziałam. Ale przed świętami byłam zmuszona pójść do polskiego sklepu i jakoś niemiło mi się tam zakupy robiło. Moja mama raz chciała przeprosić panią, która stała jej na drodze w alejce sklepowej. Szukała odpowiedniego słowa, a pani do niej "proszę, już panią puszczam" po polsku. Swój swego pozna :lol: Z ciekawostek, ciotka, która tam mieszka, gdy brała psa ze schronu, musiała przejść coś w rodzaju kursu przygotowawczego do adopcji. Nie pamiętam dokładnie, jak to wyglądało, ale jeździła do schroniska, mówili o obowiązkach, co się wiąże z posiadaniem psa, miała okazję poznać trochę wybraną suczkę, zanim trafiła do ich domu. Nikt jej jednak nie przygotował na to, że psina będzie zafiksowana na punkcie telewizji. Gdy leci mecz, to już w ogóle, nie ma zmiłuj... Kilka miesięcy temu przegryzła ekran laptopa na wylot, bo chciała "złapać" piłkę... Dobrze, że nic jej się nie stało, bo ekran pociekł :shake: Taaak, toaleta ze żwirem, nie wiem jaki zdrowy psychicznie pies tam będzie chciał się załatwić :evil_lol: Z tym monotlenkiem diwodoru - świetne!! :loveu: Omg, no to niezła suczka, jakiś mix BC? :evil_lol: W sumie w Irlandii mnie dziwiły te psy, były tak totalnie łagodne i ignorujące ludzi i świat dookoła, że się zastanawiałam, czy są na prochach ;) Za to jak byliśmy na klifach to spotkaliśmy psa luzem, w obroży, który nas prowadził ewidentnie na dół... Myśleliśmy, że może coś się stało właścicielowi. Poszliśmy za nim na dół, aż na plażę... Piesek kazał sobie patyczki rzucać :loveu::diabloti: Quote
Felicity Posted March 26, 2014 Posted March 26, 2014 4Łapki napisał(a): Z ciekawostek, ciotka, która tam mieszka, gdy brała psa ze schronu, musiała przejść coś w rodzaju kursu przygotowawczego do adopcji. Nie pamiętam dokładnie, jak to wyglądało, ale jeździła do schroniska, mówili o obowiązkach, co się wiąże z posiadaniem psa, miała okazję poznać trochę wybraną suczkę, zanim trafiła do ich domu. Nikt jej jednak nie przygotował na to, że psina będzie zafiksowana na punkcie telewizji. Gdy leci mecz, to już w ogóle, nie ma zmiłuj... Kilka miesięcy temu przegryzła ekran laptopa na wylot, bo chciała "złapać" piłkę... Dobrze, że nic jej się nie stało, bo ekran pociekł :shake: Z tym kursem to akurat jest super pomysł, u nas niestety często pracownicy cieszą się jak ktoś psa bierze i nie martwią się co dalej. A co do uwielbienia psa do elektroniki to Tyrion na ten przykład uwielbia gryźć mój tablet i smartka... Dobrze, że jedno i drugie leży w grubym pokrowcu. Oczywiście o kablach i innych takich nie wspominam :D Quote
4Łapki Posted March 26, 2014 Posted March 26, 2014 zmierzchnica napisał(a): Omg, no to niezła suczka, jakiś mix BC? :evil_lol: Skąd wiedziałaś? :laugh2_2: zmierzchnica napisał(a):W sumie w Irlandii mnie dziwiły te psy, były tak totalnie łagodne i ignorujące ludzi i świat dookoła, że się zastanawiałam, czy są na prochach ;) Za to jak byliśmy na klifach to spotkaliśmy psa luzem, w obroży, który nas prowadził ewidentnie na dół... Myśleliśmy, że może coś się stało właścicielowi. Poszliśmy za nim na dół, aż na plażę... Piesek kazał sobie patyczki rzucać :loveu::diabloti: Ta suczka nie ignoruje świata dookoła. Jest łagodna, ale gdy się nakręci, trudno ją wyciszyć. Prawie ją podpaliłam, gdy znienacka wleciała mi między nogi, gdy siedziałam z papierosem :oops: Boi się jadących samochodów. Pewnie jest po jakiś przejściach z tym wehikułem (jazda w środku - ujdzie, ale jadący po jezdni jest do pogryzienia). Z tego powodu używają kolczatki, gdy młodszy kuzyn z nią wychodzi. Myślę, czy nie polecić im jakiś szelek - u nas problem ciągnięcia został za ich pomocą opanowany (ich sunia ciągnie w stronę jezdni na widok auta). Felicity napisał(a):Z tym kursem to akurat jest super pomysł, u nas niestety często pracownicy cieszą się jak ktoś psa bierze i nie martwią się co dalej. A co do uwielbienia psa do elektroniki to Tyrion na ten przykład uwielbia gryźć mój tablet i smartka... Dobrze, że jedno i drugie leży w grubym pokrowcu. Oczywiście o kablach i innych takich nie wspominam :D Sama biorąc Viki sądziłam, że to trochę inaczej wygląda. Zapis w umowie o wizycie poadopcyjnej jest martwy. Szczeniak sąsiadów z tego samego schroniska po kilku miesiącach został oddany z powrotem, bo sobie z nim nie radzili (oboje pracują w czasochłonnym zawodzie, a psem "opiekowały się" dzieci). My przed kotami chowamy wszystkie kable, jakie tylko się da. Gniazdko i kabel ethernetowy chroni misterna konstrukcja. A i tak starsza kotka dopadła do ładowarki (podłączonej do kontaktu!)... Viki natomiast moim smartfonem interesuje się tylko wtedy, gdy wyciągam go na spacerze z kieszeni. No bo w kieszeniach pani ma same jadalne rzeczy ;) Quote
ailema Posted March 26, 2014 Posted March 26, 2014 To myslalam ze tylko w moim miescie syf jest straszny .Smiec na smieciu wszedzie walaja sie plastiki ,foteliki dla dzieci ,skrzynki po coli zzuzyte opony ,telewizory itp ..najgorsze sa szkla czasem musze moja psice przenosic dobrze ze wazy ok 10 kg ale w ciazy jest mi trudno ale coz mam zrobic jak nie mam jak tego obejsc nie mam polskich znakow Quote
sleepingbyday Posted March 26, 2014 Posted March 26, 2014 4łapki, "Okresowo rozpylany monotlenek diwodoru. Prosimy nie wyprowadzać psów!" doskonałe!!! oplułam ekran :-) :-) dawaj jakieś inne, strasznie jestem ciekawa. jakiś blog może by się zdał z fotkami :-). u mojej ciotki na klace latami wisiała tabliczka: " cisza nocna obowiązuje od 22 do 6,a kultura całą dobę". a u kolegi: "zabrania się wszelkiego trzepania, na klatce, na balkonach i przez okno". Quote
4Łapki Posted March 26, 2014 Posted March 26, 2014 (edited) We Wrocławiu same jakieś marne, typu "Nie sikaj na mnie" i dorysowany kwiatuszek... Przed bramą mam "Zakaz wyprowadzania sów. Nie dotyczy mieszkańców osiedla" (ktoś zamazał "p"). Coś jeszcze miałam, ale to raczej skromna kolekcja, bo wszędzie tylko przekreślone sylwetki owczarków. Z Irlandii mam hit - tablica w różnych językach o zakazie łowienia ryb. Po polsku "ryby muszą być wrucone do wody rzywe" (czy jakoś tak, ale błędy i tak nasadzili :) ). Czyli Polak zakaz połowu zignoruje, ale ważne, żeby wrucił ryby rzywe do rzeki :-D [quote name='sleepingbyday'] a u kolegi: "zabrania się wszelkiego trzepania, na klatce, na balkonach i przez okno". Wygrałaś :eviltong: Edited March 26, 2014 by 4Łapki Quote
Czekunia Posted March 26, 2014 Posted March 26, 2014 U nas można spotkać przed blokiem hity pt. "Sprzątaj po swoim psie. Nie dotyczy mieszkańców". :diabloti: Quote
klaki91 Posted March 26, 2014 Posted March 26, 2014 Józef 37 napisał(a):W Poznaniu polecam lasek marceliński dużo ścieżek gdzie naprawdę można z pieskiem pospacerować ,i jest też wybieg dla piesków ja wszystkich wybiegów unikam jak ognia raz, że pies nietowarzyski, dwa- jak już rozrzucają trutkę czy mięso z niespodzianką to właśnie głównie na wybiegach. Albo na Cytadeli (choć tam też głównie w miejscu gdzie można psy puszczać luzem). Rok temu ktoś też porozrzucał trutkę na Naramowicach i jeden pies zdechł. Mieszkam w tym rejonach, więc stres niesamowity bo w tym samym czasie moja suka miała problemy ze zdrowiem i też podejrzewaliśmy otrucie. Quote
gojka Posted March 27, 2014 Posted March 27, 2014 A u mnie ostatnio spotkałam: "Nie chcesz sprzątać po psie? Niech sra w domu!" Ale monotlenek- RE WE LA CJA!:) Wystarczy wrzucić coś z "trudnej" nomenklatury i już wszyscy się boją ;) zwykłej wody ;) Myślę,że może ten monotlenek będę w workach rzucać na paniusie srające pieskami mi pod oknem ;) Quote
asiak_kasia Posted March 27, 2014 Posted March 27, 2014 klaki91 napisał(a):ja wszystkich wybiegów unikam jak ognia raz, że pies nietowarzyski, dwa- jak już rozrzucają trutkę czy mięso z niespodzianką to właśnie głównie na wybiegach. Albo na Cytadeli (choć tam też głównie w miejscu gdzie można psy puszczać luzem). Rok temu ktoś też porozrzucał trutkę na Naramowicach i jeden pies zdechł. Mieszkam w tym rejonach, więc stres niesamowity bo w tym samym czasie moja suka miała problemy ze zdrowiem i też podejrzewaliśmy otrucie. Ja nawet z towarzyskim psem omijam wybiegi :diabloti: Jakoś mnie nie rajcuje taka forma spędzania czasu z psem. Tym bardziej, że wole towarzystwo dobierać samodzielnie, a nie liczyć, że psisko się odnajdzie w przypadkowej grupie. Inna kwestia, że ileż razy obserwowałam psy na takich wybiegach-na ogół najlepszy fun był z gnębienia "najsłabszego". Jeden pies poniewierany ganiany, i widać, że średnio komfortowo się czuje, a własciciele? Pogawędki i olew totalny na psa :loveu: W Marceliniaku to nawet ławeczki są-wiec stać nie trzeba. Piwko, papierosek piesek "se lata" cud, miód malina :evil_lol: Quote
asiak_kasia Posted March 27, 2014 Posted March 27, 2014 nie wiem czemu, ale dubelek :roll::roll: Quote
Ley Posted March 27, 2014 Posted March 27, 2014 (edited) [quote name='klaki91']ja wszystkich wybiegów unikam jak ognia raz, że pies nietowarzyski, dwa- jak już rozrzucają trutkę czy mięso z niespodzianką to właśnie głównie na wybiegach. Albo na Cytadeli (choć tam też głównie w miejscu gdzie można psy puszczać luzem). Nie strasz mnie Nikola! :crazyeye: Też wszelkie wybiegi omijam, z resztą tam zazwyczaj większe psy można spotkać, które bawią się niedelikatnie ;) A co do Marcelińskiego to w tamtym roku mieszkałam niedaleko i średnio mi podpasował... Edited March 27, 2014 by Ley błąd ort Quote
rudamaruda Posted March 27, 2014 Posted March 27, 2014 Witajcie ;) tak czytam co piszecie i muszę stwierdzić, że cieszę się, że mieszkam w Niemczech. Na każdym rogu są skrzyneczki z woreczkami by sprzątać po psie, a obok śmietniki, jak ktoś tego nie robi to ludzie zwracają sobie uwagę, a mandat to 50 euro. Mieszkamy na wsi i nasz pies, choć mieszka z nami kilka dni, ma ogromne pole do popisu, ścieżki, łąki, dróżki. Ludzie pilnują swoich psiaków, na ogół wygląda to bardzo dobrze. Na każdej bramie jest znak, że jest pies, groźniejsze psy noszą przy sobie chusty w danym kolorze żeby jako znak ostrzegawczy :) Quote
czi_czi Posted March 27, 2014 Posted March 27, 2014 Ja z kolejną dramatyczną historią- pamiętacie jak pisałam o psie, który zaatakował tą małą dziewczynkę u mnie na ulicy? Dzisiaj rozszarpał małego szczeniaka :( jakaś nastolatka wyszła na spacer ze swoim małym buldogiem francuskim, ten pies wyleciał (przelazal pod płotem ktory ci ludzie w pospiechu zakladali po tej akcji z dziewczynka) i rzucił się na małego. Dziewczyna wrzasku narobiła, złapała malucha na ręce (dobrze że był na smyczy) ale jej go wyszarpnal.... wiecie ile wazy taki brzdac, dwa razy nim pomajtal i bylo po szczeniaku..... dziwne to o tyle, ze do moich psow byl zawsze super nastawiony.... a ja myslalam ze moj pies jest agresywny bo rzeczywiscie szczeniat nie lubi...ale nigdy sie do tej pory nie posunal do spuszczenia szczeniakowi takiego wpie....lu, jak juz wrzasnie, odskoczy, klapnie zebami...ale zeby gryzc do krwi?! Quote
Koszmaria Posted March 27, 2014 Posted March 27, 2014 z dorosłym psem,który atakuje młode[ludzkiego lub psiego gatunku] jest coś nie halo. szczeniak mu pokazywał szyję albo brzuch?piszczał? pies musiał uznać chodnik przed ogrodzeniem za swoje terytorium i chyba się mocno zafiksował na pilnowaniu go,skoro atakuje nawet szczeniaka. Quote
czi_czi Posted March 27, 2014 Posted March 27, 2014 nie widzialam calej sytuacji, nie wiem czy go jakos ten maly czy dziewczyna sprowokowali... zadziwilam sie mocno po akcji z ta dziewczynka, teraz jeszcze ten szczeniak a wobec mnie i moich psow ten pies zawsze zachowywal sie inaczej O_o w ogole bylam zdziwiona ze dalej u nich jest, myslalam ze po tym pogryzieniu zostanie uspiony czy odebrany- nie wiem jak wyglada procedura Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.