mala_czarna Posted March 14, 2014 Posted March 14, 2014 Chciałam jeszcze wrócic do tematu yorków, bo jak czytam te wszystkie o pinie, to mam wrażenie, że wy naprawdę trafiacie na jakieś rozhisteryzowane paniusie, które na widok innego psa łapią swojego za szele i podciagają do góry żeby mu nikt krzywdy nie zrobił :evil_lol: U mnie na osiedlu chodzą 3 sztuki, czwartą akurat ja mam w domu. Mojej mamie nigdy nie przyszło do głowy żeby histeryzować, ograniczać kontakt z innymi czworonogami. Nasza szajba bawi się zarówno z goldenami jak i berneńczykami, zdarzyło się nawet, że po łbie lekko dostała, bo szczeniak chciał się bawić, a był chyba 40 kilo cięższy od Julki. Wkurzają mnie właściciele, bo to własnie na ich podstawie ludzie wyrabiają sobie przykre opinie na temat "yorasków". U mnie jest tylko jeden problem, że kiedy wychodzą na spacer z dwiema sztukami, to nie ma szans żeby ktoś do "yoraska" podszedł, pogłaskał, bo Frotka jest w stanie odgryźć całą dłoń, a palce wypluć. Quote
dog193 Posted March 14, 2014 Posted March 14, 2014 LadyS napisał(a):U nas u weta jest szał ciał, pies uwielbia każdego weterynarza, cieszy się, merda, z lubością wylizuje po rękach i twarzy, jeśli tylko ktoś nieostrożny zbliży się za bardzo :diabloti: Nawet na zwiotczeniu przed RTG starał się merdać ogonem, gdy wet wchodził do gabinetu, hihi :) Jak na spacerze przechodzimy obok gabinetu, to potrafi do niego ciągnąć i popiskiwać. Widać jakiś nienormalny mi się trafił :diabloti: Wszystkie zabiegi daje sobie robić bez żadnych problemów. Tak jak Jupi :D I bardzo mnie to cieszy, chociaż czasami właściciele psów, które chowają się pod krzesłami z podkulonymi ogonami, dziwnie się na mnie patrzą, kiedy próbuję poskromić mojego psa, bo ciągnie jak dziki do gabinetu ;) Quote
Martens Posted March 14, 2014 Posted March 14, 2014 Moja suka u weta ostatnio po wstawieniu na stół sama z siebie strzeliła pozycję wystawową i ani drgnęła :lol: i tak się wystawiała wetowi do oceny jakby ją sparaliżowało; chyba lepiej niż na wystawach :evil_lol: Moje staffiki w ogóle nie boją się wetów; one w sumie nie zauważają nawet, że są u lekarza, że ktoś je dźgnął igłą czy cokolwiek. Quote
a_niusia Posted March 14, 2014 Posted March 14, 2014 zwyle pies nie boi sie weta dopoki nie spotka go cos bardzo zlego. Quote
Martens Posted March 14, 2014 Posted March 14, 2014 Kwestia też wrażliwości psa; mojej nieżyjącej suce wystarczyło kilka zastrzyków, żeby wet źle jej się kojarzył - po sterylce już w ogóle była katastrofa. Cyc zastrzyków w ogóle nie zauważa; kastracja też nie zrobiła na nim wrażenia, nie spowodowała urazu do weta, gabinetu. Aczkolwiek zgodzę się, że po wielu bolesnych zabiegach spowodowanych poważnym urazem czy chorobą mało który pies radośnie wejdzie do gabinetu. W sumie jestem w stanie uwierzyć, że Cyc byłby tym mało którym psem, bo z jego wielkiej pustej makówki wszystkie skojarzenia ulatują w mgnieniu oka, szczególnie te, które powinny tam zostać :evil_lol: Quote
klaki91 Posted March 14, 2014 Posted March 14, 2014 (edited) U mnie dla odmiany obie suki się bały. Starsza zaczęła się bac po sterylizacja, ruda boi się od samego początku odkąd ją wzięłam ze schroniska. Ale ona panikuje do tego stopnia że jak dostawała serię domięśniowych to narobiła takiego wrzasku, że ludzie potem na mnie patrzyli jak na sadystkę. Jak ją szyją i potem ściągają szwy też jest dramat. Takiej histeryczki jeszcze nie spotkałam. Starsza sie bała ale można było wszystko jej zrobić. Młodą muszę mocno trzymać. Chciałam jeszcze wrócic do tematu yorków, bo jak czytam te wszystkie o pinie, to mam wrażenie, że wy naprawdę trafiacie na jakieś rozhisteryzowane paniusie, które na widok innego psa łapią swojego za szele i podciagają do góry żeby mu nikt krzywdy nie zrobił :evil_lol: U mnie na osiedlu chodzą 3 sztuki, czwartą akurat ja mam w domu. Mojej mamie nigdy nie przyszło do głowy żeby histeryzować, ograniczać kontakt z innymi czworonogami. Nasza szajba bawi się zarówno z goldenami jak i berneńczykami, zdarzyło się nawet, że po łbie lekko dostała, bo szczeniak chciał się bawić, a był chyba 40 kilo cięższy od Julki. Wkurzają mnie właściciele, bo to własnie na ich podstawie ludzie wyrabiają sobie przykre opinie na temat "yorasków". U mnie jest tylko jeden problem, że kiedy wychodzą na spacer z dwiema sztukami, to nie ma szans żeby ktoś do "yoraska" podszedł, pogłaskał, bo Frotka jest w stanie odgryźć całą dłoń, a palce wypluć. U mnie na osiedlu nie ma żadnego yorka który skakałby do rudej. A mamy ich sporo, pewnie z 10 będzie spokojnie. Do większych psów też nie zauważyłam żeby się rzucały. Większość biega luzem i nikt spin nie łapie ;) więc zawsze mnie dziwią te dogomaniackie opowieści o krwiożerczych yorkach :evil_lol: Edited March 14, 2014 by klaki91 Quote
a_niusia Posted March 14, 2014 Posted March 14, 2014 Martens napisał(a):Kwestia też wrażliwości psa; mojej nieżyjącej suce wystarczyło kilka zastrzyków, żeby wet źle jej się kojarzył - po sterylce już w ogóle była katastrofa. Cyc zastrzyków w ogóle nie zauważa; kastracja też nie zrobiła na nim wrażenia, nie spowodowała urazu do weta, gabinetu. Aczkolwiek zgodzę się, że po wielu bolesnych zabiegach spowodowanych poważnym urazem czy chorobą mało który pies radośnie wejdzie do gabinetu. W sumie jestem w stanie uwierzyć, że Cyc byłby tym mało którym psem, bo z jego wielkiej pustej makówki wszystkie skojarzenia ulatują w mgnieniu oka, szczególnie te, które powinny tam zostać :evil_lol: po twardej ortopedii weta boi sie nawet najwiekszy twardziel. Quote
LadyS Posted March 14, 2014 Posted March 14, 2014 klaki91 napisał(a):U mnie dla odmiany obie suki się bały. Starsza zaczęła się bac po sterylizacja, ruda boi się od samego początku odkąd ją wzięłam ze schroniska. Ale ona panikuje do tego stopnia że jak dostawała serię domięśniowych to narobiła takiego wrzasku, że ludzie potem na mnie patrzyli jak na sadystkę. Jak ją szyją i potem ściągają szwy też jest dramat. Takiej histeryczki jeszcze nie spotkałam. Starsza sie bała ale można było wszystko jej zrobić. Młodą muszę mocno trzymać. U mnie mimo kastracji, kilku serii zastrzyków z różnych powodów, bolesnej kontuzji łapy i robienia RTG w zwiotczeniu - pies nadal kocha weta :diabloti: klaki91 napisał(a):U mnie na osiedlu nie ma żadnego yorka który skakałby do rudej. A mamy ich sporo, pewnie z 10 będzie spokojnie. Do większych psów też nie zauważyłam żeby się rzucały. Większość biega luzem i nikt spin nie łapie ;) więc zawsze mnie dziwią te dogomaniackie opowieści o krwiożerczych yorkach :evil_lol: Też kiedyś pisałam, ze z yorkiem nienormalnym - a raczej nienormalną panią właścicielką - spotkałam się tylko raz. A tak - znam dwa bardzo fajnie wychowane i traktowane po prostu - jak psy - a reszta nie zapada mi w pamięć, więc najpewniej mieści się w normach ;) Quote
WiedźmOla Posted March 14, 2014 Posted March 14, 2014 Bestia jak zbliżamy się do bramki weta to ciągnie jak porąbany. Natomiast jak przekroczymy próg i usłyszy jakieś dźwięki dochodzące z gabinetu to często-gęsto zaczyna szczekać - mniej zabawowo :roll: A co do samych 'zabiegów' - Bestia czasami zamiera jak robi coś przy nim weterynarz. To kwestia tego, że nie lubi facetów i zanim wet w ogóle coś zacznie robić to zostanie ostro obszczekany. Jeśli jest to kobieta to nie ma problemu. Przy pobieraniu zeskrobiny miałam wrażenie, że było mu nawet fajnie, bo 'uśmiechał się' :lol: Zastrzyki spoko, raz tylko zdarzyło mu się cicho pisnąć, bo może była niedelikatna. A co do krwiożerczych yorków to u mnie ich sporo. Świadczy to jedynie o tym, że sporo jest kretynów, którzy wzięli psy jako maskotki + każdy 'york' wygląda zupełnie inaczej ;) A właściwie...to było sporo. Najwyraźniej zabaweczki się znudziły, albo gryzły po kostkach :shake: Quote
gops Posted March 14, 2014 Posted March 14, 2014 Mnie troszkę irytować zaczynał mój wet który za każdym razem prosił o założenie kagańca psu . Znam swojego psa i wiem że nawet nie czuje jak go dżgają igłą , ale dla komfortu weta zakładałam ten kaganiec . Ostatnio na szczepieniu była duża kolejke i "tylko na zastrzyk" wchodzili szybciej bo robiła praktykanta ,nawet nie spytała o kaganiec. Zastrzyk zrobiony , pies nic nie poczuł jak zwykle ,jeszcze buziaków narozdawał dostał darmowe głaskanie także w końcu wszyscy zadowoleni . Może to głupie ale na prawde zaczynało mnie to drażnić , wątpie by ludziom z yorkami zwracał uwage o kaganiec . Quote
klaki91 Posted March 14, 2014 Posted March 14, 2014 gops napisał(a): Może to głupie ale na prawde zaczynało mnie to drażnić , wątpie by ludziom z yorkami zwracał uwage o kaganiec . a co w tym dziwnego na dobrą sprawę? Quote
gops Posted March 14, 2014 Posted March 14, 2014 To że prędzej ten york ugryzie (bo go zaboli np.) niż mój pies który nawet nie czuje zastrzyku . I bardzo nie lubię takiego podejścia tylko ze względu na wygląd mojego psa , chodziłam do nich z suką (akurat która nienawidziła wetów) i raz nawet mnie spytał czy ten kaganiec jej potrzebny , był potrzebny bo gryzła . Może miał nie przyjemną sytuacją z "takim" psem , nie wiem . To takie moje osobiste odczucie poporstu :lol: Quote
ulvhedinn Posted March 15, 2014 Posted March 15, 2014 a_niusia napisał(a):po twardej ortopedii weta boi sie nawet najwiekszy twardziel. Z wyjątkiem Kry ;) czarnomordzik miała do dziś 7 operacji, z czego trzy obejmowały kręgosłup (ona jest sparaliżowana, ale te operacje dotyczyły miejsca złamania i obejmowały obszar który czuje normalnie) i dalej kocha wetów ;) ładuje się do gabinetów i domaga się ciasteczek :) Do tego 8 miesięcy była leczona na zapalenie pęcherza, co wiązało się m.in. z cewnikowaniem i zastrzykami co kilka godzin, ma regularnie czyszczone uszy, miała ileś razy pobieraną krew (plus załapała się na bycie krwiodawcą)..... Nóżkin (kot) to samo- długie leczenie rany na nodze (bolesne zmiany opatrunków), zastrzyki, cewnikowanie, kastracja- a ten świr dalej uważa, że wetki to takie fajne ciocie od miziania i smaczków ;) Quote
klaki91 Posted March 15, 2014 Posted March 15, 2014 gops napisał(a):To że prędzej ten york ugryzie (bo go zaboli np.) niż mój pies który nawet nie czuje zastrzyku . I bardzo nie lubię takiego podejścia tylko ze względu na wygląd mojego psa , chodziłam do nich z suką (akurat która nienawidziła wetów) i raz nawet mnie spytał czy ten kaganiec jej potrzebny , był potrzebny bo gryzła . Może miał nie przyjemną sytuacją z "takim" psem , nie wiem . To takie moje osobiste odczucie poporstu :lol: Ja tam w sumie tego weterynarza rozumiem, staffiki wcale nie wyglądają tak przyjaźnie jak to się niektórym wydaje :evil_lol: Quote
a_niusia Posted March 15, 2014 Posted March 15, 2014 ulvhedinn napisał(a):Z wyjątkiem Kry ;) czarnomordzik miała do dziś 7 operacji, z czego trzy obejmowały kręgosłup (ona jest sparaliżowana, ale te operacje dotyczyły miejsca złamania i obejmowały obszar który czuje normalnie) i dalej kocha wetów ;) ładuje się do gabinetów i domaga się ciasteczek :) Do tego 8 miesięcy była leczona na zapalenie pęcherza, co wiązało się m.in. z cewnikowaniem i zastrzykami co kilka godzin, ma regularnie czyszczone uszy, miała ileś razy pobieraną krew (plus załapała się na bycie krwiodawcą)..... Nóżkin (kot) to samo- długie leczenie rany na nodze (bolesne zmiany opatrunków), zastrzyki, cewnikowanie, kastracja- a ten świr dalej uważa, że wetki to takie fajne ciocie od miziania i smaczków ;) moj pies po tplo u dr N sztywnieje i nie chce sie ruszyc kanapy, branie od niego zarcia ja obraza, a jak ostatnio uslysala jego glos filmu na fejsie to wyskoczyla z klatki warkotem, postawila kite i warczac zacela patrolowac chate. pewnie myslala "tu mi tego nie zrobisz, wylaz i walcz jak mezczyzna":)) nastepnie pol nocy spala w klatce raz na jakis czas warczac zlowieszczo. Quote
Martens Posted March 15, 2014 Posted March 15, 2014 a_niusia napisał(a):po twardej ortopedii weta boi sie nawet najwiekszy twardziel. Po twardej ortopedii to ja sama się boję szpitala :evil_lol: (btw po tym samym urazie, który miała Twoja suka). Trochę zgodzę z gops, tyle że ja miałam numer z przerażonym wetem, kiedy Cyc miał kilka miesięcy... Miał mieć pobranie krwi, wet wiedział że to szczeniak (zresztą pies nawet 10 kilo nie ważył), a mimo to podszedł do nas z duszą na ramieniu i kazał mocno trzymać, bo jak taki złapie to strach się bać :roll: ja naprawdę rozumiem strach przed psami, rozumiem że wet też niekoniecznie chce być ugryziony, ale czasami to ociera się o paranoję. I nieodmiennie chichram się w duchu, kiedy moich piesków boi się jakiś chłop jak dąb, podczas gdy one sięgają mu pod kolanko i jeszcze się do niego cieszą :evil_lol: Zresztą już na tym czy innym wątku ktoś rył się z gops, że zmyśla, że ludzie tak się boją staffików - przysięgam, że to prawda ;) Owszem, wiele osób się nie boi w ogóle, ale naprawdę dużo częściej niż bym się spodziewała trafiam na jednostki, które boją się ich jak smoków wawelskich, często od momentu kiedy usłyszą, że to nie szczeniaki, tylko psy w wieku 2-4 lata. Quote
Maron86 Posted March 15, 2014 Posted March 15, 2014 a wiecie skąd się ten strach bierze? Bo ja wiem, przynajmniej u mnie w okolicy :eviltong:. Tak jak ludzie mają dość jorasów które szczekają i podgryzają uważając je za szczekające, agresywne szczury. Tak ludzie boją się psów wszelkiego pokroju TTB wyglądających jak pit, zwyczajnie ludzie ich nie odróżniają ;). U nas była moda na pity i asty, niestety psy były prowadzone przed delikatnie pisząc debili, nawet starsi ludzie brali takiego psa na pokaz i szczuł go :roll:... Teraz z tej gromady psów zostały w mojej okolicy 2pity-red nos, 1 tłusty do dziś szczuty ast suka, 1 pit ze schronu z którym babka ewidentnie sobie nie radzi, 1 suka chyba ast o której już pisałam jak świetnie sobie jego 'pańcia' radzi. Ludzie mają w głowie obraz 'jak to złapie to odgryzie rękę' lub 'jak złapie to mi psa zabije' i dlatego z góry się boi, a że nie widzą różnicy między staffikiem, astem, pitem czy też bullem to boją się wszystkiego z wielką mordą. Ja osobiście nie tyle boję się psów TTB, bo zwyczajnie nie chce mieć do czynienia z ich właścicielami (chociaż jeden pit-red nos należy do koleżanki mojej mamy, a 2gi red-nos do mojego starego znajomego i on akurat nad psem panuje). Quote
omry Posted March 15, 2014 Posted March 15, 2014 gops napisał(a):To że prędzej ten york ugryzie (bo go zaboli np.) niż mój pies który nawet nie czuje zastrzyku . I bardzo nie lubię takiego podejścia tylko ze względu na wygląd mojego psa , chodziłam do nich z suką (akurat która nienawidziła wetów) i raz nawet mnie spytał czy ten kaganiec jej potrzebny , był potrzebny bo gryzła . Może miał nie przyjemną sytuacją z "takim" psem , nie wiem . To takie moje osobiste odczucie poporstu :lol: gops zdajesz sobie sprawę ilu do Twojego weta przychodzi ludzi z pieskami, które 'nic nie zrobią'? :lol: Ja się mu nie dziwię w ogóle. Quote
Beatrx Posted March 15, 2014 Posted March 15, 2014 osobiste doświadczenia to jedno, a tu dochodzą jeszcze doniesienia faktu czy innego super ekspresu gdzie "groźna bestia amstaff/pitbull odgryzła dziecku głowę". a ze stafiik, amstaff, pit i cała gama mixów przypominających którąkolwiek z tych ras dla zdecydowanej większości to jedno i ich nazwy są stosowane zamiennie to nie ma się co dziwić, że się ludzie boją. ja np. mam uraz do wszelkich bullowatych po tym, jak pitbull pogryzł mojego jeszcze wtedy szczeniaka. a najgorsze w tym wszystkim było to, ze piesek był z właścicielem na smyczy, właściciel sam z nim podszedł uśmiechając się, a pies nie przejawiał jakichkolwiek oznak agresji tylko po chwili wąchania capnął go za pysk. stąd też uraz do wszelkich właścicieli pt. "on nie ugryzie", bo ludzie albo kompletnie nie znają swoich psów albo są takimi idiotami, ze pozwalają im na gryzienie. chociaż ja nie wymagam kagańca od wszystkich właścicieli bullowatych tylko dlatego, że mają "takiego psa", po prostu unikam styczności mojego zwierzątka z nimi, bo gdyby sytuacja się powtórzyła no to niestety, skończyłoby się to teraz o wiele, wiele gorzej. Quote
gops Posted March 15, 2014 Posted March 15, 2014 Pewnie i tak , ma prawo się bać ale nie jak pies idzie merdając ogonem i ciesząc się cala gębą . Ostatnio mielismy sytuacje z alergią na fipronil , sobota godzina 22 .. a my heja szukamy weta w necie który nas przyjmie . Znaleźliśmy , okazała się to młoda kobitka mega sympatyczna psa na dzieńdobry wygłaskała ! nie zająknęła sie o kagańcu , dała sie wycałować , zwalił jej z półki dupą jakieś książki to się z tego śmiała , no aż chcę się do takiego weta iść po raz kolejny ! Mimo że jej jeszcze nie znam to nowa wetka , nie wiem jeszcze czy "dobra " to chyba zaczniemy do niej chodzić , bo na prawde dawno żaden wet nie podszedł do mojego psa tak pozytywnie . A o baniu się staffików to ja mogę książke napisać , szczególnie teraz bo biorę psa dosłownie wszędzie ostatnio , łazimy przez calutkie miasto , załatwiam sprawy z nim w centrum . Na pewno nie pomaga fakt że on "atakuje" gołębie których jest pełno na chodnikach jak się idzie a ludzie myślą że te dzikie warkoty i szarpnięcia sa do nich i nawet raz mnie facet ostro opieprzył że jak ja mogę z takim psem chodzić wśród ludzi , nie uwierzył że to było na gołębia . Quote
omry Posted March 15, 2014 Posted March 15, 2014 gops napisał(a):Pewnie i tak , ma prawo się bać ale nie jak pies idzie merdając ogonem i ciesząc się cala gębą . Myślę, że wtedy też ma :lol: Naprawdę nie rozumiem, dlaczego Cię to dziwi. I tu nie chodzi o staffiki, ale o wszystkie psy. Jak idę z Avril to mi wet, z rodziny, który bardzo dobrze ją zna, każe ją złapać za mordę i trzymać mocno. Co z tego, że ja wiem, że ona nie ugryzie. Ty byś Claya w razie co nie utrzymała, więc dla mnie prośba o namordnik jest całkowicie normalna. Quote
gojka Posted March 15, 2014 Posted March 15, 2014 Gops zapewne wiesz,że do wielu krajów nie można wwozić psów rasy twego pupila,że psy takie nie są przyjmowane na kursy dogoterapii,że na obozy wakacyjne dla dzieci i ich psów takie pies nie może pojechać ze swoim młodym właścicielem,żę do wielu miejsc gdzie psy są mile widziane (no hotele,restauracje) psa tej rasy nie wpuszczą.Ktoś kto decyduje się na taką a nie inną rasę powinien mieć świadomość z czym się to wiąże choćby Twój pies był najspokojniejszym Staffem na świecie. Quote
gops Posted March 15, 2014 Posted March 15, 2014 omry napisał(a):Myślę, że wtedy też ma :lol: Naprawdę nie rozumiem, dlaczego Cię to dziwi. I tu nie chodzi o staffiki, ale o wszystkie psy. Jak idę z Avril to mi wet, z rodziny, który bardzo dobrze ją zna, każe ją złapać za mordę i trzymać mocno. Co z tego, że ja wiem, że ona nie ugryzie. Ty byś Claya w razie co nie utrzymała, więc dla mnie prośba o namordnik jest całkowicie normalna. Oczywiście ja też to rozumiem pod warunkiem że wszystkie psy traktuje na "równi" . Jakoś mnie to zniechęciło na prawde a tym bardziej teraz jak o tym myślę i wiem że jest w mieście inny wet który reaguje bardzo pozytywnie na mojego psa. gojka napisał(a):Gops zapewne wiesz,że do wielu krajów nie można wwozić psów rasy twego pupila,że psy takie nie są przyjmowane na kursy dogoterapii,że na obozy wakacyjne dla dzieci i ich psów takie pies nie może pojechać ze swoim młodym właścicielem,żę do wielu miejsc gdzie psy są mile widziane (no hotele,restauracje) psa tej rasy nie wpuszczą.Ktoś kto decyduje się na taką a nie inną rasę powinien mieć świadomość z czym się to wiąże choćby Twój pies był najspokojniejszym Staffem na świecie. Wiem i to jest bardzo przykre . Akurat z tymi obozami dla dzieci to bardzo dobrze , nie mogę zarzucić większości ttb agresji do ludzi ale z psami często bywa różnie więc jak najbardziej uważam że z ttb powinny wychodzić tylko dorosłe osoby. Ja jako 7 letnie dziecko wychodziłam już ze swoim pupilkiem ale był to pudelek mini , teraz nie wyobrażam sobie tego samego dziecka jakim byłam ze staffikiem na smyczy . Quote
Beatrx Posted March 15, 2014 Posted March 15, 2014 jakby nie patrzeć na taki obóz z psem to i dzieciak mający w domu np. labradora pojechać nie może, bo warunkiem jest to, aby właściciel psa utrzymał na smyczy. a taki labek siły w sobie ma na tyle, aby i dorosły miał problem z utrzymaniem go, a co dopiero dziecko. Quote
gojka Posted March 15, 2014 Posted March 15, 2014 Gops- z tego co wyczytałam to takie obozy są bodajże od 12 roku życia.I tu nie chodzi o to,żę dziecko sobie nie poradzi- bardziej o to,że taki pies niekoniecznie dogada się z dużą ilością psiaków i że będzie stwarzał niebezpieczeństwo. Ja jak do tej pory mam bardzo dobre skojarzenia ze staffkami.Nawet suczki nie są agresywne do mojej jamniczki.A nasz zaprzyjaźniony staruszek staffek pozawala jamniczce chwytać się za ogon i gryźć w uszy:) Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.