Sowroneczka Posted January 17, 2014 Posted January 17, 2014 Ja mieszkam w domku "na wylocie" osiedla, dalej tylko działki i rzeka. Dalej to kilkadziesiąt metrów, nie hektar, ale mimo tego nierzadko znajduję kupę przed samą furtką :( Ale dla wielu ludzi sprzątanie po psach, to niestety ciągle nowość. Kiedyś próbowałam zwracać uwagę, ale to nie pomagało. Aż koleżanka sprzedała mi sposób idealny :D Zamiast marudzić i pouczać, że po psie się sprząta, lecę do właściciela z tekstem: zapomniał Pan/Pani woreczka? Proszę, ja mam przy sobie kilka :) Wtedy nie mają wyjścia i zbierają. Choć teraz, jak się nad tym zastanawiam, to może to wyjaśniać kupy W WORKACH wrzucane W KRZAKI... Quote
filodendron Posted January 17, 2014 Posted January 17, 2014 Golson napisał(a):Co Ty masz z tym "przyparciem do muru"? Kolejne urojenie? Wróć do pierwszego posta i czytaj, jak się nie uda to kolejny raz, i kolejny. Może za piątym czy dziesiątym zrozumiesz i dostrzeżesz bo tam bardzo wyraźnie jest napisane za co owa "paniusia" się obruszyła. Myślenie nie boli, naprawdę, uwierz na słowo... Oj tam, oj tam, sam pisałeś, że wywrzesz na pięciolatka był po to, żeby Twój osaczony w narożniku pies nie pokazał zębów :) Obaj staliście tam osaczeni - dorosły ze szczeniakiem - a na osaczonych nadciągał totalny pięcioletni kataklizm, więc tylko krzyk na ustach... :) PaulinaBemol napisał(a):Ludzie tu są przyzwyczajeni że psy się same wyprowadzają. hmmm może dlatego dzieci są ogarnięte? U mnie dzieci też są ogarnięte, ale to czasem nie wystarczy. Seter sąsiadki potrafi wsadzić łeb do wózka z dzieckiem (a zjechana przez matkę sąsiadka oburza się, bo przecież to łagodny pies), puszczone bez smyczy labkopodobne zabierają dzieciom piłki. W tym roku nie ma śniegu, ale normalnie zimą widok psów puszczających się w pogoń za sankami nie należy do rzadkości. Ogólnie ludzie nie szanują siebie nawzajem i wszyscy mają pretensje - rowerzyści/rolkarze do psiarzy, matki z dziećmi do psiarzy, starsze osoby do psiarzy, a psiarze do wszystkich łącznie z innymi psiarzami :p Quote
Golson Posted January 17, 2014 Posted January 17, 2014 [quote name='filodendron']Oj tam, oj tam, sam pisałeś, że wywrzesz na pięciolatka był po to, żeby Twój osaczony w narożniku pies nie pokazał zębów :) Obaj staliście tam osaczeni - dorosły ze szczeniakiem - a na osaczonych nadciągał totalny pięcioletni kataklizm, więc tylko krzyk na ustach... Proszę, Ty już więcej nie analizuj żadnego tekstu... Ja już nawet gotowy jestem przyznać Ci rację o ile obiecasz, że oszczędzisz w tym wątku kolejnych "wnikliwych analiz"... niech Twoja racja będzie Twojsza bylebyś już zamilkła Quote
filodendron Posted January 17, 2014 Posted January 17, 2014 No pewnie, jeszcze czego. Ty sobie możesz narzekać na paniusie z bachorami, a ja nie mogę powkurzać się na fakt, że jedni psiarze robią drugim gombrowiczowską gębę krzycząc na cudze dzieci pod sklepem. Quote
omry Posted January 17, 2014 Posted January 17, 2014 filodendron napisał(a):No pewnie, jeszcze czego. Ty sobie możesz narzekać na paniusie z bachorami, a ja nie mogę powkurzać się na fakt, że jedni psiarze robią drugim gombrowiczowską gębę krzycząc na cudze dzieci pod sklepem. Nie no tragedia, dziecko zostało okrzyczane, gdy biegło do psa. Zrobiłabym tak samo, a na koniec opieprzyła mamuśkę. Dlaczego? Dlatego, że w razie gdyby moje psy się przestraszyły i zareagowały choćby wyrywając przed siebie, dziecko by się przewróciło i zrobiło taki lament, że i tak ja byłabym ta najgorsza, a w dupie mam takie sceny i jakieś ryki bachorków, których mamusie nie potrafią upilnować. Ja bym się chyba zesrała jakby moje dziecko biegło do obcego psa, a niektórzy mają to totalnie w tyle. Najgorszą sytuację miałam, kiedy na moją nieżyjącą już sukę, która bardzo nie lubiła i bała się dzieci rzuciło się takie małe dziecko, co ledwo chodziło. Rodzice uchachani, ja przerażona nie pamiętam nawet, czy zdążyłam się chociaż odezwać i dziecko upadło mi na psa. Już miałam w głowie jego obraz z ranami na buźce, ale na szczęście tylko kłapnęła mu przed twarzą. Rodzice w swoim zachowaniu nie widzieli nic złego, absolutnie. Mamy w rodzinie dwie małe dziewczynki, 5 i niespełna 2 lata. Młodsza ma kontakt z psami codziennie, bo cała rodzina ma jakieś i jest bardzo delikatna, a moja pięcioletnia siostra potrafi przyjąć do wiadomości, że obcych piesków nie ruszamy i nie prowokujemy. W życiu do głowy by jej nie przyszło biec do obcego psa. Może dlatego, że jej rodzice tłumaczą jej tak istotne rzeczy + miała w szkole kilkanaście godzin zajęć z psami, gdzie dzieciaki uczyły się jak zachowywać się przy psach, jak głaskać, jak się bronić przed atakiem itd. Genialna sprawa moim zdaniem. Quote
Martens Posted January 17, 2014 Posted January 17, 2014 Dobra, jak następnym razem na psy będzie mi biegło rozwrzeszczane dziecko, nie będzie czasu na pogawędkę ani wejście między strony, to zdejmę z pleców kałasza i zestrzelę. Lepsza szybka śmierć niż straszne życie z fobią, hemoroidami i padaczką wywołanymi przez traumę po krzyku obcej baby. Serio tu się już nie da pisać poważnie :D Quote
maxishine. Posted January 17, 2014 Posted January 17, 2014 Martens napisał(a):Dobra, jak następnym razem na psy będzie mi biegło rozwrzeszczane dziecko, nie będzie czasu na pogawędkę ani wejście między strony, to zdejmę z pleców kałasza i zestrzelę. Lepsza szybka śmierć niż straszne życie z fobią, hemoroidami i padaczką wywołanymi przez traumę po krzyku obcej baby. Jestem za :lol: Quote
N&N Posted January 17, 2014 Posted January 17, 2014 Wiecie co mnie zastanowiło w tym wątku? Ogromna niechęć do dzieci. Ta niechęć widoczna jest u sporej części osób mających psy. I to jest ........smutne. Jasne, można dzieci nie mieć. Można ich nawet nie lubić (nikt nie wymaga lubienia). Ale obrażanie? Bo spotkało się na spacerze? Bo biegło i MOGŁO? Tylko nie mówcie, że "bachor" to określenie pieszczotliwie, z sympatią. Jest pejoratywne. Nawet jak ktoś nie znosi dzieci, to nie ma powodu do wyzwisk. Bachor to epitet. Ma negatywny wydźwięk. Serio, tak ciężko zrozumieć, że nie obrzuca się epitetami innych? Zwłaszcza małych ludzi? Nawet jeżeli to "tylko" forum (z resztą zwykle w realu brakuje odwagi). Dlaczego w takim razie wymaga się szacunku dla siebie i swojego psa, skoro nie okazuje się go innym? Inaczej brzmi powiedzenie "nieposłuszne dziecko" czy "nie umiejące się zachować" niż "bachor". Z resztą nawet najfajniejsze dziecko może mieć czasem gorszy dzień. Nie zdziwiłabym się, jakby mama tego dziecka opowiadając tę historię, użyła o właścicielu psa równie obraźliwych słów (a jest ich na tyle wiele, że każdy mógłby coś wybrać). Ale PO CO? Sympatię lub pogardę da się zauważyć. Więc się potem nie dziwmy, że jak cudze dzieci są "bachorami", to psy są "cuchnącymi kundlami zanieczyszczającymi każdy skrawek zieleni". :roll: I potem jest jak jest. Chyba nie o to chodzi? Fajnie byłoby nauczyć się w miarę kulturalnie koegzystować. Odnosić się do siebie przyzwoicie. Tym bardziej, że w mieście trzeba żyć w wiele osób na stosunkowo małej przestrzeni. Najgorsze jest to, że kilku takich "psiarzy" potrafi dość skutecznie zrazić "niepsiarzy". I to jest niestety problem. Skutkuje coraz większą ilością nakazów, zakazów i ogólną niechęcią do psów. A to moim zdaniem zupełnie niepotrzebne. Nawet jak czasem poniosą emocje. Ech, mam bardzo małą nadzieję, że co niektórzy zrozumieją o co mi chodzi. Wracając do tematu dziecięcego. Nigdy nie zdarzyło mi się być przytłoczoną "atakiem" (?) dziecka. Nawet ze szczeniaczkiem na szkolnym boisku podczas przerwy szkolnej.:razz: W lecie.:diabloti: Piesek w życiu nie widział takiego lasu rączek.:cool1: O dziwo nie dość, że przeżył, został nieuszkodzony, to do dziś nie ma traumy. :multi: Za to zdarzyła mi się sytuacja ze sławnym, często tu przytaczanym samochodem. Może to kogoś usatysfakcjonuje. Szłam, z naprzeciwka szła mama w mocno zaawansowanej ciąży, pchała wózek z małym dzieckiem, a przed nią biegł może 3 latek. Pędził na oślep przed siebie. Mama wołała go, ale chłopczyk nie słuchał. Biegł. Właśnie minęłam ulicę jak on dobiegał. Nie było czasu. Zagrodziłam mu drogę. Dziecko się zatrzymało. Poczekaliśmy na mamę. Nie trzeba było wrzeszczeć, kłócić się. Nie wiem, może mam wyjątkowe szczęście. Jak ktoś jest wyjątkowo nachalny, można przytrzymać psa i zasłonić sobą. To tylko krok do przodu. A jak działa. Ewentualnie (jak mały piesek) można go wziąć na ręce. Nie trzeba od razu wrzeszczeć. Nie dziwię się mamie malucha, że zareagowała. Reakcja właściciela psa była nadmierna i niedostosowana do sytuacji. Quote
Golson Posted January 17, 2014 Posted January 17, 2014 [quote name='Martens']Dobra, jak następnym razem na psy będzie mi biegło rozwrzeszczane dziecko, nie będzie czasu na pogawędkę ani wejście między strony, to zdejmę z pleców kałasza i zestrzelę. Lepsza szybka śmierć niż straszne życie z fobią, hemoroidami i padaczką wywołanymi przez traumę po krzyku obcej baby. Serio tu się już nie da pisać poważnie :D Dobre! Quote
barbarasz49 Posted January 17, 2014 Posted January 17, 2014 A wracając do psich kupek,moja "kochana" sąsiadka , swojego mixa pudla regularnie rano,po południu i wieczorem wypuszcza poza swoją posesję,żeby sobie w samopas pobiegał i przy okazji zrobił kupkę. Tak się jakoś składa że robi te swoje kupy albo pod moim ogrodzeniem albo drugiego sąsiada. Na zwróconą jej uwagę żeby piesek raczej załatwiał się w jej ogródku albo żeby chociaż sprzątnęła jego kupy z pod naszych płotów,oświadczyła że ona się brzydzi i tego robić nie będzie. wcześniej zajmował sie tym jej zmarły mąż. Nam ręce opadają ale nie chcemy konfliktu z "biedną delikatną" wdową i dlatego albo mój małżonek albo poszkodowany sąsiad posłusznie sprzątają efekty wydalania jej psa. Trwa to już dość długo,ale cóż podobno na chamstwo trudno znaleźć skuteczne lekarstwo, a przecież sądzić się z babą nie będziemy tym bardziej że jej piesek już bardzo leciwy - 15 lat i mamy cichą nadzieję że ta sytuacja nie będzie trwała w nieskończoność. Quote
Golson Posted January 17, 2014 Posted January 17, 2014 [quote name='N&N']Nie dziwię się mamie malucha, że zareagowała. Reakcja właściciela psa była nadmierna i niedostosowana do sytuacji. Podziel się z nami patenten na wszechwiedzę... bardzo chętnie dowiem się jak to jest nie być, nie widzieć, a jednak wiedzieć co zrobić można było a czego nie :sabber: Kupił bym sobie chętnie taką szklaną kulę i też wywróżył kilka rozwiązań... Jak to tam leciało? "Sprzedam encyklopedię, 12 tomów. Ożeniłem się i żona wie lepiej. Wszystko." Quote
Martens Posted January 17, 2014 Posted January 17, 2014 N&N nie wzięłaś pod uwagę, że za złapanie dziecka np. za ramię można zebrać od matki większy opieprz niż za krzyknięcie ;) bo zaraz się okaże, że szarpiesz dziecko i bóg wie co jeszcze. W blokowanie swoją osobą próbującego podbiec do psów dziecka też nie chce mi się bawić, szczególnie kiedy idę z dwoma psami - a kiedy ktoś idzie z psem, który na dziecko może zareagować agresywnie, to nawet gdyby był w kagańcu, nie byłoby to bezpieczne. Może żeby ogarnąć to wyobraźnią, trzeba mieć jakiś czas pod opieką psa, który na dzieci reaguje bardzo agresywnie - ja miałam taką wątpliwą przyjemność przez kilka lat, widziałam co ten pies u poprzedniego właściciela zrobił dziecku i po jakim czasie były blizny, i może dlatego nie mam wątpliwości, czy dziecku bardziej zaszkodzi okrzyk "stój" czy podbieganie z wrzaskiem na pełnej prędkości do obcych psów. Serio nie rozumiem ani tego szumu o krzyknięcie do dziecka "nie podchodź", ani o to, że ktoś w nerwach na forum nazwał dziecko, które źle się zachowało, bachorem. Quote
Sowroneczka Posted January 17, 2014 Posted January 17, 2014 barbarasz49 napisał(a):A wracając do psich kupek,moja "kochana" sąsiadka , swojego mixa pudla regularnie rano,po południu i wieczorem wypuszcza poza swoją posesję,żeby sobie w samopas pobiegał i przy okazji zrobił kupkę. Tak się jakoś składa że robi te swoje kupy albo pod moim ogrodzeniem albo drugiego sąsiada. Na zwróconą jej uwagę żeby piesek raczej załatwiał się w jej ogródku albo żeby chociaż sprzątnęła jego kupy z pod naszych płotów,oświadczyła że ona się brzydzi i tego robić nie będzie. wcześniej zajmował sie tym jej zmarły mąż. Nam ręce opadają ale nie chcemy konfliktu z "biedną delikatną" wdową i dlatego albo mój małżonek albo poszkodowany sąsiad posłusznie sprzątają efekty wydalania jej psa. Trwa to już dość długo,ale cóż podobno na chamstwo trudno znaleźć skuteczne lekarstwo, a przecież sądzić się z babą nie będziemy tym bardziej że jej piesek już bardzo leciwy - 15 lat i mamy cichą nadzieję że ta sytuacja nie będzie trwała w nieskończoność. Ja się próbowałam "zaczajać" na sprawców, ale nigdy mi się nie udało ;) Więc zakupiłam taką specjalną łopatkę-chwytak i dzielnie sprzątam. Uprzedzam podejrzenia - nie, nie spędzam całych dni z lornetką przy oknie, ale chciałabym wiedzieć, który z sąsiadów jest tak uprzejmy, że dostarcza mi przemiłej gimnastyki. Bo tak jak w Twoim przypadku, wszyscy na osiedlu mają swoje ogrody. A ktoś wyprowadza pieski pod mój, nie swój płot :( Quote
N&N Posted January 17, 2014 Posted January 17, 2014 [quote name='Golson']Kupił bym sobie chętnie taką szklaną kulę i też wywróżył kilka rozwiązań... Jak to tam leciało? "Sprzedam encyklopedię, 12 tomów. Ożeniłem się i żona wie lepiej. Wszystko." Fajne. :lol: Martens, masz rację. Nigdy nie miałam bardzo agresywnego psa. Sądzę jednak, że 6 miesięczne szczenię nie jest agresorem rozorywającym kłami każdą dziecięcą twarzyczkę. No i nie wiesz, czy to konkretne dziecko wpadłoby na szczenię i uwiesiło mu się na szyi. Chociaż raz miałam taką sytuację. :roll: Raz w ciągu nastu lat mieszkania z psami. Nie spodziewałam się, że dziecko przytuli. Rozmawiałam chwilkę POTEM z mamą malutkiej. :evil_lol: Myślę, że doszłyśmy do porozumienia. Quote
Golson Posted January 17, 2014 Posted January 17, 2014 [quote name='N&N']No i nie wiesz, czy to konkretne dziecko wpadłoby na szczenię i uwiesiło mu się na szyi. No jak to tak? :crazyeye: Ciebie gdzieś nie było, nie widziałaś, a jednak nie przeszkodziło Ci to w wydaniu bardzo jednoznacznej opinii, a komuś odmawiasz takiej umiejętności? Fiu fiu, wszechwiedza widać wybredna, nie każdy może ją posiąść Quote
omry Posted January 17, 2014 Posted January 17, 2014 :megagrin: Nawet nie chcę sobie wyobrażać jak bardzo buracka i prostacka jestem dla niektórych mamusiek, bo nic innego by mi do głowy nie przyszło, jak wrzasnąć. Tragedia niesamowita, ciekawe kiedy dzieciątko się otrząśnie. Gdybym miała taką sytuację, to mamusia powinna mi być jeszcze wdzięczna, że wrzasnęłam i zatrzymałam dziecko, zanim niepilnowane dobiegło do obcych psów. Ale nie od dziś wiem, że wiele mamuś jest nawiedzonych i przewrażliwionych na punkcie swoich pociech, więc znając życie miałaby jakiś problem, a wtedy na niej też bym nic nie zostawiła. Quote
N&N Posted January 17, 2014 Posted January 17, 2014 [quote name='Golson'] Fiu fiu, wszechwiedza widać wybredna, nie każdy może ją posiąść Nie mi oceniać twoje możliwości intelektualne. :diabloti: Do oceny zachowania w konkretnej, opisanej sytuacji mam prawo. Quote
Golson Posted January 17, 2014 Posted January 17, 2014 [quote name='N&N']Nie mi oceniać twoje możliwości intelektualne. :diabloti: Do oceny zachowania w konkretnej, opisanej sytuacji mam prawo. No pewnie. Szkoda tylko, że podkolorowałaś sobie sytuację aby tylko pasowała do Twojej oceny... Bo przecież Twoja racja z definicji jest Twojsza! Quote
N&N Posted January 17, 2014 Posted January 17, 2014 Nie nie, Golson nie. Ja Ci po prostu zazdroszczę powodzenia i sławy. Tych piszczących z zachwytu dzieci pędzących co tydzień w twoją stroną. Ja tak nie mam. Mam zwyczajne, przewidywalne i nudne życie. Pisałam to z zazdrości. :-D Dobrej nocy. Quote
Golson Posted January 17, 2014 Posted January 17, 2014 [quote name='N&N']Nie nie, Golson nie. Ja Ci po prostu zazdroszczę powodzenia i sławy. Tych piszczących z zachwytu dzieci pędzących co tydzień w twoją stroną. Ja tak nie mam. Mam zwyczajne, przewidywalne i nudne życie. Pisałam to z zazdrości. :-D Dobrej nocy. Ale masz szklaną kulę. A to już niemal coś na miarę wróżbity Macieja. Polecam gorąco tego optometrystę... może jednak co zdiagnozuje? Quote
Beatrx Posted January 17, 2014 Posted January 17, 2014 na dziecko biegnące do psa krzyknąć nie wolno, a jakby takie dziecko wyciągało rączki do wrzątku a my byśmy stali dwa metry dalej i nie damy rady do malucha dobiec to też krzyknąć nie wolno (tak, tak wiem, że dziecka trzeba pilnować i nie zostawiać wrzątku tam gdzie dziecko chodzi, ale jakby...)? długotrwałe darcie ryja czy wyzwiska to owszem, przesada ale krótkie "NIE RUSZ" traumy dziecku żadnej nie wyrządzi, a może mu uratować zdrowie i życie. tak jak nie wolno krzyczeć na dziecko non stop za każdą pierdołę, tak nie wolno też przesadzać w drugą stronę i całkowicie wykluczyć krzyk ze sposobów komunikacji z dzieckiem. Quote
N&N Posted January 17, 2014 Posted January 17, 2014 [quote name='Golson']Ale masz szklaną kulę. A to już niemal coś na miarę wróżbity Macieja. Polecam gorąco tego optometrystę... może jednak co zdiagnozuje? Wybacz, ale nie interesują mnie personalne wycieczki i osobiste przepychanki. Quote
Golson Posted January 17, 2014 Posted January 17, 2014 [quote name='Beatrx']na dziecko biegnące do psa krzyknąć nie wolno, a jakby takie dziecko wyciągało rączki do wrzątku a my byśmy stali dwa metry dalej i nie damy rady do malucha dobiec to też krzyknąć nie wolno (tak, tak wiem, że dziecka trzeba pilnować i nie zostawiać wrzątku tam gdzie dziecko chodzi, ale jakby...)? długotrwałe darcie ryja czy wyzwiska to owszem, przesada ale krótkie "NIE RUSZ" traumy dziecku żadnej nie wyrządzi, a może mu uratować zdrowie i życie. tak jak nie wolno krzyczeć na dziecko non stop za każdą pierdołę, tak nie wolno też przesadzać w drugą stronę i całkowicie wykluczyć krzyk ze sposobów komunikacji z dzieckiem. 1. Nigdy nie wolno krzyczeć i basta. 2. Bluźnisz, zawsze można wytłumaczyć dziecku "Nie ruszaj tego synku bo Ci skóreczka zejdzie z paluszków" 3. Nie lubisz dzieci. 4. Jeżeli Ty w takiej sytuacji krzyczysz to znaczy, że gnoisz dzieci. 5. Przecież zawsze można inaczej wyjść z sytuacji, szklana kula tak mówi, a ona się nie myli. Wybierz sobie odpowiedź wedle uznania Quote
Golson Posted January 17, 2014 Posted January 17, 2014 [quote name='N&N']Wybacz, ale nie interesują mnie personalne wycieczki i osobiste przepychanki. No popatrz, podrwić sobie z kogoś, pokoloryzować to pierwsza... a jak już ktoś odpowie na podobnym poziomie to "nie interesują jej osobiste wycieczki" Czyżby moralność Kalego? Quote
N&N Posted January 17, 2014 Posted January 17, 2014 Oooo, ktoś słyszał o Kalim. Imponujące. Teraz to chyba powinnam paść na twarz z zachwytu, błagać o przebaczenie, bo mój interlokutor ma jednak poziom? Tak? :lol: I ten poziom pokazuje ryczeniem/wrzaskami na dziecko/paniusiami i bachorami? Tak? To Ja jednak podziękuję za taki "poziom". Wolę pozostać przy swoim. Mało widowiskowym, ale za to nie wymagającym egzorcysty. :diabloti: Bo jak co tydzień atakują dorosłą osobę krwiożercze dzieci nie do opanowania, to naprawdę ktoś ma poważny problem ze sobą i z postrzeganiem świata. Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.