Maron86 Posted March 4, 2014 Posted March 4, 2014 sleepingbyday napisał(a):jrt juz zaczyna wchodzić pod strzechy. To źle ... i to bardzo źle. Ta rasa jest naprawdę wymagająca i nie wybacza pomyłek w wychowaniu :shake:, mojej mamy stara przyjaciółka ma hodowlę JRT. Quote
Koszmaria Posted March 4, 2014 Posted March 4, 2014 ja mam na osiedlu panią z basenji i pina mina niebieskiego.ma sierść jak szczeniaczek,cuduś:) z rzadziej spotykanych to bloodhound mnie przywitał jak retriver jakiś:loveu:-a myślałam,że to nie są miłe dla obcych psy. u mnie też królują sznaucery i yoraski. ale za to jamników coraz mniej,a podobno w krk jest na nie nieustająca moda... Quote
sleepingbyday Posted March 5, 2014 Posted March 5, 2014 Maron86 napisał(a):To źle ... i to bardzo źle. Ta rasa jest naprawdę wymagająca i nie wybacza pomyłek w wychowaniu :shake:, mojej mamy stara przyjaciółka ma hodowlę JRT. wiadomo. moja sucza jest tylko niby jrt, a wzięłam ją po 3 nieudanych adopcjach z tarnowskich gór, to co to było, jak nie zbyt duża energia młodego psiaka, nie do wytrzymania dla leniwych? jakies dywany gryzione były, te sprawy. Quote
Pani Profesor Posted March 5, 2014 Posted March 5, 2014 Koszmaria napisał(a): u mnie też królują sznaucery i yoraski. ale za to jamników coraz mniej,a podobno w krk jest na nie nieustająca moda... jamników też często nie widuję, nie wiem, gdzie ja łażę:D to samo sznaucery - sznupowatych kundli w ciul, ale rzadko widzę rasowe bądź 'rasowe' sznaucery, jeśli już, to olbrzymy, reszta jakoś mi umyka magicznie :) Quote
sleepingbyday Posted March 5, 2014 Posted March 5, 2014 Hej uwaga! znów mam możliwość załatwienia darmowych usg narządów wewnętrznych dla psów i kotów w ramach warsztatów specjalistycznych dla weterynarzy. odbędą się w tę niedzielę - 9 marca w w Hotelu Groman, Al. Krakowska 76 w Starym Sękocinie (Warszawa). Chętnych proszę o PW. Quote
maartaa_89 Posted March 5, 2014 Posted March 5, 2014 A u mnie z kolei królują jack russell terierry i shih tzu. O ile te drugie mi w ogóle nie przeszkadzają o tyle JRT unikam jak ognia bo mój hovek wywołuje w nich mało pozytywne reakcje a jest psią ciapą która się nie broni jak mu taki wsiądzie na grzbiet i chcę żeby taki pozostał :) moja bulterierka straciła do nich cierpliwość po tym jak któryś raz z rzędu jakiś wgryzł się w tyłek Quote
WiedźmOla Posted March 5, 2014 Posted March 5, 2014 O matko, jeszcze tego by brakowało żeby mi na osiedlu JTR się 'namnożyło' :crazyeye: Quote
gojka Posted March 5, 2014 Posted March 5, 2014 [quote name='Koszmaria']ja mam na osiedlu panią z basenji i pina mina niebieskiego.ma sierść jak szczeniaczek,cuduś:) z rzadziej spotykanych to bloodhound mnie przywitał jak retriver jakiś:loveu:-a myślałam,że to nie są miłe dla obcych psy. u mnie też królują sznaucery i yoraski. ale za to jamników coraz mniej,a podobno w krk jest na nie nieustająca moda...Witam, mam jamnika- psa który urodził się mej znajomej jamniczej fance , który jest mieszańcem jamnika długowłosego z krótkowłosym.U mnie- w lubelskiem nie ma mody na jamniki- tak przynajmniej twierdzą hodowcy ale mam zaprzyjaźnione dwa jamniki na osiedlu.które chętnie bawią się z moją suczką.U mnie yorków i pekińczyków najwięcej... Quote
Beatrx Posted March 5, 2014 Posted March 5, 2014 u mnie i jrt zaczynają się pojawiać. z jednym wychodzi dwójka dzieciaków, psiak im zwiewa a one nic sobie z tego nie robią tylko go ganiają po osiedlu. a zwierzątko to jest urocze, podbiegło do mojego psa, przywitało się i z 200 metrów lasem przebiegło z nami "bawiąc się" z moim psem. bawiąc wzięłam w cudzysłów, bo mój pies go olewał, a on sobie cały czas a to podlatywał, a to odbiegał, przebiegał wokół niego, przypadał na przednie łapki i cały czas zachowywał się jakby mój pies się z nim bawił:lol: Quote
motyleqq Posted March 5, 2014 Posted March 5, 2014 Beatrx napisał(a):u mnie i jrt zaczynają się pojawiać. z jednym wychodzi dwójka dzieciaków, psiak im zwiewa a one nic sobie z tego nie robią tylko go ganiają po osiedlu. a zwierzątko to jest urocze, podbiegło do mojego psa, przywitało się i z 200 metrów lasem przebiegło z nami "bawiąc się" z moim psem. bawiąc wzięłam w cudzysłów, bo mój pies go olewał, a on sobie cały czas a to podlatywał, a to odbiegał, przebiegał wokół niego, przypadał na przednie łapki i cały czas zachowywał się jakby mój pies się z nim bawił:lol: moja Etna bardzo lubi takie pieski :evil_lol: po chwili w końcu im ulega i się przyłącza do zabawy :evil_lol: Quote
Beatrx Posted March 5, 2014 Posted March 5, 2014 motyleqq napisał(a):moja Etna bardzo lubi takie pieski :evil_lol: po chwili w końcu im ulega i się przyłącza do zabawy :evil_lol: na mojego to już nie działa, nie wiem co by musiał piesek w sobie mieć żeby go do zabawy dłuższej niż pięć sekund zachęcić:evil_lol: Quote
Maron86 Posted March 5, 2014 Posted March 5, 2014 OJ jamniki.... na nie to mam szczególną alergię, tylko że one tak jak szybko się pojawiają tak szybko znikają. Co parówkę spotkam to jest to totalnie niewychowany pies, atakujący zarówno inne zwierzęta jak i ludzi :angryy:. Zawsze się zastanawiam jak to jest możliwe że nikt nie potrafi wychować tak małego psa. Jak już przy temacie parówek to. Miałam w sobotę dziwną sytuację. Stara, szorstka parówka spuszczona samopas. Dostrzegł (bo to samiec był) moje suki, kicając jak zając zaczął za nami iść. Szaman mocno go obserwował bo ma szacunek do starszych psów, ale jednocześnie nie dopuści żadnego obcego mu samca (chyba że ja go wprowadzę do domu, a ten będzie spokojny i uległy). Parówa polazła za nami na polanę, Magię spuściliśmy (ona jako jedyna przybiega na wołanie), Jeanne przepięta na 8m flexi, Szaman na 20m treningówkę. Wszystko było ok do momentu jak parówa nie podlazła do Magii stojącej przy Szamanie i jej w tyłek nie zaczęła wchodzić. Szaman się wnerwił, parówa wywaliła się na plecy więc go zostawił. Jak mi się Szaman odwrócił tak parówa go w dupsko dziabnęła! Mój się zdenerwował, trzasnął parówę kagańcem. Ta znów na plecy, Szaman stojący nad nią i czekał na reakcję - a ta parówa z zębami mu do pyska, leżąc na plecach :-o. Szaman nie wiedział czy to się poddaje czy atakuje, więc co parów w wakr i zębami to dostawał kagańcem. Odciągnęłam Szamana, przywiązałam do drzewa, mama odwołała Magię (Jeanne była już prędzej złapana na krótko). Ja podchodzę do parówy i 'tupię nogą', a ten mi na spodnie z zębami :mad:. Naprawdę mnie w tym momencie wnerwił, jak go pogoniłam tak z polany zaczął zwiewać. Myśleliśmy że w końcu spokój. Nasze psy sobie łaziły, nawet jakąś sukę ONkę poznały. Nie minęło 20minut, a parówa przy nas :roll:. Wpierw się nawnerwiałam, ale później jak zobaczyłam że moje psy go nie próbują zabić tylko 'nauczyć porządku' to sobie odpuściłam. Magia co chwila rozpędzając się wywalała go na plecy, Szaman odtrącał kagańcem gdy ten z zębami szedł, a Jeanne zajęła się piłką. Jak próbował do niej podejść gdy ta akurat miała piłkę to go lekko 'zeszmaciła'. Wykorzystałam fakty głupiej parówy na swoją korzyść, jak Szaman go przygniatał to go odwoływałam i dawałam nagrodę, po jakiś 30-40min Szaman przestał na parówę tak intensywnie reagować. Po 2,5h poszliśmy sobie do domu. Ogólnie co mnie zdziwiło - agresja psa który nie miał przy sobie pana, do tego ciągnięcie się za nami pomimo odstraszenia i takiego potraktowania przez moje psy. No i to udawanie uległego jednocześnie kąsając. Pierwszy raz taka sytuacja mnie spotkała, zazwyczaj wystarczyło że Szaman psa przewalił na glebę i ten już sobie uciekał w dal. Quote
gojka Posted March 5, 2014 Posted March 5, 2014 Witaj Maron, co do jamników- gdyby nie fakt,że sama mam jamnika to miałabym takie samo o nich zdanie.Niestety,w większości wypadków takie psa o dość silnej osobowości biorą sobie emeryci,ludzie chcący mieć małą przytulankę.Zauważyłam też że jeśli chodzi o małe psy pokutuje taki pogląd,że one małe,nic nikomu nie zrobią to po co je wychowywać? Co do zachowania tego jamniora- wielu właścicieli powiedziałoby,że wynikało to z jego inteligencji- stosował taką komunikację by zmylić nieco Twe psy bo być może miał świadomość,że w konfrontacji nie miałby szans. Moja suczka jest mega pokojowa- nigdy nie widziałam u niej agresji.Ma dziewięc miesięcy ale jest posłuszna,reaguje na komendy,chodzi przy nodze nawet bez smyczy i to przy ruchliwej ulicy.W sumie pies-ideał,który na sześć-siedem godzin zostaje sam a jeszcze ani raz nic nie zniszczył. Quote
4Łapki Posted March 5, 2014 Posted March 5, 2014 Gojka, ja bym z tym chodzeniem bez smyczy na ruchliwej ulicy uważała. Moja też się bardziej pilnuje na ulicach, ale jej nie spuszczam, bo nigdy nic nie wiadomo. Lepiej dmuchać na zimne ;) Quote
gojka Posted March 5, 2014 Posted March 5, 2014 Ależ ona nie chodzi po ulicy bez smyczy. Nigdzie tak nie napisałam.Ona chodzi ze mną tzw. obwodnicą- chodnikiem obok ruchliwej dość ulicy.Oczywiście oczy mam dookoła głowy bo kto wie czy czegoś ciekawego nie zobaczy po drugiej stronie.Ale tak uczyłam i tymi samymi drogami chadzałam z moim poprzednim psiakiem- bokserką,Kawałek musimy takim chodnikiem przejść by dojść do fajnego wybiegu.Oczywiście uczę ją by stawała przed każdym przejściem już kawałek wcześniej bym mogła ją kontrolować.Jako maluszek była lekko na przejściu potrącona przez auto- mój mąż wyjął ją z samochodu i sądził,że będzie obok stała.Samochód jadący z niewielką prędkością potrącił ją- było tylko stłuczenie łapki ale od tej pory ma czuje mores przed autami. Quote
4Łapki Posted March 5, 2014 Posted March 5, 2014 [quote name='gojka'](...) Moja suczka jest mega pokojowa- nigdy nie widziałam u niej agresji.Ma dziewięc miesięcy ale jest posłuszna,reaguje na komendy,chodzi przy nodze nawet bez smyczy i to przy ruchliwej ulicy.W sumie pies-ideał,który na sześć-siedem godzin zostaje sam a jeszcze ani raz nic nie zniszczył. Odnosiłam się do tego fragmentu. Quote
gojka Posted March 5, 2014 Posted March 5, 2014 Wiem- ale gdzie TU jest napisane,że chodzi bez smyczy "na ruchliwej ulicy" - jak napisałaś w swoim poście z 13.12?Przy ruchliwej ulicy to znaczy- obok niej. Quote
Maron86 Posted March 5, 2014 Posted March 5, 2014 Moim zdaniem pies jest takim samym zwierzęciem jak każde inne (w tym człowiek) i ma prawo różnie zareagować gdy się czegoś wystraszy. Nie zdziwię się jeśli kiedyś z 'przy' stanie się 'na', żadnego psa w życiu bym nie prowadziła nieosmyczonego przy żadnej ulicy z obawy o jego życie i zdrowie... Co do tamtej parówki, ja osobiście nie uważam żeby wynikało jego zachowanie z inteligencji. Wręcz przeciwnie, ten pies miał szczęście że mój ma jako tako poszanowanie do starych psów (starych, nie starszych). Swoim zachowaniem jeszcze mojego mocniej nakręcał, gdybym w ogóle nie reagowała to mogło by się różnie skończyć. Tym bardziej że suki zawsze 'wspomagają' i psy moje działają jako stado, a ten pies był zwyczajnie małym, starym, parówem z prawdopodobnie przetrąconym kręgosłupem (chwiał się na nogach, wywracał, a jak szybciej się poruszał to 'kicał' nienaturalnie). Quote
4Łapki Posted March 5, 2014 Posted March 5, 2014 (edited) Nieporozumienie wynikło z tego, że ja "na ulicy" i "przy ulicy" używam zamiennie, sorry :oops: "Obok" to też mogą być przecież różne odległości :) Nawet na rzadko uczęszczanej uliczce może dojść do tragedii. Ostatnio byłam świadkiem, gdy maluch na smyczy ze strachu prawie wpadł pod jadący samochód na takiej uliczce, na szczęście auto jechało wolno i właściciel zgarnął go na chodnik... Edited March 5, 2014 by 4Łapki Quote
gojka Posted March 5, 2014 Posted March 5, 2014 Macie na pewno rację z tym,że na psa trzeba uważać.Z racji tego,że moja choroba może powodować stany takie jak zawroty głowy,potykanie się lub nawet upadki ja swoje psiaki od zawsze uczę chodzić przy nodze bez smyczy- bo tak w razie czego jest bezpieczniej - głównie dla nich.Moja obecna psina jest bardzo zrównoważona- teraz już gdy widzi na drugiej stronie ulicy psa tylko popatrzy.Ostatnio moja córka opowiadała,że z koleżanką i z psami szły na spacer tą samą trasą i suczka koleżanki wybiegła na ulicę a nasza nawet nie próbowała- tylko popatrzyła. Quote
gojka Posted March 5, 2014 Posted March 5, 2014 Właściwie nie wiem czy to chamstwo- ale na pewno jakieś nieuzasadnione pretensje.Idę dziś wieczorem z psem- pies przy nodze bez smyczy a z naprzeciwka idzie pani z wielkim malamutem.Moja psina przestraszona,zeszła z chodnika i uciekła na trawnik a malamut ciągnie panią do mojego jamnika.Na co pani z pretensją do mnie,że ona przecież swojego psa nie utrzyma więc mogłabym wziąć swojego na ręce jak widzę co się dzieje...Hmm,czyżby pani sądziła,że kupiła ratlerka a może,że jej pies nie będzie ciągnął? Quote
badmasi Posted March 5, 2014 Posted March 5, 2014 Ja też próbowałam rozstrzygnąć pewien problem. Idę z psem, też chodzi luzem obok nogi i nie wykazuje agresji. Nadchodzi pani z kurduplem i już z dala patrzy się wrogo, że mój pies luzem. Fakt, może mieć jakieś niemiłe doświadczenia, rozumiem ale mój pies wogóle się do niej nie zbliża, nie podbiega. Pani zatrzymuje się, postawa napięta, pies uwieszony na krótkiej smyczy, pani zasłania psa zerkając ciągle na mnie wrogo, noga przygotowana do kopniaka…Przechodzimy obok pani, mój pies nie zwraca uwagi. Pani chyba zawiedziona, że nie doszło do rozróby. Zastanawiam się tylko w jakim celu ta szopka. Też mam jednego psiego przygłupa i takie zatrzymywanie się, spina właściciela tylko nakręca psa. Panią spotykam czasami i zawsze takie samo zachowanie. Wiem, że prewencyjnie kopie psy, chwaliła się nie raz. Quote
4Łapki Posted March 5, 2014 Posted March 5, 2014 Swojego też kopie "prewencyjnie"? :angryy: Zeszłej zimy jakiś facet chciał "ustawiać" sukę znajomego. Nasze psy się bawiły i ta suka zawarczała. Gonił ją po parku, do momentu aż nie schowała się za właścicielem i nie zaczęła się pyskówka. Wtedy dowiedziałam się, czemu jego pies chodzi zawsze potulny jak baranek (i nie chodzi tu o bycie "grzecznym" i wychowanym) :mad: Quote
Maron86 Posted March 6, 2014 Posted March 6, 2014 Ja z moim też się zatrzymuję i przytrzymuję krótko gdy widzę psa na przeciwko, tylko że u mnie zależne to zachowanie jest od zachowania mojego psa. Najczęściej gdy podchodzimy zamiast się zatrzymać, to zanim 'dotrzemy' mój jest tak podjarany że dochodzi do spięć. Jak go usadzę i przypilnuję to w 95% można obyć się bez jakiejkolwiek spiny (chociaż by wzrokowej psów). Aczkolwiek nie jestem przygotowana do kopania jakichkolwiek psów, wręcz przeciwnie jestem gotowa spuścić na długą smycz psa niech zrobi porządek jak właściciel nie potrafi :evil_lol:. Też kiedyś miałam sytuację że facet obcy mi zupełnie chciał pokazać mojemu psu (zapiętemu na 20m lince, na łące) 'kto rządzi'. Przywołałam psa jak zobaczyłam że dziwnie się do mojego zbliża i go ostrzegłam żeby nie podchodził bo go pies zaatakuje. Na co facet 'to dostanie buta', zignorowałam go, odeszłam z psem. Frajer za mną polazł kawałek i rzucił czymś w mojego psa (już nie pamiętam czy to był kamień czy patyk), Szaman się obrócił i na niego wparował, wtedy był jeszcze młody i głupi no i ważył jedynie 42,4kg - tylko że wtedy nie nosił jeszcze kagańca. Jednak faceta zwalił z nóg, a warczącą paszczę miał przy twarzy faceta. Po tym jak ściągnęłam z niego psa, facet stwierdził że dzwoni po SM, jak stwierdziłam że nie ma problemu bo chcę i tak zgłosić że mnie i mojego psa napadł to sobie polazł. Był to jeden raz jak jakiś przygłup się do mnie dowalił, Szaman wtedy miał jakoś trochę ponad rok. Teraz jak wydoroślał, nabrał masy i zmężniał to przy zwykłym spacerze spotykam ludzi którzy mamroczą coś pod nosem i schodzą na trawę :roll:... Quote
WiedźmOla Posted March 6, 2014 Posted March 6, 2014 Dzisiaj miałam zabawna sytuację :D Z klatki w bloku wyleciał nagle taki chiuauowaty (jak to brzmi) pies. Zawsze pierwsze co robi to wylatuje z tej klatki i drze ryja ile tylko sił mu wystarcza. Pech jego chciał, że akurat przechodziłam koło tej klatki ze swoim psem, w którego cziłek prawie wleciał. To wyglądało mnie więcej tak: wychodzi -> drze ryja, ale widzi mojego psa -> w tył zwrot z powrotem do klatki z podkulonym ogonem :evil_lol: Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.