Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

Posted (edited)

Tez kiedys mialam gosci z dzieckiem. psa dobrze wtedy nie znalismy bo nie byl u nas dluugo. chlopiec lat 4 na widok psa kucnal i dal sobie powachac pupe po czym chcial powachac psi zad oO pies byl przed kastracja, nabuzowany seksualnie i zwyczajnie chcial dzieciaka dorwac jak suczke. Rodzice nic... mowie ze ja za psa nie recze ze nic nie zrobi a chlopak przesadzal. zabieral mu zabawki i biegal z nimi po calym mieszkaniu. a rodzice w doopie! co tam ze pies chce go dosiasc ...
mysmy psa upiminali ze nie wolno ale nabbuzowany a dziecko tez by mogli upomniec, tym bardziej jak.sie wydziera w niebiglosy i biiega rzucajac pilka gdzie popadnie. a mnie leb pekal i niedobrze bo juz w ciazy bylam i nie wygladalam jakbym sie czula spiewajaco

Edited by Panna Cotta
  • Replies 32.4k
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

Top Posters In This Topic

Posted Images

Posted

isabelle301 napisał(a):
Może zacznijmy od pytania : Gdzie byli rodzice w tym czasie? Bo otóż dla tych co dzieci nie mają oraz tych, którzy mają a świadomość pozozstaje nadal niska - dziecko do lat 7 ma być ZAWSZE czyli 24h na dobę pod opieką osoby pełnoletniej. Dziecka do 7 roku życia wg przepisów obowiązujących w tym kraju - nie wolno pozostawiać bez dozoru, opieki i spuszczać z oczu.
Gdyby szanowni rodzice tyłki z kanap ruszyli aby wyjść z dzieckiem na spacerek na rowerku, to zapewne byliby także w stanie zareagować na fakt darcia mordy do psa który przebywa na terenie nie ogrodzonym w 100%... bo byc może by to zauważyli.
Rozumiem także, że czi_czi patrzyła jak "dobra sąsiadka" siedząc w okienku cały dzionek na to co dzieje się w okolicy i stąd doskonae wie co dzieci robiły a czego nie robiły...


Rozumiem, że ty z tych co rodzice za rączkę prowadzili od kołyski do ukończenia 18 roku życia. Biegali za tobą w ta i z powrotem od godziny 10 rano do 19 gdy bawiłaś się z innymi dziećmi na podwórku? Nie pozostaje nic innego jak współczuć.
Nie wiem czy wychowywałaś się w mieście, miałaś rodziców z gatunku "melduj sie co 10 minut domofonem" czy co ale zawsze mnie rozwala gadka "gdzie byli rodzice". Rodzice byli w ogródku, ich dziecko jeździło na rowerze po wewnętrznej osiedlowej drodze. Na dziecięcy wrzask od razu wylecieli zobaczyć co się stało. No tak, ale lepiej założyć, że siedzieli na dupie w mieszkanku. Nieznoszę psiarzy twojego pokroju, serio. Takie roszczeniowe pitolące od rzeczy typki, które nie zdają sobie sprawy z tego że są na tym świecie psy które potrafią zrobić krzywdę bez żadnego wyraźnego powodu.

Swoją drogą to rodziców z gatunku "dziecka sam nigdzie nie puszczę" też nieznoszę. I osoby które uważają, że upilnowanie dziecka zawsze i wszędzie jest możliwe też mnie rozwalają.

Bądźmy z dziećmi 24 h na dobę, wychowyujmy życiowe niedorajdy które potem na studiach mają problem z załatwieniem prozaicznych kwestii typu umówić się do lekarza albo pojechać na drugi koniec miasta i się nie zgubić. Boże dzięki ci, że moi rodzice ze mną nie pałętali się po podwórku! :roll:


Czi_czi była ze swoimi psami na spacerze. Czi_czi doskonale wie, że te dzieci nie drażnią psów, zwłaszcza że potrafią się odpowiednio zachować względem takiego psa jak mój Oszołom i same mają psisko które wszędzie ciągają ze sobą i widać że je kochają.

Mało tego- czi_czi reprezentuje mało popularny na dogo pogląd zgodnie z którym żaden pies nie ma prawa rzucić się na dziecko i zrobić mu poważną krzywdę. Czi_czi na przykład sądzi, że zrównoważony pies wystraszony przez rozwydrzone dziecko nie rzuci mu się do twarzy tylko zaprezentuje szereg innych sygnałów. A jeśli pies nie jest zrównoważony to nie ma dla niego miejsca w większych skupiskach ludzi jeśli nie jest odpowiednio zabezpieczony. Gdyby ten pies był zrównoważony chociaż w jakimś małym ułamku to by nie rzucił się małej do twarzy. Może by ją oszczekał, może szarpnął za nogawkę. Ale nie gryzłby do krwi!

No ale rozumiem, że pies ma prawo użreć dziecko w twarz, zaserwować mu X szwów i blizny do końca życia bo dziecko przejechało koło jego domu rowerkiem.

Posted

"No ale rozumiem, że pies ma prawo użreć dziecko w twarz, zaserwować mu X szwów i blizny do końca życia bo dziecko przejechało koło jego domu rowerkiem."


No a jak...? W słynnej sprawie poszarpania dziewczynki w jednej z krakowskich restauracji działacze ZkwP na wyprzódki wypowiadali się w stylu "a to bachor, jak można smarkacza do restauracji ze sobą ciągać".

A historia akity Tajfuna?
Poszkodowana na zwierzątkowych forach odsądzana od czci i wiary i obdarzana naprawdę paskudnymi, obraźliwymi epitetami. I święty piesecek Tajfunecek i jego dzielna, dzielniutka właścicielka.

Słowem: ręce opadają jak płetwy.

Posted

Berek napisał(a):
No a jak...? W słynnej sprawie poszarpania dziewczynki w jednej z krakowskich restauracji działacze ZkwP na wyprzódki wypowiadali się w stylu "a to bachor, jak można smarkacza do restauracji ze sobą ciągać".

A historia akity Tajfuna?
Poszkodowana na zwierzątkowych forach odsądzana od czci i wiary i obdarzana naprawdę paskudnymi, obraźliwymi epitetami. I święty piesecek Tajfunecek i jego dzielna, dzielniutka właścicielka.

Słowem: ręce opadają jak płetwy.


W takich chwilach rozumiem mojego znajomego, który stwierdził że nie toleruje on fanatyków psów na równi z fanatykami dzieci. I rzeczywiście- nie poznałam jeszcze ani jednej normalnej w moim odczuciu osoby mającej aż do przesady hopla na punkcie psów. Zawsze w rozmowach z takimi ludźmi zaczynają wychodzić takie kwiatki, że mi się słabo robi :)

Co to w ogóle za sprawa poszarpania dziewczynki?

Posted

isabelle301 napisał(a):
Może zacznijmy od pytania : Gdzie byli rodzice w tym czasie? Bo otóż dla tych co dzieci nie mają oraz tych, którzy mają a świadomość pozozstaje nadal niska - dziecko do lat 7 ma być ZAWSZE czyli 24h na dobę pod opieką osoby pełnoletniej. Dziecka do 7 roku życia wg przepisów obowiązujących w tym kraju - nie wolno pozostawiać bez dozoru, opieki i spuszczać z oczu.
Gdyby szanowni rodzice tyłki z kanap ruszyli aby wyjść z dzieckiem na spacerek na rowerku, to zapewne byliby także w stanie zareagować na fakt darcia mordy do psa który przebywa na terenie nie ogrodzonym w 100%... bo byc może by to zauważyli.


A może jednak zaczniemy od pytania, dlaczego pies przebywał luzem na nieogrodzonym terenie, skoro nie było nad nim kontroli (bo był sam albo właściciele byli, tylko kontroli nad psem nie mieli)? I dlaczego ten pies znalazł się luzem w miejscu publicznym (bo takim jest osiedlowa droga), gdzie rzucił się na dziecko? Czy to dziecko sobie darło mordę, nie ma akurat najmniejszego znaczenia. A gdyby szła tam staruszka i brzydko śpiewała, i pies by ją poturbował, to też byłaby jej wina? Bo stara baba, to na pewno psów nie lubi, i na pewno biednego pieska laską dźgała?

Twoje wypociny są tu tak absurdalne, jakby to 6-latka wtargnęła na teren psa i dotkliwie go pogryzła, aż bidulek skończył na szyciu. Gdyby na rowerku jechał 8- czy 12-latek, który nie musi być już pod takim nadzorem, i nie dałoby rady zwalić winy na rodziców, to czyja byłaby wina? Dziecka? Anioła Stróża, że się słabo starał? No przecież wszystkich, tylko nie właścicieli psa.

Posted

No akurat tak się składa ze także jestem matką... jeszcze w sumie małej dziewczynki...
Za każdym razem gdy czytamy kolejny podobny przypadek - zadaję sobie pytanie - jakim debilem trzeba być by tak małe dziecko spuścić z oczu?
Jako że mam jednoczesnie i dziecko i psa ... tym bardziej ostro zawsze pojadę po debilach rodzicach. Jak są leniwi to pluszowy miśw beciku a nie mały człowiek za którego biorą odpowiedzialność a ich zasranym obowiązkiem jest opieka nad takim...
W tym konkretnym przypadku? Tak - całkowita wina leży po stronie rodziców... jako matka a nie jako własciciel psa - takie jest moje zdanie.
Od paru stron jedziecie po małych dzieciach i ich rodzicach... ja dziś kolejny raz przywaliłam radosnemu dziecku badylem - bo zrobiłam na czas krok naprzód i zamiast pa ja zgarnęłam uderzenie kijem po nogach. Mina rodziców - bezcenna. Tu tłumaczenie ani chamskie odzywki nic nie dadzą... bo rodzice głupi są i tyle. Natomiast dzieciak jak zarobi - to jet szansa ze skojarzy i zapamięta.

Posted

isabelle301 napisał(a):
Może zacznijmy od pytania : Gdzie byli rodzice w tym czasie? Bo otóż dla tych co dzieci nie mają oraz tych, którzy mają a świadomość pozozstaje nadal niska - dziecko do lat 7 ma być ZAWSZE czyli 24h na dobę pod opieką osoby pełnoletniej. Dziecka do 7 roku życia wg przepisów obowiązujących w tym kraju - nie wolno pozostawiać bez dozoru, opieki i spuszczać z oczu.
Gdyby szanowni rodzice tyłki z kanap ruszyli aby wyjść z dzieckiem na spacerek na rowerku, to zapewne byliby także w stanie zareagować na fakt darcia mordy do psa który przebywa na terenie nie ogrodzonym w 100%... bo byc może by to zauważyli.
Rozumiem także, że czi_czi patrzyła jak "dobra sąsiadka" siedząc w okienku cały dzionek na to co dzieje się w okolicy i stąd doskonae wie co dzieci robiły a czego nie robiły...


Weź 10 głębokich oddechów i uderz głową w ścianę - może pomoże.

Oczywiście gdyby dziecko jechało rowerkiem przy rodzicach, to pies by się nie rzucił, tak? Co by zauważyli? Nieogrodzoną posesję, po której biega agresywny pies? I co dalej - teleportowaliby się? W końcu - o jakim darciu mordy piszesz?

Mam alergię na takich ludzi ja ty i ich roszczeniową postawę. Obojętnie czy to mamuśka z dzieckiem, starsza pani w oknie, czy psiarz-cham.

Posted

dog193 - to akurat miejsce idealne dla ciebie (ten konkretny wątek w którym siedzisz pasjami biadoląc) - sami psiarze chami i ciekawscy w oknie...co to słyszą że coś dzwoni ale nie wiedzą gdzie , za to z całą pewnością byli i widzieli i z całą stanowczością stwierdzają że było jak powtarzają.
Taka specyfika dogo

Posted

"Co to w ogóle za sprawa poszarpania dziewczynki?


Czi-czi, to była swego czasu dość słynna historia: pięcioletnia Włoszka poszła do toalety w jednej z krakowskich restauracji; dodam że w towarzystwie dwójki starszych dzieci (bo zaraz nam tu użytkowniczka Isabelle palnie wykład o durnocie rodziców puszczających pociechę samą do kibelka).
Na zapleczu dopadły dzieci dwa amstaffy; dziewczynka miała pecha, bo szła pierwsza, psy poszarpały jej twarz, podbródek i szyję, w sumie założono jej 90 szwów i była naprawdę fatalnie zeszpecona.

Rodzinie przysądzono odszkodowanie którego właścicielka psów bardzo długo nie płaciła (nie wiem, czy w końcu w ogóle do tego doszło) motywując to... brakiem pieniędzy (hue hue).

Wówczas gdy się to wszystko rozgrywało komentarze ze strony niektórych psiarzy były wypisz, wymaluj jak te pani Isabelle tutaj: że po co w ogóle bachora zabierać do knajpy, oraz że, oczywiście, po co lazł do toalety. No i standardowe „biedne pieseczki”.:evil_lol:

Biednym pieseczkom oczywiście krzywda się żadna nie stała, ale nie wiem, czy obrońcy zwierzątek nie mają teraz trochę problemu z percepcją bo w międzyczasie zagryzły jeszcze owczarka niemieckiego.
Co, jak wiadomo, jest wydarzeniem przykrym i nieprzyjemnym, nie jak wtedy kiedy pies gryzie dzieciaka czy w ogóle – człowieka.:razz:

Wówczas jest z góry jasne i oczywiste że to ZAWSZE wina poszkodowanego.

Biedny piesek
... pieska żal - to bardzo częste komentarze.
No biedny, jeszcze sobie mógłby na ludzkim ramieniu czy twarzy ząbeczek złamać.:loveu:

Posted

isabelle301 napisał(a):
No akurat tak się składa ze także jestem matką... jeszcze w sumie małej dziewczynki...
Za każdym razem gdy czytamy kolejny podobny przypadek - zadaję sobie pytanie - jakim debilem trzeba być by tak małe dziecko spuścić z oczu?
Jako że mam jednoczesnie i dziecko i psa ... tym bardziej ostro zawsze pojadę po debilach rodzicach. Jak są leniwi to pluszowy miśw beciku a nie mały człowiek za którego biorą odpowiedzialność a ich zasranym obowiązkiem jest opieka nad takim...
W tym konkretnym przypadku? Tak - całkowita wina leży po stronie rodziców... jako matka a nie jako własciciel psa - takie jest moje zdanie.
Od paru stron jedziecie po małych dzieciach i ich rodzicach... ja dziś kolejny raz przywaliłam radosnemu dziecku badylem - bo zrobiłam na czas krok naprzód i zamiast pa ja zgarnęłam uderzenie kijem po nogach. Mina rodziców - bezcenna. Tu tłumaczenie ani chamskie odzywki nic nie dadzą... bo rodzice głupi są i tyle. Natomiast dzieciak jak zarobi - to jet szansa ze skojarzy i zapamięta.


współczuję zatem twojemu dziecku
rodziców się nie wybiera w końcu




ciekawa jestem co by zmieniło gdyby rodzice szli za dzieckiem jadącym na rowerku
to są sekundy, napewno dziewczynka albo by się nie wywróciła albo zdązyliby psa odgonić- z pewnością. w co ty wierzysz kobieto



Berek- nie słyszałam o tej akcji....straszne :shake: najgorsze jest to, że psiarze potem sami dbają o taki a nie inny wizerunek rasy i osób zafascynowanych psów...biedna dziewczynka, twarz zeszpecona na całe życie, chyba że ją oddali w ręce dobrych chirurgów plastycznych....a co z traumą? jak takie dziecko ma potem normalnie reagować

Posted

Ja nie rozumiem po co w ogóle dyskutowanie czy dziecko było pod nadzorem czy nie. Fakt dzieci bywają głupie jak ich rodzice, okrutne dla zabawy, złośliwe i wredne - jest to kwestia genów i wychowania. Jednak jaki dzieciak by nie był, pies nie może go gryźć. Ludzie no jak tak w ogóle można podchodzić do sprawy że pies miał prawo pogryźć dziecko :shake:. Szaman jest dominujący, terytorialny, z naprawdę ostrym instynktem obronnym i mimo tego NIGDY nie ugryzł dziecka które mu robiło przykre rzeczy. Jest to pies po którym naprawdę wiele można się spodziewać szczególnie przez jego pobudliwość, zębów też umie używać co już w sytuacji podbramkowej pokazał.
Nie twierdze że pies nikogo i nigdy nie może ugryźć bo jest wiele sytuacji gdzie uważam że wręcz powinien, ale od tego jest właściciel by psa przypilnować.
Rozpisywanie się że dziecko do jakiegoś tam wieku nie może być spuszczone z oczu, ok masz rację - ale pies na pewnym rozwoju się zatrzymuje i ma inną perspektywę, w inny sposób patrzy na świat niż my. To my właściciele musimy je zabezpieczać i nie dopuszczać do groźnych sytuacji. Jeśli pies nie nadaje się do życia w społeczeństwie to cóż, life is brutal.
Moja sua się z wiekiem zrobiła agresywna, ma 11lat i pomimo że dzieci lubiła to teraz na nie z morda skacze i zębami - chodzi zawsze w kagańcu i na krótkiej smyczy, spuszczana tylko na flexi i również w kagańcu. Mamy wyjście albo ograniczenia i mniejsza wolność, albo ... uśpienie. Od razu uprzedzę nie ma jej zmiana zachowania nic wspólnego z chorobą (była badana), ani z brakiem wychowania (szkolona od małego).

Posted

zacznijmy od tego, ze ten pies nie miał prawa znaleźć się w przestrzeni publicznej bez nadzoru, więc o jakiej winie rodziców tu mowa? ci rodzice to by musieli biec na wysokości rowerka i na siebie przyjąć atak psa... samo stanie na ulicy gdzie dziecko jeździło nic by nie pomogło, bo takie zajście trwa sekundy i nawet nie zdążyliby podbiec zanim ten pies do małej doleciał.

Posted

Oj doprawdy, drodzy państwo - jakim prawem w ogóle dzieci jeżdżą na rowerkach? W miejscach publicznych? Hę?

A przedzwonić jednemu z drugim badylem po pleckach to będzie się bało! (i się nauczy!:multi:)

Czi-czi, nie wiem czy link zabangla, ale wklejam, tu jest zdjęcie małej:

http://krakow.naszemiasto.pl/artykul/krakow-pogryzienie-wloszki-przez-amstaffy-wlascicielka-psow,1873152,t,id.html


BTW rozkoszna jest argumentacja sędziego w sprawie odwieszenia kobiecie wyroku: w zasadzie, żeby do tego doszło, to psy powinny jeszcze kogoś pogryźć/ zagryźć.

Cudownie. Musi być fajnie mieszkać w pobliżu tej pani i jej psów. :evil_lol:

Posted

czi_czi napisał(a):
Rozumiem, że ty z tych co rodzice za rączkę prowadzili od kołyski do ukończenia 18 roku życia. Biegali za tobą w ta i z powrotem od godziny 10 rano do 19 gdy bawiłaś się z innymi dziećmi na podwórku? Nie pozostaje nic innego jak współczuć.
Nie wiem czy wychowywałaś się w mieście, miałaś rodziców z gatunku "melduj sie co 10 minut domofonem" czy co ale zawsze mnie rozwala gadka "gdzie byli rodzice". Rodzice byli w ogródku, ich dziecko jeździło na rowerze po wewnętrznej osiedlowej drodze. Na dziecięcy wrzask od razu wylecieli zobaczyć co się stało. No tak, ale lepiej założyć, że siedzieli na dupie w mieszkanku. Nieznoszę psiarzy twojego pokroju, serio. Takie roszczeniowe pitolące od rzeczy typki, które nie zdają sobie sprawy z tego że są na tym świecie psy które potrafią zrobić krzywdę bez żadnego wyraźnego powodu.

Swoją drogą to rodziców z gatunku "dziecka sam nigdzie nie puszczę" też nieznoszę. I osoby które uważają, że upilnowanie dziecka zawsze i wszędzie jest możliwe też mnie rozwalają.

Bądźmy z dziećmi 24 h na dobę, wychowyujmy życiowe niedorajdy które potem na studiach mają problem z załatwieniem prozaicznych kwestii typu umówić się do lekarza albo pojechać na drugi koniec miasta i się nie zgubić. Boże dzięki ci, że moi rodzice ze mną nie pałętali się po podwórku! :roll:


Czi_czi była ze swoimi psami na spacerze. Czi_czi doskonale wie, że te dzieci nie drażnią psów, zwłaszcza że potrafią się odpowiednio zachować względem takiego psa jak mój Oszołom i same mają psisko które wszędzie ciągają ze sobą i widać że je kochają.

Mało tego- czi_czi reprezentuje mało popularny na dogo pogląd zgodnie z którym żaden pies nie ma prawa rzucić się na dziecko i zrobić mu poważną krzywdę. Czi_czi na przykład sądzi, że zrównoważony pies wystraszony przez rozwydrzone dziecko nie rzuci mu się do twarzy tylko zaprezentuje szereg innych sygnałów. A jeśli pies nie jest zrównoważony to nie ma dla niego miejsca w większych skupiskach ludzi jeśli nie jest odpowiednio zabezpieczony. Gdyby ten pies był zrównoważony chociaż w jakimś małym ułamku to by nie rzucił się małej do twarzy. Może by ją oszczekał, może szarpnął za nogawkę. Ale nie gryzłby do krwi!

No ale rozumiem, że pies ma prawo użreć dziecko w twarz, zaserwować mu X szwów i blizny do końca życia bo dziecko przejechało koło jego domu rowerkiem.


to spróbuj się nieco wysilic - gdyby jechał samochód a dziecko na tym rowerku by się wywaliło to oczywiście wina kierowcy bo tam jechał? No bo oczywiste jest ze nikomu nie wolno rozjzdżać cudzych dzieci samochodem...
Może gdyby rodzice mieli rozum, nieco odpowiedzialności i jednak ruszyli dupy (nie ważne czy kanapa w domu czy fotelik w ogródku) to chociaz by zobaczyli co sie dzieje, zobaczyli by psa z daleka i zawołali dzieciaka?
Berek - ja jak idę z dzieckiem do knajpy todziecko ma zachowywac sie kulturalnie bo nie jest w lesie. Nie wybrażam sobie sytuacji w której pies wypada z zaplecza i gryzie mi dziedcko siedzace obok mnie... no sory. A jeżeli siedzimy w restauracji widzimy dziecko latające po całości to bardzo głośno tłumaczę mojemu dziecku - popatrz jakie niewychowane dziecko chamskich rodziców.
Czi-czi - moje dziecko samo chodzi do szkoły już 1.5 roku (ma niespełna 11 lat) i samo wraca, wychodzi samo z psem (40kg) i idzie sobie do parku z przyjaciólmi, Samo chodzi do kolegów i kolezanek, samo chodzi po zakupy i samo wiąże buty.
Nie wiem ilu dzieci jesteś matką - prowadzenie za rączkę to nie to samo co odpowiedzialność za małego człowieka, jego życie i bezpieczeństwo.
Ale co i komu ja tłumaczę...

Posted

Tak była by to wina kierowcy, prawo nakazuje zachowanie bezpiecznej odległości przy omijaniu, wymijaniu oraz wyprzedzaniu. Musi również zachować odpowiednią prędkość przy tych czynnościach by w razie właśnie wywrócenia się zdążyć zahamować. :evil_lol:

Posted

Berek napisał(a):
Cudownie. Musi być fajnie mieszkać w pobliżu tej pani i jej psów. :evil_lol:

tak szczerze to się dziwię, że te psy jeszcze żyją...

isabelle301 napisał(a):
to spróbuj się nieco wysilic - gdyby jechał samochód a dziecko na tym rowerku by się wywaliło to oczywiście wina kierowcy bo tam jechał?

a może dziecko jest nauczone, ze jak jedzie samochód to trzeba zejść z rowerka i odejść na bok i robi to z automatu? a może kierowca samochodu widząc jadące na rowerku dziecko zwolni tak, żeby móc stanąć w miejscu w razie czego?

Posted

To teraz poczytaj te wszystkie strony tego wątku - każdy najazd na mamusie nie pilnujące swoich dzieci jest chamstwem bezgranicznym. Bo zawsze to wszyscy inni muszą uważac. W sumie dzieci mogą latac pod pyskami psów, kopać ludzi (przeciez powinni się odsunąć), mogą takze biegac po jezdni (to kierowcy mają się deportować), a jak sobie dziecko otworzy okienko i pofrunie podczas gdy mamusia ucieła drzemkę - wsadzić do pierdla tego co okno montował - bo nie zamontował kłódki.
Widzisz paranoję?
Czyżby w Polsce były święte krowy?

Posted

isabelle301 napisał(a):
To teraz poczytaj te wszystkie strony tego wątku - każdy najazd na mamusie nie pilnujące swoich dzieci jest chamstwem bezgranicznym. Bo zawsze to wszyscy inni muszą uważac. W sumie dzieci mogą latac pod pyskami psów, kopać ludzi (przeciez powinni się odsunąć), mogą takze biegac po jezdni (to kierowcy mają się deportować), a jak sobie dziecko otworzy okienko i pofrunie podczas gdy mamusia ucieła drzemkę - wsadzić do pierdla tego co okno montował - bo nie zamontował kłódki.
Widzisz paranoję?
Czyżby w Polsce były święte krowy?

Tak. Szczególnie że wcześniej była mowa o ostrej reakcji na dziecko bijące psa. Wystarczy poczytać najbliższe strony, nie wszystkie.

Czyli jednak obecność rodziców by dużo zmieniła. Kurcze, jakaś tarcza antypsiowa czy cuś.
No i gdyby jechał na tym rowerze nastolatek, to pewnie by była jego wina, że przejechał koło posesji :)

Posted

"Berek - ja jak idę z dzieckiem do knajpy todziecko ma zachowywac sie kulturalnie bo nie jest w lesie."


Oczywista oczywistość - no właśnie dziewczynka powinna była wysikać się pod restauracyjnym stolikiem, o. To by było kulturalne zachowanie, nie to, co jakieś głupie chodzenie do toalety.

"gdyby jechał samochód a dziecko na tym rowerku by się wywaliło to oczywiście wina kierowcy bo tam jechał?"


Juhuuu, wchodzimy w barejowe klimaty. "A gdyby tak wasza matka tędy przechodziła..." "A gdyby tak wasze dziecko tak tutaj przechodziło... w przyszłości... i nie mówicie, że nie macie dziecka, bo w każdej chwili możecie mieć! (sprawdzić czy nie ksiądz)".
:multi:

Posted

[quote name='Berek']Czi-czi, to była swego czasu dość słynna historia: pięcioletnia Włoszka poszła do toalety w jednej z krakowskich restauracji; dodam że w towarzystwie dwójki starszych dzieci (bo zaraz nam tu użytkowniczka Isabelle palnie wykład o durnocie rodziców puszczających pociechę samą do kibelka).
Na zapleczu dopadły dzieci dwa amstaffy; dziewczynka miała pecha, bo szła pierwsza, psy poszarpały jej twarz, podbródek i szyję, w sumie założono jej 90 szwów i była naprawdę fatalnie zeszpecona.

Rodzinie przysądzono odszkodowanie którego właścicielka psów bardzo długo nie płaciła (nie wiem, czy w końcu w ogóle do tego doszło) motywując to... brakiem pieniędzy (hue hue).

Wówczas gdy się to wszystko rozgrywało komentarze ze strony niektórych psiarzy były wypisz, wymaluj jak te pani Isabelle tutaj: że po co w ogóle bachora zabierać do knajpy, oraz że, oczywiście, po co lazł do toalety. No i standardowe „biedne pieseczki”.:evil_lol:

Biednym pieseczkom oczywiście krzywda się żadna nie stała, ale nie wiem, czy obrońcy zwierzątek nie mają teraz trochę problemu z percepcją bo w międzyczasie zagryzły jeszcze owczarka niemieckiego.
Co, jak wiadomo, jest wydarzeniem przykrym i nieprzyjemnym, nie jak wtedy kiedy pies gryzie dzieciaka czy w ogóle – człowieka.:razz:

Wówczas jest z góry jasne i oczywiste że to ZAWSZE wina poszkodowanego.

Biedny piesek
... pieska żal - to bardzo częste komentarze.
No biedny, jeszcze sobie mógłby na ludzkim ramieniu czy twarzy ząbeczek złamać.:loveu:

Berek - do tej pory twoje wypowiedzi szanowałam bo miały sens... dziś - no cóz... to może zdecydujmy - dzieci poszły do toalety czy na zaplecze? Bo w restauracjach kibelki nie są na zapleczu raczej... szczególnie w tej konkretnej restauracji (to akurat wiem)
I od razu moja odpowiedź - jeżeli moje dziecko chce do toalety - to zamiat siedzieć wygodnie - ruzam tyłek i idę z nią. Tak wiesz... na wszelki wypadek - mała dziewczynka, dorosły zbok... czy cóś...
Psy poszarpały dziewczynkę... stała się tragedia... pytanie - co dzieci robiły na zapleczu? Gdzie byłą mamusia dziewczynki? Cóż takiego ją tak dokładnie do krzesła przykleiło? Typowa leniwa Włoszka?

Posted

isabelle301 napisał(a):
bardzo głośno tłumaczę mojemu dziecku - popatrz jakie niewychowane dziecko chamskich rodziców

Wybacz, ale nie znoszę takiego głośnego komentowania, niby nie do osoby krytykowanej. Strasznie to prymitywne...

Posted

isabelle301 napisał(a):
Jakoś Miś nigdy mnie nie bawił... nigdy nie wiedziałam czym taka podjarka? Chyba najgorsza produkcja pokazująca życie w "tamtych" czasach...błe


Za to genialnie wprost udaje Ci się wprowadzać w internetowe dyskusje wszystkie te klimaciki.
:lol:
Dzięki za przypomnienie niezapomnianego mistrza Barei.

Tak tak... "matka siedzi z tyłu!"


:evil_lol:

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


×
×
  • Create New...