Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

Posted

ja nie wiem kto Ci co mówił, a tym bardziej dlaczego;) Może teraz dostrzeżesz, że moje rozbawienie nie oznacza śmiania się z agresji psów...;) Nieco dziwne jest żeby taki malutki piesek ogarniał bezproblemowo samodzielne pokonanie schodów i spacer na smyczy, no a regularne przypuszczanie ataków na psy sąsiadów jest trochę śmieszne;p

  • Replies 32.4k
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

Top Posters In This Topic

Posted Images

Posted

Akurat po schodach to go nosili dość długo :eviltong:.
Teraz się cieszę że nie doszło do próby zapoznania psów bo mogło dojść do faktycznego nieszczęścia. Mój nabuzowany samiec + samiec w podobnym wieku ujadający który na 99% nie okaże uległości = wielkie nieszczęście...
Poważnie myślałam że on ma 5-tyg skoro właściciele tak twierdzą dlaczego ja mam im nie wierzyć, a ja osobiście nigdy w małych rasach nie siedziałam. Byłam przekonana że pies miał 5-tyg więc naprawdę mnie nie śmieszyła sytuacja gdzie pies już w takim wieku darł jadaczkę, raczej przerażenie mnie brało. Teraz ich zwyczajnie unikam, gdzie oni z tym psem zawsze włazili na psy :shake:.
Zmieniło się to po ostatnim incydencie z udziałem mojego psa. Ich pies wybiegł na flexi z klatki, wparował pod łapy mojego. Ja ostatkami sił swojego odciągnęłam i ... mój wlazł na szkło :placz:, wpadł w taką złość i furię jakiej nigdy w życiu nie widziałam. Jednocześnie wył z bólu i próbował tamtego dorwać i rozszarpać..... Skończyło się założeniem szwu, opatrunkiem i już jest ok.
Jednak teraz znów mamy do przepracowania wszystkie podobne psy do tego sąsiadów :angryy:.

Do tego wszystkiego jeszcze jego ciągłe wycie i ujadanie, naprawdę człowiek zaczyna napawać złymi emocjami. I szczerze 'pisząc' w nosie mam jak go wychowują, wiem że mój pies 'ma problem' więc zwyczajnie go pilnuję... żeby tylko nie wył kiedy wracam z nocnej zmiany :-(

Posted

Maron86 napisał(a):

Jeśli chodzi o podbiegające psy, to moim zdaniem (przynajmniej z doświadczenia) jeśli pies ma właściciela i się za blisko zbliża do naszego wystarczy wydrzeć japę 'proszę zawołać psa'.


... czasem wielokrotnie :evil_lol:

Posted

Ja nigdy nie musiałam powtarzać, może dlatego że nagle właściciel zauważał moją małą bestyjkę, a za nim jeszcze jedną bestyjkę, trochę dalej mniejszą bestyjkę. Nagle stwierdzał że w sumie może jednak lepiej zawołać psa :diabloti:.
Piszę tu oczywiście o sytuacjach gdzie ludzie są w miarę normalni i im zależy na psie, bo fakt zdarzają się tacy co spojrzą i ignorują. Tylko wtedy to i ja mam gdzieś jak mój pies w kagańcu 'przeszmaci' im psa :evil_lol:.

Posted

Maron, jak towarzyszy nam przerośnięty czarny DON to nie muszę nawet nic mówić :evil_lol: Ale ostatnio jak szłam z dziewczynkami to mi babka (trzymająca smycz w ręku) wypuściła z ogródka starą grubą sukę z komentarzem "nie gryzie, nie gryzie!" i musiałam poprosić kilka razy, żeby uznała, że nie żartuję i serio chcę, żeby zabrała psa :roll:

Posted

Dla mnie to codzienność teksty typu 'nie atakuj pieseczka bo cię zje' - przestają się śmiać kiedy mówię nie, on nie zje, on tylko zabije bo byle czego nie je :diabloti:. Teksty typu 'on chce się tylko przywitać' mnie już tak nudzą że ignoruje lub pytam czy mają czarną torbę na zwłoki psa, wtedy nagle już właściciel nie chce by jego piesek się witał i potrafi psa zabrać :roll:. Kolejne to 'on nic nie zrobi' - ale mój zrobi.
Najlepsze jednak było jak babce zwróciłam uwagę żeby zwinęła psa na flexi i go nie puszczała pod mojego kiedy ten sika, babka stwierdziła że ... jej pies musi się wybiegać :lol:. Nie wiedziałam czy się śmiać czy płakać, serio jakoś mam inne wyobrażenie wybiegania psa chociaż nie neguję samego faktu flexi jeśli pies jest nieodwoływalny (mój pies ma taką 8m flexi giant xl + linkę 20m).

Ogólnie to więcej może nie tyle chamstwa co bezmyślności spotykam 2x dziennie na krótkich spacerach na siku, niż na długim 2-3h na polach czy w lesie gdzie również chodzą psiarze i ich psy. Tylko że ja już w większości nie reaguję i nie jest dla mnie stresujące lub właśnie mam 'stały tekst' który 'odstrasza'.

Posted

a_niusia napisał(a):
dla mnie odkad mam 3 duze psy problem podbiegaczy przestal istniec.


U nas małe dzielnie rośnie, powoli dobija do 60, więc myślę, że za jakiś czas u nas też ten problem się niejako sam rozwiąże... ;)

Posted

evel napisał(a):
U nas małe dzielnie rośnie, powoli dobija do 60, więc myślę, że za jakiś czas u nas też ten problem się niejako sam rozwiąże... ;)


Ooo to całkiem sporę bydle, życzę bezproblemowego życia z 'małym' :loveu:. Duży, ciężki pies z nadpobudliwością to utrapienie psychiczne - przynajmniej czasami.

Posted

Maron, jedyne, co mnie pociesza to fakt, że szczeniałka ma MEGA socjal i mimo tego, że jest potworem to jakoś jej się udaje wszystkich sobie zjednać. No i nie próżnujemy, tylko się ostro edukujemy coby siary nie było - ostatnio mała stwierdziła, że nie idzie do domu, bo poznała pierwszego pieska, który się z nią ładnie i kulturalnie bawił w berka i aż się musiałam po nią przejść :eviltong:

a_niusia napisał(a):
no jednego takiego chuchra, to nikt sie nie boi, sorry:))))


Hunter ma już natomiast 74 :evil_lol: Jak idziemy w ekipie czipsowej to nikt do nas nie podbija a pikusie bezsmyczowe są porywane na ręce i w ogóle jest śmiesznie i lajtowo, czasem wystarczy się zatrzymać na chwilę, żeby spanikowany człowiek zdążył swojego pieska odłowić. Choć w sumie trochę to smutne, że trzeba mieć wielkie czarne bydlaki, żeby ludzie tak do sprawy podchodzili.

Posted

No niestety jednak właśnie tak jest, chociaż też nie do końca. Moja mama zawsze ugodowy człowiek schodziła wszystkim z drogi, a jak naprawdę musiała iść daną drogą gdzie paniusia z ujadającym yorkiem na flexi to zaczynało się darcie japy przez paniusię :roll:.
Za to od kiedy ja się zrobiłam tak samo wyszczekana jak mój pies (również kiedyś schodziłam wszystkim z drogi), od tego momentu ludzie nauczyli się uspakajać lub zwijać psy.

To jest naprawdę przykre... Najgorsze jest to że te niewychowane to te 'modne' psy. Tak jak by fakt że mają modnego psa ich usprawiedliwiał i pozwalał psa nie wychować.
Są jeszcze tak zwane 'adopciaki'... Mam np na podwórku babkę z rudym czymś (suka podobna do jamnika z długości, ale łeb inny i futro długie), to rude coś ZAWSZE szczeka na inne psy gdy jest na smyczy, bez smyczy potrafi atakować znienacka. Kobieta zamiast psa złapać to ... pyta się 'pies ze schroniska? bo ona każdego psa ze schroniska atakuje, biedna ma jakąś traumę.'. Tłumaczenie że nawet jeśli pies był ze schroniska to było to 4lata temu i niema z tym nic wspólnego że ma psa niewychowanego zwyczajnie nie dociera, ona ma swoją wizję i wytłumaczenie dlaczego jej suka atakuje i basta. Najlepsze że psy ze schronu mają darmowy miesiąc szkolenia - ludziom nawet się nie chce zadzwonić i umówić, a o pojechaniu i ogarnięciu psa to już w ogóle nie wspomnę.

Posted

Maron86 napisał(a):
Kobieta zamiast psa złapać to ... pyta się 'pies ze schroniska? bo ona każdego psa ze schroniska atakuje, biedna ma jakąś traumę.'.

trzeba było nie tłumaczyć tylko powiedzieć, ze jeden pies jest rasowy, a drugi od koleżanki i żaden nawet schroniska na oczy nie widział to byłś miała jakiś argument na obalenie jej teorii. nie było szans, zeby samo wyjaśnienie cokolwiek dało:eviltong:

Posted

'Modne psy' są brane bo są modne, a nie dlatego, ze gość/paniusia chce mieć psa i się nim zająć . Przykre i wkurzajace, bo na moim osiedlu jest wysyp yorków i sznaucerów. Oczywiście wszystkie drą jadaczki. A ostatnio widziałam corgiego.

PS: Maron86 widziałam na zdjęciu Magię z długą sierścią, ale wypiękniała! :loveu:

Posted

U mnie biegają pseudo: jorasy, shih-tzu, maltany, sporo blabladorów i ofc TTB. Najciekawsze że 'starych' psów jest tylko kilka, zazwyczaj jak pies ma tak z 4-5lata to w nieokreślonych okolicznościach znika. Po czym widać jakieś 3m-c później nowy nabytek 'zgodny z modą'...
Przeraża mnie fakt brania psów bo są 'modne', nigdy się to dobrze dla nich nie kończy :shake:.


WiedźmOla - dzięki, wyprostowała się, przybrała trochę masy (jakieś 6kg od czasu schroniska), zrobiła się trochę odważniejsza. Futerko też jej odrosło chociaż po ostatniej chorobie jest w średniej kondycji. Jedno zostało i się nie zmieniło - nadal ślini się i 'zagluca po pachy' na widok żarcia :evil_lol:.

Posted

U mnie 'biszkopty'w najbliższej okolicy sama 'znam' 5, chociaż czarne 2 widziałam i jednego czekoladowego.
Jest jeszcze sporo sznaucerów mini/średnich. Jednak jorasy 'górują', jest ich jak komarów w lato! :evil_lol:

Posted

a ja sznaucera średniego nie widziałam od LAT :crazyeye: powaga, albo miniatury, albo olbrzymy (mam super sąsiadkę olbrzymkę), średniaków nie widuję, chyba że w typie.

a akurat to, że kiedy robi się ciepło, to ludzie wylegają z yorkami, to fakt niepodważalny :diabloti: ale to może moje okoliczne tereny spacerowe ściągają ludzi, bo jest gdzie połazić - ogólnie 'na ośce' yorki są ze 3 (w tym jeden absolutnie psychiczny i mój pies ma pianę na ryju na jego widok już z daleka).

cieszy mnie za to jedna rzecz - widuję często rasy, które nie są wcale popularne - ostatnio na moich terenach biegał flat, widziałam białego szwajcara, po drugiej stronie osiedla jest appenzeller, mamy samojeda i gryfonika, to mnie jakoś podświadomie cieszy, że ktoś szuka mniej popularnych ras dla siebie.

Posted

U mnie pełno yorków i "yorków królewskich" na osiedlu, maltańczyków nie widuję. Pójdzie się 20 metrów od ulicy i można odetchnąć, bo tam się nie zapuszczają :diabloti:

Maron86 napisał(a):
Najciekawsze że 'starych' psów jest tylko kilka, zazwyczaj jak pies ma tak z 4-5lata to w nieokreślonych okolicznościach znika. Po czym widać jakieś 3m-c później nowy nabytek 'zgodny z modą'...

Niektórzy na wieść, że Viki ma ok. 4 lat dziwią się, że wciąż chce jej się bawić i biegać (!), w końcu jest taaaaka stara :lol: Niedługo sprawię jej laseczkę i będziemy dreptać na spacerki na trawnik przed blokiem :lol:

Nie chcę wiedzieć jak wyglądają te okoliczności...

Posted

evel napisał(a):

Hunter ma już natomiast 74 :evil_lol: Jak idziemy w ekipie czipsowej to nikt do nas nie podbija a pikusie bezsmyczowe są porywane na ręce i w ogóle jest śmiesznie i lajtowo, czasem wystarczy się zatrzymać na chwilę, żeby spanikowany człowiek zdążył swojego pieska odłowić. Choć w sumie trochę to smutne, że trzeba mieć wielkie czarne bydlaki, żeby ludzie tak do sprawy podchodzili.


a to mi w ogole nie o to chodzi:))

ja sie nie zatrzymuje.
po prostu wiem, ze teraz moje psy nie beda mialy takich problemow towarzyskich, jak wtedy, gdy mialam np. jednego psa i ciagle spotykala go krzywda od jakis durnych owczarow niemieckich i ich pochodnych, ktorych jest u nas na dzielni od cholery. teraz te same owczary im sie klaniaja w pas, bo jak stana w trojke, postawia irokeza, kity zarzuca na plecy i klaty wypna, to pies z drugiej strony ma na tyle instynktu samozachowawczego, ze po prostu nagle przypomina mi sie, ze nic od nich jednak nie chce.

najlepsze jest jak grete ktos czasem pogoni i ona ucieknie do stada i pies, ktory cos tam do niej szural zobaczy, ze ten pies ma plecy i w oczach sie troi...
natychmiast jest w tyl zwrot:)))

Posted

O proszę, u mnie są mini i średnie sznaucery. Dużego widziałam słownie jednego od ostatnich kilku lat. Mój na widok sznaucera dostaje obłędu, na widok spaniela też. Jeszcze trochę wstecz i spanieli było całkiem sporo jako 'modne'...
Z jednym się zgodzę, wystarczy przebrnąć przez te szczekacze gdzieś na polanę i już jest cisza i spokój. Mało który pies jest psychiczny, chociaż i takie się zdarzają, tu panują inne zasady. Mimo wszystko wolę unikać kontaktów mój samiec - cudzy samiec, wychodzimy z całą trójca na polanę i wolę nie doprowadzać do sytuacji gdzie mój zaczyna bronić suki (a wtedy naprawdę potrafi wpaść w furię i pogonić nawet znanego lubianego mu samca, wystarczy że jakaś suka cofnie się za niego).

Rzadsze rasy ... hmmmm. U mnie widziałam: CTR, niófka, CC, DN, Akita amer. JRT, mastif angielski, CAO, rottek, ONek (taki 'prawdziwy'), kaukaz, Bearded Collie. No i moje 2 w typie hovawart (wiem że jeszcze 2 osoby mają tą rasę tyle że z rodowodem, moja jest ze schronu) i MT. takie małe nakrapiane spaniele (nie pamiętam nazwy) z czego jeden jest adotowany i nieźle powalony, babka też nieogar i pozwala na wszystko - suka ciągle spuszczona i jeszcze się nie zdarzyło żeby na zawołanie przyszła do pańci :cool3:

Mocno spotykane: jorasy, beagle, shih-tzu, laby, sznaucery mini + średnie, maltany, ttb (nie odróżniam astów, od pitów chyba że to red nos to wtedy potrafię :lol:). i to dokładnie w tej kolejności 'ilościowej'. Co ciekawe u nas jest mniej kundli niż tych 'rasowych' (np 'joras' wielkości sznaucera średniego).

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


×
×
  • Create New...