Przyznam się, ze moje psy odżyły po tym, jak Aria pojechała do swego domu - bo ona po szczeniacku zaczepiała je, zachęcała do zabawy, podgryzała... Tylko Sonia miała siłę i serce sie z nią bawić. Nutka to się wtedy wściekała, odgryzała, jazgotała, Zulka za to po prostu nieruchomiała. Dziś Zulka wypadła z domu, zrobiła kilka kółek po śniegowej brei, zachwycona, radosna, a jej to się nie zdarza! :)