Przejechaliśmy dzis powoli autkiem koło ZGK, przedszkola, Orzyca, i trochę dalej... Nic, pusto i cicho. Była w kojcu 4 dni, powinna być w pobliżu, bo tu miała pełną miskę. A jak ją ktoś zabrał, to jak to technicznie zrobił?? Do nas z budy ledwie nosek wystawiła, a co tu mówić o wyjściu i zapięciu obroży i smyczy. Chyba ze sama się przecisnęła przesz te pręty i wróciła do swojej wsi, to 5 km dalej. Ale i tam jej nie widziano, Tomek pytał panią sołtys.