Święte słowa, asiunab! :)
u nas na wsi, choć to tylko 100 km od Warszawy, śliczna zima, mróz, dużo śniegu, słońce... Szkoda, Dziuniek, ze nie mozesz przyjechać i choć chwilkę porozkoszować się przyrodą...
Magduś, u Ciebie się zaczęła otwierać, zaufała człowiekowi, to i teraz sobie poradzi. Młoda jest, pogodna, trzeba dać jej trochę czasu. Będzie dobrze.
W każdym razie uważam podjecie próby domkowej za dobry pomysl.
Dziękuję, kochane. Trochę grałam twardziela, a bym sobie tylko kłopotów tym narobiła, ale już jest ok.
Mam dla Arii smaczek-pychotkę na jutro, wielką cielęcą kość :)
Nie mam pojęcia, jak ona to wszystko zniosła, tę całą swoją przeszłość. I u tej baby na podwórku, i te szczęnieta oddawane na wieś, maleństwa od niej odbierane, i ona wywieziona na nie raz łańcuch, i te jej powroty do baby.......