Ten sam, pan dojeżdża do Warszawy do pracy.
Poker, nie wiem, czy się cieszę - raczej tak, bo ludzie cudowni, ale ta mała była u nas 4 miesiące, równo cztery! Tomek rano piwiedział, ze brakowało mu tego deptania w nocy po nogach i mokrego jęzora na twarzy o 6 rano... Mnie się cała noc śniła...
Wczoraj pan Jarek zadzwonił zaraz po przyjeździe do domu, z pierwszego spacerku, jak powiedział. W drodze Aria była grzeczna, spała na kolanach pani Kasi.
Aria ma mieć zmienione imię, na Toffi czy jakoś podobnie.