Za to mieliśmy kolejną akcję - w sąsiedniej gminie, gminie Mazowszanki w lesie od wczoraj siedzi mały piesek/suczka. Widział ja nasz przyjaciel Jerzy, który tam kupił działkę i ma dom. Tomek był tam wczoraj, widział ją,ale uciekła do lasu. Zaproponował, byśmy dziś tam pojechali, może tylko mężczyzn się boi.
Oczywiście pojechaliśmy, z michą jedzenia (z resztkami pieczonej kaczki, by pachniało) i smyczką. Na miejscu był już Jurek, juz drugi raz tego dnia, z żoną i wnuczką. Sunia (?) uciekła do lasu, nawet jej nie widziałam... Zostawiliśmy jedzenie, jutro Jurek ma tam zaglądać, bo to jakieś 3-4 km od jego domu.