Wczoraj sobie znów pogwarzyliśmy z panem Jarkiem - przyjadą w sobotę na kawę i pogaduchy. Jakoś tak po południu wyjadą z Warszawy, bo pani Kasia pracuje i nie może się z nikim zamienić. Wypytywał o Arię, jej zwyczaje, nawyki, żywienie itp.
Ranka goi się dość dobrze, ale skóra koło niej zaczerwieniona. No bo jak się ciągle dziób trzyma pod kaftanikiem albo liże przez materiał, to co się dziwić. Kaftanik co dzień łatam, bo nagminnie ogryza panna troczki przy nogawkach. Dziś została bez majtek, wola Boska. W sobotę rano zdejmiemy szwy.