Jump to content
Dogomania

Leaderboard

Popular Content

Showing content with the highest reputation on 03/11/23 in all areas

  1. Też tak pomyślałam, że może tu zrobimy im wspólne ogłoszenia, choć Mela nadawalaby się tylko do domu z ogrodem i szczelnym ogrodzeniem. Nie ma mowy o założeniu smyczy. Musi chodzić luzem, choc z Arturem jest bardziej wyluzowana i odważna. Może ktoś z dobrym sercem się nad nimi zlituje. Szanse marne, ale nigdy nie wiadomo. Artur jest genialny. Oczywiście błyskawicznie reaguje na imię za każdym razem i nauczył się aportować piłeczkę. Ostatnio dostaliśmy od Poker taką, która robi furorę wśród psów. Nie wiem w czym tkwi jej tajemnica, ale psy ją uwielbiają. Artur nie chce wracać do domu, kiedy ją aportuje.
    4 points
  2. Zamojski Gucio i zamojski Łatek. Gdy Gucio zajął się swoim uchem to Łatek przyszedł do niego , i położył się blisko obok żeby w spokoju zjeść swoje ucho.
    4 points
  3. Natka jest ślicznym pieskiem, takim małym puchatym niedźwiadkiem z niebieskim oczkiem. Do tego jest bardzo grzeczna, utrzymuje 100 % czystość w domu, nie jest szczekliwa. Człowieka trochę się obawia, ale z drugiej strony chce kontaktu i głaskania. Fajnie chodzi na smyczy, tak jakby ją znała, ale jak jest jakiś głośniejszy odgłos, to próbuje się zerwać, uciec. Mam nadzieję, że będzie spokojniejsza jak wszystko pozna. Podczas kąpieli niemal zastygła, ale po wyjściu już było OK. W poniedziałek jedziemy na konsultację ortopedyczną i umówimy zabieg. Ciekawe czy uda się uratować łapkę.
    3 points
  4. Miałam na myśli to, iż nic nie wniosło w kwestii pomocy dla suni. Biedactwo nadal się błąka
    2 points
  5. Co do sprawy suczki, to myślę że Marta z Jarkiem i tak robią maksimum tego, co są w stanie. Miałam do czynienia z niejedną organizacją i Zea jest jedyną, której w pełni ufam. Do efektywnej pomocy najczęściej potrzebna jest współpraca. W podobnej sytuacji była nasza Zoja. Dzika, agresywna i w zaawansowanej ciąży. Pani Kamila z mężem załatwili od organizacj pożyczenie klatki łapki, poprosili kobietę z pobliskiego gospodarstwa, żeby zgodziła się, że u niej ją będą wabić na jedzenie. Koczowali tam wiele godzin, nakarmili przy okazji kiełbasą wszystkie wiejskie burki, ale udało się Zoję złapać I do nas w nocy przywieźć. Teraz Zoja to przylepa do swoich ludzi. Jeśli nie ma nikogo, kto zająłby się oswajaniem i złapaniem psa, nie ma miejsca dla niego, to też myślę, że zgłoszenie do gminy i odłowienie przez schronisko, które ma sprzęt i doświadczenie, jest lepszą opcją niż nic nie robienie. Na zdjęciu nie widać siusiaka, więc to może być suczka i może być w ciąży. Gdyby tak było, to po sterylce zawsze można ją zabrać, a w międzyczasie szukać jej miejsca. Często rozmawiam z Tolą i wiem, jaką czuje bezradność i żal, kiedy stara się pomóc jakiemuś zwierzakowi, a nie ma gdzie go wziąć i jak pomóc. Ile godzin wisi wtedy na telefonie, żeby cos zalatwic. Musimy Ją wspierać i dodawać sił, bo w regionie jest ogrom potrzeb i mało ludzi do pomocy. Każdy ma swoje możliwości i granice wytrzymałości. Sytuacja jest coraz trudniejsza i musimy się cieszyć z tego, co udaje się ogarnąć i zrobić.
    2 points
  6. Balbinka na porannym spacerze. Kiedy domaga się głaskania, to przewraca się na ziemię i macha równocześnie obiema przednimi łapkami. Nie da się jej wtedy odmówić Jest bardzo skoczna. Wczoraj wystraszyła mnie w ogrodzie. Zobaczyłam, że ktoś na mnie patrzy z okna na piętrze, a byłam sama. To Balbina po fotelu wspięła się na parapet i z firanką na glowie, wyglądająca bardzo maryjkowo, obserwowała co robię. Popoludniu ściągnęła jakoś częściowo z szafki worek RC Yorkshire terrier i napoczęła. Tak się najadla, że nie tknęła swojego jedzenia.
    2 points
  7. Jestem po bardzo dlugiej rozmowie z p. Joanną. Na ten moment państwo są zainteresowani adopcją Blanki. Poproszę Anecik o wizytę. Jeśli wszystko będzie dobrze to państwo przyjadą po Blankę do Lublina. Proszę o bardzo mocne kciuki
    2 points
  8. Tak jest w większości organizacji, niestety, zostają najwytrwalsi. Dlatego dziękuję wszystkim, którzy rozumieją, że tak mała fundacja bez pomocy innych niewiele może zdziałać, że każda fundacja zależna jest od wsparcia i życzliwości innych ludzi. Bo bycie w organizacji nie oznacza, że coś musimy. Jesteśmy tylko ludżmi; mamy swoje życie, pracę, mamy rodzinę i obowiązki z tym związane, mamy też swoje lata i mniej sił, niż jeszcze parę lat temu. To co robimy, robimy z potrzeby serca, w wolnym czasie; robimy tyle, ile możemy i dlatego to my decydujemy, czy damy radę więcej.
    2 points
  9. Ja tak ogólnie, bo nie chce mi się po raz kolejny pisać, że odkąd nie mamy kojca bardzo trudno zaopiekować jest psa bezpośrednio z ulicy, po prostu nie ma gdzie. I taka moja refleksja po tych 23 latach pomagania zwierzakom - jeśli uratuję 10 zwierzaków, a temu 1 w jakiś sposób odmówię, to zawsze znajdą się ludzie, którzy nie będą pamiętać tych 10, którym pomogłam, tylko tego jednego. Nie wiem czym to jest spowodowane, że tak mało doceniamy nawzajem to, co robimy. I do wiolhelm - napisałam Ci, że jeśli tylko znalazłby się DT, to pomogę w utrzymaniu i opiece medycznej . Zamieściłam post na FB z prośbą o jakieś miejsce i też zobowiązałam się do takiej pomocy. W momencie jednak, kiedy napisałaś, że „psa nie da się złapać, zwiewa, szczeka, ucieka do lasu, trzeba ją ganić po lesie i chyba trzeba poczekać na oswojenie, albo zadzwonić do schroniska, ” potwierdziłam, że być może teraz to jedyne rozwiązanie, bo nikt inny jej nie wyłapie, a to może być ciężarna suczka.
    2 points
  10. Sądzę, że wiolhelm mysli tak jak wiele osób. Że fundacja to twór , któremu manna spada z nieba, udzielają się w niej cudotwórcy, którzy w każdym momencie będą łapać dzikiego psa, umieszczać gdzieś ( no właśnie gdzie? ), a potem ewentualnie utrzymywać w hoteliku. Wiolhelm, z całą sympatią, ale to tak nie funkcjonuje. Robisz dobrą robotę, że psa karmisz. Jest szansa, że nabierze do Ciebie zaufanie i wtedy można myśleć co dalej. Udzielanie się Toli na dogo to malutki wycinek tego co robi dla bezdomniakow. A przecież też ma życie prywatne.
    2 points
  11. ZEA to dwie - trzy osoby. Co najmniej połowa środków na opłacenie faktur to są pieniądze, które wpłaca opiekun psa. Zero dotacji. Reszta to 1% procent i zbiórki na leczenie konkretnego psa. Paliwo i samochód własny bo ze środków fundacyjnych nie można kupić benzyny. Czy Ty oddajesz 1% na ZEA, czy kupujesz przez FaniMani ze wskazaniem na ZEA? Oni i tak robią bardzo dużo. Tak samo Ty możesz jechać po pracy szukać psa jak i oni. Mój post dotyczy postu wiolhelm170.
    2 points
  12. Jak zobaczyłam tego psa (cały czas myślę o nim jak o suczce), od razu przypomniała mi się zamojska ciężarna sunia, którą w ostatniej chwili wieźliśmy do Murki do lecznicy, ze schroniska. Murka na pewno też ją pamięta, to chyba ta była, jeszcze wtedy kupowaliśmy psy w schronisku, 2011 rok...
    1 point
  13. Co do tej błąkającej się suni, kilka osób napisało o swoich poglądach i przemyśleniach, ale nic to nie wniosło. Może faktycznie na ten moment trzeba zawiadomić schronisko, a później zastanowić się nad pomocą dla tej bidusi.
    1 point
  14. Pusia nabrała już sił, bo znowu pilnuje kotów Czerwone już prawie zeszło z oczu, zakrapiamy co kilka godzin. Badanie krwi robiłam u okulisty, ponieważ kwota taka sama była. Fakturę ten lekarz wystawia zawsze na koniec miesiąca, więc jak dostanę, to przedstawię. Zrobiłam trochę zdjęć Pusi, wyszły ładne, więc może do ogłoszeń się kilka nada.
    1 point
  15. Oj zmiana, zmiana i to już wkrótce W przyszłym tygodniu Agat pojedzie do swojego domku. Przyjedzie po niego p. Marcelina.
    1 point
  16. Ale mnie podbudowałyście, mogę teraz razem z Balbiną spokojnie wypatrywać tego jedynego domku A jeszcze jak Jaaga mówi i pisze, że taka z suni pieszczocha, to już mogę się wybrać się na podbój świata
    1 point
  17. Poker - myślę, że nie ma się co spieszyć, spokojnie przejrzymy ankiety i na pewno wybierzesz ten najlepszy dom dla suni. To dopiero pierwszy dzień, kiedy ogłoszenia się ukazały, jeszcze wszystko może się zdarzyć.
    1 point
  18. ROWATINEX Spróbuj jej podać w masełku lub śmietanie, większość psów nie może się temu oprzeć.
    1 point
  19. Nie odzywam się ale wszystko czytam. Cały czas kibicuję,ciepłe myśli przesyłam.
    1 point
  20. Warto dodać Asiu, że powiedziałaś o Blance wszystko jak na spowiedzi. O jej pobycie u Jaagi i problemach. Pani Viola też ze swojej strony opowiedziała wszystko o Blance. Pani Viola bardzo Blankę lubi i nie miała z nią żadnych problemów. Znalazła klucz do Blanki i o nim opowiedziała Pani zainteresowanej adopcją. Bo Blanka potrzebuje spokoju, rytuałów i przewidywanego zachowania. Wtedy jest super sunią.
    1 point
  21. Groszek vel Czester na Katowice Bo klapnięte uszko mam! Czester do adopcji! Katowice Dąbrówka Mała • OLX.pl
    1 point
  22. Zrobiłam ogłoszenie Groszkowi na Katowice. U mnie jako Czester. Czekam aż olx zatwierdzi.... Tysiu, poproś o więcej zdjęć....dałam tylko dwa. Jak się pojawia to dorzucę do ogłoszenia.
    1 point
  23. 1 point
  24. Fundacja ZEA wielokrotnie pomogła mi w ratowaniu zwierząt ,które stanęły na mojej drodze. Były to psy jak i również koty. Robiła co mogła i wszystkie zwierzęta znalazły swoje domy, zdecydowana wiekszość nie miała watków na forum Dogomanii.Jestem wdzięczna do tej pory bo wszystkie dobrze pamiętam.
    1 point
  25. wiolhelm, ZEA to fundacja, którą tworzy parę osób i chyba już niemłodych. Nie mają możliwości złapania suni. Będąc na miejscu mogłabyś pomóc w tym. Trzeba by też znaleźć miejsce dla niej. Mogłabyś się włączyć w szukanie go. Wtedy finanse pewnie dałoby się ogarnąć.
    1 point
  26. A z dobrych wieści muszę przekazać, że wczoraj Zajączek po raz pierwszy odważył się wyjść do ogródka! Co prawda na chwilę dosłownie tylko żeby zrobić siusiu i natychmiast wrócił do domu na swój kocyk, ale postęp jest!
    1 point
  27. Jeśli nic nie stanie na przeszkodzie, to Fretka przyjedzie 18.03. Ale... Ale jest tyle ale, że boję się cokolwiek mówić
    1 point
  28. Mam nadzieję, że Łatuś znajdzie dobrą przystań na resztę życia. Życia uratowanego przez Onaa - to jest bezdyskusyjne. Niestety nie mam jak wspomóc, mam kłopoty już z utrzymaniem swoich podopiecznych. Jeśli sytuacja się u mnie poprawi, wesprę Łatusia. Bardzo zapadł mi w serce i pamięć.
    1 point
  29. Ja to wiem, ale wpływ mam niewielki. Dawno jej o tym mówiłam i ona też to wie, tylko trzyma ją kasa. Musiałabym znowu ja wszystko finansować. Płaciłam już za leczenie jej dwójki kociąt (były chore, jak je zabrała) i za sterylizację kotki. Kupiłam na początku kotkom zabawki i karmę. Podejrzewam, że ona liczy na to, że również opłacę jej kastrację kocura i kupię te środki do mycia (znalazłam na allegro spray za 39,90 zł i koncentrat do mycia za 66,74 zł). Ale mam dwa swoje koty, karmię cztery pod blokiem, mam deklaracje na dogo i poza dogo. I tylko jedną wypłatę, a wszyscy wiemy, jak teraz drogo się żyje. Więc trochę ten tego...
    1 point
  30. Wczoraj koło południa napisałam post pod dyskusją o DIOZ. Na FB. Pokazałam zbiórkę Grey'a, może i stamtąd parę osób przyszło
    1 point
  31. Radzio nie jest szczepiony. Jest niewychodzący chociaż kilka razy zwiał na kilkanaście minut a raz nie zauważyłam jak uciekł /tego dnia było trzech kurierów i musiało tak być, że zwiał przy którymś/ i odnaleźliśmy go dopiero koło północy. Ja zorientowałam się, że go nie ma w domu dopiero o godzinie 19-tej. Mogło go nie być w doku nawet około dwunastu godzin godzin. Jednak powinno się szczepić bo wszystko można przynieść do domu pod butami. Radzio będąc u mnie już pół roku i po wszystkich możliwych odrobaczeniach nawet na pasożyty płucne i sercowe zwymiotował kłębowisko glist. Za rok miał w kupie jaja glist. W zeszłym roku było w porządku. Ja nic nie przyniosę bo zdejmuję buty na wycieraczce. Jednak jak ktoś przyjdzie do mnie to zdejmuje i zakłada buty w progu.Tam Radzio często przesiaduje i czeka jak mnie nie ma w domu. Jeżeli koty nie mają dostępu gdzie wchodzi się w butach to można odpuścić szczepienie i odrobaczenie. No i nie dawać surowych podrobów. U nas na fb ostrzegała nasza skierniewicka fundacja.
    1 point
  32. Pierwszy spacerek nad zalewem - dużo wrażeń, zapachów, Łatuś jak pies gończy z nosem przy ziemi :). Mimo że to był dłuższy spacer to Łatuś bardzo zadowolony, cały czas mocno zainteresowany otoczeniem, szczekał tylko trochę - po prostu za dużo było i nowych rzeczy i ludzi i piesków naokoło. Myślałam że padnie w domu zmęczony albo będzie spał ale nie, uzupełnił tylko zapasy w brzuszku - wiadomo po spacerze zawsze trzeba coś zjeść , nawet gdyby się wychodziło kilka razy dziennie :).
    1 point
  33. Ależ rozwiany fryz :)))), Lolcio pędziwiatr :))) Iwonka kocha Lolusia, nie ważne czy oskubany czy zarośnięty :)))
    1 point
  34. Najważniejsze, że może spacerować. Na ostatnim zdjęciu wygląda jakby biegł. A kudelki odrosną.
    1 point
  35. Moim zdaniem wsparcie powinno być dla zamojskiego psiaka.
    1 point
×
×
  • Create New...