Leaderboard
Popular Content
Showing content with the highest reputation on 08/23/22 in all areas
-
Tak jak wyżej napisała Asia, uważam,że to bardzo dobry dom i gdyby Marinka była pod moją opieką to oddałabym ją z czystym sumieniem. Chocianów jest niewielkim miasteczkiem o starej zabudowie ale są też pobudowane nowe osiedla. Pani Ania wraz z mężem i mamą, mieszkają właśnie na jednym z nich, w obszernym mieszkaniu, na pierwszym piętrze.Budynki otacza dużo zieleni i miejsc spacerowych. Mają dorosłą córkę,która mieszka w Warszawie i ma adoptowanego pieska i kota. W zeszłym roku,po długiej chorobie, pożegnali swojego przyjaciela rasy beagle.Jego zdjęcie i urna z prochami stoją do dzisiaj na komodzie,a wspomnienie o nim wywołuje łzy u obojga.Bardzo mili,pełni miłości i empatii do zwierząt ludzie.Pani Ania gdy znalazła ogłoszenie Marinki od razu pokazała mężowi i oboje się w niej zakochali.Rozmawialiśmy o psich akcesoriach,zgłoszeniu czipa do bazy danych, adresatce i lęku separacyjnym.Zwróciłam też uwagę na balkony bo są dwa ale są zabudowane,bez barierek ze szczeblami.Praktycznie zawsze jest ktoś w domu,ponieważ p.Ania pracuje zdalnie.Jeżeli chodzi o urlopy i weekendowe wyjazdy, to nie wyobrażają sobie aby Marinka nie jechała z nimi. Naprawdę fajna rodzina i trzymam kciuki za szybką aklimatyzację Marinki w nowym domku6 points
-
4 points
-
Ależ Bonusek też jest ładny i nieduży i nie stanowi zagrożenia dla innych psiaków (odizolowany ;)) sory za "głupawkę" ale ŁADNY było serio!3 points
-
Moli@ i WiosnaA bardzo Was lubię i podziwiam za to co robicie dla zwierząt. Jesteście im bardzo oddane i kochacie je. Kochane, bardzo proszę spróbujcie się jakoś dogadać. WiosnaA bardzo mi przykro z powodu Marcelka. To nie jest czyjaś wina. Mało bywam na dogo ale do Marcelka zaglądałam i kibicowałam mu. Tak samo bardzo lubię zaglądać na wątki psiaków, które są u Moli@. Jesteście osobami o silnych charakterach i jak to w życiu czasami coś musi zazgrzytać ale po co to ciągnąć. Pisze to również w kontekście tego co dzieję się u nas w kraju i na świecie. Nie dajmy się podzielić, jesteśmy po tej samej stronie i tak naprawdę nie wiemy co nas czeka jutro...3 points
-
Łobuz z Odisia. Chyba ma geny psa myśliwskiego.2 points
-
Dokładnie tak. Wiele osób zapomina, że każdy pies potrzebuje około 16h snu na dobę (spokojnego, bez czuwania i bez dreptania cho chwila za właścicielem), aby być szczeliwymi. Ja mam w domu psa, który gdyby nie był uczony odpoczywania (u nas - w klatce), to byłby nieznośny. Zresztą, po urodzeniu się córci okazało się, że mimo że psiak potrafi już spać luzem w domu jak się krzątamy to takie głośne bobo, zmiana rytuny (brak jej), dużo emocji, to że ja jestem ciągle w domu to za dużo dla tego małego szalonego psa i przez nadmiar bodźców i zmian, a deficyt spokojnego snu (bez czuwania) stał się nieznośny. Zaczął niszczyc, gryźć, byc jak na super doładowaniu. Klatka wróciła do łask, przymykam go jak widzę że jest zmęczony i z ulgą idzie spać. I znów jest kochanym, niesfrustrowaym pieskiem. W początkowej fazie nauki klatka stoi otwarta, nie zamykasz psa od razu. Budujesz pozytywne skojarzenia, że tam je się posiłki i zawsze jest coś smacznego. Wiem, że masz nadmiar obowiązków i ogromnie mi Cię szkoda... Ale może jednak miałabyś skąd klatkę pożyczyć i spróbować. Nie naciskam absolutnie, tylko ja wiem jak nam w życiu ułatwia to, że psiak ma swój kącik, gdzie może zapaść w spokojny sen.2 points
-
Pomimo upałów pobyt na działce OK. Oczywiście pogoda nie pozwalała na dalekie wędrówki, ale po okolicy się trochę pochodziło. Były też kąpiele. Tu widać mokry żabocik Gajulki A w domu? Oczywiście wieczorne żebranie I leżenie na łóżku w chwilach wolnych Pozdrawiamy odwiedzających Gajulkę.2 points
-
Bonusek jest grzeczny, wypracowaliśmy taki rytm, Bonus wychodzi na dwór z Frankiem, Zorbą i Merlinem czasem i Makusiem. Mieszka na swoim pięterku gdzie żaden inny piesek nie ma dostępu. Kiedy nic ciekawego się nie dzieje nasłuchuje (foto)i doskonale zna każdy domowy odgłos. Czasem towarzyszy Tz, jak cos tam sobie robi z drugiej strony domu (przyzwyczaił się i ostatnio już nie atakuje tztowych kolan) bo z tamtej strony też sa drzwi na dwór, a inne pieski tam nie mają dostępu. A niekiedy namówi mnie na spacerek na smyczy. Zdumiewa mnie ten piesio za każdym razem jak on swobodnie się porusza idąc na smyczy i nie widząc2 points
-
albo nie lubi psów myśliwskich oba atakowane "kurduple" to ewidentnie terierki :) Przesłodki i grzeczny, mix chihuahua-terier wpisałam w google i zdjęcia Badisia w wersji jasnej mi się wyświetliło właśnie zadzwoniła sympatyczna pani.... już PW wysłałam z prośbą o wizytę co do Odry - u nas nie było martwych ryb, obserwuję, jak "chodzą" żywe, ptaki wodne też widuję, mam nadzieję, że nie jest aż tak źle.... dzisiaj bardzo dziwne były te "smugi", takie żółtawo-zielone, dużo tego, nurt szybki, woda wysoka, sporo płynęło, może to glony? Badi ma 2,5 do 3 latek, jest malusi, tylko łapinki długie, waży 3,8 kg :)1 point
-
1 point
-
Długo się zbierałam, żeby napisać ten post. Miałam nadzieję, że wszystko inaczej się skończy, ale trzeba zmierzyć się z rzeczywistością. Kulka zaginęła. Najprawdopodobniej nie żyje, chociaż istnieje szansa, że ktoś ją znalazł i zabrał. Jeszcze w czerwcu była strzyżona, a właściwie golona, bo znowu jej nie czesali i miała straszne dredy. Dostawała leki przeciwzapalne i po nich znowu lepiej chodziła. Kupiłam jej też karmę w puszkach. Tak ją wygolili: Dużo się u nich działo tam na dole. Duży Dżeki został zabrany w lutym przez straż do schroniska. Mimo upomnień nie mieszkał z nimi w środku, tylko najczęściej stał na dworze bez budy na krótkiej smyczy. Dżeki jest nadal na paluchu. Umarł też Włodek, Janusza nie było do końca lutego, bo odbywał karę. Po powrocie nie pił, zajmował się Kulką, chodził z nią na spacery i zdawał mi relacje na bieżąco. Niestety kiedy podeszła do każdego z nich, polizała ich i wyszła, zabrakło wyobraźni, żeby dać mi znać, że nie wróciła na noc. To było 1 sierpnia. Dali mi znać dopiero po czterech dniach, kiedy właśnie dojechałam nad zalew. Nic nie dala moja wściekłość. Kazałam im natychmiast chodzić po krzakach, po lesie. Zawiadomiłam kilka swoich znajomych, którzy też przeczesywali teren. Nigdzie jej nie znaleźli. Zakładając, że wyszła, żeby umrzeć, co usilnie wyjaśniał mi Janusz, musiałaby gdzieś leżeć. Ja po powrocie też ganiałam po krzakach, wchodziłam w dziury, nigdzie jej nie ma. W schronisku też nie, służby oczyszczania miasta też nie zebrały żadnych zwłok w tym czasie. Zapadła się pod ziemię. To niestety wielkie tereny i mogliśmy jej nie zauważyć, ale chcę wierzyć, że ktoś miał dosyć tego, że stale odchodzi sama i potem ma problem ze wstaniem. Nie dało się na nich wymusić, żeby wychodzili razem z nią. Janusz nawet to robił, ale kiedy szedł zbierać złom, ten śmierdzący leń Gośka otwierała drzwi i wypuszczała ją samą. Tak ją spotkała 10 lipca moja koleżanka i na moją prośbę pomogła jej wstać i zaprowadziła do domu: Bardzo mi ciężko, bardzo smutno, bo kilkanaście lat znałam Kuleczkę. Mam nadzieję, że może jednak żyje i jest w bezpiecznym miejscu. Były ogłoszenia na FB z informacją, że gwarantujemy dyskrecję, ale nikt się nie odezwał w jej sprawie1 point
-
zaciskam kciuki, żeby to, co złe szybko i bezpowrotnie minęło1 point
-
zaglądałam za wątek Staruszkowej Skarpety, wciąż czekam na odpowiedź w sprawie pomocy finansowej dla Lolusia, na razie chyba dziewczyny na urlopach, wrócą wypoczęte, to pomogą1 point
-
Z tego co o niej piszesz, to Nuuka ma problem z wyciszaniem się. Pewnie to takie małe ADHD. Takie zachowanie, jest szkodliwe i męczące nie tylko dla samego opiekuna i jego "stanu posiadania", ale i dla samego psa. Wiem, że przy dwóch poważnie chorych psach, no i innych problemach codziennego życia, masz ogromnie mało czasu, ale spróbuj nauczyć Nuukę wyciszania się, no i zrób jej coś w stylu klatki kenelowej ( bo ona niestety kosztuje ) , tj jakieś zaciszne, bezpieczne miejsce. I naucz ją korzystania z niego. W necie jest sporo informacji na ten temat. Nuukusia nie ułatwia Ci życia. Trzymaj się.1 point
-
Zbiórka dla malusieńkiego bardzo chorego kocia ze Szczebrzeszyna, który jest teraz u Jagny, a który podróżował z Aska7 i psami z tego wątku. Proszę o udostępnianie, rozsyłanie, bo od tego zależy powodzenie zbiórki. https://www.ratujemyzwierzaki.pl/malutkigroszek1 point
-
1 point
-
1 point
-
Bardzo dziękujemy za pozytywne informacje o Bonusku. Najważniejsze, że inne psiaki są bezpieczne, a przy tym Bonus ma możliwość spędzania czasu na dworze. Na zdjęciu drugim widać, jak Cię kocha.1 point
-
Ludzkie dzieci to insza inszość, bo tu dużą rolę odgrywa wygodnictwo rodziców i wysoka jakość pampersów. Wszystko zależy od tego, czy szczeniak jeszcze przy matce, wychowywał się z tz wolnym wybiegiem, czyli w każdej chwili mógł wyjść za potrzebą z gniazda na zewnątrz . Tak było np z Szarutkiem, który u mnie na tymczasie na działce, ani razu niczego nie zrobił w domku działkowym, tylko wszystko na spacerze porannym. Bo mieszkając z matką i rodzeństwem w norze pod składem desek, bardzo szybko opanował naukę czystości. Sporo na ten temat napisała Pani Ewa Pikulska w swojej książce "Przyjaźń na dwie ręce i cztery łapy. Jak wychować szczeniaka na miłego, mądrego i zrównoważonego psa". Książkę szczerze polecam, nie tylko opiekunom szczeniaków1 point
-
Mikuś "Bruno czuje sie juz coraz pewniej. W domach na ulicy, która idziemy na spacer, sa psy wielkie na podwórkach- łacznie 4, ktore szczekaja zawsze zajadle. Pierwszy raz musialam Bruna niesc na rekach, potem szedl skulony, nastepnym razem juz coraz dzielniej, a wczoraj zaczal tym psim odszczekiwac. Pekalismy z mezem ze smiechu oraz dumy"1 point
-
1 point
-
1 point
-
Jadziunia wygląda kwitnąco, oby i tak się czuła1 point
-
1 point
-
Grafcio do okulisty jest umówiony na 5 września. Poprosiłam p.Kasię wcześniej o wizytę kontrolną i badania krwi jeszcze w sierpniu. Mam nadzieję, że się uda. A Grafcio jest już zadomowiony w pełni, dogadany ze wszystkimi, jest takim "dobrym wujciem" - jak napisała mi p.Kasia. I nawet czasem próbuje dotrzymać młodzieży kroku w wygłupach1 point
-
Grafcio wczoraj był u specjalistki od usuwania paskudnej śmierdzącej schroniskowej sierści i ogólnie od pięknego wyglądu Był bardzo grzeczny choć trochę wystraszony. Sierść okropna, skóra też, ale już jest lepiej. Myślę, że jemu też lżej bez tego "bagażu". Serdeczne dzięki pani groomerce, która oporządziła go za darmo. Pani Kasia jest generalnie nim zachwycona i zakochana w nim na zabój. Mówi, że to wspaniały pies, na pewno był kiedyś domowy. A tutaj efekt wraz z "pozbytą" przeszłością1 point