Leaderboard
Popular Content
Showing content with the highest reputation on 06/29/22 in all areas
-
Proponuję żeby ignorować posty Moli.Musi jej się strasznie nudzić, bo ma czas na wyszukiwanie, cytowanie i wyjmowanie z kontekstu.Jaaga bardzo współczuję, niestety tak to w życiu jest. Nauczyłam się zbytnio nie analizować życia, robimy co możemy i tyle.Nie zawsze wyjdzie tak jak by się chciało, szkoda psiaka,ale to niczyja wina.6 points
-
Moli@, czy masz cokolwiek Jaagnie do zarzucenia w kwestii opieki na psami, a w tym przypadku, do Jej opieki nad Rudym? Bo ja nie. Wręcz przeciwnie. Jako jedna z darczyńców Rudego, mam dla Jaagi i Jej Rodziny, ogromną wdzięczność i podziw, za wszystko to, co zrobili dla niego i co robili i robią dla innych psów, będących pod Ich opieką. Gdyby było więcej ludzi takich jak Jaaga, Świat by był lepszy.6 points
-
Każdy jest karmiony, część od razu osobno, bo np dostaje specjalną karmę lub tak lubi czy musi. Miski są i w domu i na zewnątrz. W domu jest stale pełna micha. Przecież nie gryzą się i nie walczą. Wilki w naturze też nie siedzą każdy przy swojej ofierze. I przy posiłku ustalają relacje między sobą. Zreszta ludzie czesto przy stole też załatwiają rózne rzeczy. To normalne, że pies przejdzie od jednej miski, do drugiej, bo tam pewnie jest coś lepszego. I jak widzisz, są wtedy pod kontrolą. Musisz koniecznie wszedzie sugerować, ze psy u nas mają się źle czy je zaniedbujemy? Teraz jeszcze, że są głodne i walczą o pokarm? Co z tobą jest nie tak? Skoro jesteś obecna na wszystkich wątkach, to widzisz jak psy się zmieniają. Żaden nie jest chudy, zaniedbany czy pogryziony. Nie musimy miec pozamykanych po kojcach osobno psów, bo właśnie potrafią żyć razem i tworzą stado. Tyle z mojej strony.6 points
-
Wśród moich znajomych znam dwa przypadki, gdzie stare psy nie przeżyły rozszerzenia żołądka - były to domowe, zadbane od szczeniaka psy. Odeszły dokładnie tak jak Rudy. Nikt ze znajomych w kilka dni po śmierci psa nie sugerowałby, że można było za ich życia dbać o nie inaczej. Każdy z psiarzy popełnia jakieś błędy, ale wszelkie sugestie co do sposobu postępowania mają moim zdaniem sens wtedy, gdy zwierzę żyje. Chyba że lubi się posypywać solą rany.5 points
-
Rudy dopiero co umarł, uszanujmy to i nie szarpmy się na Jego wątku. Co prawda nie ja zakładałam ten wątek, ale bardzo mi zależało na wyjeździe Rudego ze schronu, cieszyłam się ogromnie, że tak wiele osób odpowiedziało na moje prośby o pomoc dla Niego, i cieszę się, że był Jagny. Choć zapowiadał się na odludka któremu człowiek jest zbędny, szybko się okazało, że poczuł z Jagną i Andrzejem więź, poczuł się jak w domu, pewnie po raz pierwszy w życiu. Krótko cieszył się tym domem i wolnością, ale jej zaznał, w moim odczuciu warto było, myślę, że On czuł tak samo. Jagna nie namawia nikogo by umieszczać psy u nich, każdy kto pomaga sam decyduje, gdzie umieści psa którego ratuje. Ja - jeśli jeszcze będę jakiegoś psa wyciągać - właśnie Ją będę prosiła o miejsce.5 points
-
Plama będzie miał na starość namiastkę prawdziwego domu. Są tam już dwa psy, jest to dom z ogrodem, solidne betonowe ogrodzenie, Plama będzie w domu Spotykamy się jakoś w połowie drogi.4 points
-
Masz rację. Sunie zabrane ze schronu w dobre miejsce natychmiast dostają cieczki, niektóre psy pokazują dopiero wtedy objawy choroby, a niektóre może dopiero wtedy czują, że mogą odejść spokojnie. Dobrze, że odszedł wśród ludzi, którym na nim zależało. Chociaż żal ogromny, ale dobra strona w tej smutnej okropnej sytuacji jest właśnie taka. Żal też Jaagi i jej męża - oni to przeżyli, oni o niego walczyli. My jesteśmy daleko i nam strasznie smutno, a co dopiero oni.. Dzięki, że tak o niego walczyliście3 points
-
A mnie się wydaje, że Rudy to był starszy schorowany pies. Źle się z nim działo co widać po tych zdjęciach na początku wątku, które dzieli okres 3 miesięcy. Na pewno jednak tu gdzie był pod koniec swojego żywota był dobrze zaopiekowany i było mu dobrze, o czym może świadczyć to zdjęcie, na którym jest ewidentnie zadowolony. Wystarczy popatrzeć na to jak wyglądały psy kiedy opuszczały schronisko i jak wyglądają teraz, gdy są u Jaagi by wyciągnąć wnioski, że psom jest tam dobrze, są zadbane, a już na pewno krzywda się tam im nie dzieje.2 points
-
Jest mi naprawdę źle, ze nie udało się uratować Rudego, bo zareagowaliśmy od razu i razem z nasza wetką Lucyną zrobiliśmy wszystko, żeby przezył. Opiekunka i fundacja byly informowane o stanie psa i podejmowanych działaniach od zauważenia pierwszych objawów. Nie czuje się winna, ze przez upał się napil na raz dużo i doszło do rozszerzenia żołądka. Juz wiem, ze u dużego, starego psa może się to zdarzyć. Niestety, sondowania nie dało się zrobić bez premedykacji. Rzeczywiście lepiej robić jak większość hotelików, czy zdać suche relacje opiekunowi psa. Naprawde trzeba się bardzo wysilić, żeby uznać, że ten pies zmarl, bo średniaczka Linda na wózku inwalidzkim go zestresowała czy nawet, że musiał czekać w kolejce, aż Ciapciak się naje. Zreszta, na zdrowy rozsądek, ile trwałoby u nas karmienie, gdyby duże psy miały podawane jedzenie w jednej misce? Jedzenie suche jest u nas cały czas, Rudy wieczorem, kiedy przychodził do domu, to tez dostawał porcje karmy na noc i miske wody. Byl bardzo wybredny. Opisywane jego próby dominacji przy misce dotyczyły późnopopoludniowego karmienia przygotowywanym posiłkiem. Psy żyjące razem będą zawsze szukać okazji, żeby ustalać czy utrwalać relacje między sobą. Nie zamierzam się kopać z koniem i stale się tłumaczyć. Jeżeli Moli@ ma podstawy i boi się o życie psow u nas, to proponuję o prostu zgłoszenie się do Inspektoratu weterynaryjnego o kontrolę dobrostanu psów, zamiast ciągłego pouczania, udowadniania na watkach psów u nas, jak im jest u nas źle, jakie są zaniedbywane i jaka mają złą opiekę i przy okazji lansowania się.2 points
-
2 points
-
2 points
-
Dziekuję wszystkim za słowa wsparcia i pocieszenie. To był koszmar. Dziękuję Limonce za zdawanie relacji, bo sama nie byłam w stanie. Nagle wieczorem zaczął dużo pić i od razu zrobił mu się większy brzuch, wszedł do domu i połozył się, nie dał rady sam wstać. Nie wyglądało to dobrze. Zadzwoniłam do naszej lekarki i to lekarz z powołaniem. Nie była w domu, była u rodziny w Ustroniu, ale w momencie zebrała się i po 40 min Rudy był już na stole w przychodni. Dojechał już z mega brzuchem, twardym jak kamień, niedotleniony. Tak cieszyliśmy się, że udało się sondą spuścić całą wodę i pełno gazów i ze żołądek jest drożny. Wszyscy troje zakładaliśmy, że zagrożenie minęło. Na RTG wszystko wyglądało dobrze. Jednak od początku przez ten upał miał problem z wysokim ciśnieniem i za szybkim tętnem. Wrócilismy z resztą kroplówki do domu, bo do rana nie mógł pić. Bylismy na zmianę przy nim.Ok 1.00 w nocy naraz dostał drgawek. Nagrałam je , żeby pokazać wetce,która jeszcze kontaktowała się w nocy smsami. Po chwili drgawek dostał ataku padaczki. Po ataku przeszły mu drgawki i wolniej zaczęło bić serce. Potem stracił oddech. Andrzej robił mu masaż serca bardzo długo, ja udrożniałam drogi oddechowe, powietrze docierało dzięki reanimacji, ale płuca nie pojęły pracy. W końcu przestało bić i serce. Do końca nie dowierzaliśmy oboje. Taki wspaniały pies i tak los zakpił z niego i nas. Cieszyliśmy się zdobywaniem jego zaufania. Andrzej był dumny, że z nim zaczął sam wchodzić do domu, Kilka nocy Rudy spał przy Andrzeju. Najpierw nagła śmierć Borysa, teraz ta tragedia. Dziś rano kiedy wyszłam, to Rudego brakuje na każdym kroku. Puste jest jego ulubione miejsce pod domem, nie ma go kolo jego miski, nie stoi nigdzie, jak zazwyczaj, kiedy coś robiłam i nie obserwuje swoimi skośnym, wilczymi oczami. Był krótko, ale zaskarbił sobie bardzo naszą sympatię. I Rudemu, jak niedawno Borysowi, też moge powiedziec tylko: do zobaczenia kiedyś.2 points
-
Elu, podziwiam Cię, Twoja energię i chęć pomocy . Oby udalo Ci się psiakowi szybko pomóc. Jak go gdzieś umieścisz, to napiszę do Moniki od sznaucerów prośbę o udostępnianie na sznaucerach w potrzebie. Piesek po groomerze będzie piękny.1 point
-
Bez popołudniowego spacerku dzień stracony..., sama sobie siedź w ogrodzie... ja lecę Z ulubionym sąsiadem pogadać Pobiegać...1 point
-
1 point
-
1 point
-
Doradzam i jedno, i drugie Kciuki za zdrowie Areska i jego wspaniałej Opiekunki1 point
-
I jeszcze muszę go dziś pochwalić - zjadł niemal całe śniadanie (częściowo na stojąco), nawet chrupki były zjadliwe, trochę podreptał po podwórku (dziś jest przyjemnie - po deszczu ochłodziło się, można normalnie oddychać) a teraz jeszcze "spaceruje" po kuchni. Na 9 pojedziemy do lecznicy, mam nadzieję ostatni raz.1 point
-
1 point
-
https://images89.fotosik.pl/602/4956e68fd838dfc4gen.jpg https://images91.fotosik.pl/601/89c5122d5bcb09c0gen.jpg1 point
-
1 point
-
Mam dokładnie tak samo Rodzinna anegdota sprzed lat: Wracam z pracy i jak zawsze czule miziam witającego mnie w progu Kilerka[*], mąż na to mruczy pod nosem: "ze mną to się tak czule nie wita" , więc ripostuję: "a ty to mnie witasz tak radośnie, jak on???". " To co, mam się wywalić na plecy, jak on??? "- pyta oburzony mąż, a ja spokojnie" "Spróbuj, może zadziała.... "1 point
-
Na wątek Wikarego Ciapy czyli Wiktorka miałam wejść od razu jak wyszedł ze schronu, bardzo mi leżał na sercu i dlatego cieszę się że Asia zdecydowała się mu pomóc . Szkoda tylko że tak nas tutaj mało. Ja niestety malutko bo u mnie jest jak jest i to jedyna będzie moja deklaracja na pieska na dogo, ale tylko 10 zł miesięcznie do końca roku na Wiktorka. Rozesłałam go też na fb z kontem ZEA, widzę że wpłaciły dwie osoby, mam jeszcze z fb jedną deklarację wpłaty i będzie to miesięczna 20zł do końca roku. Mam nadzieję że jak się ogarnie Wiktorka to znajdzie jeszcze kochający domek. A i mam pytanko, jaki on jest duży ? Taki średniak z z 30kg ?1 point