Jump to content
Dogomania

Leaderboard

Popular Content

Showing content with the highest reputation on 11/19/21 in all areas

  1. A nasz Makuś to najgrzeczniejszy piesio, nie siusia w domu, na nikogo nie warczy i nie szczeka. (Bo Bonusik i Franek trochę się panoszą i burczą na kolegów) i jest niezwykle słodki. Mało chodzi, wiadomo pogoda teraz nie sprzyja, daję mu suplementy na stawy zapobiegawczo, ale chodzi mniej niż inne staruszki, a owczarkowate często mają na stare lata problemy z nóżkami, muszę chyba umówić go na wizytę żeby obejrzał wet te nóżki jeszcze porządnie
    5 points
  2. Wczoraj popołudniu dostałam wiadomość od włascicielki Laimy, że prosi o radę i chce dowiedzieć się o jej reakcje u nas, bo Laima juz nie tylko nie akceptuje owczarków niemieckich, ale i reaguje szczekaniem na ludzi i psy na spacerach. Tydzień po adopcji było dobrze, potem stopniowo pogarszało się. Toleruje tylko drobne kobiety. Przestała tolerować większe kobiety i mężczyzn. Jest po spotkaniu z behawiorystą, który orzekł, ze ona (pies odchowany od maleńkości w duzym stadzie), nie potrafi odczytywać sygnałów innych psów (!). Zaproponowałam wizytę u doświadczonego szkoleniowca, bo niestety, ale dla mnie wielu "weekendowych" behawiorystów robi więcej szkody, niż pożytku. Po rozmowie przemyślałam sprawę. Skoro miły, totalnie uległy psiak tak się zachowuje, to albo zdominował sobie opiekunki i nie radzi sobie z rolą przywódcy, albo coś innego jest nie tak. Mąż akurat był w Chorzowie i zaproponowałm, żeby oddały nam Laime. Znowu rozmowa, dziewczyna płakała, ale powiedziałam jej, że to dla dobra Laimy i zgodziły sie ją dowieźć do Chorzowa. Martwiły się, czy torba z matą węchowa, szarpakami, zabawkami i smaczkami będzie dobrym pomysłem, czy Laima nie będzie tęsknić. Rzeczywiście, prowadzona na spotkanie z Andrzejem z daleka go owarczała, ale jak poznała to już było ok. Na torbę swoich rzeczy Laima nawet nie spojrzy. Po przyjeździe stanęła na ławce, objęła mnie za szyję łapami, wylizała twarz, potem wtuliła głowę w zaglębienie szyi. Objełam ją i tak stałyśmy długo. Laima chodzi znowu za mną krok w krok. Miała w nowym domu zmienione imie, ale na swoje reaguje od razu. Jest tak jak wczesniej miłym, łagodnym, uległym psiakiem. Raczej nie dam rady kolejny raz jej unieszczęśliwić. To nie tak, że dom był zły. Wróciła błyszcząca, zadbana, z torba wyprawki. Dziewczyny starały się, robiły wspólne spacery z innymi psami, spotkanie z behawiorystą. Jednak zamiast wypasionych smaczków i zabawek tylko dla siebie, ona woli być z nami i innymi psami.
    3 points
  3. Elu, pech prawdziwy, ale chyba powinnaś powiadomić ich szefa, bo jeśli nie uznają Ci gwarancji to będziesz stratna, a takie szyby wcale do tanich nie należą, chyba że panowie zobowiązali się do pokrycia kosztów. Oby wszystko się ułożyło po Twojej myśli ,ale cena usługi spora Wszystkiego dobrego.
    2 points
  4. Przecież ja nikomu jej nie zabralam. Nie mam nawet takiej możliwości prawnej. Pytały co problem, czy to robiła u nas, a tak nie było. Problemy narastały z czasem. Laima cały czas w mieszkaniu była izolowana, bo oszczekiwała koty. Nie doszło do ich połączenia. Na spacerach rzucała się na smyczy i chciala atakować najpierw psy, potem i ludzi. Zaproponowałam, żeby ja oddały, bo mąż byl w pobliżu. Gdyby chciały, to mogly podjąć inna decyzję. Mogly podziękować i powiedzieć, że będą próbować dalej. Tak nie zrobiły. To była tez ich decyzja , nie moja. Możesz pisać, co chcesz, bo każdy ma prawo mieć swoje zdanie, ale kiedy patrze na spokojna Laime, to cieszę się, że jej stres odpuścił. Widocznie miejskie życie, spacery na smyczy i pozostawanie samej w oddzielonej części blokowego mieszkania przez godziny pracy opiekunek nie były po prostu dla niej.
    2 points
  5. Uzgodniłyśmy dzisiaj z P. Karoliną, że wet odwiedzi Brego w hoteliku. Poogląda go, obmaca, pobierze krew do badania - zrobimy cały profil. I co tam jeszcze będzie trzeba. Brego nie będzie musiał się stresować. Zobaczymy co w misiu siedzi i czego słodziaczek potrzebuje.
    2 points
  6. 2 points
  7. u mnie też by się polarki ze trzy znalazły i jakieś inne ciuszki polarowe, ale ostatnio do DT suni ze szczeniakami wysyłałam paczkę podkładów, które po Feniksie(*) mi zostały i koszty przesyłki pocztowej chyba przekroczyły wartość tej paczki... dlatego chyba poproszę o nr konta i pomogę wpłatą :)
    2 points
  8. Rozmawiałam z LILU. Oreo awansował i trafił do salonu z wybiegiem na mały ogródek. Do towarzystwa ma sunię , a od innych psów jest na razie oddzielony kratką. Lilu chce, żeby się poznawali stopniowo szczególnie z samcem ONKa Oreo po większym terenie faktycznie ucieka , ale bardziej zabawowo. Cieszy się , skacze ,ale w momencie łapania jakby zastyga ze strachu. LILU ma pytanie do Jaagi czy Oreo miał zakładane szelki, bo chce mu założyć , ale nie wie czy ich nie pogryzie.
    1 point
  9. powiedz szefowi o zbitej szybie!!! Zażądaj zniżki za robotę w związku z poniesionymi stratami (koszt nowej szyby) Przysłał Ci "fajansiarzy" którzy powinni się wyrobić w jeden dzień a nie w dwa. On Ci podnosi koszty robocizny za ich nieudolność to niech poniesie koszty strat spowodowane przez nich. Dostali szybę całą i mieli ją wstawić a nie potłuc. Mam fachowca w rodzinie, wiem co mówię!
    1 point
  10. Mam raptem dwa. Za ogłoszenia bardzo dziękuję. Fundacja Aurea odpisała, że nie są w stanie pomóc Pękają w szwach. Hehehe, mnie też podoba się co któryś spotkany pies, a i marzę o towarzystwie dla naszego wariatuńcia (kocha psy, choć w zabawach jest brutalny i mało który pobratymiec akceptuje jego niedelikatne zabawy), ale niestety najwcześniej to za parę lat. Teraz czeka nas inna rewolucja w życiu.
    1 point
  11. Za Martiego trzymam kciuki Może do czasu ponownego ogłaszania Laimy odzyskam konto na olx to jej zrobię ogłoszenie (jak nie to zrobię tylko na fb). Masz rację, że warto poszukać domu z ogrodem i innym psem. Zawęży to pole poszukiwań, ale będzie bardziej dopasowane do potrzeb Laimy :).
    1 point
  12. Tymczasem mój wnucio skończył wczoraj roczek
    1 point
  13. Na tym wątku nie włącza mi się w tej chwili cytowanie, nie wiem dlaczego... Dziękuję Wam bardzo, ja też z całego serca życzę, aby Wasi podopieczni byli jak najdłużej zdrowi, aby omijał ich ból, a Was patrzenie na ich cierpienie. Zulcia słabiutka, coraz więcej śpi, mieliśmy w ubiegłym tygodniu znowu kryzys, tym razem jakiś nieduży krwotok z odbytu. Rano już nie chce jeść, wstaje, poczłapie trochę i znowu zasypia, porcję z rana zjada w południe, potem coś tam skubnie wieczorem, więc zrezygnowała z jednego posiłku, a właściwie posiłeczku, bo to wszystko w minimalnych ilościach. Postaram się o parę zdjęć, to wstawię tutaj.
    1 point
  14. Pewnie będę w swojej opinii odosobniona, ale moim zdaniem zabrałaś dziewczynom sunię zbyt pochopnie...Sunia była zadbana, dziewczyny szukały pomocy, widać że starały się i im zależało. Trzeba było z nimi pogadać, polecić szkoleniowca, zwłaszcza, że nie dzwonił, żeby oddać sunie tylko potrzebowały wsparcia. No chyba, że ją coś źle zrozumiałam. Normalne jest, że pies inaczej zachowuje się w DS, a czasem jak poczuje się już domownikiem to rosną mu różki, ale te niepożądane zachowania można przecież korygować i tu sprawdzilaby się pomóc dobrego szkoleniowca. Szkoda suni bo straciła szanse na dom, szkoda mi też dziewczyn, dzwonily o pomoc, a straciły psa, którego pokochały przykra ta cała sytuacja
    1 point
  15. 20 października 2021 przyjechała z zamojskiego schronu Czetka. Czeka na dom. https://www.dogomania.com/forum/topic/354300-szorstka-vel-czetka-zapras
    1 point
  16. Wyobraziłam sobie tę scenę .... ona najlepiej świadczy o tym, że zabranie Laimy było dobrą decyzją. Dom dobry, ale najwyraźniej nie dla Laimy, nie byłaby tam szczęśliwa. Pewnie że szkoda że się nie udało, wszyscy cieszyliśmy się że znalazła swoich ludzi, ale czasem ludzie są fajni, pies jest super, ale po prostu do siebie nie pasują.
    1 point
  17. A kto w tej chwili jest odpowiedzialny za Oreo? Myślę, że lepiej umówić się na kontakt telefoniczny opiekuna prawnego Orusia z LiluT. i co jakiś czas dzwonić o wieści.
    1 point
  18. Tak, ludzie myślą, że zwierzęta będą wychowywać dzieci za nich. To samo było z moją Szantą Alex na Warszawę musi być wyróżniony.
    1 point
  19. Dzięki, dopiero wpłaciłam, bo nie mogłam wejść tu...
    1 point
  20. Dzisiaj mija pół roku jak Lucusiek jest z Nami w swoim domku ! Przez te 6 miesięcy nastąpiła prawdziwa przemiana w Jego psychice i postępowaniu !Jest wyluzowany,pewny siebie,wesoły i szczęśliwy ! Nabył określonych nawyków w zachowaniu-jest taki "uporządkowany" a zarazem empatyczny.To już nie ten Lucuś bojący się wszystkiego i przestraszony,ale piesio wykazujący inicjatywy w postępowaniu-właśnie objada kostkę giczy z takim zapałem,że aż miło patrzeć-takie "prezenty Mu odpowiadają najbardziej.Jak się "zmęczy" gryzieniem to zakopuje ją w ręcznik na którym chrupie i odpoczywa! Jest bardzo czujny-reaguje na każde odwiedziny Rodzinki-zaraz daje głos -taki tubalny i przekonywujący -mówiący " uwaga -ja tu jestem i pilnuję ! " Całą noc pięknie przesypia na swoim legowisku a obok Niego na fotelu śpi kotka -Pchełka.Zaprzyjażnili się bardzo a On pozwala Pchełce podjadać ze swojej miski !To najwyższy stopień Przyjażni między Kotkiem i Pieskiem - hi,hi,hi !Pomimo,że ma trochę wahania wagi ciała ,to kondycję ma superową-na spacerkach cały czas biegnie truchcikiem bez oznak zmęczenia-ma dziennie 3 podstawowe spacery trwające każdy 1 godzinę 15 minut /taką mamy stałą dłuższą trasę/.Jeszcze pół roku temu jedną czwartą tej trasy robił z 3-4 przystankami ! Powoli zanikają Mu też krostki skórne-codzienne przeglądanie i smarowanie dały efekty-już się nie drapie i nie podgryza ogonka.Na Osiedlu ma swoich "fanów" zarówno wśród dzieci jak i dorosłych-wszyscy zauważają jaki jest uśmiechnięty i stale merdający ogonkiem !Reasumując- jest Naszym Szczęściem i oby zdrówko Mu dopisywało dalej.On czuje ,że jest przez Nas bardzo kochany i rozpieszczany i jak do Niego podchodzimy by Go popieścić to kładzie się na pleckach i chce by smerać Go po brzuszku-taki aparat.,Tyle wieści z okazji 6-cio miesięcznych Adopcinek-pozdrawiamy serdecznie Lucuś z Jurkiem !
    1 point
  21. I ja podziwiam przepiękne ( jak zawsze u Toli!) jesienne fotki i z całego serca życzę nie tylko Bożego Narodzenia, ale wielu miesięcy wspólnie spędzonych bez bólu i cierpienia... serce się ściska.... i ja dobrze znam taki lęk, taką bezsilność...
    1 point
  22. Dziwne rzeczy dzieją się ostatnio. Peruszka, ceni sobie swoją własną przestrzeń i śpi w nocy ze mną w łóżku na poduszce Jacka. Budzę się rano, Peruszki nie ma. Wstaję, mijam ostrożnie śpiącą na posłanku przy łóżku Figuszkę, głaszczę chrapiącą na łóżku Lukę i co widzę? Peruszek kochany śpi razem z Balusiem na posłaniu naprzeciwko łóżka Ma wolne jeszcze jedno duże i wygodne, ale wybrała wspólne spanie. Niewiarygodne Chciałam zrobić zdjęcie śpiochów, ale się obudzili i zaczęli wstawać. Udało się w ostatniej chwili złapać ich razem. Z tego będzie jeszcze fajna przyjaźń:) Rano spotkaliśmy znowu super psią ekipę i Luka, Baloo i Figuszka nabiegały się jak szaleni. Zabawie nie było końca. Peruszkę zapakowałam w ubranko i dreptałyśmy wokół bawiących się psów. Nie mogę się napatrzeć na Lukę bawiącą się radośnie z coraz większą liczbą psów. Jeszcze tylko fajnie byłoby pokonać strach przed dziećmi, rowerzystami i gwarem ulicznym, ale nic na siłę, powolutku dojdziemy do tego. A jak nie dojdziemy, to my musimy zadbać o to, żeby takich spotkań miała jak najmniej. Na szczęście mamy się gdzie ukryć, bo terenów do spacerowania w odległości mniej więcej 10-20 minut jazdy samochodem mamy dużo:)
    1 point
  23. przez awarię sprzętu nie mogłam ruszyć z bazarkiem, może niedługo się uda - ale to oczywiście będzie za mało na pokrycie długów :(
    1 point
  24. Ale radośćDzisiejszy sms od pańci Jeżynki: Dzień dobry z samego rana, muszę sieę pochwalicć pełnym sukcesem. Dzisiejszy poranny spacer na smyczy i z merdajaácym ogonkiem zakończył się nie tylko siusiu, jak wczesniej ale rownież kupką. Hura!!! Miłego dnia wszystkim Pozdrawiam serdecznie.
    1 point
  25. Dzisiaj raniutko Sara była na badaniu krwi (morfologia z biochemią), bo potem miała umówiony zabieg sterylizacji; wyprzedził szczepienie, bo obawialiśmy się ropomacicza, suczka nie jest młoda, wg sąsiadki dawno nie miała cieczki. Sara zabieg zniosła bardzo dobrze, wetka zachwycona zachowaniem suni , bo dawała robić przy sobie wszystko, nawet krew pobierano na spokojnie. Jeden problem mamy rozwiązany!
    1 point
  26. żal mi go bardzo, ale go nie dam rady wziąć nawet na krótko. Stale zaglądam tu, co są nowe wpisy w nadziei, że pojawił się akurat ten jeden najważniejszy ratujący życie. Wiem po Borysie, ze trzeba działać , żeby zdążyć. Pamiętacie akcje z Borysem? Duży, stary, poraniony, wygladajacy groźnie. Zero szans, zero nadziei. Ratunkiem mial być kojec. Watek tu i mój post na FB "Borys i wariatka" zrobione bez nadziei, w desperacji, dla czystego sumienia i niespodziewany odzew tu i na FB. Ruszyła zbiórka. Borys nazbieral na diagnostykę, leczenie, kojec i ma jeszcze oszczędności. Okazal się cudownym psem. To wszystko dzieki desperacji. Przedwczoraj była u nas Ola zajmujaca się ukraińskimi adopcjami i byli z mężem zachwyceni Borysem. Pies bez perspektyw przeżył, jest zdrowy i jest najlepszym przyjacielem człowieka. Pozostawiony w schronisku juz nie żyłby. Oby "agresor" też wywołał w kimś takie samozaparcie.
    1 point
  27. Jak długi weekend to oczywiście działka Przyjechaliśmy 11 listopada około południa. W domku było chłodno, więc zanim się trochę podgrzało Lepsza Połowa usiadła zawinięta w koc na sofie, a obok umościła się Gajulka I Iguś Naturalnie nie samym siedzeniem na sofie żyliśmy. Były też okazje do powędrowania po okolicy dalszej i bliższej W sobotę od południa mieliśmy miłych gości i nie wędrowaliśmy za daleko. Za to wcześniej udało mi się zrobić Gajulce zdjęcie nadające się na internetowego mema Pozdrawiamy zaglądających.
    1 point
×
×
  • Create New...