Leaderboard
Popular Content
Showing content with the highest reputation on 09/01/21 in all areas
-
Tola tak tajemniczo napisała, wiec wyjaśnie o co chodzi. Wczoraj po tylu miesiacach ogłaszania, zadzwoniły aż dwie panie zainteresowane jego adopcją. Z jedna jesteśmy wstepnie umówieni na weekend, druga ma dzwonic w przyszłym tygodniu. Choć po przespaniu się z tymi nowinami nie jestem pewna, czy tej drugiej Pani nie odmówić i zaproponować młodszego i mniejszego psa. Chodzi o to, że pani nie ma domu, tylko mieszkanie i samca maltańczyka z problemami dotyczącymi tolerancji innych psów. Borys jest dużym, cięzkim psiakiem i już zdarzyło mu się, ze klapnął zadem na schodach i nie potrafił się podnieść. Musiałam dzwignąć mu pupe i ruszył dalej. Obawiam się, że z upływem czasu, gdyby pojawiły się problemy, mogłoby się to skończyc jego eutanazją. Nie jest to rozmiar psa, którego da się samodzielnie kobiecie ogarnąć i wychodzić na chodnikowe spacerki. Trochę tego obawiam się, bo wiem, jak mamy z Lindą. Cieszyłabym się z jego adopcji, ale nie za wszelką cenę. Liczę na tą pierwszą rodzinę. Trzymajcie więc kciuki mocno zaciśnięte.4 points
-
4 points
-
Witamy się w pierwszy dzień września. Trochę się u Nas dzieje i jednocześnie nie dzieje się nic - U Łatki bez zmian a jeśli coś rusza, to w gorszą stronę- nic to niby dziwnego, jasne jest ,że nie będzie inaczej, ale tak ciężko się na to patrzy :( . To już tyle m-cy jak Łatka żyje we własnym świecie, tyle długich tygodni jak do łap nie dochodzi informacja, że były stworzone do tego, żeby nieść ją przez świat . Tyle chwil poskładanych w minuty , godziny, dni , kiedy nie jest świadoma tego co się dookoła dzieje, nie reaguje na głosy, na imie, na nic :( . Jedyne jasne sygnały które jeszcze mózg wysyła , to tyle, że trzeba jeść i pić - jeszcze wie jak to się robi, chociaż trudno jej zagarniać samodzielnie jedzenie z miski, trzeba jej pomagać i karmić z ręki . Jeszcze się denerwuje jak zrobi siku - jest wtedy bardzo niespokojna, marudzi głośno, czasem wystarczy wymienić zmoczony koc i się uspokaja. Rzadko się zdarza, ale czasem wpada w taki stan, jakby była nafaszerowana wiadrem psychotropów , mimo, że nic się pod względem rodzaju i ilości leków nie zmienia, śpi wtedy tak "nieprzytomnie " - sprawdzam wielokrotnie czy na pewno oddycha , a jeśli się już przebudza, to zupełnie jest odjechana - nieobecna psychicznie a fizycznie niczym szmaciana lalka - wpada w takie stany od czasu do czasu , trwają dobe , czasem odrobine dłuzej , pozostałe dni i noce upływają między nadmiernym pobudzeniem , marudzeniem i spaniem, przyczym w zdecydowanej ilości -marudzeniem, zwłaszcza podczas nieprzespanych nocy . U Farelki bez zmian , wyniki kontrolne odrobinkę lepsze - podskoczyły czerwone krwinki , zachowuje się po staremu - gdybym nie wiedziała jak poważnie jest chora, to bym się nie domyśliła. Fara czwarty tydzień leci na lekach - na razie jakoś to działa, do momentu aż przestanie... Ten jej guz to bomba zegarowa, wyjścia są dwa - mozna czekać aż wybuchnie a można spróbować rozbroić , póki Fara jest fizycznie w nienajgorszej formie i szanse na powodzenie operacji są na tą chwilę, jakieś. Co to własciwie za guz , czy operacyjny czy nie , czy podjęcie próby usunięnia przyniesie więcej szkody czy więcej pożytku - nie wiem, ale bardziej niż spróbować , boję się nie spróbować , bo to by znaczyło bierne czekanie na śmierć. Wstępnie rozmawiałam z weterynarką o operacji, ewentualnym przetoczeniu krwi , gdyby podczas jej trwania, coś było nie tak - temat mamy otwarty, bo najpierw muszę uporać się z długiem , który przez ostatnie tygodnie leczenia , urósł w klinice odpowiednio do rozmiaru i wagi Fary ... Jak wiecie z poprzednich postów, Kulka przechodziła kilkudniowe niezidentyfikowane załamanie zdrowotne -z tej okazji robiliśmy badania, w tym krew - wyniki wyszły piękne . W przeciwieńswie do wyników Fareli , gdzie wszystkie parametry się czerwienią, u Kulki zielono :) - Korzystając z takiego stanu rzeczy, umówiłam Kulke na czyszczenie/usuwanie zębów - sprawa była mocno zaległa , miała być ogarnięta dawno, ale najpierw Kulka miała wyniki niewystarczająco dobre , potem pilniejsze były inne psy /choroby /wydatki . A teraz wyszło jak wyszło, świeże świetne wyniki , więc jak nie teraz to kiedy .... I tak wczoraj o 13ej Kulka pojechała do kliniki, uczynić swój uśmiech piękniejszym . O 17ej wyszła lżejsza i z paszczą pustszą o większość zębów - i to jedyna dobra wiadomość z ostatniego czasu.3 points
-
3 points
-
Pomyślałam że nie ma co czekać do gwiazdki, bo przecież Pikusia na pewno będzie grzeczna :-))2 points
-
To już 4 lata???? nie do wiary, jak ten czas szybko upływa Wszystkiego najlepszego z tej okazji i życzę kolejnych 4 szczęśliwych lat i kolejnych i kolejnych....1 point
-
A już rozumiem:) nie zrozumiałam, bo ta Pani z Elbląga nie dzwoniła. Mogła się nie dodzwonić, bo był jeden głuchy telefon, a jak ja oddzwaniałam to nikt nie odbierał. Natomiast dziś zadzwonił Pan że Szczecina. Chciałby zaadoptować Lumi dla swoich rodziców. Miałaby iść do domu, w którym cały czas ktoś jest. Poprosiłam AlfęS, żeby przeprowadziła wizytę przedadopcyjną, a Wiosnę aby udzieliła szczegółowych informacji o Lumi. Kochane dziękuję Wam bardzo, że pomożecie. Wizyta pewnie odbędzie się w weekend, więc na razie tylko trzymajmy kciuki :)1 point
-
Jesli chodzi o malucha u nas, to z jedzeniem 10 zł za dobę, wiec 300 zł miesięcznie. Weta ograniczam do konieczności, bez zbędnego wymyslania, żeby zminimalizować wydatki. Już wiem, co zazwyczaj może się trafić i to staram się po najniższych kosztach diagnozowac i ogarnąć. Ja również bedę juz raczej pomagać pojedynczo psiakom. Liczyłam na to, że będzie dyspozycyjny we wrześniu Twój DT, ale skoro nie , a wczesniej zadeklarowałam się wziać psiaka, to podtrzymuję. Mały jest urodziwy i podobno ma super usposobienie, więc jesli bedzie zdrowy, to szybko powinien znaleźć dom. Ja też już niestety nie wyrabiam z pomocą większej ilości psów. Wczoraj z Katowic wróciła z mężem Sali i to co ona, szczeniaki i Oreo wyrabiały, to naprawdę nie do opanowania. Szczególnie, kiedy bez przerwy leje i psy siedzą w domu. Mąż odłożył w pokoju napoczety worek z zaprawą, o którym zapomniał i dziś rano mieliśmy dwa pokoje pokryte ok 20 kg proszkowej zaprawy murarskiej, skamieniałej na podłodze w kałużkach moczu. Już naprawdę czasem brakuje mi sił, więc to sygnał, że muszę ograniczyć pomaganie.1 point
-
Robię rzeczy na bazarek i musiałam obiecać mojej tygrysicy, że część kasy pójdzie na kotki guccio - jeśli tylko jakaś kasa z bazarku będzie :) Ale to jeszcze trochę potrwa, planuję na listopad dopiero :( bo muszę zdążyć narobić, a stale ktoś mi się wtrynia z zamówieniami. Odmawiam ile się da, ale nie wszystkim wypada, rozumiecie...1 point
-
1 point
-
Cieszę się że Agusia szczęśliwa, a to że przekochana, to przecież było wiadomo od razu :-))1 point
-
No i to nie jest lelum polelum tylko dzielny, dziarski chłopak z charakterem : )1 point
-
1 point
-
Alaskan, przy okazji popraw nazwę miejscowości z Gryfina na Gryfów:) To jest Gryfów Śląski1 point
-
Kochani, nie chcę dzielić skóry na niedźwiedziu, ale Myszka jest w BDT, ma zapas karmy, a w jej przytulisku jest te czarnulek biedulek podejrzany o ciążę. Dzisiaj ma wizytę u lekarza wet. Czy mogę przeznaczyć 150zł posagu Mysi (z 425,31 zł) na potrzeby biedaka nieboraka? Chodzi o TEGO malucha. Wtedy Mysi zostanie 275,31zł. Czuję się niekomfortowo prosząc Was o to, ale pierwszy raz podjęłam się ratowania tylu psiaków na raz. Nie pogniewam się, jeśli się nie zgodzicie.1 point
-
I już "kradnę" do ogłoszeń :-)))1 point
-
Bidulek malusi kochany, jest cudny; co to maleństwo strasznego musiało przeżyć Marysia po raz kolejny otworzyła i serce i dom dla potrzebującej istotki1 point
-
Dzisiaj u Pieska był wet. Cytuję pracownika: "Pies ok 7 do9 lat. Wg weterynarza jest otłuszczony. Kontuzja nogi może być stara. Trzeba by prześwietlić. Dostał zastrzyki przeciwbólowe. Jak byłem z nim na krótkim spacerku to bardzo długo robił siusiu. Nie miał apetytu tylko trawę skubał co świadczy że coś z brzuchem nie tak. Zrobił kupkę ale jeszcze próbował robic później bezskutecznie. Zęby ok wg mnie. Troszkę kamienia. ogólnie je mało nie zjadł tabletki od pcheł i kleszczy simparica."1 point
-
zdjęcia nie oddają nędzy tego biedunia :( :( milion pcheł i kleszczy oraz łupież na skórze, potworny syf w uszach i za długie, "podwinięte" pazurki....zdjęcia po powrocie z gabinetu wet, już obcięte pazury, wyczyszczone i zakropione uszka, wyjęte kleszcze. No i troszeńkę podkarmiony przez 2 dni, bo tylne łapki rozjeżdżały mu się z osłabienia :( nie zna smyczy, za to wie, że jak się zrobi kupkę na podłodze, to trzeba szybko się schować za meblami i nie wyłazić :( :(1 point
-
Az się zaśmiałam do siebie przed monitorem, jak przeczytałam To chyba prawda. Borys to ogromna przytulanka. Ostatnio widać, że czas dla niego jakby szybciej płynie. Coraz częsciej zdarza mu sie starsza demencja. Nadal musi jeść jeden gotowany posiłek dziennie. teraz jest czasem tak, ze zje go i z 2 godz. juz staje pod drzwiami kuchni i nawołuje, ze czeka na jedzenie. Czyli zapomina, że juz dostał. Tym swoim uporczywym monotonnym szczekaniem dopina się wszystkiego: spacerów, jedzenia, głaskania i uwagi. O ile na początku wierzyłam, że ktoś się w nim zakocha, to teraz myśle, ze chyba cud sie nie zdarzy. I tak się cieszę, bo żyje, jest szcześliwy i kochany. W schronisku już od miesiecy nie żyłby. Dzięki wspólnej molilizacji chłopak dostał szansę i życie.1 point
-
Dzisiaj Frodo miał gości, dla których kilkaset (ponad 300km) to nie za dużo, aby osobiście odebrać psiaka, o którym wiadomo MNIEJ WIĘCEJ, bo jego życie składa się z budy i łańcucha... ;) No i pojechał na swoje. Powodzenia, Frodusiu. Aktualnie w przytulisku Finki jest 5 psów, z czego większość jest tutaj już prawie rok. No i "nowa" Finka, która bardzo źle znosi łańcuch, boi się wychylać, chciałaby zniknąć, dla której każdy dzień w tym miejscu trwa wieki :( Mam nadzieję, że teraz przyjdzie pora i na nich.1 point
-
Adopcja to bardzo trudna decyzja, a adopcja staruszka, to arcy trudna decyzja. Ale tak myślę, że gdyby trafił się odpowiedni dom, to zwolniłoby się miejsce u Kasi dla następnego biedaka. Ile ma lat? Nie pamiętam, jakoś nie było mi to potrzebne zapamiętać, bo nie brałam pod uwagę adopcji. Muszę poradzić się Kasi. Zapytam co myśli o ewentualnej adopcji, czy Timuś w ogóle nadaje się do adopcji.1 point
-
Bo taki jest. Kilka dni temu Kaj zafundował mi mega stres i przedterminowy ekspresowy powrót męża z Gdańska. Ktoś oddrutował zabezpieczoną nową bramę i Kaj uciekł. Byłam samiutka na wsi, bez samochodu i przez 8 godz., do 2.00 w nocy go szukałam. Borys nie dosć, że nie uciekł, jak była okazja, to kiedy psy korzystajac z pustego domu, kiedy ja szukałam Kaja, władowały się do pokoju gdzie są koty, nie skrzywdził żadnego. Wyobraźcie sobie, że koty paradowały z psami po domu, jak wróciłam, a Borys nawet nie ruszył klatki z królikiem, na punkcie którego miał wczesniej totalnego fizia. Kocham po prostu tego dżentelmena. Wierzyć się nie chce, że w tak krótkim czasie stał się domowym przytulaskiem.1 point