Leaderboard
Popular Content
Showing content with the highest reputation on 07/08/21 in all areas
-
5 points
-
Z myślą o tym prosiłam już jakiś czas temu kikou o zarezerwowanie miejsca dla Pongo, wiadomo, że na miejsce poczekać trzeba, jeśli w tym czasie znalazłby (oby!!!) wspaniały dom, to miejsce będzie dla innego biedaka w potrzebie :) Czekamy już piąty miesiąc i czekać będziemy, wciąż ponawiam i wyróżniam ogłoszenie z nadzieją na TEN jeden, jedyny telefon. Rozważenie przenosin Pongusia do kikou nie oznacza przecież rezygnacji z jego ogłaszania, jedynie troskę o jego przyszłość. Wieku Pongusia nie znamy tak naprawdę, za to wiemy, gdzie spędził ostanie 8 lat, co nie było bez wpływu na stan jego zdrowia. Dlatego warto rozważyć opcję przeniesienia go do kikou, gdzie będzie miał idealne warunki dla starego, chorego psa i towarzystwo takich samych biedaków, jak on ( w tym kilku kolegów zza zamojskich krat). Nie bez znaczenia jest też kwestia finansowa Ponguś deklaracji ma niewiele, a pobyt u kikou jest o 200zł/mc tańszy.5 points
-
5 points
-
Od kilku dni zastanawiam się, rozważam różne "za i przeciw" i chyba jednak pierwszy do kikou pojedzie Makary. Nie pisałam Wam o tym na wątku, ale jakieś czas temu dexterka już prosiła mnie, żeby znaleźć mu jakieś inne miejsce, jakieś dobre dla starszego psiaka. Ona go ogarnęła, zrobiła przy nim wszystko, co mogła, ale nie jest miejscem nastawionym na dożywotnią opiekę nad starszym psiakiem. A nie oszukując się zanadto, to tak właśnie w przypadku Makarego to wygląda - on raczej domu nie znajdzie. Z kolei Ponguś jest teraz w trakcie leczenia i nie chcę fundować mu zmiany miejsca dopóki nie wydobrzeje, bo w sumie nowe miejsce i stres związany z długą podróżą może nie wpłynąć na niego teraz najlepiej. Nie chciałabym mu dodatkowo zaszkodzić.4 points
-
Dziękujemy pięknie z Marcelkiem! My będziemy pamiętać i Wam zapomnieć o Marcelku nie damy:) Wczoraj po południu musieliśmy wszyscy biegiem zwijać się na wieś,bo Pan podmurówki wcześniej przywiózł . Przez tyle czasu nieobecności zarośliśmy tu trawami po pas,..dziś ścieżki chociaż zrobiłam,bo Marcelka prawie nie widać4 points
-
Basiu, też pomogę jamnisi. 100 zl ode mnie, bo trzeba dzialac szybko.3 points
-
Luka nam się po wczorajszym dniu uwsteczniła:( Miała wczoraj dużo wrażeń. Rano wizyta Marty, ale moim zdaniem tę cofkę spowodowały sytuacje na spacerze. Na wieczornym byliśmy w Powsinie. Miejsce, które zna i lubi. Spotkaliśmy sunię, która bała się wszystkiego tak jak Luka. No i panienki zaczęły na siebie warczeć. Odwróciliśmy ich uwagę od siebie, ale Luka była już mocniej wystraszona. Niestety w pewnym momencie jak nigdy z każdej strony coś się działo. Jechał rowerzysta, szła Pani z wózkiem, dzieci biegły i krzyczały. Nie miała jak uciec na bok i ruszyła pędem przed siebie głuchnąc na nasze wołania. Jacek został na miejscu, a ja idąc powoli podeszłam do niej biegającej nerwowo w krzakach. Wyciągnęłam ręce do niej i delikatnie powiedziałam "Luka chodź skarbie, kocham Cię" Chwilę się wahała, ale to trwało krótko. Przybiegła do mnie i wpadła w ramiona. Od razu ją przypięłam do smyczy i już tak zostało. Ona nie chciała uciec od nas, bardzo chciała wrócić, tylko nie miała żadnej bezpiecznej drogi. Wygląda na to, że bez smyczy będzie biegała tylko na terenie otwartym, gdzie z daleka możemy widzieć jak ktoś podchodzi. Musimy zmienić miejsce parkowania, żeby ta droga na smyczy była krótka. Wracamy niestety do tabletek stress out. Przerwałam jej podawanie w pewnym momencie, bo wyglądało na to, że wyluzowała. Może to jednak był wpływ tych tabletek. W każdym razie pobierze je teraz jakiś czas. Nie mogę się doczekać spotkania z behawiorystką, może ona znajdzie jakiś sposób na szybsze jej uspokojenie. Wczoraj długo rozmawialiśmy z Jackiem na temat Luki i oboje mamy obawy o jej nowy dom. W takim stanie jak teraz nie zafundujemy jej przeprowadzki, zmiany życia. Musi być silniejsza, pewniejsza siebie. Możliwe, że to nie nastąpi nigdy i wyrozumiały, mądry dom nie pojawi się na horyzoncie. Przyjmujemy do wiadomości, że tak się to może skończyć, że Luka z nami zostanie. Póki co jednak nie podejmujemy takiej decyzji, ale nie zrobimy nic, co by jej miało zaszkodzić. Poza tym nie jesteśmy prawdopodobnie idealnym domem dla niej. Popełniamy błędy, możliwe, że coś robimy nie tak i dlatego ona nadal się boi:( Prawdę mówiąc spędza mi to słoneczko sen z powiek bardzo.3 points
-
Ślicznie dziękujemy :-)) Jamnisia jest przekochana, widziałam zdjęcia.....2 points
-
Co za zbieg okoliczności Mi też przyszło to do głowy i wczoraj esemesowałam z Panią Ewą. Napisała mi, że chyba mnie ściągnęła myślami, bo ostatnio bardzo intensywnie o mnie myślała Córka Państwa, Martynka, wyjechała na kilka miesięcy i odwiedzają Ją razem z Milo, który bardzo się cieszy na te wyprawy, bo bardzo kocha Martynkę. W domu Milo zajmuje się teraz Pani Ewa. Jak pisze, karmi, głaszcze, mizia i gada do niego Myślę, że Milo bardzo dobrze trafił. Jest kochany i troskliwie zaopiekowany.2 points
-
A może małą by powoli ogłaszać? Jak domek pokocha to poczeka na kicię :))2 points
-
Ale.... że Franuś i Bonus ????? No, nie wybaczę Ci !!!! ;) ;) A jeśli to zdjęcie miałaś na myśli, to ktoś inny Ci nie wybaczy ;) ;) Widok szczęśliwego Bonuska wywołał u mnie "głupawkę" z radości <32 points
-
Coraz bardziej się otwiera, jego "punktem bezpieczeństwa" jestem teraz ja, w każdej sytuacji niepewności, lęku - patrzy na mnie tym swoim spojrzeniem łamiącym serce. Wciąż bardzo się boi, im dłużej obserwuję jego zachowanie, tym mocniej utwierdzam się w przekonaniu, że był bity :( :( Jest uległy, potulny, wręcz czołgający się :( :( Dzisiaj ważny dzień, prosimy o kciuki, godzina 13.00 ;) kastracja..on jeszcze nie wie, gdzie trafił...biedak ;) tu tylko Kubuś nie kastrowany, bo serduszko bardzo chore...2 points
-
Wreszcie miękko, ciepło i bezpiecznie, wspaniale widzieć go w takiej formie. Do końca zbiórki zostało 3 dni, ostatnie wpłaty są od jednej osoby z Ratujemy Zwierzaki, ktoś bardzo chce pomóc Bonuskowi...2 points
-
Bemolek jeszcze trochę zakręcony, ale wszystko jest dobrze. Wyszedł sobie na wieczorny obchód po trawce, a w domu od razu wpakował się do legowiska. Oczywiście nie podoba mu się klosz na szyi, no ale te kilka dni szybko minie.2 points
-
Myślę, że to jak najbardziej słuszna decyzja i cieszę się, że kochany Makary pojedzie do kikou :) Ponguś jeszcze poczeka, zakończy leczenie i jeśli domek TEN najwspanialszy się nie odezwie - miejsce ma zarezerwowane u kikou. Bo jak napisałaś o hoteliku u Dexterki, tak też chyba żaden komercyjny hotelik "nie jest miejscem nastawionym na dożywotnią opiekę nad starszym psiakiem."1 point
-
1 point
-
Jestem na minusie z powodu Milo, ale dam jednorazowo 50 zł1 point
-
1 point
-
Limonko ja już szykuję puszkę żeby żebrać na ulicy, tylko śpiewać nie umiem:(1 point
-
1 point
-
Gajulka dziś z rana sama weszła po schodach. To cieszy. Ale i tak dziś Lepsza Połowa zabierze małą mordkę do serwisu, bo co prawda poprawia się, ale powoli.1 point
-
Kiedyś był taki film o mniej więcej tytule - dwaj starzy tetrycy.1 point
-
No ja też się dziwię. Zapytań jest sporo, ale to wciąż nie to. Dzisiaj miałam nawet parę zapytań z naszych zamojskich stron, bo pokazałam Ritę na profilu fundacji, ale domu z tego nie będzie. Jeden z panów był bardzo zdziwiony jak powiedziałam, ze nie wydamy żadnego psa na nieogrodzona posesję (ogrodzenie tylko od ulicy), bo już ktoś był u niego z innej fundacji i powiedział, że wszystko jest ok. (szczeniaka jednak nie dostał). Dzisiaj wieczorem zadzwonił bardzo sympatyczny i konkretny pan z Ustronia, rodzina psiolubna, żona działa w tamtejszej fundacji); bardzo dobrze mi się z nim rozmawiało. Podałam nr do Jagny może z tego będzie dom...1 point
-
Śliczny jest, niech mu się już w życiu wiedzie...1 point
-
1 point
-
1 point
-
Dzwoniła pani Ania z pierwszymi wieściami. Chyba są dobre :-)) Chociaż sam początek..hmmm. Pani Ania przyjechała po Remika z pełnym wyposażeniem, czyli obróżka, smycz i adresatka. Tylko obróżka.....na yorka!! Oczywiście pani ania nie doczytała, jakiej wielkości jest Remik, zobaczyła zdjęcie i się zakochała!!!Na pytanie Hani, czy biorą w takim razie Remika, bo okazał sie większy, pani odpowiedziała, że przecież już go kochają i nie ma innej opcji!!! Remik w trakcie jazdy leżał grzecznie, potem przytulił się do pani ani i polizał ja w rękę. W domku wszystko zwiedził, powąchał (a ma co wąchać) Całą posesję obeszli na długiej smyczy. Remik jest spuszczony tylko na tej przyległej do domu części, cały czas pod okiem pani Ani. Pięknie zjadł kolację i dalej zwiedza...Zdjęcia jutro, dzisiaj wszyscy zaaferowani, poznają się nawzajem. Ufffff....mam nadzieję, że będzie wszystko dobrze.1 point
-
Koteczka taka kruszynka malutka, super , ze dobrze się czuje i ma apetyt. Szkoda tego psiaka, mam nadzieję, ze wyzdrowieje. Moze jednak ktos da mu jak nie dom to DT.1 point
-
Imię forumowe może zostać Farcik. Ja mówię do niego raz tak, raz tak. Przeszliśmy z etapu głaskania przez kraty do głaskania bezpośrednio w boksie. Na razie jeszcze w rękawicy, ale nie ma już żadnych odruchów agresywnych, wprost przeciwnie, wysyła sygnały uspokajające: odwraca głowę. Ciągle czeka na smaki i potrafi łapać je w locie:) Wyje już za mną jak wychodzę z boksu... Jemu pewnie dotyk i głaskanie z niczym dobrym się nie kojarzy. Jak jest w takim stanie, to tam go zapewne nikt nie głaskał... Do tego dochodzić może dyskomfort powodowany ciągnięciem przez dredy.1 point
-
A ja uważam, że nie powinno się rozdzielać tego rodzeństwa. Ja miałam kiedyś 4 rottweilery w niedużym mieszkaniu, oboje z mężem pracowaliśmy a mimo to dawaliśmy radę się nimi zajmować - były karmione domowo mięsem z dodatkami, miały dużo spacerów, poza tym byly szkolone i wystawiane i lubiane przez całe otoczenie mimo strasznej opinii o rasie w mediach.1 point
-
1 point