Leaderboard
Popular Content
Showing content with the highest reputation on 07/06/21 in all areas
-
Biedulka nie zna trawy :( powoli, nawet niech to będzie bardzo powoli, Suvi pozna "smak" trawy i szczęśliwego psiego życia, przestanie się bać <3 Mam od ponad tygodnia biedaka, który boi się "własnego cienia", choć nie w schronisku, a na łańcuchu dotychczasowe życie spędził, serce pęka na widok takich biednych psich stworzeń, które nic dobrego w życiu nie zaznały i nie wiedzą, że może być zupełnie inaczej :(4 points
-
3 points
-
Papi został odrobaczony i zaszczepiony od chorób wirusowych.Ze względu na to,że królik ma na imię Papo więc bardzo podobnie,Papiś ma zmienione imię na Ori.Ogólnie jest wszystko dobrze choć swoje potrzeby nadal woli załatwiać w domu niż na dworze. Czekam na informacje od p.Kasi odnośnie dalszej diagnostyki Papisia. Kilka podesłanych zdjęć:2 points
-
A ja uważam, że nie powinno się rozdzielać tego rodzeństwa. Ja miałam kiedyś 4 rottweilery w niedużym mieszkaniu, oboje z mężem pracowaliśmy a mimo to dawaliśmy radę się nimi zajmować - były karmione domowo mięsem z dodatkami, miały dużo spacerów, poza tym byly szkolone i wystawiane i lubiane przez całe otoczenie mimo strasznej opinii o rasie w mediach.2 points
-
Dokładnie tak. Dla mojego Alfinka, gdy wet zalecił Hepatiale Forte po raz pierwszy kupiłam u weta. Zapłaciłam po 1,00 zł za tabletkę. Potem wypatrzyłam na allegro prawie dwa razy tańsze i już tylko na allegro kupuję.2 points
-
Właśnie skończyła się dwugodzinna operacja, koteczka przeżyła.2 points
-
U Pongusia lepiej, tylne łapki jeszcze się lekko plączą, ale normalny apetyt już wrócił. Jest trochę wolniejszy w ruchach, ale to pewnie jeszcze potrwa zanim dojdzie zupełnie do siebie, poza tym wróciły straszne upały i generalnie Ponguś woli leżeć w chłodnym kojcu niż chodzić po trawie. Załatwi co potrzeba i wraca do siebie.2 points
-
Dziś lepiej. Gajulka nie chciała, żeby ją znosić. Sama dzielnie zeszła cztery piętra. Mała mordka daje znać, czy chce być noszona, czy nie. W powrotnej drodze zażyczyła sobie transportu po schodach.2 points
-
2 points
-
Przyjechały witaminki dla staruszków. Jedno opakowanie dla Tuptusia - to nasz prezencik dla dziadunia2 points
-
Tak, cały pycholek ma pogryziony, mnóstwo zaschniętych drobnych ran po jakimś pogryzieniu. Biały nie miał śladów pogryzienia, ten jest cały w strupkach :( Coraz bardziej się do mnie przywiązuje, cieszy się na mój widok, ale bardzo nieśmiało i podchodzi dość blisko, jednak "ostatni krok" do pogłaskania muszę zrobić ja.2 points
-
Zachowania lękowe i płochliwość takie, jak nasza Dusieńka miała. Dodatkowo, kiedy mąż się zbliżał, był "rzut" na plecki, odsłonięty brzunio i posikiwanie. Facet musi karmić. Ale tak od niechcenia. Mąż siadał i w zwieszonej w dół dłoni, trzymał "coś pysznego". Nie reagował, nie patrzył, nie mówił do niej, kiedy podchodziła i zaczynała dłubać mu między palcami, żeby to wyciągnąć. Po kilku razach przeniósł się z kuszeniem na sofę i rękę ze smaczkiem z dnia na dzień układał bliżej siebie. W końcu zaczęła trącać go nochalem, aż któregoś dnia wlazła na udo sięgając po smakola. Wtedy zaczął kłaść razgryzki na sobie prowokując Duśkę do łażenia po sobie. Długą drogę przeszli do pogłaskania oj długą. A oswajała się do podejścia do niej bez próby ucieczki z pół roku. A teraz arie z aportem w zębach mu wyśpiewuje na powitanie :) i tańce powitańce odstawiają.2 points
-
Z pozdrowieniami dla Cioć z Warszawy i wszystkich zaangażowanych w uratowanie Łatki. Wakacje? Nie! Treningowe kolonie dla właścicieli psów, tydzień ogromnej dawki wiedzy ;) Najlepsi kumple kombinują ;) "Polowanie" na sarnę Ulubione zajęcie poza psoceniem - wygrzewanie się na tarasie :) Albo... Łatka stale wymaga pracy, ciągłej kontroli i pomocy w opanowaniu emocji - jest coraz lepiej i postępy są widoczne, ale dla mnie to aż nieprawdopodobne jak można zaangażować się w pracę i chęć pomocy dotarcia do tego szalonego łebka ;) Brawa dla Pani Łatki ogromne! Suczka trafiła 6stkę w Totka!2 points
-
Myślę, że na wątkach, rozmawiamy nie tylko o bohaterze wątku, ale w ogóle, o psach. Każda psia wiedza, wcześniej, czy później, może się okazać przydatna. U mnie Lerka zjadała szyszki, szmaty, a ostatnio chustkę papierową z płynem do czyszczenia przypaleń na kuchence. Niestety, pojemnik ze śmieciami "zmieszanymi", i na działce, musi być niedostępny. Na szczęście, nic jej nie było. Nie miałam węgla, więc dałam białko jaja. Szyszki przestała zjadać, ale patyki wiórkuje i częściowo zjada :(((. Działka w lesie, więc wszędzie patyki i szyszki.1 point
-
1 point
-
1 point
-
1 point
-
Rozumiem, spory koszt.... przeleję zaraz coś dla Tuptusia, a pod koniec miesiąca też go wesprę. Nazbieramy :-))1 point
-
1 point
-
1 point
-
1 point
-
1 point
-
Nesiu, jak Cię to pocieszy to Twoja się perfumuje (jak mój staruszek), a mój podlotek zjada pyszności... Wszystkie, im bardziej cuchnące, tym lepsze. Niby cieszę się, że węch ma doskonały (idealnie, jak po sznurku poprowadzi nas do kup ludzkich, psich, kocich i padlinek), ale mimo wszystko bywa to męczące :p Kupiliśmy tabletki na wzbogacenie flory bakteryjnej i uskuteczniamy komendę PUŚĆ i ZOSTAW - z różnym skutkiem. To ja już wolę to morusowe (i lalowe) perfumowanie się ;)1 point
-
Wiosna, niesamowite miejsce stworzyłaś dla psiaków! Bardzo mało piszę, czy to tutaj, czy na wątku Marcelka, ale kibicuję nieustannie i podziwiam - masz wspaniały dar i ogromne serce dla zwierzaków. Bardzo brakuje takich osób i miejsc! Skąd czerpiesz siły - nie wiem, ale miło się patrzy na to, jak pracujesz z psiakami. :) Lumisia jest wspaniała, wierzę że jak tylko będzie gotowa to znajdzie swoich Ludzi.1 point
-
Farcik już patrzy na mnie łaskawszym okiem. Zrobiłam sobie takie przedłużenie ręki z kijka, na który zakładam skórzaną rękawicę i go tym smyram przez kraty po bokach pyska i pod pyskiem - już prawie nie reaguje, czasami się jeszcze niemrawo warga podniesie. Bardziej teraz unika tego smyrania, odsuwa się itd. Jest bardzo skupiony na smakołykach i oczywiście przy okazji smyrania dostaje ich sporo:) W boksie robię na razie tylko to co potrzebne, ale często jestem bardzo blisko niego, także koło jego głowy i nie reaguje. Bardzo bym chciała pójść z nim na spacer, ale to jeszcze długa droga... zwłaszcza, że obroża (choć szeroka) ginie w kudłach i nie będzie mi łatwo znaleźć kółka do zaczepu.1 point
-
A ja uważam że to decyzja Wiosny.Skoro napisała że chce go adoptować , to myślę, że to świadoma decyzja, bo nikt nie podejmuje takiej decyzji z powodu honoru.A przynajmniej nie powinien. wiosna nie poprosiła zdecydowanie o przeniesienie Marcela np do Jamora lecz o adopcję. nie naszym zadaniem jest dociekanie intencji, tylko wybór odpowiedniego domu dla psa .Z relacji Wiosny wynika że dom jest znakomity, dlatego ja się ucieszyłam.Nie dlatego , że bagatelizuje problemy Marcela tylko uważam Wiosnę za osobę poważna , która wie , co proponuje .1 point
-
pozostaje życzyć Ci aby Ares wprawiał Cię nieustannie w taki rozdziawiający gębę podziw :)) pozdrawiam1 point
-
Bruno Maniek pozuje i ... pozdrawia ze swojego domku :)1 point