Leaderboard
Popular Content
Showing content with the highest reputation on 06/17/21 in all areas
-
Dwa tygodnie z Lumisią zleciało nam migiem:) Troszkę może napiszę swoich dotychczasowych obserwacji,żeby było bardziej wiadomo wszystkim na czym stoimy.Do domku by się chciało wysłać jak najszybciej,ale Lumisia wyznaczy sama raczej tę datę:) Lumi miała szczęście,że trafiła do Murki. W innym miejscu łatwo by mogła dostać łatkę dzikuski,a nią nie jest,.. zapomniała jak ten normalny świat wyglądał. Sunia jest świetna,ale nie jest wylewna,nie podejdzie po głaski,boi się nieznanego,niepewna człowieka.Jest mądrą sunią,nieśmiałą i czasu jej troszkę trzeba poświęcić żeby na spokojnie nauczyła się żyć wśród ludzi na nowo.Robi postępy i z pewnymi sprawami ,sądzę,że z czasem też się upora. Spacery poza cywilizacją są jak wiecie dla Lumi już przyjemnością, na wsi też nieźle się czuje,..widząc ludzi za bramą,w ogrodzie idzie normalnie,spokojnie,czasem zatrzyma się poobserwować-strachu nie ma.Do mężczyzny podchodzimy na odległość kilku metrów,paniki nie ma,ale niekomfortowo się czuje,widać,że ma złe skojarzenia,stoi jednak spokojnie jak mężczyzna nie rusza i nie zwraca na nią uwagi. Do obcych osób sama z siebie do nikogo nie podejdzie,na żadną przynętę jeszcze się nie skusiła i kroku nie zrobiła. W stosunku do mnie ma jeszcze lekką rezerwę,jest w niej wciąż trochę niepewności.Prawie za każdym razem podejdzie do ręki z jedzeniem,ale zdarzają się sytuacje,że się zawaha.Na głaski sama nie podchodzi,ale przygląda się jak psy podchodzą. Na widok smyczy wstaje,ogonek w ruchu i najpierw podchodzi,a później lekko się cofa (choć już nie zawsze) na moment zapinania smyczy,nie ucieka. Będąc w Białymstoku w dużym domu nie odważyła się sama pójść i od razu zwiedzać,usiadła w kąciku w pokoju na dole (dołem wchodzimy),na górę wprowadzałam za każdym kolejnym razem jak przyjeżdżaliśmy.Najpierw trochę niepewnie,ale później poruszała się po parterze,przychodziła do kuchni po smaki.Odniosłam wrażenie,że gdybyśmy więcej tam przebywali szybko poczułaby się dobrze i nawet chyba lepiej niż w małym domu na wsi. Obecnie ze względu na chorą łapkę Marcelka nie mam jak jechać z Lumi do miasta,ale nadrobimy.Robiła jednak postępy,na przejeżdżające samochody i rowery prawie nie zwracała uwagi,na spokojnych uliczkach i przy pojedynczo mijanych osobach dosyć dobrze spisywała,nawet luz bywał,a na swobodne mijanie gdzie jest więcej ludzi potrzeba treningów,bo z tym ma jeszcze problem. Samej na działce (z linką) nie puszczam.Lumi nie umie sobie radzić ze swobodą:( Nie wie jak ma się zachować i co ma robić.Stoi w miejscu,a później rozkojarzona biegnie przed siebie,a nawet wtedy ucieka przede mną i raz się wystraszyłam czy czasem płotu nie przeskoczy .Chodzę na linie,ale ona trzyma się blisko,ciągle wzrok wtedy na mnie skupia i widzę,że czuje się bezpieczniej jak jestem przy niej,..jak próbuję odejść na długość liny,to przypomina się jej "kółkowanie",ale zaraz sama się stopuje,wie,że tego nie robimy i w połowie obrotu staje:) Interesuje się co się dzieje dookoła,obserwuje co ja robię,co psy robią,umie się relaksować i na wybiegu i w domu.Myślę,że czuje się nie najgorzej u nas tylko nasz rytm i nas lepiej poznać potrzeba jej czasu. Sama zostawać nie chce ani w domu,ani w zagrodzie i robi się niespokojna.Psy z boku albo ja, wtedy jest ok. Koty w domu/na podwórku Lumi ignoruje,pozwala im się przytulać,a na wczorajszym spacerze nagle na drodze pojawił się kot i Lumisia ostro wystartowała pogonić kota:) ,..aż mi rękę z barku o mało nie wyrwała. A co, kociamberek po Naszej drodze miał niby chodzić ?:) Przed psami sąsiada ogonem już pokazuje jaka z niej duża Dama:) Bramy na swoje podwórko już raczej też nie pomyli:) Posłanka oczywiście zmienia sobie,ale głowa wiecznie na podłodze:) Moriska nie było jak tu się kładła i mogła głowę oprzeć o drugie,ale tak chyba wygodniej...zdjęcie z przed chwili i tak cudak śpi :)7 points
-
Chyba trzeba pogodzić się z tym, że niektóre z uratowanych psów nie otworzą się na człowieka. Będą przyjmowały opiekę, jedzenie, ale to wszystko. Uczuciowo nie otworzą się - są okresy krytyczne w życiu psów - jeśli wtedy nie nawiążą więzi emocjonalnych, nie będą do tego zdolne w przyszłości. Ludzi też to spotyka przecież - po traumatycznym dzieciństwie mogą być zahamowani uczuciowo, a chociaż zdają sobie sprawę dlaczego tak jest, nie mogą na to poradzić. Suvi je, obserwuje ludzi i psy, nie atakuje człowieka wchodzącego na wybieg - na razie musi to wystarczyć.4 points
-
2 points
-
2 points
-
Gdyby kogoś interes owalo to kilka dni temu dzwoniłam do Pani Basi od Mani. Opiszę bo Mania jest pieskiem szczególnym i dalszy ciąg wątku w jej sprawie może być istotny Minęło już pół roku od adopcji. Tak naprawdę postępów w zachowaniu Mani nie ma. Są za to mikro zmiany ktire cieszą Panią Basie. Mania żyje sobie w ogromnej zgodzie ze światem. Związała się emocjonalnie że wszystkimi. Jest cichutka, potulna, nikomu nie wadzi. W Panią Basie wpatrzona. Jej dzień wygląda tak że noce spędza jednak sama w salonie, tak wybrała, z samego rana idzie do sypialni sprawdzić czy Pani już otwiera oczy. Robi to delikatnie.. Najpierw stoi, patrzy, kręci się a jako nie działa to zaczyna lekkie chrzakania lub pojekiwania :)) jak Pani Basia się obudzi to jest wielka radość, kręcenie pupcia i wachlowanie ogonkiem. Idą na ogródek Mania zawsze w grupie i zawsze blisko, na jazdy ruch Pani reaguje. Już nie chodzi z podeinietym ogonkiem - kitka uniesione, postawa wyprostowana. I tak mija. Mania nadal nie daje się dotknac, o zapieciu obroży nie ma mowy. Gdy Pani jest bokiemczy tyłem wtedy Mania podchodzi - wacha łydki, stopy, czasem noskiem dotknie dłoni. Ale to jedyny kontakt. Był a u weterynarza na szczepieniach. Pani mus iaka zastosować podwójna dawkę Sedalinu... Bardzo nie chciała ślę nie było wyboru. Miała plan by po szczepieniu jeszcze Mani wyciąć dredy itd ale cóż... Nawet podwójna dawka słabo podzialala i nie było już czasu Pani Basia kocha Manie jaka jest. Widać że marzy by sunia dała się pogłaskać, wierzy że to jeszcze nadejdzie... Zaprosiła mnie w gości.2 points
-
2 points
-
1 point
-
1 point
-
1 point
-
Jaaga, nie załamuj się. Wszystko robisz bardzo dobrze i masz świetne pomysły z otwieraniem kojca. Nie ma co oczekiwać na szybkie efekty, po prostu Suvi potrzebuje więcej czasu, może też jakieś wsparcie psychologiczne czy lekarstwa. Dużo czasu zajmie wyprowadzenie jej z kojca. Może podczytywałaś wątek Abi. Abi też jest wycofana, nie dawała się dotknąć i nadal jest przerażona w kontaktach z ludźmi i psami. Pani pracuje z nią już trzy lata. I są efekty, krok po kroczku do przodu i potem cofnięcie. Ale jednak są postępy. Mogę podać Ci telefon do Pani Abi i wymienicie się doświadczeniami. Trzeba dużo pracy i poświęcenia, żeby Suvi zaczęla żyć z człowiekiem. Dlatego powinnyśmy wspierać Jaagę i Suvi.1 point
-
U mojej suni na wątrobę stosowałam,z bardzo dobrym efektem,ludzki lek ziołowy LIVENORM. Livenorm to zawierający mieszaninę trzech wyciągów roślinnych: z ostropestu plamistego, mniszka lekarskiego, karczocha zwyczajnego.Koszt ok.30zł na miesiąc.1 point
-
Przekaż Suvi dla Moli@, ...Ona z każdym psem poradzi (tak mówi),wszystko wie na ich temat ,z wyciągnięciem z budy nie będzie problemu,.nawet opis z zachowania psa nie będzie Jej potrzebny. Żeby nie było,że czepiam ...staruszki mają się dobrze (byłam,widziałam),ale takim o miejsca łatwo i może Ci się uda namówić na "przebranżowienie",bo talent się marnuje ,a psiakom typu Suvi o miejsca trudno, zwłaszcza u specjalisty.Suvi wyprowadzi, a później szybciej i więcej tych trudnych się uratuje ,w realu się wykaże. Trzymam kciuki.1 point
-
Mnie został z tydzień pracy, będę miała więcej czasu, może ogarnę jakiś bazarek dla kotów P. Marietty. Samej musi Jej być bardzo ciężko.1 point
-
Radku,Olinka to sunia.owczarek walijski.Mam i koty i psy.Dokladnie 2 i 2.1 point
-
Doszła kaska. Serdecznie dziękuję. Zaraz kupię karmę dla kotkow i tabletki na odrobaczanie dla 15 bezdomnych kotków. Wiadomość od P.Marietty1 point
-
Wczoraj rozmawiałam z Panią Kropeczkowa. Powiem Wam że jestem w SZOKU słuchajcie co się podziało. Malutka staruszka Tosia, której zupełnie nie docenilysmy :) już 1szego.dnia pokazała Kropci wyraźnie i jednoznacznie że to ONA jest tu rezydenta, najstarsza i należy jej się szacunek. Kropcia została ustawiona do pionu pokojowym warczeniem co- o dziwo- zrozumiała i Tosi w paradę nie wchodzi. Z drugim pieskiem samcem bardzo się zaprzyjaźnila. Są niemal nierozlaczni. Kropcia ładnie nauczyła się stać w kolejce po smakołyki. Noce spędza w salonie (małe śpią w sypialni, Kropcia nie idzie z nimi na własne życzenie) W ogrodzie szaleje, szczęka, pilnuje. Wczoraj Pani klaskajac przeganiala szpaki z czereśni to Kropcia od razu przy biegła, dookoła drzewa szczekala, skakala i pomagała Pani by na pewno szpaki zrozumiały że mają spadać :))) Bardzo są z niej Państwo zadowoleni. Spisuje się po prostu na medal:)))1 point
-
1 point
-
Grzanie kosteczek to Henia ulubiona "aktywność" :)1 point
-
Chciałoby się, żeby wszystkie biedy znalazły takie wspaniałe domki jak Henia.1 point
-
Kochani, dziękuję, że jesteście z nami. Elunia na bieżąco wgrywa relacje. Mam sporo ładnych zdjęć, ale dopiero po powrocie mogę zgrać z aparatu. Mam tu służbowy laptop, a na nim niestety zakaz instalowania jakichkolwiek nośników zewnętrznych. Teraz musiałam skończyć jeden projekt i wysłać do klienta, więc korzystam z chwili podłączenia do internetu i nadrabiam zaległości dogo. Psiaki są cudowne, coraz częściej bawią się we trójkę z Figą, choć Luka ma chwilami zapędy, żeby Figę przygnieść do ziemi. Pilnujemy tego. W tej chwili mamy warunki idealne dla nich, bo jesteśmy na tej naszej leśnej części kempingu zupełnie sami. Stoi kilka przyczep, ale nikogo w nich nie ma. Przyjadą na weekend. Tego się boimy, bo Luka reaguje bardzo kiepsko na spotkania z ludźmi. Cieszy nas każde spotkanie w lesie, bo wtedy ćwiczymy z nią. Chciał nie chciał w tygodniu wybierzemy się z psami do miasta. Szkoda mi wyjeżdżać z tej ciszy, ale robimy to dla Luki. Ona musi przypominać sobie miasto, żeby po 16 dniach tutaj nie doznać znowu szoku widoku ulicy, masy ludzi i samochodów. Martwi nas bardzo to jej wycofanie. Baluś pięknie już reaguje na spotkania, chociaż wymyślił sobie, że będzie nas bronił przed innymi psami. Od razu Jacek mu przypomina, że to on chroni stado i Balutek tak cudownie się wygina w pląsach, z rozmerdanycm ogonkiem jakby przepraszał. Luka pakuje się do nas co noc do łóżka. Układamy wszystkie psiaki na posłankach, zalega cisza, po czym po minucie słyszymy ciche tuptanie i Luka skradając się kładzie się w naszych nogach, żeby nad ranem rozpierać się łapkami pomiędzy nami blisko naszych twarzy. Bardzo dużo pracy przed nią niestety. Na szczęście Luka pięknie przybiera na wadze. Już nie jest taka koścista, choć nadal bardzo szczupła. Mam nadzieję, że antybiotyk i Hemovet działają. Poza tym bardzo dużo tu biega sama i z psiakami, więc i apetyt ma dużo większy. Zmiata całe miseczki 3 razy dziennie. Do tego odkryliśmy, że dużo można zdziałać mając w ręku gotowaną pierś indyka. Zjadły już we czworo kilogram, więc Jacek przywiózł wczoraj dwie wielkie piersi. Pokroję w kawałki, ugotuję i pomrożę w małych torebkach, żeby choć kilka dni mieć spokój. Wysyłam Eli filmiki, bo zdjęcia nie oddają tego, co one tu wyprawiają. Wybaczcie moje gadulstwo na tych filmikach. Nie potrafię milczeć:)1 point
-
Dziś byliśmy na pobraniu krwi u weta i muszę powiedzieć, że Shila była bardzo dzielna. Całą drogę super grzeczna (jechała bez klatki), bez problemu zapakowałam ją do samochodu: najpierw przednie łapki podniosłam, potem tylnie i już piesek był w środku. U weta też była grzeczna i spokojna, zero agresji, nie trzeba było kagańca ani nic takiego, byłam cały czas z nią i ją głaskałam, a wet pobierał krew. Tylko zrobiła koopkę przy goleniu łapki. Ona już na mnie patrzy jak na pańcię, ma taki wierny i pełen miłości wzrok, że serce się rozlatuje na kawałki jak pomyślę, że taki pies całe życie spędził w schronisku:( Już się regularnie cieszy i przytula, nawet próbuje nieśmiało podskakiwać, żeby okazać radość.1 point
-
Rozmawiałam dzisiaj z p. Alicją i mam naprawdę wspaniałe wieści:). Przede wszystkim rodzina jest bardzo zadowolona i mile zaskoczona zachowaniem suni, bo nastawili się na spore kłopoty, a tych jak na razie brak:) Fiszka zachowuje się bardzo poprawnie - bez problemu poznała się z rezydentką, na kotkę nie zwraca uwagi, a tego najbardziej się obawiałam. Przespała spokojnie całą noc, nie szczekała, nie płakała; pani zostawiła jej parę legowisk, żeby miała w czym wybierać:). Rano siku było w domu, ale reszta już na spacerach, na których węszy, szuka, poznaje - dla państwa są to normalne zachowania młodej terieropodobnej suni:) Jednocześnie Fiszka cały czas podpatruje, co robi rezydentka;). Ze smyczą są jeszcze chwilowe problemy, ale wszystko idzie w dobrym kierunku. Dzisiaj sunia poznała psa syna państwa i sąsiada jamnika i też wszystko odbyło się w zgodzie - nasza piękna zachowuje się bardzo poprawnie. W domu chodzi za panią Alicją krok w krok, obserwuje, obwąchuje, wszyskiego jest bardzo ciekawa, ale nic nie niszczy; jak rozmawiałyśmy to leżała sobie spokojnie na dywaniku. Pani Alicja bardzo ciepło opowiada o Fiszce, chwali jej mądrość, radosne usposobienie, a mnie serce rośnie:). Myślę, że ta adopcja to bardzo dobra decyzja i że Fiszka w tym domu znajdzie dużo miłości, spokoju i zrozumienia. W założeniu miał być dom bez kotów, bez innych psów, bardzo aktywny, a być może teraz to będą atuty. Mam obiecane zdjęcia i filmiki.1 point
-
Wczoraj otrzymaliśmy wynik guzka . Hmmm... Mam nadzieję,że nie będzie kolejnych . Mijka szczęśliwa,szaleje jakby nic się nie wydarzyło. Dzięki za kciuki;) Badanie histologiczne MAKROSKOPOWO: Wycinek skóry o wymiarach 16 x 11 x 18 mm. OBRAZ MIKROSKOPOWY: Histologicznie w obrębie guza widoczny jest lekko hiperplastyczny naskórek, częściowo z wydłużonymi wpukleniami międzybrodawkowatymi. W skórze właściwej widoczna jest rozlana, guzowata proliferacja średnich do dużych, owalnych do wielokątnych komórek histiocytarnych. Komórki te najczęściej leżą gęsto, a na brzegach nieco luźniej. Ich jądra komórkowe są duże, owalne, pojedynczo również ząbkowane. Do 3 figur mitotycznych wpw. Nieliczne komórki nowotworowe naciekają naskórek. Proliferacja nowotworowa bazalnie naciekana jest nieznacznie przez małe limfocyty. ROZPOZNANIE: Histiocytoma skóry RESEKCJA: Całkowita ROKOWANIE: Korzystne KOMENTARZ: Histiocytomy są łagodnymi nowotworami skóry psów, które mogą wystąpić w każdym wieku, ale najczęściej u młodych psów. Najczęstsze lokalizacje to głowa i kończyny. W niektórych przypadkach histiocytomy mogą występować w postaci mnogiej i nawracać. Usunięcie chirurgiczne z reguły prowadzi do wyleczenia. Badanie wykonane przez: Institut für Tierpathologie Dr. Wolfram Haider Schönhauser Straße 62 13127 Berlin1 point
-
1 point