Leaderboard
Popular Content
Showing content with the highest reputation on 05/28/20 in all areas
-
4 points
-
Jestem na chwilę, ale trochę żałuję, że weszłam na wątek... Kiyoshi, ja naprawdę cenię to co robisz, ale w Twoich postach... eh... bardzo Cię proszę, na przyszłość... upewnij się co zostało napisane na wątku oraz co ustalałaś z kimkolwiek i co dowiedziałaś się od kogo... bo możesz swoimi wypowiedziami skrzywdzić tych, którzy realnie pomagają. Dobrze znasz wątek zbiorczy bezdomniaków lokalnych, a przynajmniej wiesz jak do niego dotrzeć, bo dotarłaś kiedy mnie tu nie było. Przejrzyj proszę ten wątek, zobacz kto realnie psy ogłasza z przytuliska i dlaczego w przytulisku miejskim wywozu praktycznie nie było w ubiegłym roku, a było tyle adopcji. Przejrzyj, ile było ogłoszeń i kto te psy ogłaszał, wyróżniał... Myślisz, czyja to zasługa? W gwoli wyjaśnienia w przytulisku jest tylko jedna opiekunka psia, a druga osoba z którą rozmawiałaś... to nie jest pracownik przytuliska ani wolontariusz, bo wolontariat tam nie działa - ja wiem kto to bo tę osobę dobrze znam, ale nie jest opiekunką przytuliskową, tego jestem pewna. Pisałam Ci w kwietniu, jakie są warunki w przytulisku i dlaczegozdjęcia mogą zrobić tylko pracownicy zakładu. To wszystko zresztą jest podane jak na tacy, wystarczy wejść na wątek zbiorczy i poczytać jak ta cała współpraca przebiegała moja i moich znajomych z przytuliskiem od paru lat, a tutaj czytam, że może powinnam się zaangażować w pomoc przytuliskowym psom, trochę takie to... zabawne. Pisałam też o tym zupełnie uczciwie i sama przyznałaś rację, że Pola więcej postępów w przytulisku, w takich warunkach nie zrobi i sama zaproponowałaś, aby umieścić ją w hotelu (i zmienić tytuł wątku na wywozowy). I teraz dla wyjaśnienia nieprawdziwych informacji, które tutaj padły czuję się zobowiązana powyjaśniać parę kwestii. Choć naprawdę robię to z bólem i przykrością :( Nie spodziewałam się, że będę musiała w ogóle coś takiego robić... Z kiyoshi wymieniałyśmy się na priv od 23. kwietnia, na podparcie czego mam (niestety) screeny wiadomości, gdyby ktoś chciał zarzucić mi kłamstwo. I choć naprawdę nie chcę tego robić, co teraz robię..., to nie lubię strasznie pomówień i niejasności, więc pogrzebałam sobie w naszych wiadomościach i tak... 04.05 - napisałam kiyoshi coś, zupełnie szczerze i uczciwie o warunkach tam panujących, o tym jak wygląda MOJA współpraca z przytuliskiem i dlaczego obecnie wygląda inaczej niż chwilę wcześniej. 07.05 - zapytałam kiyoshi czy Kasia ma kennel klatkę, aby izolować Polę od innych psow. Nieprawdą jest więc to, że kiyoshi nie wiedziała, że sunia nie lubi innych psów, bo o tym, ze sunia nie toleruje innych psow napisałam na priv, pisałam również od samego poczatku na jej watku, a jeszcze wiecej na watku zbiorczym pomocowym. Może po prostu nie doczytała, ale sama pisałam o tym problemie, który zaczął narastać z miesiąca na miesiąc, bo takie informacje dostawałam z przytuliska (tutaj prawda, nie wiem do końca jaka jest Pola, bo nie mam z nią kontaktu na co dzień, opieram swoje opisy na tym, jakie informacje do mnie dotrą od opiekunki). I tak faktycznie w lutym pisałam, że Pola się boi psów i na nie szczeka, potem że jest trochę zaborcza, ale w kwietniu pisałam już, że sunia zaczyna odganiać psiaki od ludzi i raczej na wybiegu jest sama (ale co ciekawe, wczoraj otrzymałam zdjęcia Poli jak leży na wybiegu z innym psem). Pisałam tylko to, czego się dowiedziałam bezpośrednio od opiekunów, bo wolontariatu tam nie ma i nie ma jak odwiedzić sobie po prostu piesków i popatrzeć na nie. 10.05 - podaję kiyoshi numer do siebie oraz do przytuliska, ten do przytuliska w wiadomości wyróżniłam aby się nie zagubił (napisałam też w jakich godzinach należy dzwonić, napisałam też co ma powiedzieć, aby wskazać na Polę... i kogo poprosić do telefonu!), nr podany jest też w moich ogłoszeniach, które kiyoshi skomentowała już na początku tego wątku i zasugerowała zmianę opisu. To nieprawda więc, że numeru kiyoshi nie mogła się doprosić. Tego dnia napisałam też uczciwie, że na razie jestem troche zajeta (slub, choroba), ale w razie potrzeby niech dzwoni. Tego samego dnia kiyoshi napisała do mnie, że skontaktujemy sie ZA DWA TYGODNIE (patrząc teraz na kalendarz widzę, że po 24.05), teraz mam zajac sie swoimi sprawami. jeszcze 10.05 - Odpisalam ze w razie jednak pytan niech kiyoshi pisze tez do dogomanki ktore jest praktycznie na miejscu i zna przytulisko, podałam konkretny nick na dogo. Zapytalam tez czego ona ode mnie oczekuje i czy chce, zebym rozmawiala z przytuliskiem mimo ze obecnie obawiam się, że mogę bardziej przeszkodzic niz pomoc. kiyoshi odpisala wówczas, ze nie mam co sie denerwowac, odkladamy pomoc Poli na ZA DWA TYGODNIE i na razie nie chce mi zawracac glowy, wiec skrobnie do Dogomanki, której namiary podałam. Sprawa nie dawala mi spokoju, wiec 11.05 podeslalam kiyoshi namiary do mojej znajomej, z ktora oglaszamy psy z przytuliska i do tej pory robilysmy zdjecia (do momentu kiedy mozna bylo to robic) oraz rozmawialysmy z opiekunka przytuliskowa (obie mamy do opiekunki przytuliskowej prywatny numer, ale nie mam zgody na podsyłanie go osobom trzecim, a pytałam też w sprawie Polci o to - więc go nie podałam, ale nr do przytuliska oficjalny kiyoshi już miała). Gosia od tego dnia czeka na telefon. 15.05. kiyoshi pisze na Forum ze rozmawiala z moją znajomą, poznala realia przytuliskowe - ma wiec tez namiary do osob, ktore na zywo znaja wszystko i od lat dzialaja w tym miejscu…. Od tego dnia czekam na zielone światło od kiyoshi abym mogła porozmawiać z przytuliskiem, ale sama na wątku pisze że: “Ale jak pisałam Tysiu możemy ten Twój telefon przełożyć:) nie pali się chyba” - skoro się nie pali i pomoc dopiero po moim czasie wyjazdowym to spałam spokojnie, bo przecież mamy do siebie namiary. I tutaj nie wiem czemu, ale kiyoshi ani razu nie próbowała się ze mną skontaktować, mimo że mój numer dobrze zna i wypisuje na wątku prośbę o nr do przytuliska, a ja tylko czekam aby skrobnac do opiekunki przytuliskowej… I mimo, że odbieram telefony adopcyjne w czasie, kiedy nie ma mnie na forum, m.in. w dniu slubu toczy sie rozmowa adopcyjna w sprawie Amika… to kiyoshi nie dzwoni… ani do mnie, ani do mojej znajomej, z którą rozmawiała przed 15.05. Dopiero w piatek 22.05, w rzekomy dzien wyjazdu moja znajoma dostaje telefon od kiyoshi z prosba, czy moze podjechac do przytuliska, ale ona jest w pracy i nie ma jak się wyrwać…. Tego dnia dostaje tez wiadomosci od Dogomanek, ze niby nie podalam nigdy numeru kiyoshi do przytuliska… a to nieprawda. Od razu jak się dowiedziałam od nich tego to napisałam Im z jakimi dogomankami może się kiyoshi jeszcze skontaktować i skontaktowałam się z opiekunką przytuliskową. Była 8 rano, kiedy działałam w tej sprawie... kiyoshi, powiedz mi proszę dlaczego nie napisałaś do mnie nawet SMSa, że potrzebujesz namiarów, bo chcesz wyciągnąć już Polę? za to... masz czas pisać na forum, na wątku zbiorczym i tutaj, że nie masz namiarów do schroniska? Naprawdę nie rozumiem czemu w tym wszystkim mnie pominęłaś, ale zdążyłaś napisać na forum, że nie dałam Ci namiarów. Tuaj nie ma uszczypliwości, po prostu nie rozumiem tego. Inna sprawa, że padła tutaj sugestia jakobym nie podawała prawdziwych informacji o Poli. Ale... co miałabym to na celu, skoro od lat ogłaszam psiaki z tego miejsca najrzetelniej jak się da? NIGDZIE NIE PISAŁAM: - że sunia jest mikroskopijna, podawalam wage, ale w ogłoszeniu padało określenie "nieduża, pod kolano", a nie "maleńka sunia" (nie wiem skąd się wzięło przekonanie że to mikruska), - że jest lagodna do psow, ba! już w poście informacyjnym pisałam, że sunia nie przepada za innymi psami, a na watku toczyla sie rozmowa ze jej problemem jest relacja do psow… (miala chetne domy i fundacje ktora chciala ja przejac, ale ze wzgledu na awersje do psow nie pojechala tam - o tym też pisałam), - że jest łatwym psem, ba! pisałam że kolejny trudny pies mnie przerasta i nie mogę wziąć Poli na siebie, bo dla mnie jest mało adopcyjna. Oczywiście rozumiem, że po przemyśleniu kiyoshi podjęłaś taką decyzję, a nie inną. Rozumiem i szanuję. Ja tylko wiem, że Pola nie zostanie na stałe w przytulisku, że może spotkać ją los co Bezy czy Szoguna, które rok temu miały nie być wywiezione bez naszej wiedzy, a były... i dowiedzieliśmy się parę dni po tym. Szogun przepłacił to traumą do psów, Beza życiem... (tak btw zerknijcie na wątki psów z przytuliska... w jakiej kondycji były te psy jak trafiały do DT/hotelu?) Wiem też, że wybieg jest mały, a kojec może nie najmniejszy, ale też nie jakiś wielki... Fakt, kojce są czyste, zadbane, psy mają dobrą podstawową opiekę... ale jednocześnie spacerów nie ma, opieka weterynaryjna jest, ale taka podstawowa. - czy w takim warunkach Pola się otworzy? Mimo najszczerszych chęci pracowników tamtejszych, którzy dbają o to, aby Pola jak na warunki przytuliskowe miała naprawdę niezle warunki, zdecydowanie lepsze niż schronisko.. to nie jest dom, to zwykły zakład pracy i to w mieście, gdzie ludzie takich psów jak ona nie chcą. Weryfikacji domów też nie ma takich standardów dogomaniackich, jest wyłącznie wywiad (rozmowa) i to wszystko. Przytulisko nie podpisuje umów, nie robi wizyt przed- i poadopcyjnych. No i Pola jest w przytulisku od grudnia, wiele psów przez ten czas się przewinęło... chętnych też, nikogo nie zachwyciła. To zwyczajny kundelek. Jakie ona ma tutaj szanse, ale tak naprawdę? Ogłoszenia od początku są wyróżniane. Wątek założyłam, bo może ktoś chciałby jej odmienić los. To wszystko. Rozumiem to, że Pola wielu ludzi przerasta i chwała za to, że inne psiaki dostają szansę... ale nie zgodzę się na te informacje, które padły tutaj, bo są po prostu nieprawdziwe i mnie osobiście uderzają. Po prostu poczułam się nieswojo jak to czytałam. I zanim ktoś napisze czemu ja nie wezmę suni na siebie, bo przecież jej los leży mi na sercu, znam realia przytuliska i szanse adopcyjne, a deklaracje są zebrane... Są rzeczy, których pisać publicznie nie chcę, ale chyba muszę... zmagam się z chorobą, która miała wpłynąć tylko na moje zdrowie i funkcjonowanie, a obecnie jest walką o życie. Tylko tyle i aż tyle, bardziej aż po pandemia pokrzyżowała szyki w leczeniu. I naprawdę wyciągnie kolejnych psów na siebie w tym momencie jest dla mnie sprawą drugorzędną. Nawet za bardzo nie mogę pozbierać myśli, kiedy ktoś dzwoni w sprawie Amika. Fizycznie i psychicznie słabo to znoszę. A teraz weszłam na wątek i przeczytałam sprzeczne informacje z tym, co wiem o tym miejscu. Przepraszam, to naprawdę nie na moje siły. Żałuję, że założyłam ten wątek. To ostatni post mój tutaj i w tej sprawie. Mamy do siebie telefony i wydawało mi się do tej pory, że pewne nieporozumienia wyjaśnia się bezpośrednio, a nie od razu wali się publicznie na forum. No ale ja może jakaś inna jestem. W ogłoszeniach Poli dodałam nowe zdjęcia tej agresorki i dzikiej suni ;) - i ogłoszenia wróciły do okolic miasta. Tyle mogę dla niej zrobić, więcej ode mnie nie oczekujcie - jak ktoś chce pomóc suni to może konytunować wątek, jak nie to wątek jest do zamknięcia. To tyle z mojej strony. Przepraszam jeśli kogokolwiek uraziłam swoim postem, chciałam tylko jak najuczciwiej przedstawić to wszystko, co wiem... z mojej strony. Naprawdę nie chcę trzymać urazy do nikogo ani się kłócić. Bardzo Ci kiyoshi dziękuje, że chciałaś pomóc, tylko... tylko wyprostowałam pewne rzeczy, to wszystko. Nie gniewaj się na mnie. Naprawdę Cię lubię. PS: U nas są dwa przytuliska. To, w którym jest Pola jest miejskie i to z nim udało się współpracować. To drugie jest gminne (w nim był dogomaniacki podhalan Puniek [*]), niewiele osób o nim wie i faktycznie z niego właściwie psy od razu wyjeżdżają. Tutaj udawało się do niedawna zapobiegać wywozom, ale dzięki współpracy i solidnym ogłoszeniom z mojej (i moich znajomych) strony. W tej chwili już moich (naszych) ogłoszeń nie ma, Pola jest ostatnim psem, którego ogłaszam z tego miejsca, z różnych względów, o których pisać nie chcę.3 points
-
Inka vel Pola... heh, ma najlepszy dom na Ziemi. Cóż mogę więcej napisać :) Sami zobaczcie... Obiecałam jej znaleźć taki dom... i taki dom dostała.2 points
-
2 points
-
Esmeralda zamieszkała tym razem nie pod szafką w kuchni, ale w wersalce. Państwo zdjęli płótno z tyłu wersalki, żeby miała więcej powietrza i wykazują maksimum cierpliwości i wyrozumiałości w stosunku do kici. Ma swój pokój, ale drzwi do niego nie są zamknięte, tylko przymknięte, więc ma możliwość wyjścia. I nawet raz w nocy wyszła, ale zobaczyła pana i cofnęła się. Z kuwety korzysta, wodę pije (w nocy), ale co do jedzenia, to trudno określić. Suchego na pewno nie je, bo kuleczki są policzone i nie ubywa. Natomiast mokre po jakimś czasie podsycha i nie wiadomo, czy coś zjadła czy nie. Ale i tak ma wszystko wymieniane na świeże. Mam nadzieję, że to ukrywanie się nie zajmie jej 2 miesiące, tak jak w DT. Ale wszystko musi postępować w jej tempie i na jej warunkach. Pani codziennie do mnie dzwoni, więc jestem na bieżąco. Trafił się Esmeraldzie naprawdę wyjątkowy dom, bo nie każdy zaakceptowałby kota, którego tak jakby nie było.2 points
-
Dzięki, ale moja zasługa tutaj niewielka. To dzięki temu, że Aga76 zechciała mieć te cudaczki, mogłyśmy wspólnie razem wspomóc Pienię i Wasz bdt - ja swoją pracą, a Aga gotówką :)2 points
-
Dziękuję Kiyoshi! Z całego serca. Dzisiaj rozmawiałam z Agą z hotelu, gdzie był Piegusek. Powiedziałam jej, jaką sytuację mam z Szantą. Przyjmie ją od 21-22 czerwca, będzie mieć wtedy miejsce. Poobserwuje ją, będzie ją traktować wyjątkowo. Dzieci na początku będą z daleka. Szanta będzie mieć spokój i ogród do pobiegania. Kamień spadł mi trochę z serca. Jeśli do tej pory Szanta nie znajdzie domu, to pojedzie do Agi. Mówiąc szczerze, to z jednej strony serce mnie boli jak pomyślę o kolejnym nowym miejscu pobytu Szanty, ale z drugiej trochę się boję dać ją do kolejnego domu nie wiedząc tak naprawdę jakie szkody jej wyrządziła kolejna adopcja.. Trochę się czuję tak między młotem a kowadłem. :(1 point
-
Diuna vel. Inka rośnie nadal jak na drożdżach, choć nadal ma fiu-bździu w łebku i psotnica jakich mało, ciągle próbuje wszystkich wciągać do zabawy. A, no i łóżko jest jej :) Aktualnie już po trzecim szczepieniu na wirusówki, teraz już powtórzyć trzeba za rok :) Pani juz myśli o sterylizacji.1 point
-
Fibi z kolei to Pani podwórka. Bardzo, bardzo grzeczna i kochana. Państwo są nią oczarowani, taki pies-kryształ z niej :)1 point
-
My jednak nie mamy w nosie adopcyjniaków, które znalazły domy pod naszą pieczą... ;) Kiedy mnie nie było, pojawiło się mnóstwo "niusów" z domów stałych "naszych" byłych podopiecznych z przytuliska. To cudownie, że ludzie chcą utrzymywać z nami kontakt, mimo że my tylko pośredniczyliśmy w adopcjach, ogłaszałyśmy i z nimi rozmawiałyśmy. Lola vel Yoga jest już po zdjęciu szwów po sterylizacji oraz ma powtórzone szczepienia - już komplet, kolejne za rok :) Wszystko u niej przebiega pomyślnie, aktualnie urlopuje się u rodziców Państwa, w malowniczych Pieninach. Jest świetną towarzyszką w aktywnym życiu Państwa, bardzo fajnie się wpasowała w ich tryb życia.1 point
-
1 point
-
To, że plamienie jest mniej obfite niekoniecznie oznacza już koniec cieczki - w drugiej fazie, tej płodnej, suczka zaczyna plamić mniej i wydzielina staje się jaśniejsza, więc mniej widoczna. Więc nie wykluczałabym związku sikania z cieczką. Jeszcze raz Ci dziękuję Agat, że dzięki twoim namowom Pani Małgosia z rodziną zdecydowali się na adopcję :) Dzięki temu Pajda ma kochający dom, a Państwo świetną psinę :)1 point
-
PS moja Sali wróciła z adopcji bo ugryzł dziecko z adhd Sali najlagodniejsza sunia świata, ulubieni a malutkiego syna Kasi Teraz ma dom bez dzieci i jest wreszcie doceniana i kochana Szanta też musi zmienić dom pytanie tylko czy konieczne jest przejście przez etap:hotelik Ja bym spróbowała ogłaszać już a z Panem nie drazyc. Od razu odciąć temat, teraz jest tylko temat kolejnej adopcji Eh tak trudno przeswietlic ludzi. Potrafią tak udawać. Nie możesz Alfa sie obwinia1 point
-
A ja znam inny przykład. Kuzynka mojej koleżanki ma zespół Downa. Jest cicha, spokojna, ma w domu kilka zwierząt: psa, kota, rybki, gryzonie. Kocha je wszystkie nad życie i wspaniale się nimi opiekuje. Karmi, sprząta, bawi się z nimi, nie męcząc. Dlatego uważam, że nie można wszystkich wrzucać do jednego wora pt: " inny od ogółu, więc na pewno będzie dręczył zwierzęta" To sprawa indywidualna1 point
-
Agat ma rację, tu już nic nie pomoże. Szanta musi zmienić dom... Na wizycie nie było absolutnie mowy o tym, że pies ma pomóc wycofanemu synowi. Państwo wręcz podkreślali, że syn ma bardzo dobre relacje z psiakami, które są w rodzinie a pies to głównie potrzeba Pani do której ona przekonała męża. Jak byłam na wizycie to oprócz Państwa byli też rodzice /pani albo pana, tego nie wiem/ i oni potwierdzali te słowa. Z moim psem syn powoli ale nawiązał kontakt, pod koniec wizyty siedzieli razem na dywanie i Figo był karmiony z ręki przez syna. A tu ewidentnie nie zaiskrzyło i rodzina nie chce powalczyć skutecznie o psiaka... A tak zapewniali, że w razie co to będą szukać pomocy i walczyć do skutku...:-(. Przykro mi, że ich nie przejrzałam i biedna Szanta ma znowu pod górkę .1 point
-
1 point
-
W sumie dziewucha jest bardzo ładna, taki "typ sportowy", mogłaby być świetnym towarzyszem np. rowerowych wycieczek czy kompanem w dogtrekkingu. Pewnie dałaby się do tego przyuczyć. Energii jej nie brakuje :) Co stworzyłam? Haftowany obrazek, taki prościutki, bez haftowanego tła.1 point
-
1 point
-
1 point
-
Pienię nadal ogłasza, wyróżniam ogłoszenia. Nic, żadnego telefonu :( Wpłynęło 200 zł na potrzeby naszej podopiecznej - od Aga76, rękodzieło Isiak :) Dziękujemy ogromnie!1 point
-
Bardzo się cieszę , że manele się przydadzą, a dziadeczkom przypadły do gustu zabawki. Jak uzbieram kolejną partię maneli , a córcia będzie jechała , to chętnie podam.1 point
-
Pani Anno, mam nadzieję że Pani zagląda z Ogósiem do moich babć - bardzo dziękuję za wpłatę i nieocenioną pomoc ! Łącznie na weterynarza/leczenie moich staruszków wpłynęło: 200 zł - domek Ogósia - wykorzystane przez Kulkę 670 zł - rozi 150 zł - domek Ogósia Moje staruszki mają wielkie szczęście - Bardzo dziękujemy Z pierwszej wpłaty (o czym pisałam w postach wyżej) skorzystała Kulka - badania krwi i leki Kolejno będę pisać co , komu , na co i ile A na koniec jeszcze raz Mania i dziadek Amos radysiak1 point
-
Serdecznie dziękujemy za przekazane rzeczy, wszystko się przyda, bardzo . Mania dziękuje za super puchatą kołdrę, która bardzo przypadła jej do gustu :) Łateczke szczególnie ucieszyły zabawki - szybko wybrała coś dla siebie i pilnowała :)1 point
-
Zgodnie z informacjami , które masz , postąpiłaś słusznie. Nie masz za co przepraszać. Może Tyśka naświetli sprawę z innej strony. Pomaganie musi mieć sens. Nieraz działanie na hura przynosi szkody i kłopot na wiele lat. I tak wszystkim nie pomożemy. Cieszymy się z każdego psa , któremu dało się pomóc i rozpaczamy , gdy nie dało się pomóc. Ale to tyczy tylko psów , o których wiemy. A ile jest takich o których nie mamy pojęcia ?1 point
-
Dzięki za miłe słowa, Rufik to taki trochę mój był, bo robiłam też poprzednie wizyty dla niego, więc czuję się też odpowiedzialna za niego. Jego nieudana pierwsza adopcja bardzo mi ciążyła, druga z przyczyn losowych musiała się skończyć, mam nadzieję, że powiedzenie "do trzech razy sztuka" będzie prawdą w jego przypadku. Cieszę się, że mogłam pomóc.1 point
-
Calymi dniami siedze w domu, bo szczęśliwie mogę tak pracować , dobrze, ze czasem słoneczko świeci i mam sunke z którą mogę , pospacerować :) U psinek wszystko dobrze, rudzinka Pati poczuła w sobie matczyna miośc i pomaga w opiece nad maluchami :) Prawdziwa mama szczeniaczków nie ma nic przeciwko temu, żeby Pati opiekowała się nimi wspólnie z nią, wiec Pati została prawdziwą ciocią :)1 point