Jump to content
Dogomania

Leaderboard

Popular Content

Showing content with the highest reputation on 05/12/20 in all areas

  1. Doszliśmy z Połówkiem do takiego wniosku, Mimi jest już z nami tak długo, że powinna zostać z nami, na stałe. Czekam zatem na decyzję Tysi.
    6 points
  2. Pajda mocno wpadła w serce i w oko mojej przyjaciółce i jej mężowi. Myśleli już od jakiegoś czasu o psiaku, myśleli, podsyłałm im różne "kandydatury" i - buch! - wymyślili. :) Pajda przypomina im sunię, którą pożegnali kilka lat temu. Mogą podjechać poznać sunię choćby jutro. :)
    5 points
  3. Spotkanie potwierdzone, Państwo przyjadą jutro o 18. Proszę o kciuki :) A tak panna Pajda wylegiwała się dzisiaj na kanapie ;)
    4 points
  4. Jak się podpiera to super, kości stymulowane naciskiem lepiej się zrastają :)) A Pańcio niech się nie poddaje :)) Każdemu należy się osobisty piesio :)) Zwłaszcza taki poręczny, kieszonkowo/kanapowy :))
    3 points
  5. Królewna coraz częściej podpiera się na łapci szczególnie jak chodzi po kołdrze.:) Dziś została w domu bez ludzi. Po woreczku widzę , że próbowała pracować nad łapką. Tycia czuje się gospochą , bo po przyjściu do domu obcych lub mało znanych jej osób drze japkę na całego. Na smaczki lepiej stosować żółty ser niż mięsko. Kto to oczywiście odkrył ? jasne , że fiśnięty pańcio . Cały czas robi podchody , żeby wkraść się w serce malizny , ale ona wyraźnie ma je w nosie. Jak na razie wybrała sobie mnie.
    3 points
  6. Ależ Amik na co dzień jest bardzo łagodny. W lecznicy to psi anioł, pozwala się dotknąć, zajrzeć do pyska, uszu i nie zwraca uwagi na psy ani na obcych ludzi. Nie boi się zastrzyków, golenia łap, czesania, wchodzenia na wagę. Wet (zupełnie nowy i obcy) może zrobić z nim co tylko zechce, a ten karnie poddaje się zabiegom. Na spacerze też nie zwraca uwagi, normalnie można iść z nim, przystanąć przy kimś i rozmawiać. Problem jest wtedy, kiedy jest za dużo bodźców wkoło (psy płotowe rzucające się, jakieś krzyki dzieci), bo wtedy rzuca się w stronę przechodnia, jakby chciał dać upust swoim emocjom (to zdanie akurat nie moje, ale instruktorki szkolenia psów, pani trener, psiej behawiorystki, która sama w domu ma psy pracujące z linii użytkowych i która zna Amika na co dzień). Jednak to nie jest każdy przechodzeń, raczej wybrany, który idzie w sposób charakterystyczny ?, jakiś taki miękki? albo się bojący ?. To, co się działo pod sklepem to też nie tak, że była to jedna pani i od razu Amik w amoku gardłowym rykiem rzucił się na nią - ale najpierw inni ludzie normalnie przechodzili obok Amika. Zadaniem Amika było po prostu grzecznie czekać i obserwować przechodniów. Może dla niego takich ćwiczeń było za dużo, może w tle było coś słychać, co go wyprowadziło z równowagi, a może dodatkowo ta pani miała coś, co przypominało tę kobietę, która go dzieliła kijem po głowie... tego dokładnie nie wiem, ale ten "atak" był po jakimś czasie spokojnej obserwacji otoczenia. Rafał musiał go uspokoić i za chwilę było ok, emocje opadły, po powrocie pani rozmowa toczyła się spokojnie, Amik nie wybuchł drugim razem, uznał że nie warto. To nie jest takie rzucanie się jak rzucają się niektóre małe pieski - bo widać, że to wszystko jest takie przemyślane i kontrolowane, i musi wystąpić coś, co zapali Amika. Nawet jak na swoim terenie patroluje i stróżuje, i mimo jest bardzo bardzo czujny to też nie rzuca się bezmyślnie do człowieka. A jak się rzuca to kontroluje to, co robi: biegnie na nogi z wysokotonowym szczekaniem, grozi, ale nie gryzie. Jak nawet złapie za but albo kostkę to nie zaciska z impetem, ale robi to w taki sposób, że nie zostawia nawet śladu i natychmiast robi tył-zwrot i zajmuje się swoim. Nie umiem Wam tego opisać dobrze - ale Amik dobrze odczytuje ludzi, naprawdę dobrze. I równie dobrze i błyskawicznie analizuje sytuację. Opisywałam Wam jak zachowywał się wobec mnie na łańcuchu. Obok mnie były dwie kobiety i te dwie się mocno go bały. Do nich rzucał się z zębami, na koniec łańcucha. Ja od razu weszłam do niego pewnym krokiem, choć nieco na kuckach, żeby dać mu znać że nie zrobię mu krzywdy, stale obserwowałam jakie granice mi stawia i mogłam normalnie mocno go przetrzymać, aby znajomy mógł mu wyciąć kołtun na pupie. Potem zajrzałam mu w pysk, w nagrodę dałam kawałki kurczaka (naszykowałam mu je wcześniej), ale nawet jak jadł stałam przy nim. Przychodził do mnie, zaczepiał mnie przyjaźnie, ja go głaskałam. Dopiero nakręcił na ptaku, który siedział na dachu i zaczął szczekać intensywnie, cofnęłam się,... chwilę później przyszła sąsiadka - i wtedy próbował dostać się do moich kostek (bo byłam najbliżej). Ale znowu, jak mówiłam nisko i gardłowo "nie" albo cokolwiek to się cofał, rezygnował z tego i nagle zmieniał obiekt zainteresowania (" Odwracał się, podbiegał do znajomego, wywracał mu się do góry brzuchem i zaczepiał, aby głaskać. " - tak to opisywałam wtedy). Na mnie tylko co jakiś czas zerkał, co robię, paszcza mu się śmiała. I jestem niemal pewna, że gdybym do niego w chwili rozemocjonowania podeszła, chwilę poszarpała się z nim zabawką i kazała mu usiąść to by to zrobił (albo dała inne zachowanie zastępcze) i by w ogóle już nie zaprzątał sobie głowy gryzkiem kostek ludzkich. Zresztą, następnego dnia z rana znajoma (której wcześniej nie widział na oczy) po prostu podeszła do niego (na jego terenie), przejęła go od znajomego (którego Amik znał już i który odpiął psa z łańcucha), wzięła psa bez żadnych ceregieli (zupełnie pewnie), zapakowała do samochodu i pojechał z nią do hotelu - nawet rozdawał jej buziaki i chętnie chodził na łańcuchu po terenie. Powtórzę się. To nie jest histeryk ani głupi pies. Ani tym bardziej to nie jest agresor. To pies, który nie umie sobie poradzić z emocjami, gdy są na wysokich obrotach. Problem polega na tym, że te wysokie emocje szybko mu się włączają i cała sztuka polega na tym, aby potrafić przekierować jego geniusz, łatwość uczenia się i chęć pracy w konkretne zajęcie, ale bez wchodzenia na chore emocje. Umieć psa czytać, przerywać trening zanim się nakręci, równolegle z wybieganiem dać mu coś, co pozwoli mu się wyciszyć. To nie jest głupi pies... i jak mediamarkt, nie jest dla idiotów. Jego przewodnik MUSI posiadać umiejętność czytania psów i mądrze dawać psu zajęcie. Bo to, że zajęcie Amik musi mieć to nie ma żadnych wątpliwości. I Sowa ma rację, że życie z Amikiem to ciągłe wchodzenie z nim współpracę, dawanie zajęć, życie z nim, a nie obok... aby poważnie traktował swojego przewodnika. To nie jest piesek, który zostawiony sam sobie będzie nieszkodliwy, bo może być uciążliwy. A że na obcych reaguje dość mocno (w sensie: imponująco, robi wrażenie ;) ) to jest fakt - i dobrze byłoby zobaczyć jego reakcję przed adopcją, aby się go nie bać i od początku w nowym miejscu stawiać mu granice. Inaczej wróci do niego łatka agresora, który jest nieprzewidywalny... mimo że na nią nie zasługuje. PS: Co do psów to Amika rozgryźć nie mogę. Początkowo rzucał się na CAO i psy bojowe o wadze 50kg... bez namysłu... narobił sobie wrogów w hotelu w każdym psie, nawet najcierpliwszym. Teraz jest nieco lepiej, po kastracji znaczy się, bo na spacerze chociaż spokojniej. Już tak nie prowokuje, nie robi z siebie macho na siłę, ale nadal z niego zakapior. Ale też nikt z nim w hotelu się nie cacka, jak przegina od razu ma tego konsekwencje, nie może sobie pozwolić na zaczepianie psów - i teraz jest do opanowania, choć nigdy nie zostaje sam z żadnym samcem. No i nie ma takiej przyjaciółki jaką była Zosia, to to była mądra suka (znaczy jest, ale już poza hotelwm, pokonuje ją teraz raczysko), umiała mu się postawić, mimo że drobniejsza od niego to on czuł przed nią respekt.
    3 points
  7. Tak Mazowszanko, na dogo „nie widać” mnie od prawie trzech lat, zaglądam, czytam i śledzę wiele wątków, czasem coś napiszę, ale udzielam się bardzo niewiele. Dużo się przez ten czas w moim życiu pozmieniało, również jeśli chodzi o psy. Od maja 2018 w ciągu półtora roku straciłam cztery suczki - najpierw dość nagle i pomimo leczenia odeszła na serce buldożka Figa, potem kolejno Jagoda i Borówka - obie po operacjach guzów nowotworowych miały przerzuty, w przypadku obu musiałam podjąć w pewnym momencie niebywale trudną decyzję o pomocy w przejściu za TM. W grudniu zeszłego roku, tuż po Świętach pożegnaliśmy również mopsicę Pestkę. Była najstarsza z nich wszystkich, miała prawie 17 lat (byłam dzieckiem kiedy jako cudny mały szczeniaczek pojawiła się w mojej rodzinie) i już od dłuższego czasu był z nią bardzo ograniczony kontakt, żyła w swoim świecie. Nie chorowała, odeszła ze starości. Z dużego psiego stada została z nami tylko Czika. Również ze względu na nią od stycznia jest z nami Agrest adoptowany z Fundacji Pan i Pani Pies. To tak w skrócie historia zmian w moim stadzie. Przepraszam za prywatę na wątku Reszki i Pajdy, ale skoro Mazowszanka zapytała to chciałam napisać co i jak, zresztą może ktoś jeszcze pamięta moje stado z „dawnych czasów”.
    3 points
  8. Ja bym też do takich Panów chętnie przylgnęła. Powodzenia śliczna Fioneczko
    2 points
  9. Ogromne podziękowania dla Baltimoore za zorganizowanie i opłacenie transportu dla Tosi/Wiki <3 Koteczka już jest w fajnym DS w Warszawie, ma trzyletnią koleżankę i duuużo miejsca na harce. Po przyjeździe schowała się wprawdzie pod łóżko, ale szybko wyszła i zaczęła zwiedzać. Apetyt dopisuje, kuwetę ogarnia, chodzi po domu, więcej wieści pewnie wkrótce :)
    2 points
  10. U Sali wszystko ok :) wyniki wskazały że to guz o najniższym stopniu złośliwości w tej skali, także, jest ekstra. Zapomniałam o tym wcześniej napisać :) A dziś dostałam zdjęcia FRUZI- teraz Fuzji, bo własnie Pan Michał przypomniał że mija rok od adopcji :) Zobaczcie jaka dama nie do poznania ;)
    2 points
  11. Kotki słuchajcie Dobra wiadomość jest taka że Tinka ma szansę na dom i to już wkrótce o czym napisze więcej na jej wątku Więc w sumie Pola może się pakować
    2 points
  12. Fioneczko kochana bądź szczęśliwa do końca swoich dni.
    1 point
  13. Pierwsze słowo jakie mi się cisnęło na usta zabrzmiało tak ,że nie wypada mi je tutaj napisać :D No Jaguś spowodowałaś, że mi się łzy pokulały Kobieto! Jesteście wielcy! Brawo WY :D)))))))))
    1 point
  14. Agat, dziękuję pięknie, że pokazałaś Pajdę :) Sprawa jest w toku, jestem już po pierwszej rozmowie telefonicznej z p. Małgosią, prawdopodobnie jutro rodzina przyjedzie na zapoznanie, zobaczymy co z tego wyniknie, będę oczywiście dawać znać :)
    1 point
  15. Wszyscy będziemy czekać z utęsknieniem! Jagusko - wielkie dzięki, rudzielec ma naprawdę farta.
    1 point
  16. Jest wyjątkowa... w piątek mój Tato pytał co u niej słychać i nie mógł się nadziwić, że jeszcze nie ma domu... też chodziło mu coś po głowie ;) Jej się nie da nie kochać, o ile człowiek nie ma oczekiwań co do psa. DZIĘKUJĘ. Naprawdę DZIĘKUJĘ.
    1 point
  17. Nie mogłabym już jej oddać, jest we mnie wpatrzona jak w obrazek. Pękło by jej chyba serduszko gdybym ją oddała. A poza tym jak już nieraz pisałam ona jest psem wyjątkowym :)
    1 point
  18. Nosiliśmy się z tą decyzją od dłuższego czasu i to ja się wahałam, Połówek już od dawna namawiał mnie na podjęcie takiej decyzji. Tak więc teraz zgodnie ja podjęliśmy. Zresztą Mimi wrosła nam w serca, a tego się nie da wyrwać jak zęba ;)
    1 point
  19. O Boże <3 <3 <3 Najlepszy prezent ślubny dla mnie My też z TŻem myśleliśmy o Mimi, ale... my stale na walizkach, czekaliśmy więc... i... cichutko liczyliśmy na taki obrót sprawy ;). JAK JA SIĘ CIESZĘ! Czyli co... ogłoszenia zdejmować? :))))
    1 point
  20. Jasne, że właściciele. Ci koło mnie prochu by nie wymyślili z pewnością, niemniej jest jakaś prawidłowość (moim zdaniem) w tego typu pieskach. Nawiasem mówiąc to moja ulubiona "rasa", te kudłate serdelki na krótkich. Miałam, zakapior do kwadratu, no tyle że mój był mądry, nigdy nie ruszyłby słabszego, nawet obronnie.
    1 point
  21. Dla Tinki zrobiłam jeden olx i to tylko dlatego bo miałam wolne wyróżnienie. No i rizdzwonil się telefon. Jedna rodzinkę wstępnie wybralysmy na tak. Jako że trudno teraz o wizyty Pa to poprosilysmy Panią Asię o filmiki z domu, z ogrodu. Wszystko Pani Asia nam pokazala- rodzinkę, pomieszczenia, ogród, nawet dwa psiaki siostry które mieszkają na posesji obok i też są z adopcji :) Pani też miała dwa psiaki przybledy- jeden żył 16 kat a drugi 18 i odszedł za TM 2 miesiące temu. Pani Asia mieszka z synem na górze w domku z na dole mieszkają dziadkowie którzy w razie wyjazdu będą z Tinka. Wszystko fajnie. Trochę nas jedynie martwi że dom jest przy dość ruchliwej ulicy ale Pani jest świadoma, ogrodzenie jest solidne. Dajemy szansę. Tinka przeprowadza się do Skoczowa w tym tygodniu
    1 point
  22. Kocham psy, ale twarzy do nieznanego i lękowego psa, bym nie przytulała. Myślę, że Lilek był w przeszłości bity i dlatego tak ucieka przed dotykiem. Musi się przekonać, że dotyk nie jest bolesny, a wręcz przeciwnie - przyjemny. Ja bym tradycyjnie głaskała boki i tył psa( nie dotykając łap). Może takie porady będą przydatne https://psi-ekspert.pl/historie/oswajanie-psa-z-dotykiem/
    1 point
  23. ale właściciele nie reagują po prostu, i piesek myśli, że to jest ok mam sąsiadkę która ma maciupkiego pieska, i ten piesek rzuca się z jazgotem, na smyczy jest - wiec to nie jest zupełnie groźne , jak ja przechodzę z psem obok sąsiadka jest miła, czasem stoimy chwilę blisko siebie (teraz nie, ale wcześniej przed marcem) i i gadamy, ja z psem, ona z psem , a jej pies jazgocze jak wściekły, a ona na to w ogóle nie reaguje, zupełnie nic - jakby to było poza jej percepcją mój pies stoi spokojnie, albo siedzi -też nie reaguje - a tamten jazgocze, jakby sie chciał udusić - jej to wcale nie przeszkadza chyba; A do jednego takiego, dużego który się zawieszał na smyczy, jak nas mijał, -zaczęłam mówić, jak go mijałam na ulicy, albo go widziałam na balkonie,coś miłego; i przestał na nas szczekać. Teraz ogonem macha, jak nas widzi -jego właściciel jest niekontaktowy, a pies czasem biega całkiem luzem z zębami na wierzchu- wiec podeszłam do sprawy profilaktycznie
    1 point
  24. Charakter siedzi w genach, zgoda. Ale jak właściciel ma więcej niż jedną szarą komórkę za stodołą, to elementarnych zachowań potrafi psa nauczyć. Ja już widziałam charta polskiego przerywającego pościg za żywym zającem przyjęciem pozycji waruj - na jedno słowo. Bez OE. Tak przy okazji - ten właśnie chart był na mistrzostwach Polski psów towarzyszących lepszy w pracy węchowej od dwóch owczarków i rottka. I przy pomocy charcicy whippetki (zazdrość + naśladownictwo) nauczyłam labradora aportu. Oczywiście labek był podczas treningu nagradzany żarciem, a charcica pościgiem za sztucznym zającem - wybór nagrody siedział im w genach:-)
    1 point
  25. Dziś to raczej wygibasów na trawie nie będzie, ale z kumplami zawsze możesz się pobawić Czarnulku.
    1 point
  26. 1 point
  27. Ale się chłopakowi trafił dom , jak marzenie i do sklonowania. Ciekawe co to za kapsułki na skórę.
    1 point
  28. Zdjęłam z łapci gruby opatrunek , założyłam tylko na stópkę no i woreczek. Mniejsza rana wygojona, większa jeszcze nie do końca. Oczywiście malizna próbowała lizać łapkę, ale reaguje na " nie wolno" . Trochę się podpiera przy bieganiu , ale na pewno trzeba sporo czasu , by poczuła , że łapka jest do chodzenia. Dziś przesunęłam jej kocyk w salonie bliżej kuchni , żeby miała z nami bliższy kontakt. Teraz oczywiście królewna śpi na podusi na kanapie.
    1 point
  29. Zaglądam z doskoku, bo na wsi mam kiepski internet, ale jak oglądam i czytam te wspaniałe fotorelacje, to jestem bardzo, bardzo szczęśliwa:) Pomimo chwilowych problemów udało się uratować tą cudowną psia rodzinkę, bardzo Wam wszystkim dziękuję :). Teraz tylko musimy przeczekać cieczkę Pajdy, wyleczyć i wzmocnić Reszkę i jej synka i będziemy już działać z górki;)
    1 point
  30. Jak Reszka pięknie wystawia "ofiarę" - Uwaga! Patrz człowieku, coś tam jest. Przezabawna parka.
    1 point
  31. Ale niespodzianka. Ogromnie się cieszę ze u was wszystko w porządku. Heniutek pewnie był bardzo zadowolony ze wszyscy w domu w ostatnim miesiącu. Przepiękne zdjęcia. :)
    1 point
  32. Tulinkamy Skrbenka i Heniutka Najcudowniejszy Henryczek swiata Moc pozdrowien calej Henryczkowej rodzince zasylamy
    1 point
  33. Heniek ma nadal swój pokój i kanapę gdzie spi w nocy, ma legowisko w sypialni rodzicow, ale woli lozko. Dzień spędza na kanapie w salonie i ma tam swoje miejsce. Tak jak na zdjęciu, kiedy ktoś na nim usiądzie, Heniek wciska się za plecy, bo to w końcu jego miejscówka :)
    1 point
  34. skontaktuj się z Kingą - może uda się ustalić jego obecny numer i kojec
    1 point
  35. W sobotę odbyła się długo wyczekiwana sesja zdjęciowa, więc już dzisiaj pojawią się nowe psy. Przy okazji sesji zrobiona została inwentaryzacja psów, które mamy w albumach, ponieważ nie zawsze informacje o adopcjach, bądź śmierci poszczególnych psów były na bieżąco przekazywane. Podanych niżej psów nie ma już w schronisku: BRISTOL, FRUGO, SPRITE, BOSMAN, PABLO, NATAN, NITRO, KIWI, CLIFFORD, RUBY, PUSZKIN, GUTEK, ŻETON, LIMA, STEFEK, TREZOR, LIROY, RUBEL, FIDO, KLAPS, GROMEK, MELON, SENATOR, TEBA mamy nadzieję, że większość z nich znalazła domy, ponieważ każdy pies ma po kilka ogłoszeń, a schronisko odwiedza coraz więcej osób. Tylko w tym roku schronisko opuściło prawie 700 psów - tak dobrze o tej porze roku jeszcze nie było.
    1 point
  36. Dziś minął tydzień odkąd zostawiliśmy Ogósia w jego nowym domu. To był ciężki czas, zwłaszcza pierwsze dni ..... Dziś, w tą mikro rocznicę rozmawiałam z domem stałym niuńka - wygląda na to, że to już jest w pełni jego dom - wszystko o czym opowiada P. Anna wskazuje, że Ogósik jest u siebie... Życzymy Ci mądry, dobry, kochany maluchu, długiego, kolorowego , radosnego życia. Będę za Tobą tęsknić przyjacielu.
    1 point
  37. BARON, MINUS, BOSTON, KONIAK, FARGO - już poza schroniskiem
    1 point
  38. sue, w ogłoszeniu Iryska zamień zdjęcia, zmień tytuł. Może już się opatrzyły i po zmianie będzie większe zainteresowanie? Nie wiem też, czy "kot z charakterem" nie daje wrażenia, że to trudny kot. Natomiast "inteligentny koci dżentelmen" jest fajne :) Może "Irys - inteligentny koci dżentelmen szuka wygodnej kanapy", albo prościej "Irys - inteligentny koci dżentelmen szuka domu"? :)
    1 point
×
×
  • Create New...