Jump to content
Dogomania

Leaderboard

Popular Content

Showing content with the highest reputation on 02/05/20 in all areas

  1. Sara miała dzisiaj odwiedziny moich znajomych i... zaiskrzyło :) Na razie jeszcze nie jest adoptowana, bo chcą wziąć dla niej urlop na trzy dni i poprawić płot (na wszelki wypadek chcą go podwyższyć), i kupić co tam trzeba, ale miseczki i szelki odblaskowe już czekają, i zakochana Rodzina Sary też czeka :) Znajoma miała dylemat nad Sarą a Lolką 3msc, bo podobno malutka bardzo urzekająca, ale ostatecznie doszli do wniosku, że Sara jako dorosła ma mniejsze szanse na dom (i długo już czeka), a Lolkę na pewno ktoś adoptuje. Jutro zadzwonią do przytuliska, że rezerwują sunię, a w poniedziałek ją odbierają. Proszę o kciuki, aby wszystko poszło po dobrej myśli i Sara w poniedziałek trafiła do nich :)
    3 points
  2. Pani Kasia przygotowana na przyjazd Gucia :)
    3 points
  3. Trochę wezmę w obronę tą rodzinę. Fakt jest taki, że 90% piszących tu osób ma ogromne doświadczenie z psami po przejściach, są domami tymczasowymi, często behawiorystami... A ludzie, którzy chcą mieć psa, wiedzę mogą mieć zerową. Nie uważam, że to ich dyskwalifikuje jako dom dla psa, po prostu muszą sami chcieć popracować, dobrze żeby mieli wsparcie... Jak będzie się szukać tylko idealnych domów to wiele psów schroniskowych nie trafi do waszych dt, a w kojcach na pewno nie będzie im lepiej niż w nawet nieidealnych rodzinach. Nie obraźcie się proszę, po prostu bardzo dobrze pamiętam co czułam, gdy napotykałam kolejne mnożące się problemy przy moim piesku, który miał mieć tylko jedną małą, łatwą do sprostowania wadę (gryzł po rękach). Mam to szczęście, że w moim mieście bez problemu znalazłam szkolenie, i wysupłałam na to pieniądze... No i nie strzeliłam focha, gdy w schronisku z początku nie do końca spotkałam się ze zrozumieniem. To przyszło z czasem, ale ktoś bardziej przewrażliwiony mógłby uznać, że nie ma znikąd pomocy. Co do tego co napisała Patmol - ja właśnie też miałam podobny pomysł. Że pies pomoże mojemu dziecku. Nie jakimiś specjalnymi sposobami. Tylko tym, że ten będzie w rodzinie. Będzie istniał. Wierzyłam w magię psiej duszy. I chyba się nie pomyliłam, bo bardzo nam pomógł. Pomógł tym, że my pomogliśmy mu. Moje dziecko przestało się skupiać tylko na sobie i swoich kłopotach, a rozwinęło empatię, nauczyło się opieki nad słabszym stworzeniem. Tyle miesięcy córka nie mogła go nawet dotknąć, bo nie pozwalał, ale zrozumiała to! A gdy przyszedł moment, że Pies ją pocałował (polizał po policzku) to się ze szczęścia popłakała. Gdy czuła się nieszczęśliwa, samotna, to rozmawiała z nim i nawet jeśli tylko położył się obok, to wystarczyło jej, żeby poczuć się lepiej... ja tak rozumiałam tą dogoterapię, może coś podobnego wymyślił ten pan dla swojego syna. A może po prostu minęło jeszcze za mało czasu? Co to jest - miesiąc. To malutko! Nawet rok to może być jeszcze za mało. Zbyt łatwo byłoby wtedy odrzucić ogromną ilość adoptujących. Mój mąż wybrał tak naszego psa - bo ładny, duży i ma słodkie oczy... Czy sam dałby radę potem pokonać trudności? Naprawdę nie wiem, ale mamy siebie nawzajem, a ja pracowałabym z adoptowanym psem nawet gdyby wyglądał jak gremlin. Koniec końców jest dobrze, ale moglibyśmy być zaszufladkowani jako "pomyłka"... Lepiej tak nie osądzać. Może być to krzywdzące. Piszę jako mama "problematycznego" dziecka, z którym chodziłam po psychiatrach, psychologach itp. Drugie dziecko zupełnie inne. Starałam się wychowywać tak samo. Kiedyś pani psycholog powiedziała mi, że trzeba pogodzić się z tym, że dziecko ma taki charakter i temperament. Jest taka, a nie inna, niczyja w tym wina, trzeba to zaakceptować i pomóc w codziennym życiu na tyle, na ile się da. Nie wiem, oczywiście jak jest w tym przypadku, no ale nie powinno się nikogo szufladkować. Ja jako dziecko byłam chorobliwie nieśmiała. Skąd to się wzięło? Znikąd. Taka się urodziłam, w przeciwieństwie do mojego brata. Trochę mi przeszło, ale nie całkiem. Może do teraz łatwiej mi się kontaktować ze zwierzętami, niż z ludźmi... Prawda. Chociaż 1 miesiąc to za mało... na cokolwiek. Trzymam kciuki aby jednak ten dom poszedł po rozum do głowy, ogarnął się i zaczął pracować z sunią. Lękliwy syn powinien ich mobilizować. Otóż to! Dokładnie!
    3 points
  4. Nadal uważacie , że nie należy dać szansy Cebulkowi na własny DS? On na pewno jest szczęśliwy u kikou, ale zawsze ma konkurencję do miziania.
    2 points
  5. Psy doskonale wiedzą, kiedy nie są akceptowane. Ludzie na dzień dobry kochać nie muszą, ale lubić - koniecznie tak. Czy ktoś zna szczecińskich trenerów? Jest tam ktoś, kto nieodpłatnie pomógłby właścicielom zrozumieć się z Szantą? Jedno spotkanie może wystarczyć. A poza tym - myślę, że byłoby dobrze, aby DT uczył podopiecznego reakcji na jedno słowo - siadania na słowo "siad". I nagradzania zawsze pochwałą, zawsze tym samym słowem - najłatwiej "dobrze" - a nieregularnie smakołykiem prawidłowej reakcji. Rozumienie bodaj jednego słowa ułatwi nawet lękliwemu psu pierwsze chwile w nowym domu, a nowi właściciele będą mieli za co chwalić psa. Bo tak, to zwierzątko wpada w obcy dla siebie świat, a nowi ludzie tez nie wiedza, jakim językiem odezwać się do psa. Można jednym i tym samym słowem zawsze wszystkie zwierzaki w DT przywoływać do jedzenia - jednym i tym samym słowem, bez dodawania imienia. to wtedy zapowiedź jedzenia, plus "dobrze", kiedy pies idzie do miski, mogłaby stać się tym kolejnym słowem w komunikacji z nowymi ludźmi. Rozumienie trzech słów - dobrze jako zapowiedź nagrody, siad - wiadomo co, i sygnał wydania jedzenia - to już pies ma na czym się oprzeć. "Dobrze" przy wszystkich serdecznościach w DT, zamiast wielości innych słów, "dobrze", kiedy pies jest wypuszczany na wybieg czy sam nawiązuje kontakt - i nie zalewanie psa dźwiękami, których właściciele nie powtórzą - to mogłoby pomóc niejednemu strachajle. I każdemu innemu też.
    2 points
  6. A ja dostałam dzisiaj SMS-a od Pani Kasi. Mam już adres do wysyłki obróżki i zaraz zrobię zamówienie.Rano byłam na różnorakich badaniach i dopiero przed godziną wróciłam. Pani Kasia bardzo chwali naszego Albinka. Pisze (mam zezwolenie na przekazywanie korespondencji), że Albinek dzięki nam nabrał chęci do życia (to słowa Pani Kasi) . Rozrabia. Ze smutnego psiaka zrobił się mały radosny łobuziak. Wszystko oczywiście w granicach normy. Tu zacytuję słowa Pani Kasi: Takie psiaki się po prostu kocha. Tak ogromnie cieszą te słowa :)
    2 points
  7. Na poprzednim zdjęciu śnieg, a na dzisiejszym uśmiechnięta Gajulka w słońcu:) U nas (odpukać) wszystko w porządku. Gajulec w dobrej formie i wciąż burczy na Igusia. Trudno się małej mordce dziwić, bo Iguś jak to labrador bywa bardzo namolny;)
    1 point
  8. Tak, właśnie ta terierkowata, oby nie trafiła do jakiegoś myśliwego. Żwirek cudny dzieciak, żywe srebro. Myślę że szybko ktoś się w nim zakocha.
    1 point
  9. Szczęśliwy Joguś i niech tak już na zawsze zostanie
    1 point
  10. Ładne mi tylko ;) Będę trzymać kciuki, żeby się tej suni z kaleką łapką udało trafić do dobrego domu. Jak i wszystkim pozostałym także :)
    1 point
  11. To oddam z miłą chęcią, u mnie pełniło jedyną słuszną (wg psa) funkcję: jako miska na smakołyki :D Może być parę rysek od pazurków szczeniakowych, bo szczeniorki lubiły bo frisbee tuptać, ale tak poza tym to od jakiś 4lat leży w pudle nieużywane. Nie miał kto się nad nim poznęcać.
    1 point
  12. Powinnam mieć, praktycznie nieużywane, ale... u rodziców (w sensie - w psim pudle), więc dopiero będę mieć dostęp pod koniec lutego/na początku marca :(. Niestety.... chyba, że pilne i pali się to wtedy zaangażuję rodziców do zanurkowania do psiego pudła i uświadomienia ich tym samym, ile tego mój pies ma :D
    1 point
  13. Witam droga Havanko.Razem z Tobą kciuki zaciskam.Urodziłam się w Bydgoszczy,tam spędziłam młodość.Może tam?Tak bym chciała żeby ktoś wreszcie się odezwał.Taki konkretny,dobry człowiek.
    1 point
  14. być może tak na zdjęciu wyszedł. Proszę mi wierzyć, że w rzeczywistości brzuszek Felusia nie jest za duży i na pewno ma wagę odpowiednią do swojej postury
    1 point
  15. I jeszcze jedno - ludzie zaakceptowali wizyty przed- i poadopcyjne oraz umowę - jakby jeszcze mieli kupować obowiązkowe poradniki, to nie byliby zainteresowani czytaniem. Dzieci w szkole też nie lubią obowiązkowych lektur. Lepiej moim zdaniem pokazać, że pies umie siadać na hasło - zwykle siad przed wejściem na jezdnię budzi większe zainteresowanie, wręcz komentarze "jaki ten pies wyszkolony, jaki posłuszny". A obowiązkowe lektury rzuca się w kąt.
    1 point
  16. a jakby na początek im doradzić książki pani Mrzewińskiej? https://merlin.pl/a/zofia-mrzewinska/ sa taniutkie po ok 10 zł za ksiązkę; a nawet można pożyczyć w bibliotece -wiec nie ma problemu wydatków jakiś niech sobie pożyczą, albo kupią "jak rozmawiać z psem" i "po obu końcach smyczy" i przeczytaja spokojnie nie są długie, napisane przystępnie ; jest wszystko co potrzebne do takiego psa jak Szanta, czyli troszkę niepewnego, zeby zacząć wspólna pracę i ten chłopczyk tez może przeczytać -i łatwiej mu będzie pojąc psa ( można by je, za zwrot kosztów, dokładać do każdego psa przy adopcji) a ja teraz przeczytałam "psi geniusz" https://www.empik.com/psi-geniusz-dlaczego-psy-sa-madrzejsze-niz-nam-sie-wydaje-hare-brian-woods-vanessa,p1221905457,ksiazka-p - dla właścicieli Szanty to nie polecam, ale dla ludzi juz zaangażowanych w swoje psy- to niesamowicie ciekawa książka, pokazująca jak pies, jako gatunek, jest skupiony na człowieku i jego przekazie. jak pragnie sie dostosować do człowieka, i go zrozumiec
    1 point
  17. a ja myślę, że wcale większość tu piszących nie ma ani ogromnego doświadczenia z psami ( Sowa ma), ani nie jest behawiorystami , ale po prostu zależy im na dobrostanie psa więc mówienie, że WAm to łatwiej, bo Wy się znacie itd -jest moim zdaniem krzywdzące; i oczywiscie, ze każdy na poczatku ma mniejsza wiedzę, niż później, ale ważne jest podejście do problemu -czyli traktowanie psa podmiotowo, a nie przedmiotowo czego bardzo państwu Szantyi Szancie życzę nie muszą jej kochać, byleby chcieli z nią pracować, i ją zaakceptowali
    1 point
  18. Próbowałam Eluniu, ale mi nie wyszło :( Może jutro będę miała lepszy pomyślunek.
    1 point
  19. Oczka faktycznie ma smutne :( Nie wiemy co przeszli nasi podopieczni zanim dostali pomoc. Jedne mają złe wspomnienia, inne tęsknią za opiekunem, który odszedł... Chcemy żeby teraz było im tylko dobrze - syto, ciepło i bezpiecznie. Czy im to wystarcza? Miejmy nadzieję, że tak. Kochane staruszki, chociaż zdaje mi się, że Fido to jeszcze nie taki znowu staruszek :)
    1 point
  20. Piesio pierwszą noc przetrwał spokojnie. Chociaż widać, że nie jest przyzwyczajony do bycia w domu - bardzo ziajał, ponadto obsikiwał co się dało. Natomiast w ogrodzie od razu lepiej, zaczął węszyć i poznawać wnikliwie teren. Nie umie chodzić na smyczy. Jest dość lękliwy, osowiały, ale chętnie podchodzi po smaczki :) Łapka wydaje się być w porządku, natomiast trzeba będzie sprawdzić dlaczego z jednej strony ma jakieś dziwne wgłębienie.. Z dokumentów wynika, że pies spędził w radysach ok. roku. Wtedy chyba było zrobione zdjęcie z tą łapką w górze. Myślę, że mógł być po wypadku. Łapka jakoś wydobrzała, ale nie wiadomo co jeszcze mogło mu się stać. :(
    1 point
  21. Toż to sama słodycz ! Cud, miód, malina, och i ach i wata cukrowa na patyku i ... sama nie wiem co jeszcze :) Moli@ jesteś cudowną opiekunką Szagusia ! I widzę, że Szaguś to potwierdza. Lekko otwarty pysio, leżenie do góry brzuszkiem i rozmarzone oczęta :) No gdzie mu będzie lepiej !
    1 point
  22. To "największe" moje zaangażowanie w ostatnich dniach ;)
    1 point
  23. Została poddana obróbce wodno-cieplnej i zajęła strategiczną pozycję przy moim legowisku :)
    1 point
  24. Szanta była i jest lękliwa. W hotelu, gdzie mogła biegać swobodnie po znanym terenie, bawić się z innymi psami, gdzie nie musiała wychodzić na spacery poza posesję, czuła się lepiej. Teraz mieszka w bloku i wszystko wygląda inaczej. Szanta ma problem z aklimatyzacją, a dodatkowo ze strony opiekunów zapewne nie ma wsparcia i zrozumienia. Jest szansa, że po przeprowadzce do domu z ogrodem, którą rodzina planuje, sytuacja ulegnie poprawie. Wszystko zależy od nastawienia ludzi. Jeżeli nie potrafią zaakceptować Szanty, są nią rozczarowani, to nic z tego nie będzie.
    1 point
  25. Oby tak było.. Codzienne myślę o Fado. Nie mam żadnych oczekiwań w stosunku do niego, cieszę się, że może sobie żyć chociaż takim życiem jakie ma teraz, ale może kiedyś faktycznie nas zaskoczy? Dziękuję raz jeszcze wszystkim, którzy go wspierają :)
    1 point
  26. Tyle lat minęło .... Ząbek - może jeszcze ktoś pamięta? - trafił do nas w 2009 roku jako rozwrzeszczany, pięcioletni awanturnik, najmniejszy mieszkaniec schroniska w Obornikach Wielkopolskich. Pamiętam jakby to było wczoraj, jak Ana wolontariuszka przekazywała go w umówionym miejscu w nasze ręce. Zapakowaliśmy do samochodu i odjechaliśmy - wtedy jeszcze nie wiedzieliśmy że spędzimy ze sobą kolejne 10 lat... - Ząbek przyjechał na DT a co się stało potem, wiedzą wszyscy którzy śledzili Ząbkowe losy -po długich poszukiwaniach własnego domu został z nami na stałe - i tak minęło ponad 10 lat... Kiedy minęły? Co się z nimi stało? - Jeszcze niedawno awanturował się i był w ciągłym pędzie za byle czym i z byle powodu. Zmiany przychodziły powoli, niemal niezauważalnie, krok po kroku, przyzwyczajając nas do Ząbka w innej odsłonie, Ząbka staruszka, Ząbka, któremu nóżki odmawiają posłuszeństwa rozjeżdżając się coraz częściej podczas zwykłego dreptania, Bąbla, który niedowidzi i niedosłyszy, który wiele m-cy temu ucichł niemal zupełnie, a który jeszcze "przed chwilą" był jednym z najgłośniejszych futerek w stadzie. Trudno było uwierzyć w tę przemianę, Ząbek którym był jeszcze niedawno - Ząbek nerwosolek, mały wojownik, który z kilkoma zębami - jedynymi jakie posiadał od czasów młodości, startował do każdego psiego rywala, niezależnie od rozmiarów tego drugiego, Ząbek, który nie oszczędzał ludzkich rąk i innych części ciała przed podgryzieniem, kiedy coś nie było po jego myśli, nasz Bąbuś i jego nieobliczalny temperament przeszli drogę wielkiej przemiany i kazali pogodzić się z bezpowrotnym przemijaniem. Październik 2019: Starość i choroby całkowicie uzależniły Ząbka od człowieka. Jeszcze m-c wcześniej Ząbuś wspomagany kroplówkami zbierał siły i podnosił się samodzielnie, nie zawsze z taką samą mocą, ale starał się ze wszystkich sił zrobić do przodu kilka kroczków i pokręcić się w kółeczko za swoim własnym ogonem. Potem Ząbkowy ogon podnosił się ze swoim panem jedynie na ludzkich rękach, było go coraz mniej, nie chodził już w ogóle. Większość doby z przerwami na jedzenie, zmianę podkładów, mycie i głaskanie, spędzał na spaniu, ale Był, ciągle był z nami jak przez ostatnie 10 lat... Styczeń 2020 - odszedł nasz mały dzielny wojownik Dla mnie Bąbuś, dla M. - Bąbel , dla Nas - Ząbek . Już tylko w myślach i we wspomnieniach będzie odbijał się dźwięk Twojego imienia . Odszedłeś na zawsze , wybrałeś noc z 7 na 8 stycznia 2020 r. Jeszcze wieczorem marudziłeś, bo byłeś głodny a kolacja się spóźniała, zjadłeś z apetytem całą zawartość miski. Umyłam Cię pod prysznicem, nawlekłam świeżą poszewkę na kołderkę , zmieniłam kocyki i tak czyściutki ,najedzony i opatulony kołderką poszedłeś spać... Kolejny poranek taki jak zwykle- nie nadszedł, nie domagałeś się człowieka, zainteresowania, miski z wodą, suchych kocyków czy przeniesienia z legowiska na kanapę żeby patrzeć na świat z innej perspektywy. Po 10,5 roku wspólnego życia , odszedłeś tam, skąd się nie wraca. Ostatnie miesiące miałam Cię nieustannie na wyciągnięcie ręki, wymagałeś szczególnej opieki , gwarantowałeś mnóstwo nieprzespanych nocy bo jak tylko miałeś mokro, chciałeś pić albo było Ci niewygodnie , wyraźnie to komunikowałeś i "szedłeś", chociaż chyba sam nie wiedziałeś gdzie... Nie ruszałam się nigdzie bez Ciebie , byłeś w ostatnim okresie ,najbardziej wymagającym i najważniejszym istnieniem w naszym domu, życiem zmierzającym ku końcowi i chociaż tak dzielnie trzymałeś się go niesprawnymi od dawna łapami, to tej nocy zabrakło sił na więcej, odszedłeś po cichutku, nikt nie miał szansy się zorientować a rano.... a rano kolejny raz zatrzymał się świat... Zawsze będziesz z Nami, gdziekolwiek nie podziejemy się w życiu, będziesz przy Nas, tak jak zawsze byłeś, mój dzielny mały wojowniku. Ząbuś żegna się ze wszystkimi którym był bliski w jakikolwiek sposób, z tymi którzy go wspierali, których obchodził jego los, którzy wpadali do niego na chwilę i tymi, którzy towarzyszyli mu w tym wirtualnym życiu stale. Nie wiem czy jest obecna na dogomanii Ana , ale jeśli jesteś , to bardzo Ci dziękujemy za to uratowane życie, ponad 10 lat temu cieniutka linia dzieliła malutkiego pieska starającego się przetrwać w schronisku w stadzie dużych psów, od przegranej - dzięki Tobie zwyciężył -dostał szanse i wygrał życie. I mam nadzieję, że był z nami szczęśliwy.
    1 point
  27. U Kulki i Lenki wszystko po staremu, leniwy, śpiący dzień za dniem. Z utęsknieniem czekamy na wiosnę, długie widne dni i trochę radości w tej szarości
    1 point
  28. Abi dziś pierwszy raz - po ponad roku! - podeszła do swojej pani nie po smakole, ale po to, by wtulić mordkę w rękę. Niech będzie miło czytać to wszystkim, którzy w jakikolwiek sposób starali się pomóc Abi.
    1 point
  29. Życzymy Wszystkim Szczęśliwego Nowego Roku ! A cofając się nieco do tyłu , poniżej wesoły przedświąteczny samochód :) :) - Kulka, Pola, Burton, Łatka i Ząbek , szykują się w droge do Wrocławia I dojechałam na miejsce ! - a po dniach pełnych wrażeń tak spędzam wieczory : Kulka okazała się super miastowa :) Winda, spacerki na smyczy w parku i przed blokiem , ruch uliczny - nic Kulce nie było obce - być może takie życie kiedyś wiodła a może tak błyskawicznie wszystko złapała, tak czy inaczej, Kulka idealnie odnajduje się w każdej sytuacji :)
    1 point
  30. Zaniedbałaś? Tak ogólnie to wątek działa znacznie sprawniej niż spora większość wątków bezdomniaków... Korzystając z okazji życzę wszystkiego dobrego, a zwłaszcza zdrowia, na cały Nowy Rok!
    1 point
  31. Witamy wszystkich cieplutko tuż przed leniwymi świętami :) My jedną nogą i dwoma łapami jesteśmy jeszcze w domu , a pozostałymi w wytęsknionym Wrocławiu :):) Niestety niewykonalnym jest zabrać ze sobą wszystkie zwierza , więc zabieramy ile zmieścimy do samochodu i "upchniemy" między kotami i psem do których jedziemy w gości :) Te które zostaną w domu, czas pod naszą nieobecność spędzą z moją mamą (czyli jak zawsze w podobnych sytuacjach) . Odezwiemy się niebawem, tymczasem świątecznie "wkleja się" nasz Misiu Puchatek
    1 point
  32. Nasza suńka bardzo dobrtze czuje się w towarzystwie kolegów i koleżanek. Jak widac na zdjęciu, psiaczki maja porozkładane dywaniki na tarasie, żeby teraz, keidy zimno i ślisko nie chodzić bosą nogą po zimnych kafelkach :)
    1 point
  33. Prezent dotarł, dziękuje . Teraz muszę się dobrze zastanowić jak go spożytkować ku uciesze babć i jednocześnie jak najkorzystniej . I kilka migawek z psiej codzienności - Luneczka dzis pięknie pozowała - Kulka, Lunka , Kamila , Farka i rodzynek Alwiś :) - Jak Iwonka napisała, czekają Nas kontrolne badania - zawsze pod koniec roku staram się ogarnąć wszystkie futra coby w nowy rok wchodziły ze świeżymi wynikami -to duże finansowe wyzwanie , więc każdy grosz bardzo pomocny.
    1 point
  34. atulek , baaardzo dziękuję w imieniu babć Kulka tuż po wyjściu z psiego domu, zameldowała się w ludzkim i mamy w domu od rana psa koszyczkowego :) Koszyczkowa próbowała być którymś razem nasza Farcia , ale trochę się nie mieściła biedula :):) Fara, koleżanka Lunki i Kulki - Farze udało się przetrwać wiele lat w Kotliskach... Wyszła jako 14 letni pies , u nas jest od 15 m-cy , kochany , cudowny Kubuś Puchatek :)
    1 point
  35. Luneczka gdyby chciała też by bez najmniejszych problemów pokonywała schody i przychodziła do domu , jest w bardzo dobrej formie i niczego jej nie brakuje jeśli chodzi o sprawność fizyczną, ale nie chce, nawet nie próbuje. W przeciwieńswie do Kulki, Lunka jest skromniutka i cichutka , póki co nie wydała z siebie głosu, ale wesoła , dziś kiedy próbowałam zrobić jej zdjecia, biegała radośnie po ogrodzie jak konik , ale udało się - zatrzymała się na chwilę, zobaczcie jaka piękna królewna - a na ostatnim zdjęciu dzieją się straszne rzeczy - stoi człowiek z telefonem i się przymierza do zdjęcia...Obie nie lubią zdjęć, ale Luna wybitnie , zrobić jej normalne zdjęcie w zamknięciu/w pokoiku, graniczy z cudem
    1 point
  36. Sunki ustawiły się do zdjęcia :) W tle stoi buda, która jest niewykorzystana w chłodne miesiące - natomiast cieszy się powodzeniem latem, kiedy któryś z psiaków w czasie upałów woli spędzić noc na dworzu :) za Kamą(Lunką)ganek do domku Smuteczek, bo jedzonko już zjedzone :)
    1 point
×
×
  • Create New...