Leaderboard
Popular Content
Showing content with the highest reputation on 10/18/19 in all areas
-
Dawno nie widziałam tak pięknej psiej miny. Ja nie wiem jak niektórzy mogą uważać że psy nie potrafią pokazać uczuć. Jeszcze w schronie smutek, rozpacz. A tu, z oczu bije coś takiego, że trudno to opisać, uśmiech, ogonek w górze. Rolka, to bardzo uczuciowy pies, co w sercu to na pyszczku. Cudowna!3 points
-
To prawda i nie umniejszam Ani :) anica walczyła o Lakiego jak lwica, uparła się na odmianę jego losu i... i mam nadzieję, że będzie mogła już odsapnąć i cieszyć się szczęściem Lakusia. Jesteście niesamowite, a Laki to wyjątkowy pies, nie miałam okazji go poznać, ale jakoś wszedł w moje serce. Kciuków nie puszczam, ogłoszenia też jeszcze nie zdejmuję...3 points
-
Lakcky ,pozdrawia :) widać ,że jest trochę spięty ale .... pychol uśmięchnięty :)) Pierwszy dzień ,czyli 'Poznajemy się' Gizmo na przywitanie oczywiście obszczekał Lakusia, który go kompletnie zignorował, gdzieś od wczoraj, 'poznikały' koty ale poza tym, wszystko OK :) I ... dzisiaj był już pierwszy spacer po lesie, Lacky spokojnie chodził z Małgosią nie było to długo ale spisał się na medal, po drodze obszczekały go psy sąsiadów co zupełnie zignorował :))2 points
-
Kochana, tak samo Tobie wspolczulam, kiedy opisywalas rozstanie ze Swoimi tymczaskami. Oby było tak, jak piszesz, ze to my przeżywamy bardziej. Zresztą, to nie chodzi o to, co ja czuję. Jestem świadoma tego co sie dzieje i jaki jest tego cel, więc jest mi łatwiej. Chodzi mi tylko o Niego, bo te wierne psie serca tak mocno potrafią się przywiazac, pokochać a nagle ten kochany człowiek robi Mu coś tak strasznego... Oby to juz był ostatni taki stres w jego życiu.2 points
-
Biedna Ty, znam ten ból rozstania, ale tak z perspektywy czasu wiem że często my bardziej przeżywamy niż nasi podopieczni. On zapomni pokocha nową rodzinę, a Ty będziesz jeszcze długo pamiętać, największe ukojenie przynoszą wieści z nowego domu, kiedy się słyszy jaki jest cudowny, jak go kochają, kiedy widzimy, że psiak jest szczęśliwy wszystko opada i w końcu można cieszyć się w pełni jego szczęściem i wybaczyć sobie, że się go "porzuciło, zdradziło"2 points
-
Dziękuję Tysiu. Obiecuję, niebawem będę pękać z dumy i radosci, ze przyczynilam sie do odmiany losu kolejnej psiej istoty. Ale jeszcze na razie smutek bierze górę, bo wiem, ze on przezywa kolejne porzucenie i cierpi przez to. Ale juz dosyc o tym. To niestety, nieodlaczna część pomagania w ten sposób. A skoro chce być dt, to musze ponosić tego konsekwencje. Chciałam też zwrócić uwagę na to, ze prawdziwym Aniołem Stróżem i wybawcą Lakiego, była i jest Ania - anica. To przecież Ona szukała dla niego pomocy, kiedy tylko dowiedziała się o jego niedoli. Dzięki Niej został zabrany z domu, gdzie był źle traktowany, a potem szukała ratunku, gdy znowu był w potrzebie. No i to dzięki Ani, Lakus trafił teraz do wspanialego domu, czym zakończył (oby!!!) swoją niemal 7 letnią tulaczke. To Jej bardziej powinien Lakus wiec być wdzięczny i oddać swe serce.2 points
-
Bardzo ciepło mi się robi na myśl, że Laki ma dom. Wiem, że na razie na próbę, ale zaciskam mocno kciuki, aby to była przystań na stałe :) Podziwiam Ludzi, którzy mimo różnych barier (czasu, miejsca, alergii) decydują się na psiaka i cicho liczę na to, że Lakuś jest ich psem marzeń, tym wyczekanym owczarkiem :) Figuniu, rozumiem jak Ci ciężko, bo sam opis pożegnania łamie serce... Ale patrz na to wszystko z innej strony: gdyby nie Ty, Laki co najwyżej trafiłby do schroniska. A Ty zrobiłaś coś pięknego.2 points
-
Prima juz po sterylce. Bidulka odpoczywa i nabiera sił. Została też zaczipowana.2 points
-
03.10.2019 Prima opuściła Radysy i pojechała do DT u kasianat gdzie będzie przygotowana do adopcji. Opis z Radys: PRIMA - teriereczka i to młodziutka - ale próżno u niej szukać jakichkolwiek oznak terierowatego, wesołego charakteru. Jest przede wszystkim wystraszona i schronisko przytłumia ją na tyle, ze ani myśli o tym, że jest młodą terierką. Bardzo miła i przyjaźnie usposobiona, więc podejrzewamy, że jak tylko stanie psychicznie na cztery nogi, odzyska chęć do życia i chęć do zabawy - bo teraz przykro patrzy się na nią i te jej oczy jak dwa guziki. Prima ma ok. 2 lat. W schronisku przebywa od września 2019r. KOJEC: VII - 39 NR: 132251 point
-
Cudna relacja dwóch psiaków.A Kulfon jest śliczny,nie ujmując nic urodzie Myszce.1 point
-
1 point
-
Kilka dni temu Mysza odwiedziła nas ze swoją rodzinką. Wyraźnie widać, że najlepiej się czuje będąc blisko Kulfona. U nas położyła się na posłanku obok, ale w domu kładzie się z nim na jednym posłaniu. Wylizuje mu uszka, oczy, a on znosi to ze stoickim spokojem. Często bawią się razem, ta ich relacja jest naprawdę wspaniała. Wielki 14-letni Kulfon i roczna, maleńka Mysza:) Peruszka i Figa zajęły miejsca na przeciwko gości i też trzymały sie razem. Peruszka nawet w za malym posłanku:) Barsia siedziala na kanapie z gośćmi i z kolejną sunią - Kolą. Mają zdjęcia razem z gośćmi, więc nie wgrywam, bo może nie byliby zadowoleni:) A dzisiaj Kulfon zadziwil nas obie na spacerze. Pod konie długiego, porannego spaceru spotkalyśmy grupę psów. Psiaki wesołe, choć trochę namolne. Mysza się ich przestraszyła i zaczęła szczekać piskliwie. Kulfon natychmiast podszedł i stanął między nimi, oddzielając Myszę od tamtych.Jednak jedna sunia jakoś sie odwinęła i podeszła znowu do Myszy, która znowu zaszczekała piskliwie chcąc uciekać. Wtedy Kulfon ruszył do tamtej suni z awanturą. Pokazał zęby, nie robiąc jej nic, ale wyraźnie dał sygnał, że ma spadać. Interwencja była skutecznai zadowolona Myszka pomaszerowała ze swoim bodyguardem dalej:) Nam szczęki opadły:) Kufcio dostał masę buziaków, nagrodę w postaci gotowanego indyka i dużo pochwał od nas:)1 point
-
Wczesniej przyszła najpierw częsć wyników, teraz opis wizyty i faktura. przesłałam Marcie na maila. Serce zdrowe, zmiany w wątrobie, śledzionie, niski parametr tarczycowy. Sunia wymaga dalszego diagnozowania w kierunku zespołu Cushinga. Trzeba sprawdzić, jesli jest , to jakiego rodzaju. To wymaga specjalistycznego powtórzonego 3-krotnie badania po podawaniu leku. Zmiany w narzadach plus ogromnie powiększony jeden parametr watrobowy w krwi, własnie sugerują, że są wynikiem tego schorzenia. Koszt całej diagnostyki( echo serca, RTG całego psa, USG, badania krwi i moczu) 495 zł. Pytają na jaki adres wysłać oryginał badań? Jesli juz to może podajcie na priv adres hoteliku, gdzie będzie, bo chyba stamtąd pojedzie na badania lub wg mnie łatwiej przekazać te maile ze skanami badań do wydrukowania. Andrzej po drodze kupił jej opakowanie Hepatiale Forte, żeby już odciażyć jej wątrobę. koszt 40 zł. Zaraz rachunek wyślę Toli na maila, chyba że ktos inny da radę wstawić jak prześlę. Jednak lekarz powiedział, że jesli to zespół Cushinga, to oczywiście wątrobe warto odciażyć, ale jej i śledziony nie wyleczy się bez leczenia głównej przyczyny. Ma dostawać lżejszą dietę. Chciałam potwierdzic, ze otrzymalam i przekazałam mamie 200 zł za fryzjera, dojad do fryzjera i dojazd do Bielska do dr Kudły (to dla znajomego, który je wiózł).1 point
-
Jasne ,że się zdarzają! Oby dwie, mocno przeżyłyśmy ten fakt, odebrania Lakusia, chyba najlepiej to oddaje co napisałaś! "na żywca i bez znieczulenia" :( nawet nie chcę myśleć co on czuł :( a wszystko przez ten pośpiech, robienie kilku rzeczy na raz... dopiero w trakcie naszej rozmowy, pomyślałam że przecież .... mogłam poprosić Krzysia, żeby pojechał za Wami i później wrócił z Tobą , Aniu, niestety jż wtedy byli w drodze! to jest kolejny dowód że muszę zwolnić i coś zmienić! bo niestety czasu nie można cofnąć a Przepraszam , czasem brzmi pusto :( I ja się dołączę Aniu, czasem 'Dobra rada' i 'Być' może być ,cenniejsze od pieniędzy :) Prawda? i niech z każdą chwilą ,będzie tylko lepiej Aniu, to pełna współpraca ,daje sukces! bardzo Ci Dziękuję za te ciepłe słowa, ale powtórzę się raz jeszcze z podziękowaniami, pokreślę Twoje poświęcenie , przecież to Twoja wyjątkowa pomoc i opieka dla tego ,kochanego psa ,pozwoliła znaleźć mu domek! to Ty ,męczyłaś się z nim, przez całe upalne lato, to Ty, nigdzie nie wyjechałaś w tym roku, to Ty byłaś z nim, kiedy szalał ,kiedy sunie dookoła miały gody i tak mogę jeszcze długo wyliczać, dziękuję Aniu Tysiu, kochana , dziękuję i Tobie również za te ciepłe słowa i za pomoc dla Lakusia , razem zawsze możemy więcej! I Tobie , Bogda , kochana również dziękuję za pomoc dla Lakusia i jak najbardziej , zaciskamy , zaciskamy i na Dobre wieści czekamy! :)))1 point
-
Pamiętajcie Kochane o liściach,nie grabcie wszystkich.Liście to jedyny ratunek w zimę dla jeży aby mogły spokojnie przezimować.Ja zostawiam sporą kupkę pod czereśnią.1 point
-
1 point
-
1 point
-
1 point
-
Witaj Czarnulku już w kolejny piątek. Tydzień mija za tygodniem bez Twojego domu. Dlaczego? Głuchota i ślepota wszechpanująca?1 point
-
Sytuacja opanowana na miejscu, ludzie się włączyli do pomocy. Dziękuję za rady.1 point
-
Anulko, jestem przeszczesliwa, ze Lakus ma swój domek i to jaki... z tej najwyższej półki. Ale z drugiej strony (ze też zawsze musi byc ta druga strona...) on jeszcze o tym nie wie. Pewnie znowu czuje się porzucony, jest smutny...to jest bardzo przykre. Kiedy samochód znikał za zakrętem a wciąż słyszałam jego szczekanie a potem długo stałam na ganku jak skamieniala i nie bardzo wiedziałam, co z sobą począć, to przyszła mysl: nigdy więcej nie chce tego przeżywać. Ale wiem, ze to minie. Będą przychodziły relacje, może i zdjęcia, zobaczymy jak mu dobrze, jaki jest szczesliwy i radosny. Wiem, ze tak będzie, ale to jeszcze nie jutro...1 point
-
To teraz trzymajmy mocno kciuki aby Laki poczuł się w nowym domu dobrze.Tyle będzie miał rąk do głaskania.Ciekawe,które wybierze przyzwyczajony tylko do dwóch rąk Figuni. Figuniu,jeżeli Laki natrafił na dobry dom i będzie się czuł w nim szczęśliwy to tylko się cieszyć,absolutnie nie smucić.Lakiemu pomogłaś i pojedziesz spokojna,radosna do swojej córci. Jeżeli chodzi o adresówki do kluczy to są w punktach gdzie dorabiają klucze,w chińskim sklepie też spotkałam w opakowaniu po 10szt,także w marketach.Nie są to przedmioty drogie.Osobiście co jakiś czas kupuję do hoteliku dla naszych psiaków aby wyruszały w drogę do swojego domku z adresówką tak na wszelki wypadek.1 point
-
Kasia na pewno na to nie pozwoli :) Rolcia jest bardzo radosna, energiczna, mam nadzieje, że będzie się ładnie bawić z innymi suniami, kotka jak widać już lubi :)1 point
-
Jeśli trafił do dobrego domu, to trzeba się bardzo cieszyć. Rozumiem Twoje emocje Figuniu, to trudne chwile, ale jak czas będzie płynął i będą przychodziły dobre informacje o Lakim od jego nowej rodziny, o tym, źe jest tam szczęśliwym psem, to ból Twój minie. Najgorsza jest niepewność. Zaglądnę tu jeszcze, mam nadzieję, że będą jakieś wieści o nowym życiu piesia, dobre wieści.1 point
-
W takim razie - tutaj album w którym jest kilka starszych i nowszych zdjęć Mufki (zdjęcia nie chcą uploadować się bezpośrednio na dogmanię - więc wrzucam tutaj): https://photos.app.goo.gl/CouTj9MFiWrHaKw271 point
-
Mufka wita wszystkich obserwujących wątek ;-) Jako, że założycielka tematu ma z pewnością na głowie sporo innych spraw - napiszę pokrótce co słychać u Mufki. Od czasu jej przeprowadzki do Niepołomic minął już ponad rok - w tym czasie piesek sporo się nauczył (i my razem z nim). Zna komendy siad, leżeć, do budy (wtedy biegnie do swojego legowiska), zostaw, chodź, podaje też łapę. Nie ruszy miski z jedzeniem bez pozwolenia. Coraz lepiej idzie mu też aportowanie - z tym że wszystkie rzucone rzeczy próbuje odnieść do swojego legowiska a nie do rzucającego ;-) Mufka pokochała też jeżdżenie samochodem - choć wcześniej panicznie bała się aut - nawet tych przejeżdżających obok. Razem z całą rodziną zwiedziła już trochę Polski oraz Europy - znakomicie i bez marudzenia znosząc długą podróż. Mimo że lubi podróżować i poznawać nowe miejsca - największą przyjemność sprawia jej powrót do domu - już parę kilometrów wcześniej bardzo się ożywia, a po wjechaniu na teren osiedla zaczyna "szaleć z radości". Wciąż bardzo lubi spacerować - przechodząc ok. 8-10 km dziennie, z tym że co dziwne - preferuje swoje stałe trasy, zdecydowanie przedkładając je nad nowe. Próbuje się bawić w psa przewodnika - i sama idzie tą trasą, którą zna ;-) Wydaje się, że nieco opadły u niej agresywne zachowania dotyczące innych psów, niemniej jednak wciąż jest tu pewien problem - ponieważ spotkanie z innym czworonogiem (7 /10 razy) kończy się szczekaniem i szarpaniem smyczy. Sporadycznie zdarza się też szczekanie na przechodzących ludzi (1/50 przypadków) - szczególnie na osoby starsze. Koty to oczywiście przypadek zupełnie odrębny i tutaj skuteczność obszczekiwania = 100%. Podejrzewam, że strach przed innymi psami może być pamiątką po "dawnych" czasach, być może schroniskowych, kiedy została dotkliwie pogryziona przez inne zwierzęta (ślady po głębokich ugryzieniach ma do dziś widoczne na pysku). Mufka to typowy pies kanapowy. Jej ulubionym zajęciem jest wylegiwanie się na podłodze / kanapie oraz przybieganie i nastawianie się do głaskania - w taki sposób może spędzać długie godziny. Ma swoje ulubione rytuały - których się codziennie trzyma - np. po zgaszeniu świateł musi obiec cały dom, a następnie przybiec do sypialni i rozłożyć się obok łóżka - aby po ok. godzinie przenieść się do swojego legowiska. Znakomicie sprawdza się jako towarzyszka dzieci - jest bardzo wyrozumiała i w ogóle nie agresywna - nigdy nie miała miejsce żadna sytuacja w której moglibyśmy podejrzewać, że chciałaby kogokolwiek z domowników zaatakować, choć raz czy dwa przez nieuwagę dzieci podczas zabawy nadepnęły jej np. na ogon czy łapkę. Tutaj trzeba także dodać, że zmieniło się także zachowanie dzieci - bardzo wiele się przy Mufce nauczyły - głównie jeśli chodzi o to, że zwierzę to nie jest zabawka i ma swoje uczucia, potrzeby itd. Zauważalna jest zmiana podejścia nie tylko do Mufki, ale także innych "obcych" zwierząt. Wiedzą jak można się zachować, na co można sobie pozwolić, a co może być zachowaniem niepożądanym. Z perspektywy tego roku z pewnością możemy powiedzieć, że adopcja Mufki była znakomitą decyzją i bardzo się z niej cieszymy, choć na początku nieco się obawialiśmy jak to wszystko będzie wyglądało. Przy okazji chcemy podziękować pani Ewie za szereg rad i kontakt telefoniczny, p. Renacie (mam nadzieję, że nie pomyliłem imienia ;) - za przeprowadzenie procesu adopcji no i wszystkim użytkownikom tego wątku za kibicowanie Mufce, utrzymywanie jej, wyciągnięcie jej z Radys i przewiezienie do Krakowa - ponieważ w innym przypadku nigdy nie mogłaby do nas trafić. Jeśli będzie zapotrzebowanie - postaram się zrobić kilka świeżych fotek Mufki i wrzucić je do wątku ;-) pozdrawiam RG1 point
-
Figunia serce zostawi przy Lakim i pojedzie utulić i ogrzać się do córki. Ten rok bez wyjazdów wakacyjnych miała przecież. A i coraz zimniej się robi . Chwile potęskni i zaraz mu będzie dobrze i będzie szczęśliwy. Laki nie jest psem , który od szczeniaka był w jednym domu. Te zmiany nauczyły go przystosowania się do różnych warunków i miłości do rożnych osób.1 point
-
Temat niestety jest aktualny bo z tą chorobą się nie wygrywa... Czytałam wpisy od początku i Wam tez to radze bo niestety niewielu lekarzy ma doświadczenie w leczeniu (oraz nawet w ROZPOZNANIU tej choroby). Możesz na tym forum dowiedzieć się wielu przydatnych informacji czy rad. Mi dużo dały wpisy Malawaszki choć jej Peppa niestety odeszła ale na nią Vetoryl dobrze działał. Mój Feluś właśnie przegrywa walkę już nie tylko z Cushingiem ale walkę o życie. Choroba bardzo szybko postępuje, tak nagle się zaogniła, ma złe wyniki, Felusiątko ma zmiany neurologiczne (sugeruje to wg naszego weta guza lub guzy przysadkowe mózgu) i nie może chodzić przewraca się poza tym tylnie łapki rozjeżdżają mu się na boki jak u żaby. Trochę pomogło położenie wykładziny dywanowej w miejscu gdzie chodzi w kuchni,. Ewidentnie jest mocno osłabiony bo Cushing przygarnia wszystkie możliwe choroby, atakuje podstępnie WSZYSTKO a osłabiony organizm nie daje rady. To tak jakby na nasz kraj z każdej strony sąsiadów, z lądu, moża i powietrza... - napadnięto. Próbowaliśmy kroplówek, różnych leków ostatnio antybiotyków i podajemy mu leki przeciwbólowe ale jest gorzej. (Pamiętajcie że psu nie można podawać paracetamolu-dla psa nie jest on łagodny jak przedstawiają jego działanie w reklamach leku dla ludzi). Musimy podjąć najtrudniejszą decyzję co jest straszne bo już go nie będzie z nami. Pani wet zasugerowała że nie ma sensu patrzeć jak piesek się męczy i trzeba mu ulżyć. Ma rację bo serce to jedno ale rozum drugie. Niestety każdy na tym forum musi się z tym liczyć że jego ukochany piesio odejdzie o wiele za wcześnie :( Ze względu na działanie uboczne Vetorylu i prawie całkowity zanik apetytu zaprzestaliśmy podawania mu. Jeżeli ktoś potrzebuje to mam do odsprzedania Vetoryl 10mg całe opakowanie czyli 30kaps. oraz jeden blister (10 kapsułek) z drugiego. Mam tez jedno opakowanie Minirinu melt 60 bo początkowo leczony był na moczówkę. Oba jeki mają prawie dwuletni termin ważności. [email protected] Naszemu Felusiowi już nie pomoże ale może komuś się przyda. Bądzcie dzielni bo jesteśmy to winni naszym najlepszym przyjaciołom, my mamy rodzinę przyjaciół a one mają tylko nas.1 point
-
1 point
-
No i spełniło się moje marzenie:) Mała Mysza zostaje na stałe w swoim DT! Jestem przeszczęśliwa, bo to dom z najwyższej półki, gdzie całe życie toczy się wokół psa, jego potrzeb, wymogów. Są super spacery, wspaniała opieka, gotowane jedzonko, fajne zabawki, wygodne posłanka, wspólne wyjazdy, najlepsza z możliwych opieka weterynaryjna i dużo miłości. Prawie codziennie rano maszerujemy razem na ok godzinny spacer, zawsze podjeżdżamy gdzieś gdzie psiaki mogą się wyspacerować nawąchać i zmęczyć, żeby potem słodko spały i śniły o tym, co widziały. W weekendy razem jeździmy pod Warszawę na jeszcze atrakcyjniejszy spacer. Będę miała możliwość uczestniczenia w życiu Myszy na co dzień:) To, co jest naprawdę fajne, to że Kulfon i Mysza bardzo się polubili, bawią się w domu, a czasami na spacerach. Myszka ufa Kulfonowi i czuje się z nim bezpiecznie. No i nie spuszcza oka z Rity, żeby się przypadkiem nie zgubić. Mnie bardzo miło wita, ale widać, że to Rita jest jej rodziną. Jak były u nas w piątek razem z innymi sąsiadami na kolacji, Myszeńka dobrze się czuła, została nawet na kilka minut z nami, ale nie wiedziala, że Rita wyszla na moment. Kiedy już nadszedł czas powrotu, bardzo pilnowała, żeby Rita o niej nie zapomniała. Czekamy w tej chwili na wyniki badania kału, oby nie było kolejnych pasożytów. Rita wzięła już całkowicie maleńką na swoje utrzymanie:) Jestem szczęśliwa!!! Bardzo Wam dziękuję za pomoc finansową, wsparcie psychiczne i trzymanie kciuków za maleńką:)1 point
-
1 point