Jump to content
Dogomania

Leaderboard

Popular Content

Showing content with the highest reputation on 08/27/19 in Posts

  1. Może troszeczkę wieści od szczęśliwego Aureliuszka, ponieważ już po paru dniach czuje się ,jak u siebie ;) Aruś okazał się wielkim pieszczochem i łakomczuszkiem, każda chwila na głaski jest dobra ,bardzo lubi pieszczoty i chętnie się nastawia do mizianka ,wczoraj napędził p Marii troszeczkę strachu , ponieważ rozwalił kubeł ze śmieciami ,żeby powyciągać i pogryźć kości i to jeszcze z kurczaka, Pani ugotowała mu udko z ryżem i marchewką, kiedy obrała mięsko z nóżki, zapomniała się i wrzuciła do kosza ,pozostałe kości, Aruś nawet nie czekał na zaproszenie, tylko dobrał się korzystając z chwili nieuwagi, jeśli chodzi o chodzenie po schodach to nasz Aureliusz trochę odciążył p Marię i sam schodzi po schodach /dobrze że to tylko 1p / natomiast 'pozwala' się zanosić do domciu na rączkach :) rozmawiałam z p Marią na temat wieku pieska i wiem że to nie stanowi problemu... Pani Maria powiedziała że kocha go tak bardzo ,że nie ważne czy ma 12 czy też 15lat, mają teraz swój 'miodowy miesiąc' ale Pani powiedziała ,że jak wrócą do siebie to Aruś będzie miał też swoje własne podwórko i nie będzie musiał się męczyć po schodach, w piątek wizyta u weta, głównie pani Marii chodzi o to jak powinna karmić pieska, bo ogólnie to widzi ,że Aruś czuje się wspaniale... i oby tak zostało jak najdłużej! :) Też się cieszę ,że Sara już jest zdiagnozowana, chociaż cukrzyca to chyba nie są ,dobre wieści?
    4 points
  2. Hej .Pozdrawiamy wszystkich na Dogo. Posłałam parę fot i mam nadzieję,że ktoś je wstawi bo ja antytalent komputerowy. Mia i Boksi mają sie dobrze . Po wcześniejszym strachu przed wodą Mia pokonała i tą barierę. Teraz lata do wody za patykiem bez problemu. Ile jest szaleńczej radości skutków na naszej garderobie ... sami wiecie. Coś jak sztafeta ,ale Mia nie ogarnia dlaczego my nie bierzemy kijka do ..pysia i nie lecimy w błotko;) Poza tym bardzo pilnowała pana jak nadchodziła burza.Pan siedział na werandzie, a Mia bezpiecznie z boczku. No nie ,że się boiii...nieee. Ale stada trzeba pilnować!!
    3 points
  3. Ja również cichutko podczytywałam i cieszę się razem z Wami z tej , tak długo wyczekiwanej adopcji! ...to prawda! nie wolno się poddawać! nigdy, przenigdy! Bądź szczęśliwa Tigruniu :)
    2 points
  4. Dzisiaj po raz pierwszy Szuwarek dał się pogłaskać
    2 points
  5. Czy dla Marlona znalazłoby się miejsce w hoteliku , ale nie PDT ? Zapłacę za pierwszy miesiąc.
    2 points
  6. Rozliczam! Cudenka bizu od Cioci Nesiowatej i Nadziejkowo do 29 lipca,Zapraszamy rozliczam kramik maly na kilka bieduniow bedzie z kramku 15 zlociszkow dla Belusi poslalam juz na konto fundacji Beluniu iskiereczko sciskam tulinkam calun czas
    2 points
  7. 2 points
  8. Podobna informacja przyszła z warszawskiego domu Faworka, adoptowanego w czerwcu.
    2 points
  9. Beza vel Moli nadal na wakacjach w Hiszpanii, wracają 31.08. Pani Magda wczoraj napisała mi, że codziennie modli się o dom dla Tani. Napisała też, że ma na przechowaniu trzeciego psa - rodzina znalazła go na ulicy w Hiszpanii; piesek leci w środę do Amsterdamu do koleżanki p. Magdy, która w Hiszpanii ma dom obok; psiaki będą więc spotykały się co roku na wakacjach:) Piesek jest malutki, waży tuz ponad 4 kg i jest bardzo w typie Moli i Sali - zobaczcie sami Tutaj cała trójka A tutaj Moli mówi dobranoc
    2 points
  10. Nie udało się pomóc Majorkowi, ale jest bardzo dobra wiadomość w sprawie małego Pikselka - dzisiaj zamieszkał w bloku w Zamościu w dużym mieszkaniu z 2 tarasami. Dużo miłości maleńki!
    2 points
  11. Ale wspaniała wiadomość! Taka niespodziewana, bo byłam pewna, że Arus już na zawsze zostanie u kikou:) i chociaż było mu tam dobrze, to teraz ma swoją własną rodzinkę, tylko dla siebie:) Powodzenia Staruszku, żyj długo i szczęśliwie kochany!
    2 points
  12. Galopy po lesie. Wyraziłam swoje obawy ,że Kofi biega bez smyczy ,ale Pani napisała ,że sunia jest bardzo posłuszna. Natychmiast wraca na zawołanie i gwizd. Wczoraj dostałam przepiękne zdjęcia. Kofi nawet nie przestraszyła się fukania łabędzia Kofi ma dom jak z bajki. Rodzina jest w niej zakochana.Teść Pani przyjeżdża co kilka dni ,a wcześniej robił to co 10 - 14 dni. Wszyscy napotkani ludzie są zachwyceni nią. Wcale sie nie dziwię , bo Pajączek ma wyjątkowo dużo osobistego uroku. Tęsknimy za nią ,ale lżej nam duszy widząc jaka jest szczęśliwa. Suńka ma zmienione imię na Sofi , żeby nie pędziła do pańciostwa jak pada propozycja napicia się kawy ,a kawa po holendersku jest właśnie kofi.
    2 points
  13. Trzymam kciuki za staruszka... jeszcze bezimiennego. Na otarcie łez.... ze szczególną dedykacją dla Nadziejki, pokażę Wam Misia, który wydawało się, że nie powinien dostać swojej szansy: zwykły kundelek w średnim wieku, szkielet,który zjada własne odchody i do tego ślepy... A teraz ma się tak:
    2 points
  14. Ha !! Pręgi mają to coś!!! Jak piegi dodają uroku i tajemniczości;) Z każdym dniem będzie lepiej!! Miziam,tulę i czochram za uszkami Tigrusię!
    1 point
  15. Nie ma wpisu w książeczce dot. sterylizacji, nie ma wpisu dot. odrobaczenia. Nie ma blizny na brzusiu. Jeśli chodzi o karme to Pan Arek przekazał nam tylko tego Ariona suchego ANI JEDNEJ PUSZKI :-( (a ta karma niestety absolutnie nie może być dla Saruni nawet jako częściowa domieszka ponieważ jest wysokowęglowodanowa - zawiera aż 50% ryżu) A postepowanie w cukrzycy to restrykcyjna dieta i insulina. Trzeba bedzie kupic specjalistyczną karme. Biochemia wyszla niezła, nereczki i wątroba jeszcze w normie. Morfologia wykazala przewlekly stan zapalny (mala dostala antybiotyk na tydzień) oraz lekką anemię, slaba hemoglobina i czerwone krwinki ponizej normy. Ekg też wyszlo w normie. Oczka zniszczone przez cukrzycę, prawdopodobnie mala nie widzi juz nic. Leki już mam, dzisiaj zaczęliśmy, na przestrzeni kilku dni zobaczymy jak mała zareaguje na leczenie.
    1 point
  16. Jasne, że musieliby się wcześniej lepiej poznać i w pełni zaakceptować. Głównie Latek Lakiego, bo nasz kochany psiak, podchodził do Latka bardzo przyjaźnie, długo okazywał mu serdeczne zainteresowanie jednak Latek był nieprzejednany. Nie ma juz co tego roztrzasac ale to bardzo miłe, ze Pani Kasia jeszcze szukała dla Lakusia domu.
    1 point
  17. Skarpeta im. Talcott przyznała Maksiowi 200 zł. Posłałam do skarbnika Skarpety numer konta do Alaskan malamutte - dobrze zrobiłam? konto nie zmieniło się? nie gniewasz się, że rozporządziłam się Twoimi danymi?
    1 point
  18. Dziękuję bardzo, to wielka pomoc - kupimy dla naszego żarłoka :) taką karmę, jaka mu służy. Już podaję numer Maksiowego Skarbnika.
    1 point
  19. Witaj dostojny Blondynku w ciepły wtorkowy poranek. Znów trzeba przygotować się na gorący i pewnie suchy dzień. Trochę to męczące. Ale jakoś trzeba przetrwać. Życzę Ci jak najwięcej cienia i dużo snu.
    1 point
  20. Ostatni maluch znalazł wczoraj swój dom. Bardzo dziękujemy za chęć pomocy:)
    1 point
  21. Ja zawsze stosuje metode nr 2. Zawożę psiaka, pozwalam mu się bawić z nową rodziną, oni dają mu smaczki, a w chwili rozstania zabierają go do innego pomieszczenia, najczęściej zachęcając smaczkami albo zabawką, a ja cichutko wychodzę. Kiedy piesuś wraca, mnie tam już nie ma i choć czasami siedzą pod drzwiami, jakoś udaje się odwołać je i zająć zabawą. A żegnam się najczęściej zanim wejdę do domu. Całuję przytulam, żeby potem w domu całkowicie oddac pałeczkę nowej rodzinie. Nowa rodzina Mazurka to bardzo rozsądni ludzie. Zajmą go po Twoim wyjściu, nie martw się.
    1 point
  22. Podczytuję... Fado jest żywym dowodem na to, że najgorszą bestią jest człowiek... Tak, głaskałam go w czasie czekania na badanie. Głaskałam delikatnie, ale pewnie. Trwało to z 15 minut, w tym czasie Fado siedział pod ścianą, cały napięty, w kagańcu. Nie rozluźnił się ani na chwilę. Z każdą zmianą ruchu podskakiwał. W każdej chwili spodziewał się ciosu. Odpuściłam...
    1 point
  23. Tak, każdy psiak zasługuje na własny dom i miłość i trzeba cieszyć się z każdego uratowanego psiego czy kociego życia, a szczęście tych kalekich, najbardziej pokrzywdzonych przez los cieszą podwójnie. U mnie te łzy po stracie przeplatają się ze łzami szczęścia, oby tych radosnych każdy z nas miał jak najwięcej.
    1 point
  24. Jak byłam młodsza i silnioejsza wyprowadzałam psy po dwa ale od dłuższego czasu wyprowadzam pojedyńczo, do niedawna 3 razy 3, teraz 3 razy dwa bo staruszki już nie ma. Może to i lepiej bo mimo wieku jeszcze się jakoś ruszam, bez psów pewnie bym skisła.
    1 point
  25. No to taka historia..... Państwo przyjechali punktualnie (plus). Nie pytali co chwila, jak jechać, tylko zameldowali się pod bramą naszego domu (plus). Weszli do domu "na kolanach" głaszcząc nasze domowe psy i rozdając smaczki (plus). Młodzi, energiczni, ogromnie sympatyczni, mieszkanko własnościowe, w nim dwie koteczki z "odzysku". Pani Marta bardzo podobna do naszej Agasi z dogomanii - Agat21, tym większa sympatia od pierwszego wejrzenia :) I wspólna kawa na tarasie, zjedzone ciasto, spacer z Szysią po ogrodzie. Szysia z dystansem do obcych, ale powolutku przekonywała się, dreptała na smyczy (pan Piotr prowadził), ale na mnie ciągle spoglądała. W sadzie bez smyczy pobiegała, ogonek w górze, taka roześmiana, szczęśliwa! Ogromnie się państwu spodobała. Nie mieli słów zachwytu, że tak śliczna, zakłopotana, jak się do niej mówi czy głaszcze :) I zapadła decyzja: adopcja. Tylko ta sterylizacja...wymyśliliśmy, ze zamiast Szysia czekać na sterylkę tydzień czy dwa u nas w kojcu, to przecież może czekać u państwa w salonie! :) Noto Szysia pojechała w sobotę na Tarchomin.Zapoznanie z kotkami pod dyktando znajomej behawiorystki - i wyszło nadspodziewanie dobrze. Szysia (teraz Kora) nie zwróciła na koty uwagi, a one po chwili zajęły swoje stale pozycje na łóżku państwa, czyli też nie zawracały sobie głowy psem. W nocy niestety kupale i siusiu na kocu, ale też robi na spacerkach. Przecież pół roku była swobodnym psem, potem u nas w kojcu - nie wie, po co się wychodzi na dwór. Ale mamy wszyscy nadzieję, ze się szybko dowie i załapie, o co chodzi :) Nie boi się windy i ślicznie zachowuje się w aucie, ale schody są nieznaną sprawą.... To tyle. Czekamy na ciąg dalszy wiadomości, i umówimy sterylizację. Na miejsce Szysi byśmy zabrali z gminnego kojca te niebieskooką kundliczkę, Tajgę.
    1 point
  26. Dobrze,że wreszcie dotarła do Kasi.Cały dzień w drodze,zapewne nie piła,nie jadła.Sara śliczne imię.Sunia ma już coś swojego własnego-cudne imię i do tego jest śliczna.
    1 point
  27. Podczytuje wątek Fado od początku. Być może pies był skrzywdzony przez człowieka , a być może jego zachowanie jest spowodowane tylko ślepotą i w związku z tym utratą poczucia bezpieczeństwa , no i ciągłymi zmianami pobytu. Mój Dolar dobija do 17 lat. Od roku postępuje u niego otępienie . Widzi , słyszy i ma węch może w 2 %. Jakby ktoś widział jego zachowanie , to by myślał, że jest całe życie krzywdzony przez człowieka albo żył bez kontaktu z nim. Piszę to, by nie wyciągać daleko idących wniosków o życiu Fado na podstawie jego obecnych zachowań. Czy nie byłoby jednak wskazane zasięgnąć porady u dr Irackiej? Może Fado potrzebuje leki poprawiające nastrój typu Prozakda ludzi? Życie w ciągłym stresie jest męczarnią.
    1 point
  28. Livko, to prawda, takie wieści uskrzydlają. Jesteś jedną z kilku osób, które od początku wspierały Tigrunię stałą deklaracją, z całego serca za to dziękuję!!! Aniu, kochana, miałam pisać do Ciebie pw, o tym, że Tigrunia w DS, bo wiem, że bardzo suni kibicowałaś. Tigrunia od kiedy ją zobaczyłam na str. schroniska skradła moje serce i to, że była strachulcem jeszcze bardziej utwierdziło mnie w przekonaniu, że muszę zawalczyć o jej szczęście. Miałam chwile zwątpienia, ostatecznie gdyby brakło pieniążków na jej utrzymanie wzięłabym ją do siebie. To taka kochana, poczciwa sunia. Sama bym nic nie zdziałała, to dzięki Wam wszystkim mamy happy end. Rozmawiałam przed chwilą z p. Kamilą. Tigrunia biega po ogródku, grzecznie wraca na zawołanie. Ma już za sobą kilka spacerków poza posesję, na okoliczne pola i bardzo ładnie chodzi na smyczy. Tylko gdy idzie przy sąsiednich domach jest trochę zestresowana, ale już w polach strach mija. Dzielna, kochana Tigrunia!!! Raz kicia chciała wejść na posłanko Tigruni i Tigrunia cichutko, ostrzegawczo zawarczała. Posłanko to jej azyl.
    1 point
  29. Modle modle o te wszystkie istoty ale swiat upada upadl juz dawno ... rumunia ... rosja ... chiny ....-wszytko to hanba hanba pelna zwyrodnialcow ......w kazdem spoleczenstwie insza mentalnosci gorsza coraz i wymyslnijesza potwornoscia Figuniu mnostwo ludzi wedruje po tych wsyckich krajach opowiadaja jakie to cudne zabytki ach ..jakiez to cudne kwiaty w rumunii.... ignoranci bez serca .... nie chca widziec calego zla
    1 point
  30. Kochane psisko ♡. Oby już było tylko dobrze, nic nie bolało.
    1 point
  31. Ten filmik jest niestety bardzo ciemny ale przy ustawieniu w odpowiedniej pozycji ekranu kompa,można oglądnąć :)
    1 point
  32. I ja tez poproszę Ludzie sie zapominają przy psach, bo psy tak strasznie się starają dostosować/ nawet jak coś im nie pasuje. Np to powszechne klepanie po głowie , ściskanie itd., czy robienie rożnych rzeczy przy psie znienacka. Moja 8 letnia naprawdę super tolerancyjna dla ludzi suka ostatnio warknęła na mojego męża , bo przypinał ją z tyłu pasem w samochodzie i prawie się na niej położył, bezmyślnie - bo najpierw nie mógł sięgnąć pasa samochodowego, a potem pas się nie chciał zapiąć - a jechaliśmy nie-swoim samochodem, i pod psami była taka wielka płachta zabezpieczająca przed ewen pobrudzeniem tapicerki więc był i obcy samochód i bardzo gorąco i wracaliśmy -czyli suka była strasznie zmęczona już długim spacerem, upchana w obcym samochodzie i nie mogła się ruszyć i pewnie sie wystraszyła. Więc w pewnym momencie nie wytrzymała i warknęła, żeby się odsunął - a przez te 8 lat co ją mam - warknęła dwa razy - wiec rzeczywiscie miała chyba dość. Mój mąż odruchowo się odsunął na warkniecie, obraził się zresztą i poszedł usiąść za kierownica, a suka od razu zaczęła machać ogonem i robić takie przepraszające miny. Tak jakby chciała od razu załagodzić sytuację. Usiadłam koło niej, zapięłam ją i pojechaliśmy. I tak sobie pomyślałam, że pies taki rodzinny praktycznie ma niewielkie możliwości komunikacyjne , jeśli czuje sie naprawdę zagrożony. To znaczy może robić miny, ziewać i w ogóle, ale zazwyczaj ludzie reagują dopiero wtedy jak pies konkretnie warknie. Ale warczenie tez nie przystoi przecież rodzinnemu psu. Więc ludzie raczej nie pozwalają psom warczeć, bo to brzydko. Pies ma być grzeczny przecież. Moja druga suka, bezpośrednio po wzięciu ze schroniska, straszliwie się bała opierania o nią /przykrywania- a mój syn, wtedy jeszcze mały kilkuletni, koniecznie chciał używać jej jako poduszki i opierać o nią głowę. On opierał głowę, delikatnie i tylko glowę, chociaz wiedział że nie wolno, a ona warczała -ale słabo i piskliwie. bo była szczeniakiem , więc jej warczenie nie było groźne, raczej śmieszne - i Młody, jak sie tłumaczył kazdorazowo , liczył, że ona przywyknie przecież, bo on tak lubi opierać głowę o psa, że to nic wielkiego dla psa i pies mógłby się dostosować - i naprawę się narobiłam żeby sytuację rozwiazać, bo Młody, normalnie komunikatywny, w tej sprawie był niereformowalny, ale nauczyłam psa - że ma w takiej sytuacji od razu schodzić z łózka ; pies schodził energicznie -co powodowało, ze Młody spadał - co zadziałało, po kilku razach, bardziej skutecznie niz moje gadanie. Moja druga suka wygląda prawie tak jak Tigra. I jest z niej straszny tchórz, chociaż taki opanowany tchórz. Nauczyłam ją przytulania, obejmowania, dotykania, tez znienacka -ale jest na to bardzo wrażliwa.
    1 point
  33. Teraz krótko , bo mam gościa. Przewóz Kofi i przekazanie odbyło się bardzo sprawnie. Sunia jest w stresie ,ale było sioo i koo. , zjadła. zapoznanie z kicią Kają ze strony Kofi przyjazne. Mam zdjęcia i wiele SMSów. Pajączek ma swoje pogryzione legowisko i zabawki. Państwo noszą do sypialni na noc i do salonu na dzień. Wczoraj byli na długim spacerze. Kofi ma naprawdę wspaniały domek. Bardzo dziękuję Szafirkowi za sprawny i z sercem przewóz oraz przekazanie Pajączka nowej rodzinie.
    1 point
  34. I nadszedł moment rozstania. Gdy nie pisałam o Kofi, cały czas trwały przygotowania do jej adopcji. Chętni z Holandii byli we Wrocławiu, spotkali się kilka razy z sunią. Przyszły pańcio był zauroczony Kofinką. Jutro odwozimy sunię do Szafirków , skąd rano w sobotę wyruszy z Szafirkiem do Hanoweru. Tam przejmie ją jej rodzina. Kofi zabierze ze sobą pogryzione legowisko , kocyk i dokumenty. Wszystkie koszty związane z leczeniem , zakupem obroży, adresatki ponosi przyszły dom. Trzymajcie jutro za nas wszystkich kciuki , bo rozstanie będzie dla nas bardzo trudne.
    1 point
×
×
  • Create New...