Jump to content
Dogomania

Leaderboard

Popular Content

Showing content with the highest reputation on 05/23/19 in Posts

  1. Jak zaczniesz się denerwować, że obcy ludzie dzwonią do Ciebie i chcą Ci zabrać Twojego kota, to będzie znaczyło, że Lucek już ma dom i nie musi dalej go szukać :D. U nas, tak było z Lerką ;)
    5 points
  2. Zaświeciło się światełko w tunelu dla Kaśki. Bardzo fajni ludzie zainteresowali się jej losem, nie odstraszyła ich jej cała historia i problemy z nią związane. Warunki do adopcji suni mają świetne. Mają zamiar przyjechać w przyszły weekend ją poznać. Może tym razem...
    5 points
  3. nikt rozsądny nie rozwiążę ci problemu agresji przez neta; znajdź dobrego trenera, zapłać mu - i będziesz miał rozwiązanie problemu
    3 points
  4. Domek Atili jest super,ludzie są bardzo,bardzo ciepli.W każdym słowie wyczuwa się ciepło.Mówią o Atili w samych superlatywach.Cieszę się,że Atila do takiego domku trafiła bo ona właśnie takich ludzi potrzebowała a oni takiego psiaka. Bardzo bym chciała aby Timi też trafił do podobnego domku,do ciepłych ludzi ale to się okaże po wizycie i jeszcze w dalszej rozmowie,wysondowaniu a w końcowym etapie podjęciu decyzji czy to jest właściwy dom dla Timi.
    3 points
  5. Koty chodzą swobodnie po domu, nie są izolowane już od kilku dni. Maurycy w porządku, Lucek warczy i zwiewa od Maurycka. Koty nie atakują się, nie rzucają na siebie z pazurami. Lucek jak chce zostać, to ma przestać warczeć na Maurycka, tak mu powiedziałam...zobaczymy co z tego pojął...Na razie to kot mojego TZ Lucek gitarzysta
    2 points
  6. Aniu, dodzwoniłam się dzisiaj do pana, terminy to 2-3tygodnie , jeśli zechcesz to możemy się umawiać , po 4czerwca, kąpiel Lakusia może kosztować ok 120zł , ponieważ pan mówi ,że najpierw wyczesuje psa i dopiero kąpie, zwykle trwa to do dwóch godzin, jeśli byś się zdecydowała to mogłabym jutro zadzwonić i się umówić, tylko musisz wybrać jakiś dzień i godzinę , może łatwiej będzie jak ja Ci podam telefon i się sama umówisz? jak wolisz?, rano zajrzę to się jakoś zorganizujemy, teraz pędzę do pana Rokusia, bo się martwię co tam się dzieje :(
    2 points
  7. Kolejny spacer i nauka za na nami. Gaja na smyczy coraz lepiej sobie radzi, choć nadal kręci kółka, biega niespokojnie, zawraca, ciągnie itp. W sadzie puściłam ją wolno i dałam czas na pojedzenie trawki, wąchanie ciekawych miejsc i naukę powrotu na wołanie. Ale tego jej nie trzeba uczyć, na krótkie "Gaja, do mnie" ona zaraz jest i siada. Dostaje smaczek i dalej biega. Fajna jest :)
    2 points
  8. O, i jeszcze taka ciekawostka :Jaga reaguje na polecenie "wskakuj pod prysznic" :) Mimo że nie znosi być mokra, a gdy pada deszcz, to nosa na pole nie wyściubi. Czasem na spacerze się w czymś wytarza i wtedy już wie, co ją czeka. Nie broni się przed tym, bo przecież chce być dobrą psinką, więc jak Pan zarządzi prysznic, to sama wchodzi, daje się ładnie wyprać i nawet ogonek ma w górze :) Tylko potem dostaje świra, ale to już zupełnie inna historia...
    2 points
  9. Zawsze mówię podczas wizyty PA, że należy zostawić psu przestrzeń. Nie brać na ręce, nie przytulać (ściskać ). To pies powinien wyznaczać tempo " zaprzyjaźniania " Bardzo często jak grochem o ścianę..
    2 points
  10. Już wie, że mu się krzywda nie stanie, a może zna takie zabiegi z przeszłości. Odetchnie, wyśpi się, zje i będzie spokojny.
    2 points
  11. Bardzo podoba mi się domek Ati.Atisi najwyraźniej też. Bardzo mocno trzymam kciuki za sobotnia wizytę dla Timiego. Niech i jemu sie tak poszcześci !
    2 points
  12. Zapraszam na bazarek transportowy. LINK Tym razem naszym celem jest : Stworzenie biotopu łąkowego czyli wprowadzenia odpowiednich mieszkańców
    2 points
  13. Poznikały zdjęcia, przypomnę Olka mojego, jak trochę dobroci/zainteresowania pozwala rozkwitnąć stworzeniu. Drugie zdjęcie jeszcze w schronie, ale zapakowany do domu, już wiedział :)
    2 points
  14. Laki mial dzis pobrana krew do badań. Mam nadzieje, ze wyniki będą dobre. Jaki był dzielny! Nie trzeba było zakładać kaganca, nawet nie musiałam trzymać go zbyt mocno. Zero wyrywania się, czy histerii. Tylko potem zdecydowanie obrał kierunek "drzwi" i bardzo na mnie szczekal. Czyli, zostałam nieźle obsztorcowana... Wyniki odbiorę dopiero w piątek, bo jutro doktora nie bedzie.
    2 points
  15. Matuszeczku ...odpoczywaj juz odpoczywaj od nas od ludzi potwornych od swiata tego ktoren gorszy coraz odpoczywaj Tam bieguniaj ciociu jeszcze wplatenka nasza 15 zl chyba dwa dni temu tez poleciala ku Tobie
    1 point
  16. Współczuję Wam i rozumiem sytuację. Takie decyzje są zawsze trudne i długo bolą. Moją wpłatę przeznaczyłam dla tego psa i niech tak pozostanie.
    1 point
  17. Asiu, podobno z kotami jak z chipsami - nie można poprzestać na jednym
    1 point
  18. Ati trafił się pełen ciepła domek, widać i słychać, że dziewczynka będzie tam miała jak w raju. Trzymam kciuki za wizytę Poker, oby i rodzina Timiego zyskała jak najwyższą ocenę.
    1 point
  19. Kasia była z Telmą u weta, Dostała antybiotyki. Waży 17 kg i ma 3-4 lata. Kasia kupiła: tabletki na odrobaczenie i krople na odpchlenie oraz dwie obroże. Koszty to w sumie: 156 zł. Telma na razie będzie leczona. Zaczniemy od ogłaszania Sally. W ksiązeczce ma wpisane, że była przyjęta 3.03 do Radys...jako jej ceche charakterystyczną wpisali: MAŁA (dodam że Sally sięga w kłebie kolana!). Ma też niby chip...u weta sprawdzimy. poprosiłam by umawiać sterylizacje Sally w miare szybko. ps. dla suniek wpłynęlo 20 zł od Magdalena P. ślicznie dziękuje <3 ps2. przelałam Kasi 300 zł za pobyt Glinki w maju... za nowe ureguluje w przyszłym tygodniu
    1 point
  20. Czasem myślę, że człowiek jest najbardziej podłą i bezwzględną istotą jaka chodziła po Ziemi. Chyba tylko człowiek potrafi krzywdzić inną istotę i znajduje w tym przyjemność. Straszna historia tego psa....
    1 point
  21. Wszystko juz przekazałam pani wczoraj. zadzwoniłam, jak zobaczyłam zdjęcia. Prosiłam, aby nie zmuszać suni do niczego, nie łapać, nie głaskać na siłę, bo w końcu kłapnie zębami. Mam nadzieję, że dotarło....Patmol wybiera sie na poadopcyjną, jeśli coś ją zaniepokoi, bedziemy reagować.
    1 point
  22. Grześ to spokojny psiak, z pewnością nowego kumpla powita przyjaźnie. Spokojnego dnia Czarnulku, może chociaż trochę odpuści Wam pogoda?
    1 point
  23. Z pewnością zachwycona nie będzie. Wstydź się Tyśka - tak nazywać ślicznego liska? Mimi - wytrzymasz, a później Jaguska wszystko Ci wynagrodzi z nawiązką.
    1 point
  24. Okruszek Jogus ujmujacy malutek kokany Dziekujemy calem sercem Mureczkowie boi sie przy szyjce bo pewnie za te bidna szyjke ciagali jak lapali
    1 point
  25. Niestety nie:( Jogi weterynaryjnie wygląda w porządku, w uszach tylko brud. Został odrobaczony i zaszczepiony na wirusówki. Nie jest wykastrowany ze względu na wiek (taki wpis ma w książeczce). Wyników krwi jeszcze nie mam. Jest bardzo chudy. Na razie trudno stwierdzić czy to taka starcza chudość, brak apetytu spowodowany jakimiś dolegliwościami (np. stawy) czy po prostu inne psy nie dopuszczały go do jedzenia. Apetyt w każdym razie ma. Jak mu dałam karmę suchą to wpylał aż mu się uszy trzęsły i sobie aż z tej radości brał w pyszczek chrupki i na kocyk zanosił i tam jadł:) Ogólnie psiaczek zestresowany, reaguje agresją kiedy się boi. Np. bardzo boi się zakładania na szyję czegokolwiek, odwraca głowę, chowa się w kąt, a jak już nie ma innego wyjścia to kłapie. Na smyczy nie umie chodzić, panikuje kiedy smycz się napina. Przy tej walce całkiem żwawy z niego dziadeczek:) Ale wysiusiał się i koopę zrobił mimo to na ogrodzie, także jest ok:) Do kąpieli założyłam mu kaganiec, ale Jogi był bardzo grzeczny, poddał się bez problemu wszelkim zabiegom: kąpaniu, czesaniu, wycinaniu filcu, obcinaniu pazurków oraz wycinaniu włosków z pomiędzy poduszek łapek (miał okropnie długie, nigdy nie widziałam czegoś takiego, collie takie mają, ale z aż tak długimi się nie spotkałam, to przeszkadza psu chodzić). Ma bardzo śmieszny, cieniutki ogonek, na końcu zawinięty jak drucik sztywny:) Fotki są sprzed kąpania z ogrodu i podczas kąpieli. Po wyschnięciu będą jutro:)
    1 point
  26. Pewnie, serce się ściska jak się pomyśli, ze miał swoją rodzinę, którą kochał i której bronił, a która potem albo źle go potraktowała, albo nie szukała, tylko pozwoliła trafić do schroniska. A to taki cudowny pies! Moja Misia miała najpierw leczenie farmakologiczne + prześwietlenie. Brała m.in. lek Synoxivet - przeciwzapalny razem z lekiem na wątrobę, żeby nie zaszkodzić, bo przy tego typu lekach trzeba chronić wątrobę. Po półtora miesiąca takiego leczenia dostała specjalne tabletki - Trocoxil, są drogie i podaje sie je pod kontrolą lekarza, ale bierze się tylko jedną na miesiąc. Wzięła trzy takie tabletki i weterynarz podjął decyzje o dostawieniu tego leku, bo była duża poprawa. Przez jakiś czas dostawała jeszcze Synoxivet. potem przez 2,5 roku był spokój, aż pojawiły się ponownie problemy, a że Misia była bardzo żywym psem mimo wieku (12 lat), doszło do zerwania więzadła krzyżowego no i konieczna była operacja. Miała też zwyrodnienia. Ale po operacji było jak ręką odjął. Ten lekarz podszedł do tematu bardzo rozsądnie, bo są różne metody , np. TPLO polegająca na wstawieniu śrub i płytki. Misia miała operację inną metoda, bez ingerencji w staw. Lekarz nam wytłumaczył, że to w zupełności wystarczy, bo te metody ingerujące w staw zmieniają go nieodwracalnie i potem nie ma juz powrotu. A jeśli się robi operację taką najmniej inwazyjną metodą, to w razie gdyby coś poszło nie tak, można sięgnąć po metody bardziej inwazyjne. W drugą stronę za to sie nie da. Zaufaliśmy lekarzowi i miał rację, faktycznie tak było. Ta metoda była wystarczająca i - jak sam lekarz powiedział - nie naciągnął nas na niepotrzebne koszty. Tak to wyglądało w naszym przypadku. Rehabilitacja była trudna, bo pacjentka była bardzo żywą i niemałą istotką (wagowo podobnie jak Trevor), a musiała nosić gips przez trzy tygodnie, a potem oszczędzać łapę - zero schodów, śliskich powierzchni i szaleństw. Ale daliśmy radę:) Może Trevor ma coś innego, oby to był jakiś drobiazg. Czasami podobne objawy oznaczają co innego. Wiem, ze ortopedzi badają bardzo dokładnie różne odruchy, reakcje kończyny. Mają swoje sposoby, żeby ocenić. Ale się rozpisałam:)
    1 point
  27. Jednak pan jeszcze raz zadzwonił, ze Gaja nie daje mu spokoju, i zapytał,czy może przyjechać w niedzielę poznać suczkę. Będzie u znajomych w Przasnyszu, a to 20 km od nas. No i zobaczymy. Dziś 5 dzień po sterylizacji - ranka mała, ładnie wgląda. Gaja poza kojcem rozbiegana, takie ADHD. Ale teraz mam trochę więcej czasu dla niej, gdy Pusia pojechała wczoraj do domu.
    1 point
  28. Dostalam bardzo dobra wiadomosc od Pani Bozeny, stan Belli sie znacznie polepszyl :) Bellunia trzyma glowke juz prawie prosto:)
    1 point
  29. Dodałam to ostatnie zdjęcie do krakowkeigo olx'a. Przydałoby się ogłosić Lakusia na inne portale. I - jak przestanie padać, zrobić spacerowe zdjęcia. Figuniu, do kiedy może być u Ciebie Lackuś?
    1 point
  30. Dodam coś i od siebie do tego pięknego portreciku:)
    1 point
  31. W polowie czerwca wyślę dla Lindy 50 zł.Potrzeby są ogromne.Twoje filmiki z Lindą tak pełną chęci do życia pomimo strasznej niepełnosprawności...Chyba trzeba mieć serce z kamienia żeby nie wpłacić parę groszy.Powodzenia w walce o komfort życia biednej suni.
    1 point
  32. Bardzo się cieszę, że Jogi zaczyna już życie poza schroniskiem:) Tak patrzę na psiulka i myślę, ze może o faktycznie młodszy... Jestem ciekawa kolejnych wieści od Murki.
    1 point
  33. Kokosik pozdrawia!! Niestety, ale musiał zostać lekko przycięty (za moją zgodą oczywiście) Bardzo łapał kleszcze, nic nie pomaga i pani Ewa zmuszona była nieco skrócić futerko malucha. Doszłyśmy do wniosku, że zdrowie i bezpieczeństwo ważniejsze. Tak się cudo prezentuje!
    1 point
  34. Jogi jest piękny,uprać,wyczesać i będzie cudo.Tak będzie z Jogi, diament gdy się go oszlifuje wyłoni się przepiękny brylant.Jeżeli Jogi ma w dobrym stanie ząbki to może tyle lat nie ma.
    1 point
  35. Dla Jogiego zaczyna się nowe życie. Kasiu - masz może zdjęcia psiaka bez łapki?
    1 point
  36. 1 point
  37. Cześć, od dłuższego czasu czytałem ten wątek, jednak dopiero dziś postanowiłem napisać. Bo Cushinga chyba da się pokonać. U naszej około 6 letniej boksiołki Bambi Cushing został zdiagnozowany na początku roku. Na razie udało się go okiełznać. Od naszej zaprzyjaźnionej doktorki dostaliśmy propozycję dwóch rodzajów leczenia - Vetorylem i Lysodrenem (mitotan), zresztą tu też o tym pisano. Nasza vetka preferowała ten drugi. Po około 1,5 miesięcznych poszukiwaniach udało nam się go ściągnąć z Węgier, niestety trzeba było kupić całe opakowanie, a lek jest cholernie drogi (3tys bez kilku złotych kosztował), ale czego się nie robi dla ukochanego przyjaciela. Bambi brała 3 tabletki dziennie przez około tydzień. Na razie już prawie dwa miesiące bez leków. Objawy Cushinga ustąpiły. Choć była obawa, że przesadziliśmy w drugą stronę, bo przez chwilę zupełnie straciła apetyt i bardzo mało piła. Ale to było przejściowe, trwało ze 3-4 dni. Potem już było OK. Dziś miała pobieraną krew na test cushingowy. Wyników jeszcze nie ma ale doktorka jest dobrej myśli. Jak to wygląda dziś? Skończyło się rzucanie na jedzenie, zdarza się nawet, że nie dojada wszystkiego - kiedyś ciągle by jadła. Picie wody spadło z 3-4l na dobę do około 0,7-1L. Jak wychodziliśmy do pracy i zostawała w domu na 7-8h zdarzało jej się nasikać. Teraz bez żadnych problemów wytrzymuje. Odstawiliśmy zupełnie Propalin, bo mała popuszczała mocz w czasie snu. Teraz jesteśmy w trakcie zmniejszania Eutyroxu (początkowo leczyliśmy ją na tarczycę, o Cushingu nikt nie myślał, dopiero jak zwapnienia się pojawiły to dało do myślenia). Doktorka jest dobrej myśli i ma nadzieję, że i Eutyrox uda się odstawić, bo starszliwie niski poziom hormonu tarczycy to mogło być pokłosie Cushinga. No i w końcu zaczęła małej odrastać sierść na łapach (miała zupełnie łyse), na głowie - bo skronie i skóra na czole tez praktycznie łyse były. Na grzbiecie, gdzie wyłysiała bo zbierały się grudki wapnia też zaczyna odrastać sierść. Na zwapnienia stosowaliśmy jakiś specjalny DMSO żel (vety chyba będą wiedzieć o co chodzi jakby ktoś pytał) i praktycznie wszystko się wykruszyło, choć zdarzało się, że po odpadnięciu grudek skóra podkrwawiała, ale nie sprawiało to bólu, bo nie była w ogóle zainteresowana grzbietem. Wyraźnie też poprawił się jej nastrój, oczka zrobiły się żywsze, zaczyna na spacerach podbiegać (choć tu też jest problem, bo po rezonansie ma zdiagnozowany ucisk na odcinku lędźwiowo/krzyżowym i musimy ograniczać jej ruch - ma zakaz skakania i chodzenia po schodach). Oby tak dalej, cushing chyba okiełznany :) Zostało nam sporo tabletek. Zostawiamy sobie 20szt gdyby trzeba było jakieś dawki przypominające dać, ale jak ktoś szuka to wrzuciłem ogłoszenie do wątku z lekarstwami.
    1 point
  38. Odkopię wątek :) F A D O
    1 point
×
×
  • Create New...