Jump to content
Dogomania

Tomirson

Members
  • Content Count

    3
  • Joined

  • Last visited

About Tomirson

  • Rank
    Newbie
  • Birthday 11/25/1971

Profile Information

  • Gender
    Male
  • Location
    Warszawa
  • Interests
    Książki i motocykle
  1. Tomirson

    Poznajmy się!

    Cześć, chyba wypada się przedstawić. Tomir i Dana. Od kilkunastu lat towarzyszą nam Boksiołki. Pierwszego mieliśmy od szczeniaka - wabił się Prymus. Był z nami 12 lat, pokonało go raczysko... Po Prymusie była dziura, ponad 2 lata bez psa. Nie mogliśmy się pozbierać. W końcu zapadła decyzja - czas na kolejnego. Tym razem adopciak - Basiek. Basiek miał koło 5-6 lat jak do nas trafił. Choć nie był to czysty boksio. Vet ocenił go na mieszankę boksera i amstaffa. Cudny, ciepły psiak. Wzięliśmy go z zaawansowanym guzem na nerce. Był z nami tylko półtora roku... :( Jak odszedł za tęczowy most od razu adoptowaliśmy kolejnego. Staruszek Plaster, który chyba oprócz boksera miał coś z doga, bo był dużo większy niż przeciętny boksio. Po niecałych 3 miesiącach wzięliśmy na tymczas kolejnego adopciaka - zabraną interwencyjnie od złych ludzi boksiołkę Bambi. Jak do nas przyszła miała około 6-10 miesięcy. Jak to często z tymczasami bywa - została u nas na stałe :) Zresztą jak braliśmy ją na tymczas wiedzieliśmy, że tymczas to raczej z nazwy, bo zostanie u nas :) Niestety po nieco ponad dwóch latach Plasterek nas opuścił. Chłopaki są pochowane na cmentarzyku dla zwierząt, a nam towarzyszy Bambina, która obecnie ma około 6 lat. Walczymy z Cushingiem ale powoli wychodzimy na prostą. Prymus: Basiek: Plasterek i Bambina:
  2. Nieaktualne. Niestety nie mogę usunąć, mogę tylko edytować. Poproszę o skasowanie.
  3. Tomirson

    Dopadła nas choroba Cushinga

    Cześć, od dłuższego czasu czytałem ten wątek, jednak dopiero dziś postanowiłem napisać. Bo Cushinga chyba da się pokonać. U naszej około 6 letniej boksiołki Bambi Cushing został zdiagnozowany na początku roku. Na razie udało się go okiełznać. Od naszej zaprzyjaźnionej doktorki dostaliśmy propozycję dwóch rodzajów leczenia - Vetorylem i Lysodrenem (mitotan), zresztą tu też o tym pisano. Nasza vetka preferowała ten drugi. Po około 1,5 miesięcznych poszukiwaniach udało nam się go ściągnąć z Węgier, niestety trzeba było kupić całe opakowanie, a lek jest cholernie drogi (3tys bez kilku złotych kosztował), ale czego się nie robi dla ukochanego przyjaciela. Bambi brała 3 tabletki dziennie przez około tydzień. Na razie już prawie dwa miesiące bez leków. Objawy Cushinga ustąpiły. Choć była obawa, że przesadziliśmy w drugą stronę, bo przez chwilę zupełnie straciła apetyt i bardzo mało piła. Ale to było przejściowe, trwało ze 3-4 dni. Potem już było OK. Dziś miała pobieraną krew na test cushingowy. Wyników jeszcze nie ma ale doktorka jest dobrej myśli. Jak to wygląda dziś? Skończyło się rzucanie na jedzenie, zdarza się nawet, że nie dojada wszystkiego - kiedyś ciągle by jadła. Picie wody spadło z 3-4l na dobę do około 0,7-1L. Jak wychodziliśmy do pracy i zostawała w domu na 7-8h zdarzało jej się nasikać. Teraz bez żadnych problemów wytrzymuje. Odstawiliśmy zupełnie Propalin, bo mała popuszczała mocz w czasie snu. Teraz jesteśmy w trakcie zmniejszania Eutyroxu (początkowo leczyliśmy ją na tarczycę, o Cushingu nikt nie myślał, dopiero jak zwapnienia się pojawiły to dało do myślenia). Doktorka jest dobrej myśli i ma nadzieję, że i Eutyrox uda się odstawić, bo starszliwie niski poziom hormonu tarczycy to mogło być pokłosie Cushinga. No i w końcu zaczęła małej odrastać sierść na łapach (miała zupełnie łyse), na głowie - bo skronie i skóra na czole tez praktycznie łyse były. Na grzbiecie, gdzie wyłysiała bo zbierały się grudki wapnia też zaczyna odrastać sierść. Na zwapnienia stosowaliśmy jakiś specjalny DMSO żel (vety chyba będą wiedzieć o co chodzi jakby ktoś pytał) i praktycznie wszystko się wykruszyło, choć zdarzało się, że po odpadnięciu grudek skóra podkrwawiała, ale nie sprawiało to bólu, bo nie była w ogóle zainteresowana grzbietem. Wyraźnie też poprawił się jej nastrój, oczka zrobiły się żywsze, zaczyna na spacerach podbiegać (choć tu też jest problem, bo po rezonansie ma zdiagnozowany ucisk na odcinku lędźwiowo/krzyżowym i musimy ograniczać jej ruch - ma zakaz skakania i chodzenia po schodach). Oby tak dalej, cushing chyba okiełznany :) Zostało nam sporo tabletek. Zostawiamy sobie 20szt gdyby trzeba było jakieś dawki przypominające dać, ale jak ktoś szuka to wrzuciłem ogłoszenie do wątku z lekarstwami.
×