Jump to content
Dogomania

Leaderboard

Popular Content

Showing content with the highest reputation on 12/18/18 in all areas

  1. Jest bardzo delikatna i łagodna. Nie załatwia się w domu, co mnie zaskoczyło biorąc pod uwagę, ze w schronisku spędziła 8 lat. Jeszcze bardzo się boi ale coraz mniej. Trzeba ją odchudzić bo w schronisku nie ruszała się z miejsca. Uznaliśmy, że psa mniej więcej tej samej wielkości i w podobnym wieku co nasze możemy wziąć. Jedyny warunek to brak agresji do psów, kotów i nas. No i suczka bo jedyny młody pies (Reks - 7 lat) byłby zazdrosny. Poza Reksem wszystkie psy są w przedziale wiekowym 11-15 lat i wszystkie aktualnie są na chodzie. Nie chcieliśmy staruszka ledwo chodzącego, który by nas uwiązał w domu i zniewolił (przerabiałam to przez ostatnie lata jak staruszki umierały). Chodziło o psa bez szans, żeby pomóc ale na tyle na chodzie, żeby przy nim spokojnie żyć i wychodzić z domu na kilka godzin. A w podobnym wieku do pozostałych bo liczę się z tym, ze za kilka lat znowu będę uziemiona w domu bo kilka będzie niedołężnych więc na jedno mi wychodzi, czy będę pracować 24 godziny na dobę przy 3 czy przy 5. Depresję po umieraniu też zniosę w jednej pigułce bo myślę, że znowu będzie seria. Ale zanim to nastąpi liczę na kilka lat spokoju i stabilizacji. A wzrost podobny bo moje boją się dużych psów no i koszty jedzenia przy dużym większe. Tak, ze przemyślane aż do bólu.
    3 points
  2. Słuchajcie, słuchajcie odezwała się pani z Wrocławia i są na 100 % zdecydowani na adopcje Laluni. Teraz muszę się zmywać, ale potrzebna będzie osoba do wizyty PA.
    2 points
  3. Jutro będzie 11 rocznica, gdy Milusia trafiła do nas. Teraz myślę, że byla u nas tak krótko. Pusia ma się dobrze. I ma kolegę. Kocurka Tunisia. O dziwo nie zjadła go, a nawet zaakceptowała.
    2 points
  4. Oczywiście zgadzam się z Twoją propozycją. Dzisiaj pójdzie jeszcze przelew za XI i XII. Natomiast od stycznia przeniosę deklaracje na sunię Carmen od DORY.
    2 points
  5. Powiem więcej. Dorośli też nie zawsze potrafią obchodzić się ze zwierzętami, dokuczają im, są nachalni, więc o ile to możliwe, to warto brać swojego psa na wizyty, przyglądać się jak dorośli się zachowują względem psa. Perełka jest śliczna, więc doczeka się swojego domku, gdzie będzie kochana i dobrze traktowana.
    2 points
  6. Tylko trzeba chcieć. Do naszego przytuliska na końcu Polski, gdzie drogi są paskudne... ludzie przyjeżdżają z zachodniopomorskiego (jest to 1000km) po duże psy albo stare... no nierokujące adopcyjnie. I wracają z psami: pachnącymi schroniskiem. Jeszcze sami finansują sobie nocleg... jak się chce to się da. Ba, do liskowego dzikusa Państwo spod Łodzi chcieli kilka razy przyjechać, tylko po to, aby piesek się oswajał z nimi... i dopiero za którymś razem zabrać... w sumie za naszą namową wzięli psiaka od razu. W przypadku małych zwierząt (a Lalunia nie jest olbrzymem) transport to niewielki problem. Rozumiem, że niektórzy chcą najpierw poznać psiaka, ale 130km to nie jest dużo. Niedawno w sprawie owczarkowych szczeniąt zadzwonił telefon i Pani chce, aby przywieźć jej dwa szczeniaki, aby mogła wybrać sobie jednego i wtedy podejmie decyzję. A jej tak samo blisko, jak i nam... ona mieszka 40km dalej. Nie umiem zrozumieć tego. Zwłaszcza, jeżeli w ogłoszeniu jest napisane, gdzie pies przebywa. I jeżeli faktycznie psy są do 100-150km od miasta, na które się ogłasza.
    2 points
  7. Myślę,że mogę już napisać ,że Mikusia ma dom :) Została Sarą. Mieszka z 3 dorosłymi osobami i nastolatką, żółwiem i królikiem. Została psiakiem pana. Z nim śpi, z nim też przeważnie chodzi na spacery. Pan mówi ,że najlepiej czuje się kiedy wszyscy są w domu. Mam obiecane zdjęcia i info co jakiś czas. Zostawiam Rodzinę w spokoju aby mogła spokojnie szykować się do świąt. Oczywiście uczuliłam Pana o strachu przed wystrzałami. Pan zna ten temat bo 3 poprzednie psiaki też się wystrzałów bały i Pan wie co robić. Po NR mała jest umówiona w ZG u rodzinnego weta. Tam Państwo ze wszystkimi swoimi psiakami chodzili na kontrole i leczyli w razie potrzeby.
    1 point
  8. Dzięki za kciuki :) Wizyta odbyła się w mieszkaniu starszej pani i wizytatorka odniosła pozytywne wrażenie. Poleca panią i dom :) Wygląda na to, że Teoś będzie miał dobry domek na starsze lata :>)
    1 point
  9. Przeniosę deklarację na Carmen. Zgadzam sie na przeniesienie nadwyżki na zwierzaki od Dory.
    1 point
  10. Dzisiaj kochane Dziewczyny z dogo dostarczyły mi multum radości. Listonosz przyniósł wspaniałe prezenty! Od Nadziejki zapowiedziane dwa ubranka dla Tinusi, jedno piękniejsze od drugiego stokrotnie dziękujemy. Od Anuli niespodzianka, dla Tinusi dwa ubranka, oba całkiem nowe stokrotnie dziękujemy. Obie przesyłki przyniósł listonosz dzisiaj. Tak, jakbyście się umówiły :) O ubrankach od Nadziejki wiedziałam, ale przesyłka od Anuli była totalnym zaskoczeniem. Bardzo serdecznie Wam dziękuję. Czuję się tak, jakbym to ja dostała prezenty, a bo właściwie po części tak właśnie jest :) Jutro ubiorę Tineczkę w te ubranka, jedno po drugim, zrobię zdjęcia i pokażę ją Wam, wielka damę. Tylko jeszcze muszę jej pazurki na czerwono pomalować :) Ale, ale, ja także mam coś dla Was tylko to prochu potrwa zanim będę mogła Wam pokazać :) Poczekajcie chwilkę, muszę coś przygotować :)
    1 point
  11. Witamy wszystkich w piękny zimowy poranek - spokojnego dnia życzę wszystkim. Kiepski finansowo ten miesiąc zawsze, ale w tym roku to już wyjątkowo.Wczoraj poszło mi nadprogramowe 350 zł. No, ale widocznie tak musiało być, trzeba płacić jak się jeździ samochodem. W piątek byłam na przeglądzie i okazało się, że luzy ma jakiś tam sworzeń wahacza. Dla mnie ciemna magia i tak byłam zadowolona, że podbił mi dowód rejestracyjny, Od razu umówiłam się z mechanikiem, zaprowadziłam wczoraj samochód i okazało się, że jest to ustrojstwo tak skonstruowane, że nie da się wymienić samego sworznia (ktoś dobrze kombinował aby zarobić), w rezultacie mam wymieniony cały wahacz, Ale mogę znów być spokojna. Tyle, że pieniądze poszły... Mechanik nawet się tłumaczył, że przed świętami musiał oczyścić mi kieszenie. Akurat nie on w tym wszystkim winny. Takie jest życie. Elik - a jak Twoje miejsce w kolejce do operacji? Znasz już ewentualny termin|?
    1 point
  12. Pelikanku - pilnuj dalej ciepłego domku, ale na spacery możesz wychodzić bez obaw, błotka chwilowo nie widać. I nawet zbyt dużego mrozu nie ma, jest piękna lekka zima. Oby jak najdłużej tak było. Moje psiaki chętnie wychodzą, próbują nawet "dożywiać się" śniegiem.
    1 point
  13. ...a Ula tak pięknie cicia i tak dobrze karmi, że na pewno w końcu zlecą się kotełki z okolicy, więc będzie się czym dzielić ;)
    1 point
  14. Dzieci dzieciom nierówne .Moje dzieci chowały się od urodzenia z psami i nie robiły krzywdy. Może dlatego ,że dziewczynki. Chłopcy są jednak inni. Poza tym małe dzieci często nieświadomie robią krzywdę. Nie rozumieją ,że to żywe stworzenie. I tak jak rodzicom potrafią wsadzić palec do oka czy nosa albo pociągnąć za włosy , tak i traktują zwierzę. Wszystko zależy od rodziców na ile maja kontrolę nad dzieckiem.
    1 point
  15. Ja ostatnio z trwogą oddałam swoje bezdomniaki do domków z małymi dziećmi, dwa spanielkowe szczeniaki, jednego owczarkowatego i psiaki z przytuliska... i fajnie trafiły, wbrew moim obawom. Nie żałuję, że dali mi się przekonać, że wiedzą co oznacza pies i dziecko, podeszli do adopcji bardzo odpowiedzialnie - natomiast raczej ciężko mnie przekonać do takiej adopcji, gdzie jest małe dziecko. Dobrze, że elik sprawdziła dom :) szukamy dalej.
    1 point
  16. Więc na co czekasz? Liczy się czas - im wcześniej operacja, tym większa szansa na pomyślny przebieg operacji i szybszy powrót do zdrowia. Wet powiedział Ci chyba, że operacja jest konieczna.
    1 point
  17. Dziękuję za życzenia :) Jednakowoż pewne rzeczy się nie zmieniają. Jaga nadal uwielbia kamienie, przynosi je sobie z podwórka jak łupy i ma już swoją małą kolekcję ;) Bawi się nimi bardzo często, najchętniej popycha je nosem, żeby się turlały, a potem trąca lub chwyta łapą. Cudna jest nad rzeką, gdy wyławia kamienie spod wody, a potem wybiera spadzisty fragment brzegu i tam je kładzie, żeby się turlały. Bierze je w zęby tak powoli, jakby w zwolnionym tempie, żeby nie zgrzytnęło. Takie ma hobby ;)
    1 point
  18. Lolcio pięknie dziękuję za pamięć :) Z chęcią byśmy skorzystali, ale dooopinka Lolciowa maluśka, 47 cm w obwodzie, te będą za duuuuuże
    1 point
  19. Zuzia jest po wizycie. Jeszcze ma dostawać kroplówkę, bo mięśnie ma odwodnione, twardsze. Ma kontynuację metronidazolu, dziś dożylnie, na potem mam receptę do wykupienia. Jej anemia podobno jest dziwna i najpradopodobniej wywołana pasożytami wczepionymi w jelita, które w nich żerują i dlatego Zuzia mimo szalonego apetytu na wszystko, jest niedożywiona i z tak silnym stanem zapalnymw organizmie. Z odbytu p.doktor spróbowała pobrać próbkę kału do badania, ale nie wiadomo czy taka ilosć wystarczy. Jesli coś wyjdzie w próbce wysłanej do laboratorium, to da znać. I tak, jak Zuzia sama zrobi kupe, to mamy ją zawieźć do zbadania. prawdopodobnie to również robaki wywołują jej łaknienie. Przez nie jest wiecznie głodna, a nie przybiera na wadze. Ma kontynuację antybiotyku, dostała do domu. Dzisiejsza faktura wyniosła 135 zł. Obie wyślę Elik na maila. Poprzednio benzyna na trasie Jarząbkowice- Tychy wyniosła 40 zł. Jest do podziału po połowie między Zuzię i Mysię, bo były razem. Zuzia przed chorobą została zaszczepiona, bo przed przyjazdem, w przychodni w Zamościu został odrobaczona Advocate. Jednak może przy takim zarobaczeniu nie podziałał i stąd objawy przy spadku odporności 48 godz. po szczepieniu. Tak samo miała podany Adcovcate Mimi, a dopiero po tabletce, którą jej podałam na ewentualnego tasiemca, wyszły żywe glisty. Zresztą, nikt nie zakładał, że Zuzia może coś mieć, jako jedyna wyglądała na zdrową. Już powoli mam zawrót głowy, co i kiedy mam której podawać. Stan zamojskich psiaków jest naprawdę zły, nawet jesli "na oko" tego nie widać. Do 2 tyg.powinno wszystko wrócić do normy. Jeszcze dodam, że koszt wykonanego szczepienia 35 zł pokrywa fundacja ZEA.
    1 point
  20. zagladam do Nutki przed wyjazdem alez Ona jest fajniusia :) jak wroce za miesiac to pewnie juz zobacze zdjecia z ds..
    1 point
  21. Niestety wiem z autopsji, w tym roku źle zeskoczyłam z wysokiego tramwaju i przestawiłam sobie kość w nodze, było późno, ja zmordowana, stwierdziłam że rano pójdę na SOR. Całą noc zwijałam się z bólu, chcąc stanąć na nodze, aż się przewróciłam i łzy ciurkiem popłynęły (a jestem raczej odporna na ból), następnego dnia rano (przed normalnymi godzinami pracy, bardzo rano) pojechałam właśnie pod wskazany adres... nie doczekałam się... a miałam zajęcia na 14, więc zrezygnowałam, widząc jak to idzie... i kupiłam sobie w aptece różne specyfiki, dobrze że brat akurat dzień później wracał od rodziców, to dostał od mamy też zestaw leczniczy dla mnie... i jakoś sama sobie zaradziłam, kulejąc przez jakiś tydzień i podpierając się o kij (ludzie patrzyli na mnie przedziwnie), dobrze że moja mama od najmłodszych lat pokazywała nam jak się robi różne opatrunki i wtajemniczała w różne rzeczy medyczne, bo inaczej nie dałabym rady. Chociaż nadal czuję ból w nodze, a kuleję jak biegnę czy np. po większym wysiłku. No ale, od tego się nie umiera przecież. Teraz mój brat na SORze też się wystał, ale w końcu tafił na normalnego lekarza, który się przejął. Przypisał mu już 3. antybiotyk, ale w końcu trochę stan się poprawia... Mój Tato jak umierał z bólu na ławce na SORze też musiał swoje odczekać i gdyby nie interwencja mojej mamy i odszukanie lekarza stamtąd, z którym się znają... to pewnie by pomocy Tato się nie doczekał... a to było tuż przed świętami parę lat temu, nadal mam ciarki jak sobie całą sytuację przypomnę... Dla mnie takie traktowanie ludzi jest nie do pomyślenia.
    1 point
  22. I kolejny tydzień przed nami, odpoczywaj Pelikanku i baw się z całym towarzystwem.
    1 point
  23. Dostałam taką wiadomość z blabla To są kilometry zrobione na moje konto przez koty. Dzisiaj zresztą kolejna kicia jedzie z Izbicy pod Kraków blablacarem, dorosła, w lecznicy od wiosny :( Od września urabiałam Państwa, którzy adoptowali poprzednią lecznicową rekordzistkę. Niestety, zdaje się że miauczy całą drogę :(
    1 point
  24. Karma doszła w piątek. Prawdopodobnie jutro będzie wet, to wtedy pobierzemy krew Miłce. U nas sporo śniegu, fotki z wczoraj, kiedy było go mniej:
    1 point
  25. Cieszę się, że u Mikusi powoli do przodu. Wiadomo, że adopcja TAKIEGO psa to wiele emocji, ale ufam, że to domek dla Mikusi i będą jej pilnować jak oka w głowie.
    1 point
  26. Uwielbiam pudle :) a w tych sweterkach wyglądają rewelacyjnie :) Zostawiam pozdrowienia dla suniek i Opiekunek wełenek.
    1 point
  27. Jak pisała Patmol, powtarzając wytrwale komendę w różnych sytuacjach: na dywanie, na podłodze, na fotelu, na klatce schodowej, potem na spacerze, kiedy zatrzymujemy się chwilę z kimś porozmawiać, naprzeciwko człowieka, przy nodze człowieka, za człowiekiem itd. - bo dla psa początkowo wszystko to jest inną komendą. Oczywiście trzeba być w porządku wobec suni, więc na etapie nauki, kiedy pies się uczy wyznaję zasadę, że im trudniejsze warunki, tym lepsza nagroda. Sama uważam, że pies umie i rozumie daną komendę dopiero, gdy wykona ją zawsze. Bez względu czy właśnie sama robię pajacyki, podskakuję, siedzę, stoję, wokół są balony, psy, ludzie, koty, dziwne zjawiska, a on i tak wykona. Automatycznie. Nie znam innej metody do tego niż wytrwałe powtarzanie komendy. Jeżeli w danej sytuacji pies nie siada tylko merda ogonem (jak Tasia), to mu w tym pomagam: naprowadzam tak aby usiadł, cofam się w pewnym etapie nauki. Uznaję, że pies w tej sytuacji nie pojął komendy, nie rozumie jej, bo jej nie wykonuje, więc trzeba mu w tym pomóc. Jak pokażę o co mi chodzi i nagrodzę, to następnym razem mogę trochę podnieść poprzeczkę - z reguły jak powtórzy się komendę kilka razy w tej samej sytuacji to pies sam już niejako z automatu, bez myślenia, ją wykonuje, bo już wie, o co mi chodzi. Co do komendy "zejdź" - siłowanie się z psem nie ma sensu: popychanie, dotykanie zazwyczaj kończy się zgodnie z prawem fizyki, tym że pies stawia opór. U mnie "zejdź" to wybrany gest (palec wskazujący w dół) i słowo "złaź". Jeżeli póbuję innymi metodami (albo co gorsza, obcy mu ludzie), mimo że pies posłuszny i grzeczny, to wtedy się ze mną "siłuje". Rozpycha sie jeszcze bardziej, uwali się mocniej cielskiem i zrobi minę niewiniątka (a na obcych potrafi pokazać zęby). Dla niego takie siłowanie się i popychanie nie jest czytelne, nie wie o co chodzi i próbuje się bronić. Tylko ten nasz gest, czasem bezsłownie pokazywany jest dla niego ok - psy lubią jasne sytuacje, to jak się konsekwentnie pokazuje to samo, w ten sam sposób daje polecenia. Generalnie on nie wchodzi na łóżka zakazane (ma swoje), ale czasem zdarza mu się zapomnieć, zwłaszcza jak przyjeżdżam po paru miesiącach to w euforii zdarza mu się za mną wskoczyć na łóżko. I wtedy wystarczy mój gest, ten sam od tych 10lat i schodzi bez protestu.
    1 point
  28. własna działalność - fajnie moim zdaniem to trzeba codziennie powtarzać, i w to rożnych sytuacjach i wiele razy, az jest odruchowe np ja idę z psem na spacer wieczorem do parku, teraz jest całkiem ciemno, i prawie nie ma ludzi i np Sweetie idzie koło mnie na luźnej smyczy i ja 20 razy mowie siad , tak co 3 minuty mniej więcej czyli idziemy , mówię siad, siada i chwilę siedzi, zwalniam ją z siedzenia i od razu idziemy dalej i znowu siad, znowu siedzi chwile i ją zwalniam z siedzenia i od razu idziemy dalej, albo biegniemy, albo podskakujemy i znowu - Sweetie to uwielbia, bo to taka zabawa jest, a i pochwały są i smaczek się trafi, a przy okazji robi siad tez ze 20 razy w ramach ćwiczeń w parku, bo mówię siad, ona siada -potem jest skacz albo hop -ona wykonuje i tez od razu siada - ja wykorzystuje do ćwiczeń różne murki w parku, elementy dla rolkowców czy plac dla dzieci/ jak nie ma dzieci i z 10 razy jak wracamy przez miasto, tak znienacka mówię siad i ona siada i Sweetie to praktycznie robi siad odruchowo - Caillou prawie odruchowo, bo ona się szybciej nudzi ćwiczeniami, i czasem sama komenda głosem jej nie wystarcza - muszę jeszcze zrobić ruch ręki jak sa razem to Sweetie siada odruchowo, a Caillou/ jak juz jest zmęczoan czasem patrzy na mnie - czy to tez jej dotyczy? i też wtedy dodaję ruch ręką/ale zazwyczaj tez siada od razu tak samo każe im siadać przed wejściem do mieszkania, i zwalniam jak otworze drzwi i w wielu innych sytuacjach, naprawdę często
    1 point
  29. Gajula padnięta po dzisiejszych tropkach, a Lepsza Połowa nie:) Wczoraj podczas spacerków udało mi się uchwycić wyraz pyszczydła na chwilę przed rozdarciem mordki:) Na górce Gajulka zobaczyła psa poniżej i przez chwilę zastanawiała się, czy się rozpaszczyć. Oczywiście rozpaszczyła się.
    1 point
×
×
  • Create New...