Leaderboard
Popular Content
Showing content with the highest reputation on 11/15/18 in all areas
-
Tola to rezerwuj te dwa szczeniaki.A czy one mogą wyjechać zaraz ze schronu tym transportem?5 points
-
U Zuzi wszystko ok :) Zamówiliśmy cała armię specjalnych płynów do kanapy i do pieska bezpośrednio, ezzygroom do wyczesywania żeby mniej kłaczkow latalo pomieszkaniu. Musimy na dniach zakupić jeszcze kilka rzeczy takich jak jakieś kapy czy coś podobnego zamiast kocy, tak żeby były że sliskiego materiału, do którego sierść się tak nie przyczepi. No i jakoś żyjemy.. 20.11 mam kolejne testy dla potwierdzenia wyników histaminy przede wszystkim, bo na poprzednich była ledwo widoczna. Dobieramy leki. Myślę, że one będą na jakieś kryzysowe sytuacje, skoro na razie jakoś żyję to chyba nie powinno być tak strasznie źle na codzień kiedy zastosujemy te płyny. Taka mam nadzieję. Ogólnie cokolwiek by się nie działo, to to już postanowione - Zuzia to nasze bejbi i nie wyobrażamy sobie już naszego domku bez niej ;)4 points
-
Dla mnie to jest sytuacja absurdalna, bo suka karmiąca. Maluchy powinny być z nią jeszcze na moje oko min. 2-3 tyg. Ona będzie cierpieć, bo mleko będzie się zbierać, a maluchy zostaną bez mamy. Takie drobinki dłużej są niesamodzielne, niż większe szczeniaki. I tak przy laktacji nikt normalny nie będzie robić zabiegu. Rozdzielona będzie bez sensu czekać na zimnie w boksie. Normalnie miałaby zabieg po zakończeniu laktacji. Macica się czyści i jest powiększona do 8 tyg. po porodzie. Szkoda, że nikt tam się tym nie przejmuje. Taka drobniusia sunieczka, oby stał się cud i również mogła wyjechać.3 points
-
Poczciwa Szara Wilczyca... Odeszła godnie... a niestety z winy ludzi mogła umrzeć tam, pod sklepem. I ostatnim widokiem, przed zamknięciem umęczonych powiek, mogły być obojętnie mijając ją ludzkie stopy. Murkowie dziękuję.2 points
-
Mam też swoje zdanie na temat Toffisia. Niemniej jednak nie uważam ,że pies musi dawać się brać na ręce .Pazury można obciąć u weta , nawet w kagańcu. Kąpać czy strzyc też , natomiast ataki i to bez ostrzeżenia są nie do przyjęcia.2 points
-
A to jedyna aktywność fizyczna jaką może bez skutków ubocznych wykonywać Duszek :), uwielbia to robić :)2 points
-
Piękna sunia, a takie parszywe miała życie. Oby teraz los wynagrodził jej to wszystko zło, którego doświadczył, tyle lat jeszcze przed nią.2 points
-
Zegnaj biedna sunieczko, zycie jest niesprawiedliwe. Dlaczego nie bylas moim psem ? Kochalabym Cie nad zycie i dbala o Ciebie :( :( :(2 points
-
Wypiękniała bardzo,oczy nadal smutne.Zakochałam się w tej suni :) Moja Zytka dalej podkrada mi jak nie telefon to inny drobiazg,dobrze,że wiem gdzie szukać ;) pod jej brzuszkiem ;)2 points
-
To naprawdę niesamowite - pani zadzwoniła dosyć pózno i zapytała o Alika; a pozniej dodała, ze właściwie to chcialaby od razu dwa kociaki, żeby było im raźniej. Aż krzyknęła z radości jak powiedziałam, ze Alik ma siostrę:) Oby to był TEN dom!!!2 points
-
2 points
-
Tak na zaś założę wątek, bo coś się za dużo pojawiło wokół mnie futer...w razie nie ogarnę... czegotamkolwiek...zobaczymy jak mi to wyjdzie, bo pierwszy raz jakiś temat tworzę, więc zapewne bez ładu i składu.. Zaczynając od początku. Mam sobie chomiczarnie. Tymczasiki i swoje. No i czasem jeszcze jakiś gryzoń się przewinie :) Ale to ogarniam i raczej jeśli pod auto nie wpadnę, to w tym pomocy nie będę potrzebowała :) ale takie stworki u mnie są.. Gucio jak go zabrałam i teraz (ostatnio problemy z okiem mamy ) A tu chłopak od którego się wszystkiego zaczęło - tzw sprawca bałaganu. Niestety przegraliśmy walkę z chorobą (jak już chory był..to była długa walka..)1 point
-
Dałabym Ci Elu serduszko, ale mi się skuńcyły, zbyt rozrzutna dzisiaj byłam, ja nie jestem taka twarda, niestety.1 point
-
1 point
-
Poczekajmy do jutra, będziemy mieć jasność; nie mam duzo nadziei, ale jakas jest... Jeśli sunia nie bedzie mogła jechać w sobotę, to postaramy się ją zarezerwować...1 point
-
1 point
-
Niestety zdjęcia robione z fleszem. Tak prezentuje się mały piesek za to duży gryzoń. Na swoim koncie ma już siedem par butów. Ale podobno nikt nie jest doskonały. Charakter ma fajny. Cieszy się do wszystkich. Energii ma za kilka psiaków.1 point
-
1 point
-
Czytałam przedtym o Duszku na psim watku...a że się nie znam to się nie odzywałam.. najważniejsze ze jest diagnoza.. a to znaczy, że jest szansa żeby mu pomóc. Jakby płuca były wyniszczone, to podejrzewam że takiej szansy by nie miał.1 point
-
Biedny Dusio Jagusko, do głowy by mi nie przyszło winić karmicielkę, dobrą kobietę za cokolwiek. Powiem więcej. To dzięki niej Duszek będzie miał szansę już się nie męczyć. Albo weci poprawią, co zepsuł bandyta, albo Dusio, jeśli się nie uda, uwolniony od cierpień będzie sobie spacerował za TM. W obu przypadkach będzie to dla Dusia wybawieniem z wegetacji. Życie w takim stanie, jak teraz, to nie życie. On z pewnością nie czuje się dobrze, a może nawet cierpi ból ? Zwierzęta nie afiszują się bólem, jak ludzie. Może nie wszystkim się to spodoba, ale takie jest moje zdanie. Dobrze, że karmicielka zaniosła go do wetki.1 point
-
No właśnie ,w końcu jest diagnoza. A to połowa powodzenia w leczeniu. Operację powinni przeprowadzić doświadczeni chirurdzy. W jakim wieku jest Duszek? Przepuklina przeponowa może być wadą wrodzoną.1 point
-
1 point
-
Cudaczki malusie....no i mamusia...Kiedyś udało nam się zabrać dwie puchate kulki i mamusię...1 point
-
Hania powiadomiona, jest jak najbardziej na TAK:). Schronisko powiadomione, szczeniaki zarezerwowane.1 point
-
Ja osobiście jestem zwolenniczką flexi.Pies może 5m iść luzem.Smycze 1,2m mnie denerwują.Widzę bardzo często jak psy są prowadzane na tych smyczach praktycznie bez możliwości ruchu,idących noga za nogą a szczególnie jak smycz jest przypięta do obroży a nie doszelek i pies ciągnący mało się nie udusi,charczy.Dla mnie to widok jest porażający i bardzo smutny. W przypadku Vanilki widać,że jest to spokojna sunia i fleksi mnie bardzo cieszy,że ją ma.Zresztą ma porządne akcesoria na sobie.Dom spisał się super,nie żałował pieniędzy.1 point
-
Spokojnego, bezdeszczowego dnia Blondasku.1 point
-
I mega kawał dobrej roboty - nadal sobotnia rehabilitacja1 point
-
I mamy jeszcze tak: Sąsiad na niego mówię, stołuje się u mnie, tylko zazdrośnik fochuje i z bezdomniakami jeść nie łaskaw no a jak focha nie ma, albo zimno, to bywa i tak No i dziczki, mało mam ich zdjęć, niektóre zdjęcia stare, ale ich nie oswajam dla ich własnego bezpieczeństwa . Podejrzewam nawet że one nie do oswojenia dla takiego laika jak ja.. jak coś jeszcze znajdę to pokażę1 point
-
Oooo jak fajnie pierwszego gościa powitać :)) Dziś Łatka została zaszczepiona i postawiona na wadze...z 2,8 zrobiło się 3,2 kg w jakieś 10(?) dni.. taki magiczny z niej koteł, bo się drugi raz sam spakował do transporterka :). Weszłam do pokoju a ona ładnie leżała na podkładzie :) Puchaczu - sukces !!! Złapany. Wszystko wali walerianą kocimiętką i rybą i całej chałupie. Siedzi spokojnie. Wygląda koszmarnie. Z jednej strony przerażony, z drugiej tuli się tym filcem do ręki... :( Na dodatek żeby formalności dopełnić wczoraj wstawiłam ogłoszenie w znalezionych. Odezwał się jakiś gość. Że kotkę im ukradli, przedtym została potrącona (!!!) Jak gość po wypadku nie przystosował domu do tego żeby kot z urazem neurologicznym żył bezpiecznie (bo raczej do domu mu się nie włamali po kota, ani woliery czy innych zabezpieczeń nie pocięli nożycami do metalu żeby kota ukraść), w dodatku szukałam info jakiś po imieniu które podał i żadnego śladu żeby jej / jego szukał - w google grafika wyskakują też ogłoszenia archiwalne. Wysłałam też foto fundacji - żadnego sygnału że poszukiwana/y.. zajrzałam w paszczę i..nie wiem o co tam chodzi z tym dziąsłem. Przerazilam się i ani pięknego kiedyś z pewnością ogonka nie próbowałam podnosić, ani w uszy nie zajrzałam. Wszystko mnie swędzi... Oto Puchaczu zwane też Filcakiem Zobaczymy jak się to wszystko potoczy i jak będzie potrzebna to się zoo zgłosi na bazarek :) na razie nie jest źle, ale kotowate planowałam jedno, a że wyszło jak zwykle, to tak na wszelaki wypadek pokazuję... Cieszę się z tego że "dzikus" złapany. Nie wiem czy jutro z nim pójdę do wetki.. dziś postaram się rozgarnac filc i zakropić kark..1 point
-
Wspaniale. Oby kojec pozostał jak najdłużej pusty.1 point
-
Moja jak tylko uda jej się dorwać chusteczkę higieniczną to ma radochę a ja sprzątanie. Porozrywa całą na maleńkie kawałeczki. może i oczka ma smutne ale wydaje mi się, że ma inne niż na początku. Zmieniły się na takie....ciekawsze otoczenia? A może tylko mi się wydaje...1 point
-
Jaka miła wiadomość:) Powodzenia Figa !1 point
-
Zapraszam na bazarek:1 point
-
Kociki Zacznę od pierwszego z forumowych - Benka (czyli tego co kawał serca zabrał ze sobą przeprowadzając się do DS.. ) - oto i on Łatka - ledwo ponad roczna kicia. Wprowadziła się kilka dni temu. Młodziutka koteczka, która kocha wszystko i wszystkich wokół. Nie schodziłaby z człowieka.. swego czasu zaglodzona, znaleziona w województwie podkarpackim przez młodego człowieka, który ją odkarmil, wysterylizowanal i bardzo się starał znaleźć bezpieczny dom (sam wyjeżdżał na kilka miesięcy, od początku odpowiedzialnie szukał jej domu, ale nie wyszło... Łatka musiałaby być wypuszczona do parku w którym ją znalazł kiedy była cieniem kota). Jak się na człowieka wgramoli, to się przylepia żeby nie spaść Łatka potrzebuje domu maksymalnie zabezpieczonego - boi się niektórych dźwięków (np maszynki), a innych podobnych nie (wiertarka). A jak się już przestraszy, to leci, skacze, wyrywa się - jak dziki kot w potrzasku. Myślę że skutek traumatycznych przeżyć (?). Idealna na dokocenie. Kocha wszystko i wszystkich :) testy (panleukopenia, białaczka i hiv koci) - ujemne, morfologia gra aż buczy, okaz zdrowia.. Jest jeszcze kocia stołówka i domki, ale zdjęcia dziczkow wstawię przy okazji. Są koteczki sąsiadów które stołują się u mnie. Też później :) No i jak znałam "swoje" koty, tak dziś się przerazilam że plaga jakaś...w sumie kociamberki się pasą radośnie już nie pierwszy rok.. zaczęło się w zeszłym tygodniu... Wydaję mi się że już go widziałam z rok temu. Wydawalo mi się że dzika dzicz. Tak też myślałam do dziś. Nie jest dziki, jest przestraszony. Ma futerko w paskudnym stanie, brązowe, kołtuny, brudne.. Podszedł już na odległość widelca, a jedząc dał się dotknąć palcem wskazującym w czółko. No nic, wymierzyłam ostatnią wolną lukę jaką znalazlam. Wyszło na to że ta luka powstała po wyciągnięciu z łazienki pudła na pranie i detergentów do tego prania, a mieści się między umywalką, a pralką. W dziurę ciężko klatkę wpasować jak ma się 47 cm szerokości do dyspozycji, ale znalazłam 44x74 to zmieści się kuweta dla kociąt na szerokości, a na domiar dobrego zmieści się nawet kot... I tak w poczuciu dobrze wykonanej pracy siadłam sobie w domu, włączyłam tv, aż się zabrałam za otwieranie puszek na stołówkę.. a tam to "To" wleciało między nogami za mną do mieszkania jakby na poduszkach miało sprężynki. I tak oto w podskokach zwiedzało, lasilo się, barankowalo, ocierało. Czyste, ladne, też kochane.. nie miałabym sumienia wyrzucić..dobrze że wyszedł sam.. pokazałam budki jak już wyszedł, bo...puchaczowi jest potrzebna pomoc wet, nie mogę nic bez badań do Łatki do pokoju nawet do klatki dać. W takim fajnym miejscu mieszkam, że nawet się chwaliłam, że u mnie jakoś nie wygodnie ludziom podrzucać / wyrzucac koty.. mogłam jakieś na sterylki ściągać...a dziś ryczalam zamiast odetchnąć że samo wyszło takie kochane kocio :((( (tak pchał się na ręce, że ciężko było coś pstryknąć, a zwiedzanie z ogonkiem w górze). Pocieszam się , że jakby ktoś wyrzucił to by zdjął obrożę i że ktoś się wprowadził z kotem wychodzacym..tylko czemu tak głodnym..) No i jest jeszcze Pimpuś... Pimpuś (mam wrażenie że pomyliłam imię).. to kocio od pani Krystyny / p. Zosi.. ma paskudny stan pysia. Miał przyjechać do mnie jakiś czas temu, ale nie dał się złapać. Jakby nie było obiecałam, że jak się złapie to go przejmę...to kocio z działek, z miejsca o którym świat zapomniał, a pani karmicielka sama jest nękana z powodu właśnie dokarmiania kotów.. tam mu nikt nie pomoże... Pani wstawała o 4 żeby dojechać na działki o 5 zanim ludzie się zaczną schodzić.. jak kocio się złapie, to mu od razu miejsce w szpitaliku zarezerwuje, nawet jakbym miała u siebie wolne..bo czuję że jego dolegliwości znacznie przerosną moją wiedzę, doświadczenie i możliwości.. to taki kot, który z pewnością niepotrzebnie się urodził - cierpi, choruje, zimą marznie, niedojada, praktycznie całe życie się męczy. Chociaż coś dobrego go spotka, o ile da sobie pomóc..jemu też coś od ludzi się należy..1 point
-
1 point
-
Twoja Luna jest po prostu nie wychowana.To trudna praca - wychować psa,ale samo sie nie zrobi...to jak z dzieckiem,czego nauczysz,to potrafi.Teraz szukaj dobrego trenera,nie behawiorysty,czy tresera - TRENERA,który nauczy Ciebie jak postępowac z psem i psa - jak słuchać Ciebie.Robisz kardynalne błędy - jakie "przywłasszczanie",co Ty opowiadasz...Pewnie,że się jej "pogarsza".przecież nikt nie pokazuje jej jakie zachowania są właściwe. (zainstaluj sobie równiez program do poprawiania błędów ortograficznych...przepraszam,ale oczy bolą czytając..3 błędy ort.w tak krótkirej wypowiedzi...Nie gniewaj się za tę uwagę - jesli jeszcze chodzisz do szkoły - to taki program b.Ci sie przyda.Jeśli juz skończyłas naukę - to też,bo trochę wstyd robić takie byki...)1 point
-
Kiyoshi to nie jest tak. On jest normalnym pieskiem. Tylko ma takie swoje ułomności. Nie ma porównania z tym jak sie zachowywał rok temu jak przyjechał. On przecież prawie nie miał kontaktu z otoczeniem. W DT biegał za ta sunią i nie zwracał uwagi na nic. Teraz to normalny piesek. Upierdliwy, wrednawy ale wesoły, uśmiechnięty. Jak on slicznie biega i się cieszy. Do sikania już przywykłam :) zwłaszcza, że ostatnio sika prawie wyłacznie na podkład. Z kupami też lepiej. Bywa, że cały dzień nie ma w domu. A bywa że są dwie. Ale też w okolicy podkładu. Cieszy się straszliwie jak wracam i nawet nie szczeka na gości, przeważnie. Może i coś tam trochę mu nie styka w neuronach w łepku, ale i tak nie oddalibyśmy go za góry złota :)1 point