Leaderboard
Popular Content
Showing content with the highest reputation on 10/06/18 in all areas
-
Ponieważ p.Cezary z Bolesławca nie odpuścił i zadzwonił do mnie,powiedział,że Sindi bardzo zapadła mu w serce i poprosił aby jednak nie przekreślać ich rodziny i jeszcze raz rozważyć tą adopcję,postanowiłam tak też zrobić.Zadzwoniłam do Doroty,która przeprowadzała tam wizytę p/a na prośbę kiyoshi dla Kamy z przytuliska.Zdała mi z niej relację i ocenia ten dom na dobry i godny polecenia.Ze względu na to,że Kama jest wycofana i ma zapędy uciekinierskie, jednak nie trafiła do tej rodziny. Pan Cezary zobaczył ogłoszenie Sindi i zadzwonił do hoteliku z chęcią adopcji .Dom 2 piętrowy z solidnie ogrodzonym ogrodem.Pan mieszka na górze a tato wraz z partnerką na dole i są na emeryturze.Pan Cezary prowadzi działalność gospodarczą na miejscu i czasem dojeżdża do klientów, w zależności od zgłoszenia także też sporo czasu jest w domu.Rozmawiałam także z p.Marią i potwierdziła mi,że w ich domu zawsze był piesek a ostatni odszedł za TM rok temu.Bardzo to przeżyli i dopiero teraz są gotowi zaadoptować kolejnego i dać mu opiekę i wiele miłości.Piesek jak i kot,którego też mieli, zawsze miały dostęp do kanap, foteli według swojego upodobania i tak też będzie z Sindi.Z salonu są drzwi na taras i ogród z którego kiedy będzie chciała to będzie mogła korzystać.Około 100 m od domu jest fajny park do spacerów.Dopytywali właśnie o żywienie Sindi aby nie zmieniać karmy ze względu na możliwość wystąpienia problemów żołądkowo-jelitowych.Zakupią karmę taką jaką wskażę,jak również będzie miała posiłek gotowany z ryżu,mięsa i warzyw.Co do Chappi to usłyszałam,że nie zdawali sobie sprawy,że to "gorsza" karma, a że psiak ją bardzo lubił, to oprócz gotowanego, taką właśnie kupowali. Po długiej dyskusji z Anulą podjęłyśmy decyzję,że Sindi pojedzie do tej rodziny.Hania w poniedziałek będzie dzwonić do weta i umawiać wizytę bo nie podobają jej się zęby Sindi.Jeżeli ma kamień to będzie usunięty i po tym zabiegu dopiero p.Cezary umówi się i przyjedzie po nią.Do tego czasu ma zamówić adresówkę,kupić pas bezpieczeństwa i karmę3 points
-
Kajetan, forum ma to do siebie, ze czasami rozumiemy siebie na opak;). We wpisie Havanki jest troska o szybką aklimatyzację suni i nadzieja, ze będzie inaczej, lepiej niż w poprzednim domu. Tak jest faktycznie, najprawdziwsza prawda;) Stawiamy się w sytuacji psa, martwimy się, ze potrzeba będzie czasu, aby przestał tęsknić za dawnym miejscem, czasami zupełnie niepotrzebnie. A potem cieszymy się, jak w nowym domu psiak dostaje miłość i troskę. Teraz mamy nadzieję, ze tak będzie z Vanilką i jej nowym domem.3 points
-
I ja trzymam kciuki za ten jeden jedyny i ostateczny domek dla Mimi, choć boję się i jestem pełna przeróżnych obaw, najbardziej o to żeby nie uciekła. Mam nadzieję że pani wie że to psiak specjalnej troski i zdaje sobie z tego sprawę, że mogą minąć miesiące zanim Mimi się otworzy w nowym miejscu. A możesz Tysiu coś więcej napisać o pani, choćby to gdzie mieszka i w jakiej okolicy, miasto, przedmieścia, wieś, dzieci, wyrozumiały na wieczne obszczekiwanie partner itp. Moja wyobraźnia tak daleko nie sięga żeby wyobrazić sobie Mimi mieszkającą w centrum. Teraz wieczorem, wszystko śpi, oprócz Mimisi, biega, skacze i zjada kominkowe klocki. Wczoraj natomiast przyprawiła mnie prawie o zawał. Z naszej rudej chuliganki wykluł się Mackie Majcher. Moje psy ze stołu nic nie kradną, ale nie Mimiśka, do tego jak stanie na dwóch łapkach to jest wysoka, więc nie stanowiło dla niej problemu kradziejstwo ze stołu/ławy..........noża do obierania jabłek. Niby nożyk niewielki ale ostry. Mimi capnęłą go za trzymanko i dalej hasać po domu z nożem w zębach, to że chciałam ją złapać uznała za fajną zabawę i uciekała przede mną. Wyobraźcie sobie skaczącego po całej chałupie psa z nożem w paszczy, a w koło pełno zwierząt i moje łydki.Z jednej strony byłam przerażona, a z drugiej myślałam że padnę na ten widok, normalnie tragifarsa. Kiedy ją wreszcie dopadłam wcale nie chciała mi oddać noża, mocno trzymała zębiskami. Dobrze się skończyło, ale mogła się polać krew moja albo któregoś zwierzaka. Taka z niej bandytka. Do życzenia dobrej nocy został oddelegowany Yoshi3 points
-
Oj , nie zrozumiałeś o co chodzi. Zawsze tak piszemy, bo przecież pies się przywiązuje do miejsca , w którym jest mu dobrze. A w hoteliku Szafirki jest jej na pewno dobrze. I dla psa jest to kolejna zmiana , której nie rozumie, więc się stawiamy w jego sytuacji. Nie zawsze da się wszystko przewidzieć.3 points
-
Bogusiu...nie chciałam się wtrącać w Wasze decyzje, ale od poczatku uważałam, że powinnyście tam dać Sindi. Miałam przyjemność dwukrotnie rozmawiać z Panem- to bardzo kulturalny i wrażliwy człowiek. Nasza Kama nie pasowała tam ze zwględu na bliskie sąsiedztwo ruchliwej drogi- Kama panicznie boi się samochodów i każde wyjście do ogrodu przez jakis czas byłoby dla niej traumą (która tez spotęgowałaby skłonności uciekinierskie). Pan zgodził się ze mną, że rozumie moja decyzje odmowna na adopcje Kamy wyłacznie ze względu na dobro psa. Myślałam od samego początku o tym domu pod kątem Sindi. Myśle, że będzie tam szczęsliwa. Wiem, że Panu zalezało tez na piesku z którym mógłby wyjść poza teren na spacer (z Kamą nie byłoby takiej opcji być może nigdy, z Sindi będzie mógł spacerować) Jestem szczęśliwa że dałyście szanse. Wierze, że to będzie dobre miejsce dla suni i mocno kibicuje zarówno jej jak i tym ludziom.2 points
-
Wszystkie sunie z wątku mają domy... Kamcia zamieszkała w Nałęczowie wczoraj....na razie jest przestraszona i szuka dziur w ogrodzeniu. Czasu potrzeba naszej kochanej...obie z koleżanką płakałyśmy wczoraj za nią... niech Ci się wiedzie Kamuś....córki Kamy są szczęśliwe w swoich domach, Lusia juz tak nie niszczy. WATEK ZAMYKAM. dziękuje za kibicowanie:) Jeśli ktoś chciałby to zapraszam serdeecznie do polubienia strony naszego przytuliska na fb i do udostępniania naszych piesków. Obecnie mamy 3 sztuki- Kubusia z łańcucha i 2 pieski od kilku dni- mega chudziutkie i zagubione- czarnego spaniela i dość dużego psiaka wyglądającego jak kopia dogomaniackiego Szronika :) https://web.facebook.com/przytuliskoczermin/2 points
-
Ale kocurro to od początku wszystkich zachwyca. Najpierw taksówkarza, potem znajomego który też po coś przylazl, a dziś u weta facet się wrócił pozagladac i przy okazji opowiadał jakie miał jako młody człowiek cudne koty w domu rodzinnym, teraz tak by chciał i "i wie pani..to że żona ma uczulenie..to tam...eee..ale mój pies tak nie lubi kotów.." On jest naprawdę cudownym stworzeniem :) Opcje są trzy. Albo za tydzień (po sprawdzeniu kupy). Albo za dwa po doszczepieniu. Albo za trzy ze szczepieniem na białaczkę... A czy będę płakać...hmm... jeszcze nie wiem, czy będę bardzo płakać, czy nawiedzać często...cieszę się że blisko. Nawet sama myśl że w każdej chwili mogę zajrzeć daje dużo.. to naprawdę nie jest jakiś tam zwyczajny kot.. i chyba ten czekoladowy tyłeczek robi się coraz bardziej czarny i mam takie wrażenie że wcale mi się nie wydaje.. właśnie wetka mi doslala resztę zdjęć, które zrobiła dziś i też mówiła że super fajny kot :) i że futerko coraz ładniejsze :) i że w sumie to wyszło, że szczęściarz z niego.. mistrzem kamuflażu to bezsprzecznie jest Kluska :) Najlepszy numer jaki zrobiła, to schowanie pod ławą, na takiej desce w pionie, pod obrusem. Nie wiem jak ona tam równowagę utrzymała. No i potrafi robić za porcelanowego kota :) znaczy se siedzi całkiem na widoku, w bezruchu, bezgłośnie, trzy razy można przejść koło niej szukając jej a ona siedzi..ten numer przechodził często jak jechała gdzieś ze mną na obcym miejscu.. Szaf, z ciężkimi drzwiami które w magiczny sposób przenika to nie liczę, bo już wiadomo w których bywa :) Blaczek mnie zaskoczył, przede wszystkim tym, że pierwszy raz tak daleko się zapuścił :) wychodził za mną do przedpokoju, ale jak się orientował gdzie jest, to zaraz wracał :)2 points
-
2 points
-
I od razu wet w innym świetle... Bronię Go, bo to Człowiek naprawdę oddany zwierzakom. Prawdziwy wet z powolania i nigdy kasa nie jest najważniejsza.2 points
-
Dołączam do grona wzruszonych... Cieszę się, ze Sunia zamyka zły rozdział swego zycia. Wierze, ze przed nią już tylko same dobre, szczęśliwe dni. Oczka takie smutne juz dziś po raz ostatni!2 points
-
Domek czeka, a my z TZ już boimy się rozstania... Neska bardzo przypomina nam naszą zmarłą Tolkę - jest bardzo podobna, tylko czarna - ma podobne zachowania, podobnie siada, nawet "płacze" podobnie. Najgorzej przeżywam wieczory, kiedy Neska przychodzi do mnie na kanapę, układa łepek (tak samo jak Tolcia) i tak leży, a ja ją głaszczę - wtedy moja tęsknota za Tolką jest jakby mniejsza. Będę płakała przy rozstaniu:(2 points
-
2 points
-
Cześć. W pełni rekomenduję dom dla Vanilki .:) Fajnie pojechać na wizytę po której jest się w pełni pewnym że pies dobrze trafi / wiem ,wiem :)/ Vanilla wypełni pustkę po odejściu za TM 13 letniego rezydenta. {*}. Będzie miała domek z ogródkiem. Fajne tereny spacerowe. I co najważniejsze sympatycznych opiekunów. Mam nadzieję że Tola zdecyduje się wyadoptować Vanilke do tego domu bo ja już wstępnie omówiłem z Panią zasady zachowania w czasie transportu psiaka , odrobaczenia, szczepień, karmienia i spacerów :)2 points
-
Hmmm...nie widzę jakoś Mimisi w bloku i pod opieką pana, ale jeśli wystarczy państwu cierpliwości i wyrozumiałości a przede wszystkim czasu, to być może Mimi nauczy się żyć w nowej rzeczywistości. Nie cieszę się jeszcze, żeby nie zapeszyć, szczególnie po lekturze wątków psiaków zwracanych z adopcji. Jak Tysia pozna państwa organoleptycznie ;) na pa, to wtedy się okaże co i jak. Wszystkie zwracane psy szły do cudnych domków, idealnych dla nich. Sorry za pesymizm, ale radość zostawiam do czasu przyszłego dokonanego. Pewnie tak by było najlepiej, ale bałam się że nożownik pociacha inne zwierzaki albo mu przyjdzie do głowy złapać paszczą nóż z drugiej strony. Moje łydy to byłby najmniejszy problem, jedna sznyta w te czy we wte ;))) Nesiu, co robią moje psy gdy nie widzę to nie wiem i wiedzieć nie chcę, ale na bezczelnego tylko Mimi kradnie i potrafi się pchać na stół, próbuje mi włazić na plecy jak jem i gdybym pozwoliła to gryzłaby kanapkę razem ze mną. Elisabeto, z jednej strony byłam przerażona a z drugiej śmiać mi się chciało, bo Mimi wyglądała komicznie. Tysiu, wierzę że wybierzesz domek dla Mimi najlepszy, nie musi być zasobny, byle miał dla niej serce, czas, cierpliwość i wyrozumiałość. Gdyby coś się przydarzyło, Mimi może wrócić do mnie na tymczas. Życzymy wszystkim dobrej nocy i pamiętajcie że nie wolno chodzić spać z............ brudnymi nogami ;)1 point
-
Kokosiu cudna malenka odwiedzam z mnooostwem pozdrowionek1 point
-
Nikt nie mówi, że w hodowli FCI nie mogą się zdarzyć problemy, natomiast "rodowody" innych związków niewiele mają wspólnego z rasowością. A zapytałeś się, dlaczego właściciele tej hodowli nie należą do ZkwP/FCI? Przecież gdyby mieli świetne wzorcowe psy, opłaciłoby im się to najbardziej: prestiż, wyższa cena szczeniąt itd. Nikt, kto może hodować w ramach FCI, organizacji uznawanej na całym świecie, ot tak z niej nie rezygnuje.1 point
-
Trzymaj się malutka Nesko, teraz już będzie tylko dobrze.1 point
-
Czekam na ustalenie pasującego terminu Szafirce i pani Beacie. Koszt wizyty - konsultacji z dojazdem do Nowej Soli pani Beata wyliczyła na 230zł , a dla naszej schroniskowej Misi - 200zł. Miziaczki dla Miśki i dobrego wieczorku dla Wszystkich zaglądających do niej :).1 point
-
Aniu, to jest dr Witold Terenda, a gabinet znajduje się przy ul. Św. Wincentego. Doktor za wczorajszą wizytę nic nie kazał płacić (co mnie zbytnio nie zdziwilo) i Jego kolega, z ktorym miał robić sterylke, a który dziś robił Usi usg, też nic nie wziął za badanie (czym już byłam mile zaskoczona). Zwykle slysze : "nic nie trzeba płacić...Pani tak pomaga pieskom..."1 point
-
1 point
-
Biedactwo, oby jak najszybciej odzyskała siły1 point
-
Sobotnie odwiedzinki i serdeczności dla Gwiazduni i wszystkich odwiedzających ... jestem naprawdę rozczarowana :( .... przypomniałam sobie pierwsze spotkanie z Gwiazdunią, już po kilku chwilach sunia skradła serce moje i kolegów! później wieczorem przyjechała po nią ULV która już po kilku chwilach, powiedziała ....niewiarygodne! jak kochana, mądra sunia! ona już jest gotowa do adopcji! przyjacielska, opanowana, posłuszna.... nie rozumiem??? dlaczego telefon milczy?? co jeszcze możemy zrobić, żeby ją pokazać??1 point
-
1 point
-
Uroczy Blondynku - życzymy Ci udanej soboty, miłych randek i ciepłych spacerków w doborowym towarzystwie.1 point
-
Moja śliczna sunieczka. Dobrze ,że już po. Niech się szybciorem goi.1 point
-
Bardzo przepraszam, ale większej bzdury nie słyszałam jak żyję. A też cierpię na chorobę autoimmunologiczną. Tu nie chodzi o osłabianie układu immunologicznego, bo on odpowiada za całá masę procesów w organizmie, które są niezbędne dla zdrowia i życia, tylko jego "dewiacja" powoduje, że jakiś narząd czy tkanki zaczyna traktować jak wroga i je atakuje, chodzi o osłabianie czynników prozapalnych i powodujących atak na konkretne narządy. Osłabianie układu odpornościowego to osłabianie całego organizmu i narażanie go na masę innych chorób. To tyle w wielkim skrócie.1 point
-
Po Twoim wpisie oczy mi się wilgotne zrobiły.1 point
-
Vanilka ma dom:) Dopiero dotarłam - jestem po rozmowie z p. Katarzyną - porozmawiałyśmy sobie jeszcze o tym lęku separacyjnym, mam nadzieję, ze będzie dobrze. Państwo wybierają się w środę po sunię do hoteliku, szafirka już powiadomiona. Kciuki oczywiście nadal potrzebne, i to podwójne, żeby było pewniej;) Donvitow - ogromne podziękowania za wizytę, podziękowania tym większe, że to spory kawałek do przejechania Dobrze móc liczyć na "starych" znajomych:)1 point
-
Już jestem. Dzisiejszy dzień był dosyć stresujący - sterylka Neski no i wizyta dla Vanilki, bardzo to wszystko przeżywałam. Neska w drodze do gabinetu bardzo płakała, jakby czuła, ze coś będzie się działo. Zabieg przebiegł bez komplikacji, ciąży nie było - wetka powiedziała, ze życzy sobie więcej takich pacjentek;) Teraz Neska czuje się dobrze - jest osłabiona, ale każdego dnia powinno być coraz lepiej. Jutro mamy około 12.00 podjechać do gabinetu po środek przeciwbólowy. Bardzo dziękuję wszystkim za kciuki:)1 point
-
Aniu jestem z Wami i trzymam kciuki za Usię. Nie pisze, bo z czasem jestem wczoraj.1 point
-
1 point
-
Wspaniałe wieści...i oby już tak zostało. Teraz tylko pozbawić ją nie chcianych lokatorów i ...bądź zdrowa i grzeszna Emisiu :)1 point
-
Zawsze oglądając takie zdjęcia psiaczka po adopcji zastanawiam się DLACZEGO poprzednia rodzina pozbyła się tak wspaniałego psiaczka. I obojętne jest czy to śliczny długowłosy czy zwyczajny sierściuch. Maleńka tylko tak wspaniałych chwil do końca życia ci życzę!!!1 point
-
Śliczna ta "moja" córunia. I jaka grzeczna , wdała się w mamusię chrzestną , hihihi. Trzymam kciuki za sprawną operację.1 point
-
1 point
-
bo MUSI być szczęśliwa, bo MUSI być kochana, bo MUSI mieć swoje miejsce na kanapie w domu, na progu którego Dobry Człowiek powita Ją z radością i deklaracją bycia razem na zawsze :) czego z serca całego życzę1 point
-
Za biedunie rudunie i za Cyrylka stokrosci stokrosci sciskamy Ciociu a gdzie Cyrylciu wroci po lecznicy? Ciociu i jeszcze zapytam o cudowna Pania i jej lapenki jak sie wszystko uklada sercem calem sciskam za wszystkie zwierzunki1 point
-
Już wiem po wizycie, że Piszczyk pojedzie do nowego domu do Krakowa. Elik, bardzo dziekuję za poświęcenie i szybką wizytę, dzieki temu mojej mamy koleżanka zawiezie go do Krakowa, gdzie odbierze go nowa pańcia. Jeden jedyny telefon i udany. Mam nadzieje, że na taki telefon nie będzie musiał długo czekać Drako. Oby jemu też szybciutko udało się znaleźć nowy dom.1 point
-
Hop! dziękuje Ci bardzo za wszystko. Za zrozumienie...dla mnie (jestes mi dzisiaj wielkim wsparciem <3). Za rozmowe z Panią, która dała nam dokładny obraz Frezji w nowym miejscu...i wyjaśniła co tak naprawde się dzieje... eh...smutne to wszystko:( bardzo smutne..... Będe prosiła jubu o transport suni z powrotem do hop! (DZIĘKUJE, ŻE TRZYMAŁAŚ MIEJSCE)...Pani bedzie opiekowac się sunia ile będzie trzeba. Mysle, że kilka dni zajmie, żeby to wszystko ogarnąć. Bardzo mi przykro, że tak wyszło:( bardzo :(1 point