Leaderboard
Popular Content
Showing content with the highest reputation on 09/25/18 in all areas
-
PAN PRZYJEDZIE PO ROMCIE JUTRO Kciukamy nieustannie3 points
-
Po rozmowie z Sarą i hop! postanowiłysmy, że Frezja przeprowadzi siędo Pani Joli. Po rozmowie z dzieczynami zadzwoniłam jeszcze raz do Pani i ta rozmowa jeszcze bardziej upewniła mnie, że warto. Pani mieszka w domu z ogrodem, dom duzy ok. 200 m2, ogród bardzo szczelny, syn mieszka obok w bliźniaku ze swoja rodziną. Pani dała mi do niego numer telefonu- zadzwonie dziś (najpózniej jutro) by porozmawiac z nim chwile. Pani zapewnia, że z synem przedyskutowała adopcje, i że syn jest świadomy, że w razie jej śmierci sunia zostanie z nim. Pani miała cała zycie psy, mierzyła się z róznymi chorobami a także różnymi zachowaniami psów. Nie obawia się padaczki Frezji, głuchota tez nie jest prblemem, wybrednośc w jedzeniu tez- Pani nawet zadowolona że bedzie mogła jej gotować:) Dom spokojny, Pani zawsze jest, nie wiele się tam dzieje, poza odwiedzinami syna, wielu gości się nie przewija, co jest bardzo korzystne dla Frezji. Mysle, że sunia będzie tam szczęsliwa jako oczko w głowie swojej Pani. Organizujemy sprawy i musimy znaleśc kogos kto mógłby sunie przewieść z Łodzi do Legionowa. ps. dziewczyny po wizycie potwierdziły, że Pani jest w bardzo dobrej kondycji. Co mnie zadziwia w Pani to to, że bardzo spokojnie rozmawia o przyszłości, o tym, że może jej zabranąc, jest świadoma wszystkiego, wszystko jest przemyślane, załatwione. Bardzo świadomie tez wybrała starszego psa w potrzebie- to bardzo rzadkie wśród ludzi....taka dojrzałość (jakkolwiek dziwnie to brzmi)2 points
-
Olasku kuruj sie kuruj i nie maszeruj po zimnicy nawet za chlebkiem jeno Mikolaja slij po wsycko ....2 points
-
2 points
-
2 points
-
2 points
-
1 point
-
Ja się pogodziłam i przyzwyczaiłam tylko mój odkurzacz nie chce:):) Ciągle protestuje i się zapycha. Podobno pies linieje dwa razy w roku: od wiosny do jesieni i od jesieni do wiosny:)1 point
-
Faktycznie - Peliś to prawdziwy model!1 point
-
Dom i warunki ,a szczególnie przyszła właścicielka brzmią jak z bajki. Całkiem jak z DS. dla mojej Pysi/Kory.1 point
-
1 point
-
1 point
-
Byłam z Tofikiem w lesie.Chodził ładnie tylko chyba nie mógł zrozumieć co ten babol tak się kręci.W drodze w stronę domu bardzo wąchał,szukał drogi i co chwila się na mnie oglądał czy jestem na końcu smyczy.To tyle z próbnej wyprawy.Reszta wieczorkiem,dużo do pisania.Jest lepiej niż się spodziewałam.1 point
-
U nas też jest już ciemno, zimno i mokro :( Nie chce się wyjść spod kołdry :( My włączyliśmy kaloryfer olejowy, bo przykro się było rozebrać do spania. My nie mamy orzecha, ale pełno jest wkoło orzechów na ziemi niczyjej :) z czego ochoczo korzystamy. Mamy już sporą ilość orzechów, ale też sporą ilość osób do obdzielenia nimi :) Dostajemy jabłka, których nie mamy, a dajemy orzechy, które zbieramy. Handel wymienny kwitnie :) Kocie maleństwo wie do czego służy kuweta :)1 point
-
...i pamietaj dziecko aby pod zadenm pozorem nie zalegac i nie zachwycac na zadney dzileczce w celach odpoczynkowych wytchnieniowych .. z Mikolajem ... absolutycznie niebotycznie nie wplno boc jak kurzonki chwyca ...to ojjjjj a poza tem juz nie lato patrzaj na to kochane dziecko1 point
-
Jasne, że nie na stałe... I oby do wiosny! Dobrego dnia Wszystkim od Grzesia.1 point
-
Dziś niby sucho, ale zimno nadal. Tak więc Blondynku - dalej trzymaj si.ę ciepłego posłania.1 point
-
Malutku wszedzie zimnica brrrr a zimno nie zachwyca .... pozdrawiam goraco niechaj sloneczko ciut ociepli i niechaj domek sie ujawni boc napewno jest gdzies jest1 point
-
Miałaś szczęście malutka blondyneczko.1 point
-
Witamy sie witamy top My raneczkowe ptaszki nie kreciki nie fistaszki ... jeno ludeczkowie ktorym czasem swiat stoi na glowie Najlepszego maluszku1 point
-
1 point
-
1 point
-
Dziewczyny już po wizycie:) Wizytatorka jak weszła do domu to sie okazało, że zna Państwa z psich terenow spacerowych:) okresliła ich mianem "spacerowicze' :) Powiedziała, że ręczy głowa, że dbaja bardzo o psy i że Romie niczego tam nie zabraknie i 100% pewności żeby ją tam dawać:) Powiedziała, że na pewno będa się spotykac na spacerach z psami i będzie miec oko na Rome :) Także, pakujemy czarnule!1 point
-
Wizytatorka express....własnie jest na wizycie :)1 point
-
Czas coś napisać o Tofiku,Nie jest żle.Tofik to podkołdernik,W nocy podkopał się pod moją kołdrę,przytulił i tak spał aż ja nie wstałam.Rano syn opowiadał,że do niego też chciał a jak mu nie dał wejść to ściągał z niego kołdre.Rano zabrałam na spacerek z Olinką,poszli zgodnie.Smaczkami dzieli się z koleżanką,Olka koło mnie,Tofik też.Raz jeden pysiak dostał,raz drugi.I całkowity spokój i cierpliwe czekanie.Najlepsze na zwrócenie uwagi Tofika-cmokanie.Imienia potrafi czasami nie słyszeć cwaniak,Odebrałam od lekarzy wet.KalmVet i od kleszczy.Świetny wędrownik po lesie z Tofika.Na grzyby można z nim iść.To trzymajcie kciuki kochani za to,żeby Tofik pomaleńku odzyskiwał wiarę w człowieka,1 point
-
1 point
-
Ludzie czasem też tak reagują na poważny stres ,że przestają mówić i nie słyszą. Musiało coś się zadziać w życiu Toffisia ,że tak zareagował.1 point
-
Spotkania z panią Borzymowską są w naszym CALu czyli Centrum Aktywności Lokalnej. Mieści się niecałe 100 metrów ode mnie. Będę musiała na poważnie skorzystać z jej porady , bo Żabucha dała ponownie popisy złego zachowania. Wczoraj rzuciła się do nóg koleżanki 2 razy, na szczęście nic nie zrobiła .Dziś uszczypnęła córkę w łydkę, jest siniak. Ona tak reaguje na zdecydowany krok. Co dziwne , na nasze łydki nigdy się nie rzuciła. Po tym zdarzeniu zamknęłam ją w osobnym pomieszczeniu, bo bałam się o raczkującą wnusię. Z 4.letnią wnusią Przy Loczce widać jaka jest mała plażing na tarasie w ostatnich promieniach letniego słonka No a gdzie porządny pies się wyleguje? Oczywiście w łóżku pańciów.1 point
-
1 point
-
Aklimatyzacja Morisa na działce trwała dość długo.Działka,to był Moriskowi obcy teren,obcy dom.I choć spacery tu piękne i ciekawe,to na działce nie czuł się tak jak w Białymstoku .Starał się mieć mnie w zasięgu wzroku.Moje wyście przed bramę wzbudzało niepokój u Morisa i zrywał się na nogi czy chociaż nie odchodzę dalej. Dom w Białymstoku uznaje za swój prawdziwy,każdy kącik ma tam znajomy i jak wracamy,to po wejściu na podwórko są podskoki i brykanie,pędzi obszczekać psa sąsiada.Widać,że czuje się tu u siebie i cieszy,że wrócił. Teraz na wsi też jest już dobrze,poznał wszelkie dochodzące odgłosy,pobliskie tereny. Na psim wybiegu zachowywał się wzorowo,poza dwoma wypadkami o których pisałam.Przez blisko pół roku,nie próbował się wydostać, nie próbował nigdy ucieczek, a psiaki zaczęły wspólne zabawy,więc jakiś tydzień temu przyszła mi myśl (głupia!) do głowy,że skoro Morisek zachowuje się grzecznie na wybiegu, to może pozwolę ogonkom trochę pobiegać po całej posesji w części zagrodzonej. Przyznam, że pomimo długiego okresu,to trochę pod strachem co do Morisa,bo wiem jaki to skoczek,a i siatka miejscami ma spore prześwity od podłoża,ale pozakładałam z grubsza i na szczęście Morisek nigdzie się nie wybierał. Radość piesków była ogromna.Co nieco z roślinek ucierpiało,ale co tam.W planie miałam im robić codziennie taką swobodę na trochę. No ale cóż, Morisonek główkę ma nie od parady i przekalkulował sobie...skoro Pani pozwoliła biegać po całym podwórku,to znaczy że tam też można! I Moris teraz nie czekając na moje pozwolenie sam przeskakuje siatkę z wybiegu kilka razy dziennie i lata szczęśliwy po całym podwórku. Ja niestety już mniej szczęśliwa,a wręcz przerażona. Poza bramę póki co nie próbował,ale nie wiem co to będzie... Wystarczyło,że jeden raz pozwoliłam i mam teraz problem....a tak dobrze już było...ehh Na szczęście mnie słucha i bez problemu zabieram go z podwórka. Ogrodzenia tu nie zmienię,na łańcuch nie przypnę,w domu nie zamknę....Kurcze,przez durny mój łeb narobiłam biedy. Pozostaje mi chyba tylko mu zaufać,że się nie oddali,wyjścia nie mam.1 point
-
Wyjątkowy Gucio na zawsze pozostanie w mojej pamięci.Żegnam go na tym wątku.1 point
-
Kochani . Dzisiaj mija dokładnie rok jak Korniczek zamieszkał w swoim domku. Z tej okazji złożyłam rodzinie naszego rudzielca życzenia. W odpowiedzi wraz z podziękowaniem dostałam zdjęcia : " Dziękujemy bardzo za życzenia. Korniczek jest naszą ogromną radością. Żyjemy okrągły rok poza miastem więc ma bardzo dużo miejsca do biegania. Przesyłamy kilka zdjęć:na spacerze w zimie, wiosną przed i po wizycie u stylisty, latem podczas ulubionej zabawy z żabami.Pozdrawiamy serdecznie. :1 point
-
1 point
-
Witam Kruszonke, Chcialbym troszeczke pomoc , wiem Co to Radysy, tez tam bylem. Chcialbym zeby jak najszybciej opuscila to okropne miejsce. Jednorazowo przeznaczam 300zl. Prosze o nr.konta gdzie moglbym wyslac pieniazki z zagranicy, przesylam pozdrowienia, Krasnal z Radys Pozdrawiam i trzymam kciuki aby jak najszybciej opuscila schronisko. Wieso1 point
-
Z testamentu psa::Wybierz samotnego,niekochanego psa i daj mu moje miejsce..Guciu,przyjechał Toffiś.1 point
-
1 point
-
Kochany chłopak, mimo tak ciężkiej choroby nie tracił humoru. Niejeden człowiek mógłby brać z niego przykład. Współczuję wszystkim osobom opiekującym się Guciem w realu.1 point
-
Z jakiegoś bliżej nieznanego powodu Asia nie zdecydowała się na moje szkolenie z łakomstwa i nieposłuszeństwa i pojechała z Gajulcem na jakieś inne szkolenie. Nie wiem, czy tak skuteczne;) O szkoleniu pewnie napisze Lepsza Połowa, a ja wrzucam dwa zdjęcia:)1 point
-
Największa bieda – Łatek łaciatek – śliczny psiak który trafił w potwornym stanie. Żywcem zjadany przez pchły, wszoły i ich larwy. Prawie łysy, obolały a mimo to uroczy i spokojny piesek, w zasadzie nie szczeka. Gdyby nie wygląd ogólny i zęby wyglądałby na wiek średni. Jednak zdaniem lekarza to starszy psiak. Miał szczęście, w jego kojcu jest buda, może leczyć swój ból w spokoju. Co mam im powiedzieć, jaką mają szansę, aby ostatnie lata życia upłynęły w cieple, w domu kochającym i troskliwym. One raczej już w to nie wierzą – zgotowano im okrutny los na starość, a nie zrobiły nic złego – może chciały kochać za mocno? Staruszki czekają na szczęście!1 point
-
Ale Pani się swojego męża boi czy jak? Zupełnie nie rozumiem Pani zachowania i nie potrafię w żaden sposób wytłumaczyć. Zwierzę cierpi, a Pani ma pilne sprawy.... (jedyne wytłumaczenie to byłaby np choroba kogoś z rodziny). Jeśli nie chce Pani psem się zająć trzeba niezwłocznie zawiadomić jakiś OTOZ, schronisko itp. To nie jest trudne, można nawet na fb.1 point
-
Jestem pełna podziwu dla Twoich córek i przykre, że one - w końcu dzieci , wykazały w tej sytuacji więcej empatii niż ich rodzice. Znam bliski przypadek, dorosłej już osoby, która z dzieciństwa wspomina jak rodzice przepędzili pieska, którego znalazła na ulicy i przeprowadziła do domu. Z dzieciństwa szczególnie zapamiętałam ten obrazek. Często to wspomina i nigdy nie wybaczyła tego rodzicom. Twoje pociechy kiedyś też staną się dorosłymi ludźmi, a Wy zawsze młodzi nie będziecie. Córki będą wspominały tę przykrą historię z łezką w oku, albo pojmą to tak, że słabszym, zagubionym, potrzebującym - pomocy się nie udziela, być może rodzicom również. Bo taki wzorzec wyniosą z domu. Można też okazać się wielkim, i szukać domu dla pieska - wśród znajomych, rodziny lub szukać pomocy w fundacjach. Taki piesek może też okazać się wspaniałym przyjacielem dla całej rodziny, o czym nawet nie wiecie.1 point