Leaderboard
Popular Content
Showing content with the highest reputation on 06/07/18 in all areas
-
Ochłonęłam troszkę po pierwszym szoku i po przemyśleniach dalej podtrzymuję swoje zdanie, że dopóki Guciątko radzi sobie dobrze z jedzeniem i jest radosny nie podjęłam bym takiej decyzji i pozwoliłabym mu cieszyć się życiem ile się da.Lekarze z Lublina uważają ,że jest to wada genetyczna ,lekarz z Wrocławia że nowotwór więc można mieć wątpliwości. Poza tym nie jestem zwolennikiem utrzymania przy życiu psiaka za wszelką cenę a zwłaszcza za cenę cierpienia ale jeśli tylko widzę choćby malutkie światełko nadziei to będę się go trzymać. Na dzień dzisiejszy mam tylko takie maleńkie marzenie, że to światełko się dla Guciątka świeci.5 points
-
Zgadzam się z Jolanta08, ostateczną i nieodwracalną decyzję można podjąć, gdy nie ma żadnych wątpliwości, że pies cierpi. Teraz, gdy jeszcze cieszy się wszystkim, niech pożyje, może to jedyne szczęśliwe dni w jego życiu. Opiekun na pewno zauważy zmiany w zachowaniu, apatię czy powolność.4 points
-
Piszecie miłe Panie, ze pies nie pokaże cierpienia. Nie jest tak do konca. Brak apetytu, apatia, drzenie, to przeciez pierwsze objawy, ze coś jest "nie tak", które można zauważyć. Żadne stworzenie tego nie ukryje. No i zaden pies nie potrafi udawać! Gucio jest radosny i ma apetyt. Na Boga, chyba za wcześnie myśleć o pozbawieniu Go życia.4 points
-
A ja jestem zdecydowanie przeciw. Co więcej nie wierzę w nowotwór. Gucio miał zrobioną biopsję i nie znaleziono komórek nowotworowych. Inna sprawa to to, że trzeba psiaka obserwować czy tkanka miękka nie rozrasta się. W tej chwili psiak nie cierpi, bo zgodnie z opisem Toli jest bardzo radosny.4 points
-
U Grzesia wszystko ok. Bardzo ładnie załatwia potrzeby na spacerach. Jest grzeczny i spokojny. Nie wykazuje żadnej agresji (ani do ludzi, ani psów oraz kotów). Potrafi się już nawet uśmiechać na spacerach, ale dziś się chyba zestresował aparatem.4 points
-
Dziś wieczorem wracamy ze spacerku, a tu ZONK, miejscówka w kennelu zajęta;) Grześ miał zagwozdkę (bardzo lubi wszelkie zakamarki i bardzo dobrze się czuje w kennelu, chciał tam od razu dać nura). Żeby jednego kota było mało, to pojawił się drugi. Biedny Grześ poczuł się osaczony:)3 points
-
Dzisiaj po raz pierwszy spuściłam ją ze smyczy. Pozostałe psy szalały, a ja nie miałam serca trzymać jej na uwięzi. Filmik pokazuje jaka jest posłuszna. https://www.youtube.com/watch?v=0AXlKRSyjDQ&feature=youtu.be2 points
-
Alga jest już czyściutka. Podczas kąpieli była grzeczna, spokojna. Niestety przy skórze pod sierścią ma sporo dredów, więc myślę, że umówię Algę na ich wycięcie. Wyczesaliśmy ile się dało, ale myślę, że specjalistycznymi grzebieniami usunie się resztę. Sunia u weta była również grzeczna, poddała się wszelkim "macaniom". Została zaczepiona na choroby zakaźne, sterylizowana nie była, więc umówiłam ją na 21 czerwca. Po przyjeździe do nas została odrobaczona i dostała krople na pchły i kleszcze. Wg zaświadczenia ze schronu, została zaszczepiona na wściekliznę w grudniu 2017 r. Wet potwierdził, że ma ok. 4 lata. Alga stała się powodem sporego poruszenia w poczekalni. Wszyscy się nią zachwycali i rozmawiali między sobą kto by z rodziny mógłby ją adoptować.2 points
-
Dzisiaj do Alis przyjechali goście - Pani Magda,jej syn i Karmelek. Karmelek to psiak terierkowaty z 2-3 cm większy od Alis, bardzo pogodny i otwarty na nowe znajomości, te psie i ludzkie. Alis powitała 4-nożnego gościa z dużym zainteresowaniem, bardzo przyjaźnie, potem dopiero podeszła obwąchać Państwa. Na początku była czujna i ostrożna, ale po chwili podniosła uszka i z przyjemnością dała się pogłaskać. Państwo poszli z psiakami na 5-minutowy spacer i po powrocie padła decyzja - jedziemy do domu wszyscy, czyli z Alis :) Zarówno Pani, jak i jej syn bardzo sympatyczni, widać że odpowiedzialnie podeszli do tej adopcji. Dla mnie również jest to ważne wydarzenie, ale wydaje mi się, że wszystko będzie dobrze. Niedawno napisałam zapytanie, jak tam? Psiaki po spacerku odpoczywają w salonie, Alis jest zainteresowana dużym tarasem obrośniętym winogronem. Zobaczymy jakie wieści przyniosą kolejne dni, trzymamy kciuki. W załączeniu zdjęcia. Alis czujna rozglądała się co się dzieje, natomiast Karmelek wyluzowany, pozwiedzał cały ogród, chciał wejść do naszego domu :)2 points
-
Ja się zastanawiam, po co ludziom pies w kojcu, w budzie? Przy współczesnej technice alarmy domowe pełnią funkcję sygnalizatora-odstraszacza. Chyba, że cymbały, którym "żal wyrzucać resztek jedzenia" traktują psa jak śmietnik i się rozgrzeszają jego kosztem. Przecież najwartościowsza jest sama relacja z psem. Rozumiem kojce w tymczasach, hotelach, schroniskach, bo... nie ma wyjścia, bo psy są nieznane, bo jest ich dużo, bo różnie na siebie i ludzi reagują, bo chorują, itp. Ale swój, mój, ten własny do kojca?! Ja tęsknię nawet jak jestem w drugim pokoju :))))))2 points
-
Ja przychylam się jednak do zdania Joli. Na zdjęciach Gucio jest radosny i bardzo szczęśliwy. Może jeszcze nie cierpi bardzo. Pies nie powie, że go coś boli, ale kiedy będzie się źle czuł, na pewno będzie to widać.2 points
-
Tak,tylko to nie jest człowiek i nie powie,że go boli i cierpi.Nigdy nie jesteśmy pewni tego czy cierpi,czy nie.Tak jak napisałam zwierzaki cierpią w milczeniu.2 points
-
2 points
-
Zaraz wychodzę. Trzymajcie kciuki za wszystko.Za mnie też , bo ledwie się trzymam na nogach. Tak mnie wykańcza remont ,a właściwie sprzątnie po nim.2 points
-
Betinka miała wczoraj odwiedziny behawiorystki. Pani pochwaliła dotychczasowe działania Anecik. Powiedziała, że sunia jest bardzo proludzka i powinna być jedynaczką. Jej zachowanie może być podyktowane niepewnością w stosunku do reszty psów. Domownicy siłą rzeczy mają swoje prawa, z których skwapliwie korzystają. Pakują się na kolana swoich ludzi i to jest normalne. Betinka chciałaby mieć kolana dla siebie. Zniknięcie ludzi i pozostanie w domu z samymi psiakami powoduje u niej stres. Chociaz żaden psiak nie startuje do niej, ani ona do niego, to w niej jest dużo niepewności. Od kilku dni Anecik łączy na spacerze Betinkę z inną sunią z hoteliku. Sunie bardzo się polubiły i szaleją wspólnie. Zobaczymy co z tego wyniknie. Aneta będzie znikać jej na chwilę z oczu, a potem wydłużać ten czas. Dajemy sobie tydzień, a potem trzeba ruszać z ogłoszeniami.2 points
-
2 points
-
2 points
-
Witaj Grzesiu! Kumpli masz fajnych. A z kotami warto się zaprzyjaźnić, one bardzo lubią ciepełko i fajnie grzeją.2 points
-
Na forum jestem od dłuższego czasu ale jakoś się nie witałam dotąd - umknęło mi to prosząc o rady w różnych dziedzinach :) No więc! Jam jest Kryś, wraz z moim TŻ mamy w domu trzy zwierzaki. Dru - to to białe - to 4letni kocurek rasy Neva Masquerade (w rodowodzie: Simba) Mała - to czarnobiałe - to 8letnia kotka rasy mieszanej Xe'ra - to to psie; rasy mieszanej również. Xe'ra przybyła do nas ze schroniska w Elblągu około 4 miesiące temu. Od dnia pierwszego podbiła nasze serca a jak to już zostało podbite to wszelkie problemy dało się rozwiązać - te z podgryzaniem, te z siusianiem w domu długo, te z ciągnięciem na smyczy na spacerkach, te zdrowotne - bo niestety szczeniak ze schroniska przybył chory na kaszel kennelowy.1 point
-
Hahha, coś mi to przypomina :D mój robi podobnie, naprawdę. Jak widzi, że zbliżamy się w stronę domu to zwalnia, kombinuje... a jak tylko miniemy dom to nagle uśmiech szelmowski na pysku i bieeeegnie dalej jak na złamanie karku :D Lubię takie psiaki :D cwaniaki. :D1 point
-
wymiękam :) piękny Miś. No i fotograf wspaniały.1 point
-
1 point
-
Piękny misio :) uwielbiam go.1 point
-
1 point
-
1 point
-
1 point
-
Rozmawiałam z anecik. Na razie wszystko tak, jak można byłoby przewidzieć. Droga minęła spokojnie, w domu panika w oczach, łapki poskładane i sobie tak leży. Na ręce nie dała się wziąć (anecik chciała ją dać do salonu, aby od początku mogła obserwować życie), więc musiała ją kroczek po kroczku przesuwać na jej legowisku, który przyjechał razem z sarenką - i w ten oto sposób Mimi została przewieziona do salonu. Sikupa była tylko tyle, co przy przekazaniu, ta strachowa. Wody nie piła, ale wylała, jak anecik się ruszyła w jej stronę. Jedzenie nietknięte. Mimronkowo musi normalnie funkcjonować, Mimi więc obserwuje psiaki (Mimi przyjęta bezproblemowo) i próbuje założyć czapkę-niewidkę. Funkcjonuje głównie pod łóżkiem, chowa się, jest przestraszona. Potrzebuje czasu. Anecik obiecała, że spróbują coś podziałać, ale 2tygodnie to baaaardzo mało czasu, być może tyle będzie trzeba, aby Mimiśka w ogóle zaczęła jakoś funkcjonować. Tutaj muszę bardzo podziękować Osobom, których coraz mniej na tym świecie: ciepłych i bezinteresownych. Jaguska, anecik, dziękuję za to, że dzięki Wam nie muszę się martwić o los Mimisi. Bardzo, bardzo dziękuję anecik za to, że zgodziła się przyjąć Mimi i dodatkowo po nią pojechała. Dziękuję jagusce również za transport. Bardzo, bardzo Wam dziękuję, zwłaszcza, że ani anecik, ani jaguska nie chcą zwrotu za paliwo - Kochane, dziękuję za ten prezent dla Mimisi! To naprawdę wspaniały prezent i dla mnie niespodzianka! Dziękuję!1 point
-
Porównałam :) Składniki takie same, proporcje trochę inne. To na co zwróciłam uwagę, to zawartość tłuszczu - dla dużych ras ( powyżej 45 kg) 16%, dla seniorów 12% i wartość energetyczna nieco niższa. Maxiu seniorem jest, poza tym ma problemy z wątrobą ( zażywa Sylimarol) więc może kupić mu dla seniorów - on pewnie różnicy nie zauważy :)1 point
-
Współczuję, Pokerku. Ty pierwsza to usłyszałaś. Też zgadzam się z większością. Pies nie powie, że cierpi. W dodatku, to cierpienie nie prowadzi do wyzdrowienia. Życie w bólu, z czekaniem na większy ból, nie ma sensu.1 point
-
To bardzo smutna wiadomość. Jeśli to nowotwór i zbliża się do mózgu, taki ból jest ogromny.1 point
-
1 point
-
Będzie dobrze! :) a swoja drogą ..... szkoda, że nie możemy sklonować Anety i Jej Męża, prawda?1 point
-
1 point
-
1 point
-
Ja nawet wiem jak ten psi anioł się zwie :) Sara Sara :)1 point
-
Olena, przestań! Nie jesteś wyrocznią, nie masz magicznej kuli, a ludzie są świetnymi aktorami. Zwłaszcza, jak pojawiają się choroby psychiczne czy problemy z uzależnieniem. Ciała nie dałaś, bo znalazłaś Grzesiowi lokum, najlepsze pod słońcem, bo u Murków i Grzesia odebrałaś, i zawiozłaś. Ciebie najwięcej nerwów cała ta sytuacja kosztowała, więc przestań bić się w pierś. Gen. Baden Powell mawiał, że nie popełnia błędów ten, kto nic nie robi, a co jak co, ale Twoją miłość do Grzesia widać i na pewno nie wyrządziłabyś mu krzywdy.1 point
-
Rzeczywiście jest wspaniałą osobą P.Edyta.Musi walczyć z całą wsią.Na wsi takiemu człowiekowi ciężko się żyje.Tam panują zasady,które ciężko przeskoczyć.Ludzie traktują zwierzęta jak przedmiot i nie przetłumaczysz im.1 point
-
Wieści z Elfikowego domku:) Serdecznie i ciepło witamy Pani Bogusiu :) Przepraszamy, ze długo się nie odzywalismy...Niedawno przygarnęliśmy nowego członka rodziny nazywamy ja "jajko niespodzianka" :)))) fotografie w załączniku :) W domu nastąpiło wielkie poruszenie, biologicznego ojca nie znamy, natomiast adopcyjny znalazł się od pierwszych chwil życia tych małych kinderkow :))) co również przedstawiają fotografie. Tatuś może tak cały dzień... leżeć, patrzeć, przejmować się każdym miauknięciem czy ich ruchem, polizać na pocieszenie. Nie pozwala nawet podejść suczkom, jego dzieci i koniec! Nie wiedzieliśmy czego się spodziewać a tu taka historia. Matka niespodzianek pozwala mu na wszystko... po prostu brak slow :) Po jakimś czasie ostatecznie stanęło na imieniu Szeryf :))) wzięło się to stad, ze wszystkiego i wszystkich pilnuje a w ogrodzie zachowuje się jak strażnik Teksasu :))) Ma się naprawdę dobrze... najlepiej :) To był naprawdę wspaniały wybór, to kochany psiak... nasz przytulas :) Domki dla kotków znaleźliśmy w dwa dni :) dobre domy z idealnymi warunkami do życia. Dzisiaj raz jeszcze gorąco pozdrawiamy, przesyłamy uściski i do usłyszenia :)1 point
-
1 point
-
1 point
-
1 point
-
1 point
-
1 point
-
1 point