Leaderboard
Popular Content
Showing content with the highest reputation on 06/03/18 in all areas
-
Olena...nawet nie chce myśleć jak się teraz czujesz:( cięzkie to wszystko, chociaż z tego co opowiadasz wydaje mi się, że Grześ rzeczywiście był w tej grupie lepiej traktowanych. BYć może dlatego bo Pani wiedziała że jesteś mobilna i nie chciała czasem wpaść na czymś...Pewnie w tym klitkach śmierdzących siedziały psy od osób mieszkających bardzo daleko....może sie myle, ale coś tak czuje:(5 points
-
Jeśli chodzi o wczorajszą interwencję to zostały tam psiaki (chyba 7 ), które mają właścicieli i nie można było im zabrać. W każdym razie Grzesia odebrałam ok 20, pan z pogotowia wszedł ze mną do domu, Grześ leżał sobie z Wiki na łóżku, nie ukrywam, że przez 5 godzin stresowałam się czy na pewno jest w środku, i co z nim. Na weterynarza było niestety za późno, a dodatkowo czekała nas 2 godzinna podróż, ale poproszę Murke do której pojedzie w poniedziałek by zbadał go lekarz. U Grzesia przy odbiorze na szczęście nie stwierdzono nic co skutkowało by że coś mu dolega (na pierwszy rzut oka). Psiaki były wynoszone w klatkach i na rękach, nie wiem jeszcze w jakim są stanie po zbadaniu w schronisku gdzie pojechały. Grześ pojechał do poleconego przez panie na miejscu awaryjnego miejsca na dwie doby. Muszę go znowu pochwalić że bardzo ładnie jeździ samochodem, po prostu sobie śpi, albo patrzy przez okno. Na miejscu załatwił się od razu jak wyszedł z samochodu i jak zobaczył karmę, to humor mu się od razu poprawił. Aha, udało się też odzyskać karmę z hotelu gdzie był, będzie miał ją i to co odbiorę od Gusiaczka dziś na około 2 miesiące.4 points
-
4 points
-
3 points
-
Kajtek, zgadzam się z tym co napisałaś, za wyjątkiem " najpierw jest miłość, empatia, entuzjazm, potem rodzi się pomysł na: przytulisko" Czasem pomysł na przytulisko rodzi się z wyrachowania i pazerności - jest chlewnia, szklarnia, blaszak a więc ...... Nie posądzam tego zbira z kijem o empatię itd. Przed laty, przy okazji afery z Wiolą, napisałam, że sami hodujemy takie kanalie i dalej tak uważam. Mijają lata, afera goni aferę, trochę podyskutujemy i .... Ale spróbuj na niektórych wątkach zapytać o warunki w hotelu, a to czy ktoś tam bywa, to zostaniesz zmieszana z błotem i otrzymasz propozycję, żebyś sama pojechała na drugi koniec Polski. Nie piszę tego w związku z tym hotelem, bo akurat w tym hotelu dziewczyny z dogo bywały często i niczego nie zauważyły. Ale oszuści są świetnymi manipulantami, inaczej nie mogliby oszukiwać. Wiolę też kochało pół dogo ;) Więc może zamiast sobie "dogryzać" na forum, obrażać sie na siebie - jak to niekiedy bywa - skierujmy w przyszłości swoje emocje w inną stronę, tam gdzie nasza czujność i działanie jest potrzebne.3 points
-
Alis wg nas nie przejawia nerwicy, czy czegoś w tym stylu. W domu i w ogrodzie jest swobodna, nie bawi się z innymi psami, ale jest zintegrowana z grupą. Jest delikatna do człowieka, często przychodzi i trąca pyszczkiem, żeby ją wygłaskać. Lubi dzieci. Nie skacze po nas, co jest dużym atutem :) Koty zawsze zwracają jej uwagę, ale moich nie atakuje, raczej bacznie obserwuje. Mimo, że na dworze widzi kota, na zawołanie wraca do domu.2 points
-
Dosia szczęśliwa w swoim domu ze swoim Ludźmi i psim braciszkiem. Dopiero dziś zauważyłam wpłaty na Dosieńkę od uxmal w dniu 20.04 - 20 zł i 18.05 - 20 zł oraz od Besi 11. Bardzo Was przepraszam za brak wpisu :) Wpisz Aniu - proszę - te kwoty od Dziewczyn oraz odejmij 39 zł na wpis chipu do bazy. No i trzeba pomyśleć komu przekazać pieniążki po Dosi.2 points
-
2 points
-
Witajcie, nie wiem w sumie jak zacząć pisać o tym wszystkim. Grześ pojechał do hotelu we wrześniu i mogę powiedzieć że w zasadzie do mojej ostatniej wizyty w maju nic nie wskazywało że to wszystko się tak skończy. Byłam u niego parokrotnie, bał się mnie to fakt, spacery na zewnątrz były stresem, ale na ogrodzie chodził na smyczy zupełnie inaczej także ze mną, nawet pomachał ogonem na właścicielkę hotelu jak wracał ze spaceru, noi te zdjęcia Grzesia na kanapie, Grzesia z Wiki, pokazujące jakaś przemianę. Za każdym razem na podwórku - jak się teraz okazuje - przygotowanych do prezentacji parę psów, czystych, według mnie w dobrym stanie, psy, ogród sprzątnięty, po prostu bardzo dobrze byli przygotowani na wizyty, nie było do czego się przyczepić. Grześ, z łatką dzikusa (a pewnie się okaże że nie) dawał sobie bez problemu i stresu zapiąć szelki. Mogę jeszcze dodać, że dwukrotnie był ze mną chłopak u nich, i też niczego niewłaściwego wtedy nie zauważył. Opowiadania o tym, że np. ten psiak jest już 4 raz, że Renata uczestniczyła w interwencjach, że dokarmia opuszczone psy na posesji ( raz zdarzyło mi się na początku być tego świadkiem, co było potem i czy to nie było na pokaz nie wiem, ale wiem, że jeden psiak został stamtąd na szczęście adoptowany przez jedną panią co była wczoraj na interwencji). I żeby było jasne, ja nie chce tu pokazać, jakie to cudowne miejsce - zdecydowanie nie! a już na pewno nie chce pokazać, ze nie mam sobie nic do zarzucenia. Fakt, że czasem to jest tylko zaufanie - oddam sobie psa i niech się dzieje, nie jest w schronisku, ale wierzę albo chcę wierzyć, że Grześ był cały czas w domu, był aż za gruby (co nie jest zaletą), noi te zdjęcia. Może jakby był w kojcu, też bym mu szukała co innego, bo to jednak kojec, bo nie wiadomo ile tam jest, czy jest sam, ale wydawało mi się wtedy, że mu tak nie jest źle. I uwierzcie, jakbym widziała, że psy uciekają od nich, boją się, kulą, nie udałabym że tego nie widzę - po prostu po psach było widać, że wtedy jest ok - ale może to były psy, które ich nie denerwowały, które dopiero co przyszły, bez wcześniejszych przeżyć. Panie, które psiaki odbierały, też mówiły że i ich nabrała, że w rozmowach telefonicznych można było z nią pogadać, że same były u psów i jak już wiemy, również umiała się do tych wizyt przygotować. Pogorszyło się według sąsiadów około miesiąca temu, gdzie zrobiło się za dużo psów (czego oczywiście na mojej wizycie widać nie było). Z tego co się dowiedziałam, gmina zrobiła nawet kontrolę, która dobrze wypadła (nikomu nie można ufać). Ale jak już wiemy, to wszystko było wyreżyserowane. Jakiś czas temu ona przebąkiwała, że Grześ mógłby u nich zostać, bo się z nim związali. Może tak było - może jego traktowali inaczej, może przez to że uciekł i wrócił albo ona lubiła takie dzikie przypadki, które zaufają, może dlatego że polubił się z ich psem, nie wiem, i nawet nie chce myśleć, że mogło być inaczej. W każdym razie jak napisałam - to wszystko okazało się jednym wielkim kłamstwem, na które nabrało wiele osób. Dodatkowo właściciele hotelu byli w stanie tak manipulować, że człowiek czuł się winny że mógł pomyśleć, ze coś jest nie tak...2 points
-
Kochani, Tycia będzie miała swój domek:). Wczoraj była wizyta PA i wypadła bardzo dobrze. Ja z rozmowy telefonicznej z PAństwem również mam bardzo dobre wrażenia. Państwo byli też u Kasi poznać Tycię, oczywiście zakochali się na zabój. Kasia również ma pozytywne odczucia jeśli chodzi o przyszłych właścicieli. Tycia zamieszka w Lanckoronie pomiędzy Krakowem a Bielsko-Biała. Bardzo proszę jeszcze o wpłatę deklaracji za czerwiec bo będę musiała uregulować jeszcze pobyt Tyci w hoteliku za kilka dni czerwca oraz zarejestrować czipa w Safe Animal.2 points
-
Witaj dzielna psinko. Ważne, że potrafisz się śmiać. Może Twoi Państwo kiedyś wpadną na pomysł, ze warto pomóc jeszcze jednej bidzie?2 points
-
Alga w hoteliku cieszy się wolnością. Jest piękna w domu i w ogrodzie. Wykąpiemy ją, wyczeszemy, to w ogóle będzie cudo. W tygodniu odwiedzimy weterynarza i umówimy od razu na zabieg sterylizacji, jeśli okaże się, że nie miała. Potwierdzam, że sunia bardzo grzeczna, delikatna, obserwuje czujnie otoczenie, ale nie ze zdenerwowania, tylko ciekawości.1 point
-
Straszno i smutno (: Do hoteli, domów tymczasowych które są tylko na fb podchodzę bardzo ostrożnie...bardzo łatwo można manipulować faktami...ludźmi. Blokować, usuwać niewygodne wpisy...dopuszczać zaufanych - nie mających wątpliwości, którzy uwierzą w każdą dziwotę (: Zobaczcie co się dzieje na dogo...trzeba siedzieć cicho...nic nie widzieć, nie słyszeć...(:1 point
-
Tak wlasnie wygladaja zwirzeta oddane do "hoteliku"i zapomniane przez opiekunow prawnych.Po tylu aferach z pseudo nic się ludzie nie ucza. Szkoda :( Nie wiem czy zagrodowy i Magda cos podejrzewaly i zabraly Michasia,bo pies jest w DT?czy już stalym? Zagrodowy kto polecil Ci ten "hotelik"jesli można wiedzieć.1 point
-
Właśnie miałam napisać, że przystępuję do robienia bazarku a tu widzę, że się spóźniłam :) Nie da się ukryć, że mnie to bardzo cieszy bo cóż może być fajniejszego niż super dom dla psiaka :)1 point
-
No szkoda,że nie będzie miała stałego towarzystwa...ale cieszy,że już wygląda trochę lepiej :)1 point
-
To prawda, że dobre i sprawdzone psie hotele, nie są z gumy. Bardzo takich brakuje, jak również i domów tymczasowych, ale to inna sprawa. Może coś jest nie tak, że w tych hotelach, coraz więcej jest psów wyciąganych ze schronisk, a coraz mniej ratowanych z bezdomności, czy z łap złych ludzi? Dlaczego tak łatwo akceptujemy fakt, że schronisko może być koszmarem, a nie ratunkiem? Że trzeba stamtąd ratować psy. Często o tym myślę.... Chyba coś z tym jest nie tak. Już nie będę pisać, że na te schroniska płacimy naszymi podatkami, a potem opłacamy hotelik dla psów wyciąganych ze schronisk......1 point
-
Olenko sciskam przytulam dobrze ze bestailstwo cwaniactwo i potwornosci wychodza wkoncu na swiatlo tylko czlowiek -potworem najwiekszem na Ziemi naszej tylko czlowiek Oluniu jak dobrze kokana corciu ze mialas gdzie Grzesineczka zawiezc jak dobrze w sercu te wszytkie pozostana na wieki te wszytki umeczone mordowane .. wykorzystywane i to na dogo sa tez ,,panie ,, ktore w mlodosci sie tym zajmowaly az poprostu szkoda patrzac na to co wypisuja teraz po latach ...hanba hanba i hanba im stokroc1 point
-
Współczuję Tobie i Grzesiowi, chociaż może on nie miał tak źle, jak można myśleć (oby). Najważniejsze, że to już przeszłość.1 point
-
No i jest na z góry upatrzonym miejscu. Tak trzymaj mała!1 point
-
Dobrze. Ale uwaga - nagradzaj po wydaniu jakiegoś polecenia. Pies podejdzie widząc grzebień, mówisz - dobrze, siad, dobrze i dopiero nagroda. Chodzi o to, aby pies czesany czekał na hasło, co ma zrobić PO czesaniu, a nie tylko na żarcie PO czesaniu- wtedy jest spokojniejszy.1 point
-
Można, bo zwierzak nic nikomu nie powie, on okaże, ale musi być ktoś, kto chce odczytać sygnały, mowę ciała, tak, jak właściciele, którzy negatywnie oceniali "opiekę" w hoteliku. Zwierzęta, które tam przebywają długo, odwiedzane sporadycznie lub wcale, cierpią, a na pokaz zawsze można cyknąć fotkę psa na kanapie,"szczęśliwego", bo przed nosem widzi smakołyk i zamydlić oczy płatnikom. Interes może się kręcić bardzo długo :-(1 point
-
1 point
-
1 point
-
Witaj Grzesiu gdziekolwieki jesteś. Cały i zdrowy - to najważniejsze. Dasz radę, teraz już jesteś innym psiakiem, świat jest trochę mniej straszny. Trzymaj się chłopaku.1 point
-
1 point
-
a no...wiele jest taki miejsc, a osoby które je prowadzą potrafią mydlić oczy nawet tym najbardziej wprawionym:( a nawet jak trafią się bardziej podejrzliwi to od razu wylewa się na nich wiadro pomyj... Trzymajmy sie naszych sprawdzonych, dogomaniackich hotelików.... Czy ktos wie jaki był powód tej interwencji? bo nic nigdzie nie ma...tylko że odbierają....1 point
-
1 point
-
1 point
-
1 point
-
Wielka szkoda - Beni bardo pomógłby psi towarzysz.1 point
-
Dzień dobry! Moje psie tymczasy w ilości sztuk trzy zagnieździły się na dłużej, niestety, nawet mały roczny adoptowalny Reksio nie ma zainteresowania :( . Za to koty są domowe, kochane, śliczne :) Lilusia jeszcze nie daje się dotknąć, choć juz zdarza jej się ocierać o nogi, gdy nakładam jedzonko do miseczek na piętrze. Szarusia też tam je, jakby dla towarzystwa, bo głównie siedzi ze wszystkimi zwierzakami w kuchni, i tu zajada śniadanie na kuchennym blacie. Wczoraj obie koteczki bawiły się w salonie, ganiały się po krzesłach, za kanapą. Lilusia najpierw niepewnie, czy psy jej nie pogonią, ale były tak zmęczone upałem, ze spały jak susły. Aż zrobiłam zdjęcie odważniej Lilusi :)1 point
-
Czesio nam się rozpanoszył trochę ;) nawet cierpliwy Tadeuszek chowa się przed nim po krzakach ;) Aldona pieski ma raczej starsze,Czesio młodziak zachęca innych do zabaw podgryzając po nóżkach.Biega golutki,często korzysta z kąpieli w baseniku,dodatkowo chyba sprawdza nam się szampon antysmrodkowy,bo smrodek tylko czuć jak zrobi kupala :) Kupki robi regularnie,po jedzeniu jak się wypróżni trzy godz czysty .Jak są goście po przywitaniu i obskakaniu wszystkich na czas ich wizyty musi być zapięty na 10m smycz,o dziwo bardzo dobrze to toleruje,stąd wniosek Aldony,że musiał być kiedyś wiązany.Czesio nie gubi włosa,włos gęsty,wygląda jak misiaczek,wyszczotkowany, aż szkoda ciąć :( Niestety przy jego problemach jest to niewygodne,więc szykuje się do groomera,Aldona musi się nauczyć cięcia całego Czesia. Podczas remontu zaczął zachowywać się tak,że zwątpiliśmy w jego kastrację ;) Kilku męzczyzn na posesji,głośna praca i chyba się chłopina zdenerwował fest,używał wszystko i wszystkich.Aldona jedzie z Czesiem do weta. Z ustaleniem konsulatacji jeszcze moment,u nas koszt w Mikolowie/Orzeszu RM jednego odcinka kręgosłupa to koszt 1100 zł,jak uda się zrobić taniej bo jest taka mała szansa to od rezonansu zaczniemy i potem jezeli będzie trzeba kolonoskopia. Z racji ,że Czesio "oszczędza" to skarpeta zakupi na razie tylko proszek do prania kocy,kocykocyków,kocyków,poduszek Czesia.Posłania są zabezpieczone to ich prać codziennie nie trzeba .1 point
-
Dżeki miał dzisiaj gości i pojawiła się dla niego ogromna szansa. Odwiedziła go młoda osoba, która 4 lata temu znalazła go na ulicy i zaopiekowała się nim. Niestety wtedy warunki mieszkaniowe nie pozwalały jej za zatrzymanie psiaka i musiała przekazać go Fundacji ZEA. Teraz mieszkają w domu z wielkim ogrodem i poważnie zastanawiają się nad adopcją Dżekiego, tylko jeszcze pan domu stawia opór. Mam nadzieję, że się go uda przekonać, bo lepiej Dżeki nie mógłby trafić. Miałby do towarzystwa 3 rozpieszczone yorki (najstarsza suczka zna Dżekiego i świetnie się bawili razem) i wredną kotkę:) Już są plany, że najlepszy czas na adopcję byłby w lipcu, bo pani będzie mieć urlop, a córka wakacje - najlepszy czas, aby wprowadzić nowego członka stada do domu. Także pozostaje trzymać kciuki za pana domu, żeby uległ:)1 point
-
Ciągle mam wyrzuty sumienia względem Astry, ale ratujemy kolejne życie. Zojka nie mogła zostać już ani chwili w schronisku. Jej energia i inteligencja przeszłyby w szaleństwo. Juz na ten moment ciężko ją opanować. Cały czas dochodzi do starć, ciągle walczy o miejsce i o nas, co chwilę się gryzą i rzucają sobie do gardeł o byle co. Nosi ją po prostu. Jeszcze trochę w schronisku, w tym boksie, w tej izolacji i byłaby nie do adopcji. Nawet jak to zwykle piszą "bez dzieci i bez innych zwierzat" to weszłaby na głowę i stalaby się agresywna na sto procent. Jak coś się jej nie podobało w pierwszych dwóch dniach to próbowała się też na nas odwijac, łapała za ręce i warczała. Jesteśmy całe w fioletowych siniakach i zadrapaniach. Ja oberwałam już nawet po twarzy. Nie ma opamiętania, żadnego wychowania i obycia z czymkolwiek. A jest niesamowicie inteligentna i pojętna. Ma w sobie ocean miłości. Tylko trzeba bardzo konsekwentnie i dość surowo ją traktować. Nie jest to łatwe, bo kiedy przykładowo siadamy na fotelu i psy się zalatują na głaskanie to Zojka rzuca się na nich z zębami i nie daje podejść do nas a sama pakuje się na kolana i liże po twarzy, a wtedy niestety ale właśnie ona dostaje reprymendę a chłopaki są glaskani. Tylko nawet tę reprymendę nie było łatwo jej dać. Gadanie i odpychanie nic nie dawało bo tylko jeszcze bardziej się rozwścieczała i gryzła. Jedyny sposób na otrzeźwienie to było trzepanie klapkiem i komenda połóż się i zostań. Dziś mamy czwarty dzień i już wystarczy, że zdejme klapek i się kładzie. Całe szczęście, bo średnio co 5 min prowokuje jakąś zwadę. Wnioskuję po tych kilku dniach, że był to dla niej ostatni dzwonek na życie w rodzinie. A w zasadzie już teraz w schronisku zniechecali nas do niej. Ale my się uparłyśmy i koniec. Całe szczęście, bo chociaż zachowuje się jak bezstresowo wychowywany trzylatek to największą radość daje jej chodzenie za nami jak krzątamy się po domu. Gdyby miała skończyć jako podwórkowy burek to nie byłaby szczęśliwa. Tylko burki to się bierze od sąsiada jak mu sje suka łoszczeni. A ona spędziłaby życie w schronie. Że zgledu na urodę trafiala by do adopcji i wracała po dwóch dniach. Będzie z niej dobry pies tylko trzeba ją ułożyć. Mam nadzieję, że Astrunia to zrozumie, ale nie potrafiłyśmy inaczej poradzić sobie z pustką jaką pozostawiła. Kocham Cię Astruniu, zawsze będziesz moją najukochańszą gwiazdeczką, ale jest tyle potrzebujących piesków. Zojeczka wygrała nowe życie i widać że nie może się tym nacieszyć tak jak ty kiedyś. Ona też chcę mieć swoich czlowieków i miłość.1 point