Leaderboard
Popular Content
Showing content with the highest reputation on 02/14/18 in all areas
-
Dzisiaj rano było bez zmian - na spacerku był bardzo spięty, ciągnął aby szybciej przed siebie. Ale po południu kolosalna zmiana - TZ właśnie wrócił i opowiada! Na spacerze nie było już takiej paniki no i było zrobione wszystko co trzeba - po raz pierwszy od zabrania! Homerek jakby wyluzowany, jakby bardziej zaufał; dał się zbadać po raz kolejny, zajrzeć do pyszczka (bagienko, sporo kamienia, popsutych zębów). No i wreszcie zasnął na rękach u Ewy4 points
-
3 points
-
Dzisiaj tylko kilka zdań z pierwszych obserwacji. Na rękach jesteśmy odważne, ciekawe wszystkiego, zainteresowane otoczeniem i na kolankach też, możemy się wąchać i bratać z kotami i psami. Niestety przy próbie postawienia na ziemię nóżek nie mamy, łapki poskładane ze strachu jak scyzoryki, łepek jakby się dało to jak struś, w piasek. Animonda zjedzona "z ręki". Na rączkach na podwórko wynosimy, bo nóżek ni ma. Obecność zaznaczona kupalem na środku podjazdu ;) Chodzić na smyczy "tak normalnie" nie umie, ale na długiej biega, obwąchuje, tropi coś tam, ogonek w dół ale już nie całkiem pod brzuchem, końcówka do góry. PO jakimś czasie zaczyna kołować jak pies na uwięzi, kółko za kółkiem, zaczyna się nakręcać strachem, do domu tylko na rękach bo panika i paraliż.Teraz chwila spokoju, siedzi w transporterki (otwartym), w czapce niewidce, ale obserwuje, bo tu ciągle jak nie kot to kot albo inny kot, czasem psiak, człowiek, papuga się rozedrze. Tysiu, ja Ci ten transporterek kilka dni przytrzymam zanim odeślę, na razie nie chcę jej go zabierać, po kilku dniach przeniosę ten kocyk do mojego transporterka, bo widzę że ona musi mieć taki swój azyl z daszkiem. No i mamy pierwsze warczenie, bo Krzyś chciał wejść do transporterka i na Myszkina też nakrzyczała, czyli charakterek mamy ;) Mimiśka jest bardzo przystojna, ma długie smukłe nóżki, wygląda jak sarenka z lisią główką :) Połówek jak ją zobaczył powiedział -lisek.2 points
-
Dragon jest faktycznie dogomaniackim psem, a w dodatku, ONkiem. Dlatego będę wypłacać na niego miesięczną stałą, niestety niewielką - 20zł, bo kasy mało, a "moje" podopieczne psy od dłuższego czasu szukają domów. Trzymam kciuki za dom dla Dragona i nieustannie podziwiam, ile dobrego dla ONków robi Marzena. Chociaż troszkę Jej w tym pomogę. Poszła stała.2 points
-
2 points
-
Cztery miesiace temu gdy wlascicielka postanowila sie Dragona pozbyc, grozilo mu schronisko. Mial tam trafic w stanie totalnego zaniedbania, z ropiejacymi uszami. Bylby to dla niego wyrok. Nikt Dragona wowczas nie chcial. Znalazla sie wowczas jedna osoba, Marzkagdy, ktora caly swoj czas i pieniadze poswieca na ratowanie skrzywdzonych istot, ktora jest odpowiedzialna za ponad dwadziescia psow i przgarnela rowniez Dragona. Zalatwila w tempie ekspresowym hotelik i weta, zeby uchronic starego, porzuconego jak smiecia psa przed schroniskiem. Marzkagdy organizuje regularnie bazarki. zeby to wszystko ogarnac. Szuka psom najlepszych domow. ( mozna wszystko to co robi przesledzic na FB, kilka postow wyzej podalam link) Na poczatku wiele osob bylo poruszonych historia Draga i wsparlo finansowo i nie tylko, byla to bardzo duza pomoc ale niestety jednorazowa ( wplywy i wydatki znajduja sie na 3 stronie) Pojawilam sie na tym watku, poniewaz mnie rowniez poruszyla historia Dragona ale zdaje sobie sprawe, ze problem nadal istnieje tzn co miesiac trzeba oplacac hotel, pokrywac fakuty za leczenie jak rowniez udostepniac. Uznalam,ze nie jest w porzadku zostawiac Marzkagdy samej z Dragonem. Historia Dragona rozpoczela sie cztery lata temu tu na dogomani i dlatego jako uzytkownik tego forum poczulam sie w pewien sposob odpowiedzialna za tego psa i staram sie pomoc, jak rowniez prosze Innych dogomaniakow o wsparcie dla Draga.2 points
-
2 points
-
Anico, dziś Środa Popielcowa... Hmm... No i Walentynki.... Rzeczywiście trochę "dużo" jak na jeden dzień.2 points
-
Może święto zakochanych obchodzi za to;) no własnie:( planuje Grzesia odwiedzić w przyszłym tygodniu, pewnie w weekend2 points
-
Witam, Pewnie poleci na mnie solidna fala hejtu z powodu wyciagnietego wniosku ale opowiem pierw swoja historie. 3 tygodnie temu adoptowalem z fundacji sredniego kundelka Promyka. Piesek jak marzenie. Szybko sie uczy jest bardzo sklonny to nauki i generalnie swietnie sie z nim bawie a takze czuje do niego juz po tych 3 tygodniach przywiazanie ogromne. Non stop probuje sie edukowac jak mu polepszyc troche zycie i staram sie wdrozac to w zycie. Pies ma 3 spacery dziennie. Jeden o 5.30 do 6 gdzie chodzimy sobie i staram sie go za bardzo nie pobudzac poniewaz wychodze do pracy i pies zostaje sam w domu. Nastepny spacer jest o godz 17-17.30 i ten staram sie zeby byl dlugo. Okolo godziny i ostatni spacer przed snem pol godziny o 22. Do tydzien temu sprawialo sie to super a pies coraz bardziej sie otwieral i byl coraz ciekawszy swiata. Ostatni tydzien przezywam pieklo. Codziennie wracam do coraz bardziej zniszczonego mieszkania. Dzwonie po behawiorystach i sama konsultacja ma wyniesc mnie 150zl gdzie dowiem sie wiecej o swoim psie ale w sumie tylko tyle jest mi mowione bez zadnej gwarancji ani sposobow zeby poradzic sobie z pieskiem. Problem tkwi w tym ze mieszkanie jest typu open plan czyli nie ma pomieszczenia w ktorym moglbym go zamknac poza lazienka w ktorej moze tez poniszczyc. Mieszkanie wynajmuje i coraz bardziej sie martwie o poniesione koszty gdyz pies zaczyna ciekawic sie kazdym przedmiotem w kazdy kolejny dzien inny. Juz nie wiem co mam zrobic. Przestalem go za to karac ale to nic nie daje. Staram sie zeby mial dobrze i naprawde chce mu dac dobry dom ale powoli dochodze do wniosku ze nie mam warunkow zeby tego psa wychowac i trace jakakolwiek nadzieje. Wracam do domu kompletnie zalamany bo z bezradnosci juz nie mam sily. Zaczynam myslec o oddaniu go z powrotem do fundacji gdzie bedzie mial podworko i innych kompanow i poinformowac ze pies potrzebuje kogos w domu caly czas albo duzego poziomu aktywnosci ktorego nie jestem w stanie mu dac. 2 lub 2 i pol godziny dziennie na aktywne spacery i uczenie komend to dla mnie juz zaczyna byc naprawde duzo a zniszczenia zaczynaja byc tylko coraz powazniejsze wiec boje sie ze wpakuje sie przez to w straszne dlugi i wynajmujacego mi mieszkanie. Jednoczesnie myslalem o klatce ale z dnia na dzien z tego co wiem nie mozna tego wprowadzic. To tylko dodaje mi do zmartwien gdyz nie chce zeby pies sie skrzywdzil i boje sie ze nie dam rady go uspokoic zanim narobi takich szkod na jakie mnie nie stac. Pies ma rok wazy 20kg a na spacerach jak sie rozbiega to wrecz nie moge go oczami zlapac. Komend slucha sie swietnie. Mieszkam we Wroclawiu na fabrycznej jezeli ktos ma jakies dobre pomysly. Dzieki za odpowiedzi, Maciek1 point
-
Myślę, że to najlepsza opcja i tak też myślałam od początku. Leon jest bardzo podobny do Rycha, różni ich tylko aktywność, bo Leon to małe adhd :) Rychu będzie szczęśliwy, będzie miał spokój i swojego człowieka do miziania :)1 point
-
Dziwne to bardzo. Poza tym, że pies ma teraz ulgę, to trzeba zbadać, czy twór ten jest złośliwym czy nie. Właściciele mogą się nie znać, ale lekarz powinien zlecić histopatologię jako dalszy ciąg leczenia. Bo różnie może być.1 point
-
Od soboty Maksio źle się czuje...a mamy koniec środy...I pan sam przychodzi do lecznicy, bo piesio nie da rady i nie chce go męczyć....Dziwne to niezlecenie badania wycinka. Właściciele na pewno o tym nie pomysleli ale wterynarz?...1 point
-
Bardzo bardzo przepraszam Elu, była pewna, że to zrobiłam :(((1 point
-
1 point
-
super dziewczyny. Bardzo dziękuje... dzis zadzwoniłam do mojego ulubionego hoteliku;) i...Kasia (kasiainat) nie odmówiła pomocy. Znajdzie się miejsce dla Gracji po 20tym czyli w przyszlym tygodoniu można by ustalać transport. nie dzwoniłam dziś do radys, bo Patrycja zabierała psiaki na Kraków, w związku z czym pewnie panował tam zamęt. Jutro zadzwonie na spokojnie i zarezerwuje sunie. Jeszcze kilka dni musi poczekać. Dzieki że jesteście:) fajnie by było gdyby jeszcze chociaż 5 dyszek deklaracji udało się zdobyć, może jeszcze ktoś przyjdzie:)1 point
-
I jaguska przyjechała z Psotka, urocza mała sunia. Ślicznie Ci jaguska dziękuję za dt dla małej. Mimi cała drogę była cichutko i grzeczna, w wagonie jednak nie była sama, były jeszcze dwa inne psy :) tylko ona zaklatkowana. Sunia niestety od wczoraj nie zrobiła sikupy, głodna też jest, ale myślę że to tylko jej pomoże wyjąć z transporterka :) u Pani Ewy właśnie wszelkie wędrówki zaczęły się od zapaszkow jedzeniowych :)1 point
-
Benitko i FK miłych Walentynek Kochani :)1 point
-
1 point
-
Dzięń dobry Beni i jej fankom ! Eliczku, jutro już będzie sesja zdjęciowa a czy na kompendium o Beni też mogę liczyć?1 point
-
Pościmy.....? dlaczego? w Walentynki1 point
-
Łapa wczoraj ładnie wyglądała, kilka dni temu otworzył się ropień i trochę wyszło z niego brudu. Dziś jak skakał z radości po kojcu, bo Tomek podchodził do niego ze smyczą, by wziąć na spacer, to znów trochę zerwał tę ziarninę. Ale on się wcale tym nie przejmuje, pyszczek roześmiany, hasa po ogrodzie jak szczeniak :) A za jedzenie da się posiekać :)1 point
-
To usuwam jej ogłoszenia, a ta dziewczyna co ją miała na DT niech teraz zrobi ogloszenia dla Pippina i Dżety - bo ma dobrą rękę :)1 point
-
Wędruję za Nesiowatą... Dzień dobry, Beniu. Sesja zdjęciowa już jutro. Ale będą piękne foty... Tak. Dziś pościmy... Dobrego dnia Wszystkim.1 point
-
Dzień dobry Beniu - dziś już dzień bez objadania. Ale Ty nie masz się czym przejmować.1 point
-
1 point
-
Troszkę zawiodła mnie jego chęć współpracy z człowiekiem. Większość właścicieli erdeli z którymi wcześniej rozmawiałam mówili,że są mocno nastawione na współpracę. W końcu w Anglii używane są w policji. Mój ogólnie słucha i za odpowiednią nagrodę pracuje, ale spodziewałam się większej chęci. Ale może to ja nie umiem go zachęcić odpowiednio. No to też możliwe. Choć teraz powiem szczerze, że cieszę się że taki jest. Bo kiedy nie mam czasu lub sił wystarczy go zmęczyć fizycznie (choć to tez wcale nie jest proste) i też jest w miarę ok. A tak bez konkretnego treningu pies by nie umiał funkcjonować. Więc myślę, że w mim przypadku lepiej w te stronę jak mieć psa pracoholika. No i jeszcze u nas troszkę mnie momentami przerasta jego energia. Choć to nie jest na minus. Biorąc teriera spodziewałam się, że może tak być. Teraz już jest trochę lepiej. Z wiekiem pomaleńku zaczyna się wyciszać :D Za to na plus bardzo zaskoczył mnie charakter mojego psiaka. Bałam się, że biorąc samca teriera będę się zmagać z niechęcią do innych psów i wieczną chęcią dominacji - a trafił mi się ciapuś kochający cały świat i unikający wojen :* Biorąc szczeniaka nigdy nie wiadomo na 100% co z tego wyrośnie tym bardziej, że charakter charakterem ale późniejsze wydarzenia i wychowanie także wpływają na zachowanie psa. Jeżeli ktoś chce mieć pewność, że kupuje psa z dużą chęcią pracy,a nie jest pewien że da radę to wypracować to może warto poszukać strlarszego już szczeniaka po którym widać już nieco więcej1 point
-
Buziaki wieczorne od naszych kochanych sunieczek - Kropeczki i Plamki. :) Psie dziewczynki wspólnie czekają na smaczki. Jak widzicie stoją już "prawie" łapka w łapkę. Kolejny raz leczymy antybiotykiem zatkany kanalik w "białym" oczku Plamki. Pani weterynarz twierdzi, że zatykanie kanalików to nawracająca przypadłość. Na szczęście - jak widać na fotce - to nie psuje Plamci humoru, bo wesoły ogonek zawsze w ruchu. Wczoraj przypadkowy błysk flesza odkrył tajemnicę Plameczki - jest prawdziwie kosmicznym pieskiem! To znaczy żywiołowym, energicznym, skocznym i ... ogólnie rozkosznym. Oczywiście ten malutki, słodki piesek ma swoje nawyki - na przykład lubi prowadzić drobne akcje sabotażowe - hi, hi, hi. Na poniższej fotce Plamcia zastanawia się, czy zakończyć całodzienną - prowadzoną z ogromną zawziętością - okupację legowiska Kropeczki... Dopiero wieczorem, po zakończonej akcji, zaczyna - spokojnie i metodycznie - mościć się u siebie :) Życzymy kolorowych snów wszystkim drogim Dogomaniakom, dzięki którym Plamka została uratowana ze schroniska. Jeszcze raz pięknie dziękujemy za Wasza pomoc - bo nasze skromne życie, dzięki małej Plamce, stało się ciekawsze i radośniejsze.1 point
-
W miniony poniedziałek przesyłka z zooplusa poprzez Panią, co robiła nam pierwszą wizytę w nowym domu - dotarła do Reksa. Zadzwonił do mnie nowy dom podziękować w imieniu swoim i Reksa. Ucieszyłam się, że się Nowa Reksowa Pani ucieszyła. :-) Reks ma się dobrze, może spać u siebie w budynku gospodarczym, albo na ganku w domu. Dołów, jak kopał u Pana Mariana nie kopie - a jednak wolność była tu kluczem. Reks leży na środku podwórka i obserwuje ulicę. Kochane psisko. *** Śnił mi się dziś Pan Marian.. Śnił mi się ganek pana Mariana, wiedziałam, że już Go z nami nie ma. Mam na osiedlu bezdomnego Pana Zbyszka, któremu czasem coś dopomogę. I stałam tak patrząc na rzeczy Pan Mariana i się zastanawiałam czy mogę wziąć je dla Pana Zbyszka. I pojawił się Pan Marian, i taka fala emocji się mi przez głowę przetoczyła - radość, że Go widzę, - żal, bo wiem, że pojawił się, ale już nie żyje, - złość i niedowierzanie, i zwróciłam się do Pana - Panie Marianie, ale jak to się stało, że Pana nie ma, jak, dlaczego, dlaczego teraz, po co, jaki był sens tej śmierci w takiej chwili ? I się obudziłam, bo budzik zadzwonił... i nic mi Pan Marian nie zdążył odpowiedzieć....1 point
-
1 point
-
1 point
-
1 point