Leaderboard
Popular Content
Showing content with the highest reputation on 08/17/17 in all areas
-
Tysiu,rumienię się przez te pochwały,dziękuję!...Pozdrów swoją Znajomą!..To dzięki Wam, Dobrym Ludziom,Morisek przetrwał tam tak długo. Kochani, źle się z tym czuję i krępujecie mnie wychwalając...nie piszcie już pliss.....nie brałam Morisa do siebie i nie pracuję z nim dla poklasku,dla pochwał,mnie po prostu zależało żeby psiakowi pomóc.Nie chciałam "wyręczać się" innymi ludźmi w tej pomocy,tylko "własnymi rękami" przynajmniej spróbować. Czy było łatwo,czy trudno może kiedyś wrócimy do początków i napiszemy.Dziś jednak napiszę dwa słowa o czymś,czego nie wspominałam nigdy,a poniekąd "zasługa" tempa pracy i to, że od ponad 7 m-cy żyję tylko Morisem (czego nie żałuję absolutnie-niebawem urlop i wakacje zrobimy) jest przez pewną sytuację. Byłam i jestem bardzo mocno zmotywowana w oswajaniu Moriska. Niedługo pokażę Wam kolejny filmik ,że warto Temu psu było dać Szansę!... szansę na godniejsze życie, niż spanie pod płotem!....którą po odłowieniu ....niektórzy chcieli mu ją "odebrać", dając mi radę abym odwiozła go do Tomaszowa!....bo jemu tam lepiej było,radził sobie,a u mnie jest nieszczęśliwy i bez życia,że nie powinnam wyrywać go z jedynego znanego mu miejsca,bo my ludzie myślimy,że dobrze robimy dla psa,a tak naprawdę to krzywdę ....Fakt,na widok ludzi w pobliżu leżał bez życia w pierwszym okresie,poddając się całkowicie we wszystkim.. Ciarki mnie przeszły, łez się polało,ale zebrałam cały swój upór i siły,żeby ten ktoś się mylił.....jak sama nie dam rady ,to znajdziemy miejsce u fachowców postanowiliśmy. Bębnią te słowa po dziś dzień mi w głowie..niby miłośnik psów,a nie widzi zagrożeń jakie niesie ulica ...gdyby Rudy był znaleziony po wypadku,czy umierający od kleszcza,to byłby biedny piesek i pomoc by płynęła,a i popisać tkliwe można..inaczej już taka pomoc by wygląda w oczach tego kto radził. Pomoc Rudemu się należała,był bezdomny,a ulica,to nie miejsce do życia dla żadnego psa,nawet dzikiego! W oczach dawnego Rudego zobaczyłam prośbę i mądrość.Nie myliłam się, Moris pokazał swoją mądrość z wielu stron.....stąd moje filmiki nie z jego trudów,bo samo nie przyszło,wiadomo,..ale osiągnięć! Pokazać,że warto i trzeba pomagać również takim psiakom,pomimo,że łatwe to nie jest. Likunia u Murki- też dzikuska,a bawi się już nawet zabawkami! Moris nie próbuje się bawić, być może nie oswoi się do końca i przytulakiem pewnie nie będzie,ale umie już żyć blisko z ludźmi. Jestem dumna z Morisa! Z jego mądrości i przemiany jaką ten psiak przechodzi.On jest dla mnie prawdziwym Bohaterem,bo ja widzę na co dzień jakie walki toczy i ile bitew wygrał....i doskonale pamiętam początki. Myślę ,że jeszcze nie jednym, nas i Was zaskoczy. Szansę na lepsze,godne życie powinien mieć KAŻDY Pies!....dzikie psy również...piszę tym ,którzy uważali/uważają że Moris powinien być w Tomaszowie.5 points
-
Żałuję, że nie mogę przyznać dzisiaj reputacji... Naprawdę nie wiem, kto tak radził, ale ja mam zdjęcia ówczesnego Moriska: na każdym zdjęciu pies był przeraźliwie smutny! Lubię czasem sobie porównywać Rudego vs Morisa i naprawdę ten, kto to mówił, że psu nie należała się szansa chyba nie widział albo nie chciał widzieć w Rudym psa przeraźliwie, do szpiku kości smutnego, którego wzrok rozdzierał serce. Może tego na zdjęciach nie było widać (choć kilka osób z dogomanii to zauważyło), ale ten rudzielec naprawdę był najbardziej smutnym psem świata, jakiego widziałam. Przerażonym, wiecznie drżącym o swój los i los pozostałych dzikusków... I wygłodzonym, bo musieliśmy stawać na rzęsach by załapał się na jedzenie: on jadł dopiero jak odchodziliśmy, naprawdę się o niego martwiłyśmy!... naprawdę nie wiadomo jak długo by pociągnął, zwłaszcza w zimie... Nie wierzyłam nigdy, że się psiakom uda, więc owszem, czasem się pocieszałam mówiąc, że dzikuski nie znają innego życia i im tak dobrze, ale wiedziałam głęboko w sercu, że może być tylko lepiej i psiakom należy się szansa... Zawsze jak wracałam od dzikusków wracałam przytłoczona, zwłaszcza że 3lata temu byłam świadkiem jak ktoś przejechał tam szczeniaka: ta krew i agonalne łapanie powietrza w drodze do weta wciąż wracają w moich wspomnieniach, często też myślałam o tych psach z tego rodu, które były znajdywane martwe: a to zamarznięte, a to zabite przez samochód, a to otrute.... Czy naprawdę to było szczęściem dla tych zwierząt? Teraz przechodzenie przez tę ulicę jest czymś kojącym, choć oczy automatycznie gdzieś krążą w poszukiwaniu psich ślepi... Pomoc akurat tym dzikuskom jest dla mnie cudem, ale wiem, że każdemu psu należy się szansa. Co więcej, wierzę że zarówno Morisek, jak i Lika czy Tinka znajdą swoich Ludzi. Są cudownymi psiaczkami.4 points
-
No tak dziewczyny, stadko ze sobą zabrać (?????), to jest problem. Niemożliwością wręcz. Moje człowieki mają tylko mnie i panią Kiciulę, która zaakceptowała zaufanych sąsiadów jako karmicieli, głaskaczy i wpuszczaczo-wypuszczaczy przez drzwi domu :))) Człowieki wymieniają się tymi funkcjami z tymi sąsiadami. A warunkiem wyjazdu gdzieś jest zawsze: "że przyjmują tam psy". Ja to z człowiekami wszędzie mogę, bo istotka - nie chwaląc się - doskonała jestem. Nawet przy stole nie żebrzę - w miejscach publicznych tylko oczywiście. W domu to różnie bywa: u pańci... nie, bo taki numer nie przejdzie ale u pańcia... u mojego pańcia... oj ten to ma miękkie serducho dla Duchy Dżiabaduchy.3 points
-
Boi się chłopak cykania i w stresie jest zawsze...mało zdjęć robię bo tak wygląda,2 points
-
Moja koleżanka wróciła z dyżuru u psiaków i zobaczcie co napisała i jakie zdjęcie zrobiła!! Maluszek robi niesamowite postępy. Coraz odważniej wygląda z budy i krąży po kojcu. Pokuszę się o stwierdzenie, że chyba chętnie wyszedłby nawet na spacer, ale za diabła nie mogłam rozkminić jak założyć te szeleczki :-) Nie zjadł trzeciej porcji chrupek. Wody wypił sporo. Zapoznał się z Jimikiem, dłuższą chwilę dawały sobie buzi, Czarek nie był zbytnio nim zainteresowany, za to Roksana wpadła w euforię jak go zobaczyła :-) Niestety Reksio przestraszył się jej gabarytów i tylko kukał na nią z ciekawością z budy2 points
-
2 points
-
2 points
-
Tysiu,moim marzeniem jest,żeby młode pokolenie miało Twoją wrażliwość na los zwierząt! Może wówczas będzie mniej cierpienia. Jesteś młoda i robiłaś co mogłaś na miarę swoich możliwości, a nawet ponad możliwości.Ta trójka psiaków Tobie zawdzięcza życie,bo dziś mogłoby już któregoś nie być! Myślę,że wiele osób z tym się zgodzi. Mam dziś sporo pracy i zdjęcia dopiero wieczorkiem wrzucę,ale na szybkiego nagrałam filmik dla Was Kochani. Zauważcie Moriska niepewność,bo wyszliśmy i akurat dzieciaki grały na ulicy a i telefon blisko.Nie wycofałam się,bo uczymy się w różnych sytuacjach.Pomimo lekkiej obawy Moris coraz częściej zaczyna wykonywać moje polecenia.Pierwszą komendę Morisonek mogę powiedzieć,że ma już opanowaną.2 points
-
WiosnA, doskonale Cię rozumiem. Ja jak wyciągam psiaki, które siedzą po 10 lat w schronisku to też nie raz i nie dwa słyszę "po co?". Przecież one znają to swoje życie, są najedzone, na swój sposób szczęśliwe. Po co in fundować stres i wywracać im to całe ich życie dokładnie do góry nogami? I dopiero jak się widzi jak te psiaki po prostu rozkwitają po zabraniu zza krat jest odpowiedź. Często też pytam tych ludzi czy człowieka po 20 latach odsiadki też lepiej nie wypuszczać z wiezienia? Też nie zna tego co na zewnątrz a tam ma łóżko, jedzenie, opiekę. A jednak się wypuszcza... Każdy powinien dostać swoją szansę. Czy ten co urodził się jako bezdomny czy ten siedzący całe życie za kratami. Czy to człowiek czy pies...2 points
-
Rozmawiałam wczoraj z Panią Dominiką, Panią Śnieżki. U suni wszystko jak najlepiej wiedzie życie takie jakie lubi i sunia i jej opiekunowie. Jak się Śnieżka wyaadoptowałą to jej obecni Państwo mieszkali jeszcze w Warszawie, w tej chwili mieszkają pod Warszawą na terenie stadniny koni, bo Pani Dominika zawodowo pracuje z końmi i uprawia jeździectwo. Jest to spora stadnina koni, i tam obecnie mieszka również Śnieżka. Sunia ma do towarzystwa dwa inne psy, które tez tam mieszkają i ponoc uprawia z nimi wyścigi w bieganiu......dodam, ze przeważnie wygrywa choć jest najmniejsza, ale za to najszybsza. Wieczorem padnięta zasypia w domu ale w ciągu dnia woli być na dworze, razem ze zwierzakami i razem z Dominiką. Ona ma w sobie geny teriera uwielbia przestrzeń, uwielbia tropić i węszyć , każda aktywność jest dla Snieżki odpowiednia. Pani Dominika mówi, ze Śnieżka jest bystra i mądra, wie na przykład, który koń należy do Dominiki i traktuje go jak swoje stado, asystuje przy oporządzaniu konia, kibicuje w zawodach jeździeckich. Mam zdjecie ze stajni, jest na nim Śnieżka......wstawie któregoś dnia jak znajdę chwilkę.2 points
-
Kiyoshi, kochana, dopiero teraz trafiłam do Reksia. Niesamowita historia! Przyślij mi, proszę numer konta, przecież nadal będzie potrzebował pieniędzy. Poza tym zakonotuj sobie (i inni też), że na północno - wschodnim Mazowszu (Rózan, Maków, Ostrołęka i te rzeczy) mieszka niejaka Irenas, która ma autko i bardzo chętnie i nieodpłatnie będzie transportować kogo trzeba tak w promieniu 100 - 150 km. To tak na przyszłość, dobrze?2 points
-
Tętnice udowe poprzegryzane! :D A na tym zdjęciu to go dopiero Murek rozjuszył! :D2 points
-
2 points
-
2 points
-
16. 17. 18. ze spaceru wcześniej robione,teraz nic mi się nie udało, 20. 21. koniec1 point
-
a oto dowody.....ŚNIEŻKA ZE SWOIM OCHRONIARZEM. ŚNIEŻKA NA KOŃSKIM PADOKU. ZMĘCZONA............. Pilnująca koniki.....ten szary jest koniem Dominiki czyli to jego Śniezka traktuje jak swoje stado. Śniezka polegująca sobie nad stawikiem...... śliczna rusałka......1 point
-
Tylko najpierw trzeba pieska pokazać światu. Iza, Twoje ogłoszenia przynoszą psiaczkom szczęście!!!1 point
-
1 point
-
Umówiliśmy się z Tolą i Jej TZ, że dowieziemy Teo do "NOŁ HAU" w Zamościu w celu oceny psiaka przez specjalistę i ew. późniejsze zajęcia z nim, jeśli będą wskazane. Pozdrawiam, Mariusz (TZ Murki).1 point
-
Warunki spacerowe będziemy mieć naprawdę fajne :) Uliczka przy której będzie dom wchodzi do lasu, oboje jesteśmy mobili więc jest dużo możliwości. Tereny różne fajne znam, bo z moim tybetanem też często jechaliśmy gdzieś autem :) Zresztą dalej jeździmy, ale już bliżej domu, bo w leci jego spacer popołudniowy nie trwa więcej niż 30minut, czasem i 20. Poranny różnie, czasem się przedłuża, bo Matti lubi leżeć na błoniach krakowskich i oglądać inne psy ;) Także miejsca do socjalizacji z innymi psami i zabawy z nimi też mamy blisko ;) A czy flat spokojnie będzie zostawał sam w domu na te 8h ? Bo czytałam, że są bardzo rodzinne, towarzyskie, wszędzie chcą być z właścicielem i zaczęłam się wahać Chodzi mi oczywiście o dorosłego już psa, po porannym spacerze w pobliskim lesie :P i jak jest z jego aktywnością? Czy jeżeli będzie dzień w którym spacer będzie krótszy ( np lejący non stop deszcz) to wytrzyma, czy raczej mimo deszczu/burzy/gradu musi się wybiegać? Chodzi mi oczywiście o takie sporadyczne sytuacje, bo w lekki deszcz nie mam problemu ze spacerem :) I jak taki spacer powinien wyglądać? Nie planuje raczej żadnych psich sportów. Wybiegania, zabawa z psami, aportowanie mu wystarczy, czy powinien dodatkowo się jakoś zmęczyć psychicznie? Może oczywiste pytania, ale jednak mastif tybetański to totalnie inna rasa, trudna, ale też bardzo spokojna i mniej aktywna, on uwielbiał bawić się z psami, węszyć, spacerować, ale np. aport to abstrakcja, usiłowałam go nauczyć, ale zawsze jego mina mówiła "sama sobie po to biegnij'' :D1 point
-
1 point
-
No i Szronik od kilku dni w swoim domu. Wszyscy przeszczęśliwi że mają nowego członka rodziny. Tak jak pisałam poprzednik odszedł w marcu po 18 latach wspólnego życia i Pani nie mogła się odnaleźć bez psiego przyjaciela. Przeglądała olx i ujrzała Szronika. Zaraz zadzwoniła - a gdy okazało się że mieszka bardzo blisko - za godzinkę zorganizowała sobie sąsiada z autem i już u nas byla. Wyściskała. wycałowała Szronika, robila mu zdjęcia , nagrała filmik....a Szronik jak to Szronik, przyjaciel wszystkich więc tulił się do Pani, podawał łapkę, wywalał brzucho. Szronik zamieszkał na wsi ale wsi która ma kilka bloków 2-piętrowych. Blisko lasy, łąki jest gdzie szaleć z psiakiem. Mieszka na 2 piętrze z Panem Kotem, Panią która w ciągu dnia jest w domu, Panem który pracuje 3 tyg. za granicą a później przez tydzień pomieszkuje w domu i dwoma synami 10 i 15-letnim. Jestem z Panią w codziennym kontakcie i wiem że wszystko jest w porządku. Szronik elegancko chodzi na smyczy, zachowuje czystość, śpi z Państwem w łóżku, nie niszczy (przynajmniej na razie :D) Pani oczywiście jest uprzedzona o tym że może coś naszkudzić. Zakolegował się już z kilkoma psiakami z osiedla, rozkochał w sobie koleżanki Pani. Na spacery chodzi często bo albo ze wszystkimi albo z każdym pojedynczo:) Do wczoraj z Panem Kotem była szorstka przyjaźń ale mam już zdjęcia jak razem tulą się w łóżku więc szorstkość znika :D Oczywiście Szronik bardzo chce się bawić z kotkiem ale ten jeszcze przed Szronikiem zabawowym ucieka - i wcale się nie dziwię :) Pani troszkę martwi się małym apetytem Szronika ale mówiłam Pani że Szronik miał zawsze mały apetyt i nigdy nie rzucał się na jedzenie ani nie jadł do końca. Panią też była ciekawa historii Szroinika więc ZADZWONIŁA do schroniska w Zamościu żeby coś się dowiedzieć o jego losach(!) I co się okazało. Pan Szronika jest z Hrubieszowa czyli z okolic Zamościa. I co....i Szronik został odłowiony także w Hrubieszowie. Więc w zasadzie ziomale :D Imię zostaje chociaż Pani mówi o nim tak bardziej "po męsku" Szron. Szronik ma super Dom. Mam nadzieję że nie zje im kanapy, fotela czy czegoś tam :) Pan Kot Pierwsze chwile w domu1 point
-
Tak, najpierw do gabinetu, a później nie wypuszczą;)1 point
-
Racja :) Hihi :) Psy idealne to psy nudne... ale Teo jak trochę dostanie ogłady do fruu! do domku :)1 point
-
1 point
-
A ja myślę,że Teo będzie zachowywał się jak fajny psiak.Potrzeba dla niego czasu bo przecież w tej chwili jego życie przewróciło się do góry nogami.Znał tylko budę i łańcuch,natomiast teraz nastąpiło coś całkiem nowego,nieznanego, jest praktycznie wolny i chce nadrobić ten stracony czas.Jednym słowem jest nieokrzesany (przepychanka bramkowa) ale to minie,wierzę w to.1 point
-
.. Tyś(iu) to jest fantastyczny pies!... tylko trochę inaczej1 point
-
Piękny z niego pies :) Wierzę, że niedługo ten nieokrzesany młodzieniec zamieni się w fantastycznego psa :)1 point
-
niech dobrze znaczki przykleja:) a na lody wstąpicie w drodze powrotnej?1 point
-
Jeśli możesz spytać czy potrzebuje obrożę i wysłać (kasę oddam), to dla tego malucha od kiyoshi: Jak nie tam, to jakiekolwiek inne maleństwo.1 point
-
Strzyżenie zostało przełożone na dzisiaj. Parę fotek na szybko, jak nie Dolar prawda?? :) Musieli mu dać uspokajacz bo bardzo się bał i próbował gryźć. Jak po niego przyjechałam, to się niemal ucieszył:) Nie opuszczał mnie ani na krok, nawet już w domu ciężko mi było zrobić mu fotki, bo nie dał mi odejść. Do boksu to już w ogóle wszedł z machającym ogonem i od razu witanko z Miłą. Asystent weta go podsumował: "fajny pies, tylko się boi".1 point
-
Miałam telefon z domu Żunia :) Chłopczyk...cudowny, wspaniały, mądry, grzeczny...itp :) Włos piękny...coraz dłuższy, gęsty Żunio był u weta...zdrowy...waży 12,5 kg... czyli OK. Na łapki zalecono podawanie preparatów z wapnem - zakupiony w lecznicy. Od kleszczy zabezpieczony Bravecto. Przed nim szczepienie przeciw chorobom wirusowym. Na parapecie ma ułożoną poduszkę, tam leży obserwuje i czeka na swoich ludzi. Poznaje samochód, szczeka radośnie i pędzi pod drzwi. Rodzina szczęśliwa. Pani dziękowała za tak wspaniałego pieska.1 point
-
I ja nie jestem wetem, ale jeśli juz to zakładam, że nerki mogły najbardziej ucierpieć na tym odwodnieniu:( na pewno będe chciała to sprawdzić po konsultacji z wetem już u Kasi. Suplementów na razie nie kupiłam- Pani Ania nie kazała mu podawać niczego poza suchą karmą tym RC (pewnie jutro dojdzie, na razie- lpowtarzam się- podajemy mu Bosh Sensitive- to najlepsze co miałyśmy) Byłam u piesia pól godziny. Oczka zakropiłam, kupy posprzatałam a było z 5;) niestety nasze przytulisko jest w takim miesjcu że przechodza przez plac ludzie w drodze do sklepu...i...ktoś mu powrzucał do kojca chrupki i słone paluszki:( Na rękach dalej czuje się mało komfortowo..ale się nie wyrywa, siedzi nawet nie tak mocno sparalizówany...jednak nadal najlepiej mu w budzie z misiem:) Sabina mówiła, że widziała, jak wyszedł z budy i staną od strony boksu Czarusia i zachęcał go do zabawy:) machał ogonkiem i takie ruchy łapkami robił:) Trochę się ukryłam za autem i patrzyłam jak wyszedł z budy, ale tylko polatał chwilke (szybko chodzi!) i czmychnął do misia... :)1 point
-
U mnie jest bardzo w kratkę, czasem mogę sporo rzeczy podrzucić, a bywają miesiące że ledwo swoje ogarniam.. Akurat trafiłam tu wtedy jak mogłam, to coś tam podrzuciłam :-) sierpień bardzo cienko mi idzie, ale jak coś mi się nazbiera, to podeślę. Akurat z bazaru sporo miseczek będę miała, obcinaczki, jedną albo dwie szczotki, smycz, zabawkę. Coś z ubrań powoli się dokłada, jakaś inka która ostatnio nie poszła, lepszych słodyczy było mi szkoda słać w taki upał (czasem dostaję, a staram się nie jeść :-))... Zwierzaków mają dużo, nie młodnieją też.. Jako że odgrzebałam wątek, to dam znać jak coś słać przed świętami.1 point
-
Teo nie jest głuchy. Na 100% słyszy. Mam trochę fotek z dzisiaj, ale fotosik się zbuntował, więc dziś już nie wrzucę.1 point
-
1 point
-
Jeśli z tyłu podchodzi ktoś znajomy, pies słyszący nie tylko rozpoznaje kroki, ale i perfekcyjnie lokalizuje ruch tej osoby; wie kiedy człowiek zejdzie na bok (i w którą stronę), wie czy stanie czy zwolni krok. . Ale rozmowa między nami jest bezwnioskowa, rzekłabym; ja nadal uważam, ze sugestia Helli jest ciekawa - Ty możesz uważać inaczej. O potrzebie badania słuchu Teo zadecydują opiekunowie.1 point
-
1 point