Leaderboard
Popular Content
Showing content with the highest reputation on 08/09/17 in all areas
-
Gwiazda się wczasuje z rodzinką,znowu poproszę Martusię o wstawienie fotki,jak Astrunia spaceruje. Dała dziewczynka pańciostwu wrażeń co nie mało,gdy wyszła do sąsiedniego ogrodzenia do domku przyjaciół-przynieśli ją do domu.Następnego dnia odwiedziła sąsiadów i sama zaraz wróciła do Astrusiów-w domku jest jak u siebie,z rodzinką ,,za pan brat"Poza domem,jeszcze są trudności.Myślę,że to się zmieni gdy wrócą do domu i Astrusia zobaczy,że wróciła na ,,swoje śmieci" Pozdrawiam i pozwolę sobie znowu poprosić Martusię o wstawianie fotki;)Dziękuję. Aga i Mika.4 points
-
A tu natychmiast odpowiedź na mój mejl Tak wyczekiwałam tej wiadomości. Bardzo dziękuję za te wszystkie informacje. Oczywiście będziemy postępować tak jak Pani pisze, czyli cierpliwie czekamy ale z ogromnym wyczekiwaniem. Ale jeżeli okaże się że nie jest w ciąży to będziemy mogli ja zabrać nie czekając na sterelizacje, która zobowiazemy się przeprowadzić za 2-3 miesiące? Cieszę się że jest spokojna choć już teraz to ma coraz mniejsze znaczenie dla nas bo naprawdę pragniemy by była z nami. Fajnie ze zaczyna zachowywać się normalnie i że już szczeka. U Pani ma dom pełen zrozumienia i cierpliwości a my będziemy to kontynuować. Nie mogłam się doczekać weekendu by ja zobaczyć, ale dla jej dobra, poczekamy jeszcze tydzień. Pozwolę sobie jeszcze za kilka dni podpytać się o Mone. Jeszcze raz serdecznie dziękuję za wiadomość. Pozdrawiam.2 points
-
Mam wspaniałe wieści Fgunia weźmie Celika na dt. Mam go dostarczyć do Wrocławia w sobotę albo niedzielę. Mam nie dziękować ale napiszę ,że kamień spadła mi z serca:):):) Przed chwilą rozmawiałyśmy i mam zgodę Figuni na napisanie o tym na dogo . Cieszę się jak dziecko:)2 points
-
Są szczęśliwe psy podwórkowe i zaniedbane psy na kanapach. Wszystko zależy od tego, jakim człowiekiem jest ich opiekun. Znając od lat malagos, nie mam wątpliwości, że oddając psa na pobliską wieś, wie komu go oddaje.2 points
-
Niech się Astra wczasuje,tyle się nacierpiała,ze należy się jej to.Wreszcie pozna prawdziwe normalne życie. Każdy psiak powinien takie mieć. Czy tym skrzywdzonym zwierzętom warto pomagać pomimo zaangażowania w pomoc, trudności,sporych kosztów? Warto,naprawdę warto chociażby ze względu na wiadomości i zdjęcia.Dusza się raduje,że jeszcze jeden psiak uratowany i nie odejdzie w schronie w samotności nie zaznając normalnego życia.2 points
-
To jest jak choroba, nic na to nie poradzisz :)1 point
-
Moja córka ma tego trochę, zbiera w sumie bez celu ;) Na dniach przejrzę co ma, może coś się trafi.1 point
-
Dziewczyny kochane, przecież to oczywiste, że się pomaga (jeśli to tylko mozliwe). Proszę jeno o mocne kciuki, bo oprócz Celika, zawita do mnie Bezunia, młoda sunieczka, niestety jeszcze wciąż nieufna do człowieka. Nadal jestem w domu Opiekunów Misi, którzy pojechali na urlop. A Misiaczkowa tak sie już czuje pewnie, ze żadnemu psu nie przepusci. Prawie do wszystkich sie rzuca, szczeka, atakuje. Toleruje jedynie maluchy, takie jak np. yorki. No i panow tez nie lubi, choc sa wyjatki. Nigdy nie wiem, jak sie zachowa. Pani Kasia wybiera się z nią na szkolenie, jak tylko wrócą z urlopu.1 point
-
Cieszę się, że zaglądasz do sz Elu, bardzo się cieszę, że zaglądasz do szczęśliwej Florci!!!1 point
-
Witam u Ediego.Mojego śleputka ukochanego.Edi jeszcze żyje.Gdybym napisała, że ma się dobrze tobym skłamała.Ciągle choruje, ale miewa też lepsze dni.Czego chcieć od 21letniego psa?Ślepy był jak się w nim zakochałam.Dobrze, że mnie nigdy nie widział hihihi.W maju, 7 maja, tego roku, była rocznica: 7 latek Ediego u mnie, jak mi go Nikuś przywiózł.To rocznica niebywała, wiem i cieszę się razem z Edkiem.Ciągle jesteśmy u weta, ale też wiem, że kiedyś, to nie wystarczy i wiem też, że Edi pomalutku zabiera się, by odejść za TM.Tego samego dnia odejdzie część mnie.Już miałam umówionego weta w maju, tak było źle z Edim, ale to majowy weekend był i dobrze.Daliśmy radę, po kroplówkach i lekach.Eduś był ze mną w Turawie, w tym roku, ale nie chodził za dużo, nigdzie go nie brałam.Miał ochotę, to chodził sobie i sikał gdzie chciał, między drzewami.Po schodach coraz gorzej ,coraz wolniej, nie słyszy,serce daje do wiwatu, ale dalej jest taki piękny i kochany, jak był, bo jest.Nie wiem czy sobie poradzę, ciężko będzie....mam układ, z moim wetem, że jak będę pewna, to zrobi to u mnie w mieszkaniu.Jak zawsze.Na pewno nie zostanie zutylizowany.Zostanie pochowany przy Pusi z Szarej Przystani i Sarence z Psitula, na polu mojego znajomego.W maju mu to obiecałam, ale już jest sierpień.Ciągle mu mówię wytrzymaj do kiedyś i tą datę wydłużam.1 point
-
Dzisiaj rano po raz kolejny spotkałam Kulkę na spacerze z nowym opiekunem:) Oczy przetarłam ze zdziwienia, kiedy zobaczyłam ich wracających na dół. Kulka szła na smyczy i widać było jaka jest szczęśliwa. Jak nas zobaczyła, zaczęła szczekać, merdać ogonkiem i facet ja puścił, żeby mogła do mnie dobiec. Potem szliśmy jakiś czas razem i Wojtek powiedział, że kocha psy i wie jak ważne jest dla nich wyjście poza znany im teren. Dlatego raz dziennie zabiera ją na górę i robią sobie spacer:) Oby to trwało, oby tam został na dłużej:) A u nas w domu kolejne przełamanie lodow. Moja autystyczna Barsiczka sama dosiadła się do Rokusia na posłaniu:) Rokuś przyjął to ze spokojem i tak leżeli sobie razem:) Wczoraj na popołudniowym spacerze Rokuś o mało nie rozgniótl pięknej gąsienniczki. Udało mi się go złapać w ostatniej chwili, a potem stałam i patrzyłam z zachwytem na to stworzonko:) Delikatnie przenioslam ją na patyczku ze ścieżki na trawę. Mam nadzieję, że zamieni się w równie pięknego motyla:)1 point
-
Wczoraj z Konfirmem Trzydziestym pierwszym brałyśmy udział w interwencji w Różanie. Na fejsbuku jedna dziewczyna zgłosiła, że była świadkiem, jak na posesji bernardyn zagryza kundelka. Niestety skutecznie. Żaden z sąsiadów nie odważył się wejść i pomóc biednemu stworzeniu, a właściciele wyjechali na cały weekend. Dziewczyna zgłosiła sprawę na policji, a potem opisała na fejsie, bo nie miała pewności, czy nie została całkowicie olana. Otóż nie! Pan aspirant sztabowy (!!!) dokładnie pamiętał jej zgłoszenia (jedno osobiste, drugie telefoniczne) i - co najważniejsze - wyraźnie zamierzał nadać sprawie bieg. Pojechał z nami do tego domu, niestety nikt nam nie otworzył. Obejrzeliśmy tylko bernardyna: strasznie chudy, skołtuniona sierść i nieprawdopodobnie zaropiałe oczy. Czyli normalne wsiórskie podejście do psa: dajemy coś do przegryzienia od czasu do czasu, najchętniej suchy chleb rozmoczony w wodzie, czasem sobie przypomnimy, żeby wlać wody do picia i to by było na tyle, jak chodzi o zajmowanie się psem. Nie wiadomo, dlaczego zwierz rzucił się na kundelka - to był podobno jego "mentor", czyli praktycznie go wychował. Napisałam do fundacji ratującej psy tej rasy, czy nie zaopiekowaliby się tym, jak na razie nie ma żadnego odzewu. Będziemy z Krysią monitorować sytuację. Kundelkowi nie przywrócimy życia, ale może chociaż uda się rozjaśnić mroki panujące we łbach tych ludzi. Jak będzie trzeba, to ich się postraszy ustawami. No ale może wystarczy pouczyć, jak zajmować się psem. Miejmy nadzieję1 point
-
1 point
-
Przecież malogos pisała gdzieś ze chodzą z nią na spacery.1 point
-
Może wstaw tu zdjęcia.Wiecej ludzi się zainteresuje tematem i może uda się jakoś pomóc psu. Ogólnie wschód jest beznadziejny w traktowaniu zwierząt a także pomocy im.1 point
-
Dziś już obyło się bez warczenia, nawet kiedy aplikowałam mu Fiprex. Na skórze ma sporo pchlich odchodów... W boksie robi spory raban: karmę rozsypuje, wodę wylewa, próbuje otworzyć okno i drapie w szybę. Ale załatwia się tylko na spacerach. Spacerów domaga się niemal wciąż, nie chce wracać do boksu... Nie ma się co dziwić, tyle się ostał na łańcuchu, a tu tyle ciekawości do zwiedzania... Na razie spaceruje na długiej smyczy. Chodzi w miarę dobrze, ale jak pociągnie to ciężko go utrzymać. Jednak bardzo szybko się uczy i już zaczyna reagować na upomnienia, cmokanie itd.1 point
-
1 point
-
Jakąś maluteńką stałą dam pięknemu chłopakowi. 20 zł - więcej nie bardzo mogę. Komu słać?1 point
-
1 point
-
Teo przez drogę wymiotował bardzo, ze stresu obślinił całe okno. U weta został zaszczepiony (wścieklizna + wirusy), ma założoną książeczkę. Wet sprawdził czy ma czipa - nie ma. Uszy wyczyszczone, wet pobrał próbkę, żeby sprawdzić czy jest tam grzybek (uszka są nieco zaczerwienione). Wszystko trzeba było w kagańcu robić, bo Teo warczał na weta i asystenta. Nie dał sobie obejrzeć zębów, żeby określić wiek ani wprowadzić na wagę (zaczął się rzucać i próbować gryźć). Nie ma też na razie możliwości sprawdzić czy nie ma tatuażu w pachwinie (w uszach nie ma). Zastanawiam się, czy on nie ma czegoś z huskyego. Na razie jest w stresie. Do TZa ma już zaufanie jako takie, choć przy czesaniu jeszcze powarkuje; mnie przywitał warkotliwie, dopiero po ok. pół godzinie spędzenia z nim czasu zaczął podchodzić do mnie, obwąchiwać, wziął pasztet z ręki, ale przy głaskaniu jeszcze warczy. Generalnie wygląda na to, że się po prostu boi, nie wie czego się spodziewać i na wszelki wypadek ostrzega. Trzeba dać mu czas. Pod koniec pierwszego spotkania już mnie polizał w rękę, więc jesteśmy dobrej myśli. Wobec psów na razie nie okazuje agresji, jest bardzo nimi zainteresowany, próbuje je lizać przez kraty i merda do nich ogonem. Tutaj faktura od weta za szczepienia (48 zł): https://www.fotosik.pl/zdjecie/pelne/ef5cb2f79d1847c2 Pierwsze fotki:1 point
-
Irysek już zachowuje czystość w domu, bawi się pileczkami, lubi bawić się z Blekusiem. Jest niewielki - ma około 32 cm w kłębie, waży ponad 11 kg. Zostal zaszczepiony na wirusówki, odrobaczony i zabezpieczony p.pchłom i kleszczom. Faktura będzie wystawiona na Fundację ZEA - bardzo dziękuję w imieniu psiaka za oplatę faktury. Jest wykąpany, wyczesany - wygląda pięknie. Jest grzeczny, słucha, łądnie chodzi na smyczy. Je jak szalony.1 point
-
Fajne wieści o Roni przynosisz nam Haniu,a zdjęcie z córeczką bezcenne:)Tak właśnie wychowuje się młode pokolenia w miłości do zwierząt :)1 point
-
1 point
-
1 point
-
Aguś, każdy kolejny Twój post jest coraz bardziej optymistyczny i czytając je ogromnie sie cieszę z postępów Astry. Na początku były malutkie kroczki do przodu, teraz są coraz większe. Nie bez znaczenia jest fakt, ze sunia trafiła na mądrych i odpowiedzialnych opiekunów. Przy okazji pozdrów od nas rodzinę Astry a ją samą wymiziaj porządnie !1 point
-
Jakieeee słodziaki...Do mnie własnie 4 z Zamościa przyjechała. Wyglądają słabo, ale jak to kociaki, powinny szybko dojść do siebie. Niech Twój przychówek się dobrze chowa i trafi na wspaniałe domy.1 point
-
Śliczne a jak czyściutko mają maluszki :) nie rozrabiają?:) Rety jakie malusie kotki są piękne :)1 point
-
Sylo, to wspaniale, że wyjeżdżasz! Bardzo się cieszę!!! Mam nadzieję, że będziesz umiała oderwać myśli i odpocząć trochę!-1 points