Leaderboard
Popular Content
Showing content with the highest reputation on 07/27/17 in all areas
-
Anulko, głęboko w to wierzę!! Rozmawiałam z Anetką, wieści są już dzisiaj lepsze. Suzi jadła z ręki, pozwoliła się pogłaskać, założyć nową obrożę i przepiąć smycz. Na próbę wzięcia smyczy do ręki Suzi spojrzała na Anetkę. uważnie....Nic się nie wydarzyło....Nic na siłę, powolutku....Ona musi zaufać, musi wiedzieć, że na drugim końcu smyczy jest ktoś, kto nie robi krzywdy.... Hana bryka jak szczeniak!! Zaczepia Szronika do zabawy, podchodzi do Anetki po głaski!! Cieszy ją trawka, drzewko, które obwąchuje w skupieniu....Ona nie znała tych zapachów...Teraz nadrabia stracony czas....5 points
-
W Białogonkowie pojawiły się kolejne kocie maleństwa, więc Jędruś ma pełne łapki roboty ;) Trzeba przecież maluchy wymasować, wylizać i wywąchać. :) A maluchy były zachwycone wielkim, cieplutkim Jędrkiem. :) Przystojny koci opiekun na dziś mówi wszystkim dobranoc :)3 points
-
3 points
-
Ewuś, to właśnie chciałam Ci przekazać kiedy rozmawiałyśmy. Lekarze powiedzieli Ci "statystyczną" prawdę, ale organizm ludzki potrafi spłatać niezłe figle. Najważniejsze, to nie poddawać się. Masz dla kogo i masz po co żyć. Dopóki walczysz, jest nadzieja! Nie przyjmuję do wiadomości tych kilku miesięcy. Za dwa lata jesteśmy umówione wiesz gdzie i wiesz po co! Walcz z tym gadem!!!!!!!3 points
-
Profesor medycyny, który jest zapraszany do "Sprawy dla reportera" w TVP powiedział kiedyś takie słowa " Jak pacjent się uprze wyzdrowieć to medycyna jest bezsilna" . Dotyczyło to kogoś, kto wg medycyny nie miał szans na powrót do zdrowia ale siłą woli, siłą wiary i nie wiadomo czego jeszcze do tego zdrowia wrócił. Evo, liczę że z Tobą będzie podobnie. Może te nowe leki muszą mieć więcej czasu żeby choć trochę zadziałać?3 points
-
2 points
-
Irysek ma 2 latka, w schronisku od początków maja. Były dwa warknięcia i złapanie zębami męża a potem jak ręką odjął.....Irysek chodzi za mną krok w krok, podskakuje, biega, przymila się, przytula, wczoraj już troszkę go wyczesałam ale jeszcze sporo przed nami tego wyczesywania. Jest dość wychudzony ale wcina jak smok to szybko nabierze ciałka. Na smyczy chodzi idealnie, dziś wywalił brzucho do głaskania. Jedyny minus - nie zachowuje czystości. Kilka zdjęć z wczoraj zaraz po przyjeździe2 points
-
Dzisiaj rozmawiałam z Tropciowym domkiem. Szkrab już spaceruje w szeleczkach bez żadnego oporu, chodzi śmiało na spacery!! Niestraszne mu przejeżdżające samochody czy rowery. Uwielbia zabawy z sunią, nawet zaprzyjaźnił się z panią sąsiadką!!! Tropcio bardzo wylewnie wita panią Karolinkę, kiedy wraca z pracy. Bardzo go kochają!!!2 points
-
Wątek Tigry znam od początku. Mogę czytać, nie muszę zaznaczać każdego swojego wejścia. Nie wiedziałam, że czytanie wątków bez zostawiania śladów jest zabronione (przez Ciebie). Nie szukam afer, ale niestety na wielu odwiedzanych wątkach afery wywołują wciąż te same osoby uwielbiające siać zamęt (ostatnio w Białogonkowie - też nie zaznaczam wejścia, a czytam). Dlaczego akurat Ty domagasz się zdjęć? Czy w jakikolwiek sposób wspierasz Tigrę? Chętnie zobaczę zdjęcia kiedy zostaną zamieszczone. Nie szkoda Ci czasu na sprawdzanie? Lepiej wyprowadź na spacer któregoś z 9 piesków. A w ogóle bardzo nie lubię samozwańczych grup śledczych. EOT2 points
-
2 points
-
Wiadomości od Aschity/Angie z wakacji :) Dzień dobry pani Elu, Pozdrawiam serdecznie i przesyłam kilka zdjęć naszej kochanej Angie z wakacji. Na przełomie czerwca i lipca mieliśmy nasz dwutygodniowy urlop, pierwszy tydzień spędziliśmy z przyjaciółmi w Gorcach, a następny już w trójkę na Podlasiu. Angie okazała się być cudownym, górskim piechurem; zdobycie Turbacza to dla niej nic trudnegoJ A na Podlasiu, w miejscowości Góra obok Tykocina miała bardzo dużo swobody, ponieważ ośrodek „Domki nad Narwią”, w którym byliśmy dopiero zaczynał działalność i byliśmy pierwszymi i …. jedynymi gośćmi, a teren był ogrodzony – raj dla Angie. Do miłegoJ Ania Wspaniała turystka :)1 point
-
1 point
-
Hana - wielka zagadka, że tak zachowuje się psiak będący od szczeniaka w schronisku. Łasi się, tuli, podstawia łebek do głaskania, piszczy troszkę jak jej znikam z oczu (ale zaraz przestaje), nawet na smyczy chodzi dość fajnie. Ma apetyt ale musimy ją troszkę odchudzić. Bawi się z psiakami, wącha każdy krzaczek, trawkę, biega - może nie tak jak Irysek :) ale zaczepia Szronika do zabawy to on jej da popalić :D Miód na serce po prostu. O Suzi na razie nie będę pisać bo już wiecie. Ogromny strach i przerażenie, dziś może już tylko strach i przerażenie.. Zobaczymy jak będzie. Zdjęcia Hany z wczoraj zaraz po przyjeździe.1 point
-
Nie ma reguły i niczego nie można generalizować. Izunia, Beza jeszcze znajdzie super domek:)1 point
-
Myślę, że warto go już ogłaszać. On jest młodziutkim, ślicznym psem i może akurat zgłosi się odpowiedni dom. Niedawno ogłaszałam młodą, cudną, ale lękliwą Florkę. Było spore zainteresowanie. Niestety, większość domów nie poradziłaby sobie z opieką nad Florką. Na szczęście zgłosili się fajni, doświadczeni ludzie i sunia ma super dom. Zaraz wstawię propozycję tekstu do ogłoszeń. Największy odzew jest z olx, najlepiej zrobić ogłoszenia na kilka województw.1 point
-
Krzysiu, pisałam już na miau Ludce, ale napiszę też tu. W następnym tygodniu prześlę jakąś kwotę dla Was i zakupię karmę dla maluchów (muszę poczekać na wypłatę). Może powiesz też ile na chwilę obecną wynosi dług w lecznicy? Pozdrawiam serdecznie Ciebie i "Twoje" kociaste skarby1 point
-
1 point
-
No bicie zadziałało ale czy tak jak trzeba to wątpię. Pies mógł najwyżej stracić zaufanie . Chyba, że zdarzyło się to raz i nha goracym uczynku. No i pies był starszy. Natomiast dziwienie się, że 4-miesięczna suczka sika to mnie dziwi. To jest psie dziecko, może nie wytrzymywać, może mieć podziębiony pęcherz a przede wszystkim karcona za sikanie sika ze strachu. Ludzkie dziecko leje w pieluchy nawet do dwóch lat i nikt nie ma pretensji bo to dziecko. Ale pies od urodzenia ma się zachowywać jak dorosły i być od razu wytresowany bo o wychowywaniu i socjalizacji się nie myśli.1 point
-
Zaglądam do sunieczek.Suzi otworzy się.U anecik będzie miała bardzo dobre warunki.Potrzeba tylko dać jej czas na poukładanie sobie nowego życia,którego wcześniej nie znała i nie miała pojęcia,że takie może być.Zaznała zapewne dużo krzywdy dlatego się tak zachowuje.Sadzę,że stres ją nie opuszcza.Czas,czas i spokojne podejście zrobią swoje.1 point
-
cudną, kochaną kobietką ;) Asieńko wygłaskaj słoneczko kochane :* ja tu cały czas siedzę i trzymam kciuki za zdrówko sunieczki i reszty ogonków :*1 point
-
Krzysiu, jak dobrze że jesteś... Na takich ludzi brak słów - nie chcą się zajmować kotami, ale ich nie wydadzą... absurd. Zakochałam się w Bożence, przypomina mamusię oraz rodzeństwo mojej Zdrapci :)1 point
-
(dla kogo dobry, dla tego dobry!) Pierwsze dni to chyba najcięższe dla mnie, Bianka spokojna, może trochę posmutniała, ale ogólnie ok, dzwoniłam do Pani - Bubu spała od północy do 5-ej, potem łaziła, popiskiwała, wytrzymała do 7-ej, poszła na siku, zjadła (miska jej nie pasuje - u mnie miała ceramiczną, ciężką, a Pani kupiła metalową i jeździ miska po płytkach i Bubu trochę to niepokoi. Poradziłam, żeby podłożyć grubsze serwetki papierowe, to nie będzie jeździć, Pani kupi miskę ceramiczną). Były na długim spacerze nad Wisłą i teraz Bubu zmęczona odpoczywa na materacyku (w nocy spała w łóżku). Na razie w mieszkaniu czyściutko, Bubu dobrze się sprawuje. Jak się spotkamy i Pani Maria będzie miała fotki, to wyślemy do kiyoshi. Wygląda na to, że najbardziej to chyba ja tęsknię...1 point
-
Ev-ciu dzień dobry słodziak Loluś buziale przesyła1 point
-
Marticzko, ogromnie dziękuję :) Fajnie, że zajrzałaś, to bardzo miłe :) I rzeczywiście prawda jest taka, że Maniek jest kobietą :)1 point
-
Nie pisałem też o pewnej sytuacji- wiadomo kotkowej... gdyż nie tak miało się to skończyć jak się skończyło, czyli kolejne kotki nie miały do mnie trafić. Może zacznę od początku: jakiś tydzień temu do gabinetu weterynaryjnego przyjechała młoda dziewczyna, pracująca w stajni w okolicznej wsi i przywiozła ze sobą trzy maleńkie kociaki w bardzo złym stanie- zaawansowany koci katar, szczególnie u jednego. Oczywiście Pani Doktor zaordynowała odpowiednie leczenie, ale jak wiadomo koci katar trzeba leczyć konsekwentnie i regularnie. Dziewczyna ta niestety dojeżdża do pracy ok 30 km i co jeszcze gorsze, nie pracuje codziennie. Na domiar złego oprócz tej dziewczyny nikt nie przejął się stanem tych biednych stworzeń, a co za tym idzie nikt nie chciał zastąpić tej dziewczyny w czasie jej nieobecności, aby podawać leki kotkom. Postanowiłem pomóc tym maluchom, chociaż w ten sposób, że będę dojeżdżał do tej stajni w czasie gdy tej dziewczyny nie będzie tam na miejscu i będę podawał maluchom leki. Już na miejscu okazało się, że sytuacja jest bardziej skomplikowana: podobno były dwie kocice i obydwie urodziły w krótkim odstępie czasu. Niestety, kotka która urodziła pierwsza zaginęła i już nie wróciła, a jej maluchy całe szczęście przygarnęła druga kocica, która lada dzień urodziła swoje dzieci. I tak jedna kocia mama zajmowała się swoimi trzema maleństwami i odrobinę starszymi dwoma adoptowanymi. Niestety gdy pojechałem tam pierwszy raz jeden maluszek już odszedł... i to skłoniło mnie do zmiany decyzji, że jednak lepiej zaopiekuję się nimi u siebie. Musiałem jednak w tym celu poczynić pewne inwestycje i zakupić klatkę. (100zł przekazała na klatkowy zakup Ciocia Ludka <3) https://s4.postimg.org/660go1qlp/DSCF7253.jpg Właściciel stajni z wielkimi oporami zgodził się, abym zabrał maluchy, jednak matki nie chciał oddać za żadne skarby. Całe szczęście maluchy już same jedzą, choć te mniejsze są bardzo małe. Co do kocicy, to jestem z tą dziewczyną w kontakcie i na pewno ją wysterylizujemy. Koniec końców maluchy są już u mnie, zostały odpchlone, odrobaczone i są intensywnie leczone, bo choć ich stan jest już dużo lepszy, to dalej muszą dostawać antybiotyk i krople. Oczywiście nikt ze stajni nie raczy partycypować w kosztach. Starsze maluszki, czyli te sierotki: Maja: i Gucio: i młodsze maluszki: Rysiu: i Bożenka ;)1 point
-
Dopiero dzis rano otrzymalam od weta wyniki Misi, ale usiadłam do kompa dopiero teraz - przepraszam! A wyniki są dobre, żeby nie rzec - bardzo dobre. Tak krew jak i koopol - bo nie znaleziono niczego (badanie pod kątem kokcydiozy i lamblii ). Jak dam rade, to jeszcze wkleję te wyniki. Wet napisał przy tym tak: wszystko jest w porządku przestajemy podawać leki pozdrawiam wt Więc dziś Misia nie dostała Kreonu, ma jeść normalnie, tzn. już nie tak, ze tylko najchudsze mięso, powoli ma dostawać wszystko, jak zdrowy pies. W badaniu krwi, jeden parametr wyszedl poza normą mówię wiec doktorówi (bo byłam też dziś u Niego, aby za badanie zaplacic), ze cos jeszcze jest nie tak, a On A to: "to akurat nieistotne, ona ma wyniki, jak szczeniak". I w związku z tym, ze Misia wróciła do zdrowia, Pani Kasia (która nas wczoraj odwiedziła i byłyśmy na dłuższym spacerze), podjęła decyzję o zabraniu Misiaczka już do Siebie. Jesteśmy umówione na ten piątek. Jakoś tak do mnie to jeszcze nie dociera, ale skoro tak być musi, to niech stanie się to jak najszybciej. Misia i tak za bardzo juz się do mnie przywiazala...Oby dzielnie zniosła rozstanie i nie cierpiała zbyt długo, a najlepiej - wcale. Mam nadzieję, ze tak będzie. Jest teraz wielkim lakomczuchem, apetyt ma ogromny, wiec łatwo będzie poprawić jej nastrój dobrym jedzonkiem. Dodam jeszcze, ze dostałam sms-a od Pani Eli z pytaniem o zdrowie Misi i czy już wiadomo,co było przyczyną jej złego stanu, tj. niejedzenia i biegunek. Bardzo ucieszyla sie, gdy napisalam, ze Misia jest juz zdrowa. ,1 point
-
Dorota, jako hotel/tymczasowa opiekunka dbam o zdrowie i bezpieczeństwo wszystkich psów, które u mnie są. Nie wymyślam nie wiadomo czego. Jak mogę coś dodatkowego zapewnić psom hotelowym sama, to robię to i najczęściej nawet o tym nie informuję. Kiedyś w mojej okolicy nie było kleszczy, ale teraz jest ich coraz więcej i coraz więcej jest przypadków babeszjozy. Kleszcze mogą być nawet na trawnikach miejskich. Ostatnio widziałam jednego na podłodze w lecznicy. Z psami często chodzę na pobliskie łąki. Dlatego zależy mi na porządnym zabezpieczeniu wszystkich psów. W dużej mierze dzięki mojej dbałości i staraniom psy szybko dochodzą do dobrej formy i taką utrzymują. Zdjęcia Hiltonka z dzisiejszego spaceru.1 point
-
Wczoraj rozmawiałam z domkiem Gacków, chłopaki mają się świetnie i pozdrawiają. Dzisiaj dzwoniła Pani Oriego, pamiętacie psiaka " Ori-Potwori" u kcd? Ori jest przekochany:) Dostałam też maile od Simby-Atosa, Molli i Nutki i Alfa - psiaki przeszczęśliwe:)1 point
-
Niech PAN rozsądnie podejdzie- nawet jak taki Alfik ugryzie (choć nie powinien- skoro warczy, to ostrzega, wiec trzeba sie wycofać), to nie będą to jakieś straszne rany, ja ostatnio gotuje -będąc u rodzicow- i oparzam sie 1 x dzień, mysle, ze juz wolalabym byc ugryziona, Pancio moze ma uraz do psow Edit: co do NIE przy warczeniu, trzeba uważać, pies ostrzega i dobrze, ze informuje ( ze np. chce nas dziabnac- bo cos mu sie nie podoba), zeby nie przestał jednak wysyłać swoich sygnałów ostrzegawczych i nie zaczął dziabac znienacka1 point
-
Zawsze wybieram mniejsze zło, jak dobrego nijak nie da rady wybrać ;).1 point
-
Zapewne masz rację, tylko czy taka się znajdzie? Jędrusiu, piękny, kochany, życzę Ci tego z całego serca!!!1 point
-
Oj tak, nawet trochę przesadziłam z opisem zniszczeń i poczynań półdiabla weneckiego, ale nic nie odstraszyło Pani. Na początku Bubu będzie pod ścisłym nadzorem, może w końcu uspokoi się. Ma spać w łóżku, mam tylko nadzieję, że w nocy nie zje pół kołdry, czy koca. Będziemy w kontakcie, może czasem na wspólny spacer umówimy się.1 point
-
To podziękuj ładnie mężowi, żeby następnym razem nie miał już żadnych wątpliwości i zgodził się od razu :).1 point
-
do sybil popłakałam...bo nie chciałam mojej tymczasowej suni- Perełki oddawać do adopcji:( omal mi serce nie pękło... Ale na drugi dzień mąż sie ulitował....i mamy 2 pieski na stałe:) Tak to jest z tym moim tymczasowaniem:( (nigdy więcej:( ) Podziwiam ludzi, którzy prowadzą domy tymczasowe....1 point
-
Jesteś Perełka wolontariuszką w jednym z najlepszych schronisk na śląsku (jeśli nie i dalej). W schronisku przy którym prężnie działa Fundacja i jest pewnie ze 40 wolontariuszy (minimum). Więc o czym my tu piszemy?? przejedź się po gminach w których są przechowalnie...spójrz w oczy TYM psom i powiedź im, co możesz zrobić by pomóc? pojedź do Radys lub Wojtyszek..przejdź sie pomiędzy boksami. Chciałabym dalej być wolo w Katowicach...w porównianiu do tego co mam teraz w gminnych przechowalniach- tam naprawde było SPOKO. Perełko- czy przyjmiesz do siebie na BDT jakąś staruszkę z Radys lub WOjtyszek którą wskaże? będe Ci dawać 50 zł na karme (bo wyliczyłaś- nie wiem jakim cudem!- że tyle wystarczy) zgadzasz się? ja będe jej szukać domu...Okażesz serce??? a może znajdziesz mi inny BDT który przyjmie?? czekam Perełko...1 point
-
Czy komuś zależy ,żeby zgnoić kolejny bardzo dobry DT dla niektórych psów płatny ,a dla niektórych bezpłatny? Niech każdy robi co może , jak może , jak chce. Wykazywanie swoich zasług jest zaczątkiem do licytacji kto jest lepszy .A nie o to chyba chodzi. Każdy ma swoje priorytety w życiu i potrzeby .Wie jak może je realizować. Przytaczanie kto ile miał na studiach doktoranckich, ile zarabiał jest nie na temat. Czy to wina anecik ,że takie są stawki w Polsce? Piszę to będąc bezpłatnym DT.1 point
-
W takim razie - szacunek. Niestety - życie jest prozaiczne - trzeba mieć za co je utrzymać. O to się rozbija problem. Nie wszystkich na to stać, mogą pomagać inaczej. WE naszych u czasach wielu osób boryka się z problemami finansowymi i chociaż mają ogromne serce dla zwierząt nie są stanie podołać wszystkiemu. Już samo zapewnienie psom dachu nad głową, całodobowej opieki, dawanie im poczucia bezpieczeństwa to bardzo, bardzo dużo! Już nie wspominam o zniszczeniach, które psy robią w domu - to są duże pieniądze. Czy wszystkich na to stać? A słowo Wyłudzanie skąd się wzięło? Trzeba mieć mocne argumenty albo dokładnie znać znaczenie słowa! Pozdrawiam1 point
-
1 point
-
1 point