Jump to content
Dogomania

Leaderboard

Popular Content

Showing content with the highest reputation on 02/09/17 in all areas

  1. Najważniejsze że czekoladka vel Mika ma teraz chwilę spokoju u ucieka w nocy od pijawek do łóżeczka i śpi na kołderce i jest tulana i glasiana. Pijawki już ganiają po domu, krzyczą, biją się i ssają tą biedną mikrą mamę. Mika jest mistrzynią sępa sądzie na boczku, rozciąganie te swoje nietoperze uszy i patrzy jak w hipnozie na tego co może mieć cokolwiek co można do pyszczeka włożyć. Była u mnie wczoraj na wizycie to mojemu dziecku z ręki ukradła paluszki i jak jej Karol chciał odebrać to nawet się słowem nie odezwała. Lizała go po stopach.
    4 points
  2. No więc. Albinek śmiga po schodach. Nie ma żadnego problemu. W domu się czuje jakby całe życie spędził na salonach. Jest grzeczny. Bardzo ładnie chodzi na smyczce. Ale :) nie może teraz za długo chodzić bo mu zimno w łapki. Kanapa jest bardzo przyjemnym miejscem odpoczynku. Owszem, ale w nocy zawsze lepiej wepchać się do łóżka, tak najlepiej między Pańciostwo, tak jest najprzyjemniej. Imię Albinek zostaje. Adresówka już dzisiaj przyszła, została doczepiona. Dostał nową inną obróżkę. Obsikuje swój nowy teren, bardzo ładnie chodzi na spacerze. Jutro państwo idą do weta, tak pokazać Albisia i papiery i ustalić co tam będzie się robić. Pan Arek prześle zdjęcia i w ogóle to chyba tu będzie się zalogowywał.
    3 points
  3. Cóż mogę napisać; państwo przyjechali, Albinek - jak przystało na gospodarza domu (jest nim raptem od rana) powitał ich z wielką radością waląc ogonem po nogach:) Zabawka, którą przywieźli spodobała mu się od razu. Pięknie robił siad na komendę i dawał łapę:) tak mu się wszystko podobało, i dom, i ludzie, i to, że jest w centrum uwagi, że z tej radości zachowywał się jak rozbrykany szczeniak mamlając wszystko dookoła. W ogóle Albinek w domu czuje się super. Na ogród to tylko na siku i zaraz chciał wracać z powrotem. Koteczki mu się podobały, więc na wszelki wypadek był na smyczy. Trochę fotek: Albinek po kąpieli W oczekiwaniu na przyjazd Państwa Bardzo się pakował na kanapę, tarzał się na niej i chciał koniecznie zrobić wentylatory w kocu:)
    3 points
  4. DONko kochana, na razie pieniądze są, karma przyjdzie lada chwila, wiec tylko pozostaje kontrolna wizyta u pani dr w Makowie - obejrzymy uszy od wewnątrz. Konfirmie - nie da rady zrobić tak, jak mówisz - kot nie zachowuje się tak, jak piszesz. On nie porusza się po domu, jak jest ONka, nie wchodzi na kolana, nie maszeruje do kuwety, ani myśli o fotelu. W dzień, jak pies jest w kojcu, dom należy do Borysa. Potem tylko wtedy, jak wychodzę na dwór z psami, kota wnosi Tomek do kuchni na pojadanie. Już próbowaliśmy wtedy wprowadzić Dianę na smyczy do kuchni - wpatrują się w siebie, paraliżują wzrokiem, kot pierwszy ustępuje, fuka i burczy. Już się nawet wąchały nos w nos dwa razy, było machanie ogonem, ale takie niepewne, a jeszcze Dina nie może odpuścić. Ale nie ustępujemy, codziennie ćwiczymy. Wczoraj Tomek ją miał na smyczy, kot kucną przy drzwiach łazienki. Dzielił ich metr podłogi. Kot bezczelnie się wpatrywał w psa. Pies - nieruchomy, napięty, ani mięsień nie drgnął. I tak 20 min. Tomek gadał i do psa, i do kota, podawał Dianie smaczki (nie wzięła, nawet nie spojrzała), ja ją głaskałam, zagadywałam. Mam wrażenie, ze Dina czeka, aż kot zacznie uciekać, byłby pretekst do pogonienia. A tak, sama nie wie, co robić. Ale za to jakie zdjęcie jej cyknęłam, gdy tak znieruchomiała :)
    2 points
  5. Słodziaczek taki jestem ;)
    2 points
  6. Nie ma co pisać.... Zobaczyłam, zarezerwowałam :) Nie mogłam inaczej. Miała być u mnie już dziś ale transport nie wypalił i przyjedzie do mnie w poniedziałek. Opis z FB MAKÓWKA - czarna, rozczochrana, przestraszona. Nieduża, taka tylko do pół łydki. Trochę spięta, ale to prawdopodobnie tylko pierwszy moment - w domu odtaje, tak jak te wszystkie małe suczki, kiedy już poczują się bezpieczne. Trudno teraz powiedzieć, czy będzie wesołym psiakiem, czy zachowa dystans albo wręcz przeciwnie - czy będzie tylko chciała się przytulać - na razie jest, jak widać, chodzącą biedą. I jeśli nie odmienią jej się "dekoracje", a co za tym idzie, całe życie - nie dowiemy się, co tak naprawdę w Makówce siedzi. Makówka ma ok. 4 lat.
    1 point
  7. A gdzie ta kotka u Was śpi? Może ona wychodzi i właśnie tak jak Misia szuka miejsca na poród? Może jej postawić gdzieś w domu karton w kocykiem czy ręcznikiem i ona załapie, że ma to swoje bezpieczne miejsce? I wtedy się może trochę uspokoi bo będzie miała już to legowisko na rozwiązanie? Może wtedy się da złapać? Szkoda mi tej koteczki...
    1 point
  8. Mnie ta kiełbasa na pożegnanie, na drogę wzruszyła :) Tak się żegna przyjaciela :)
    1 point
  9. Nie byłby w schronie.Dostałby morbital. Ochroniarz pracował w nocy, możemy sobie wyobrazić,że to niemiło wtedy tak samemu siedzieć.Kajtek był więc jedyną żywą istotą, która dotrzymywała mu towarzystwa, siłą rzeczy nawiązała się między nimi więź.To dorosły człowiek, który wie, że straci przyjaciela, co boli, ale wie, że w ten sposób ów przyjaciel będzie uratowany, będzie miał dom.On mu tego nie mógłby zapewnić.
    1 point
  10. Wampuś jest bardzo dzielny :) Fajnie, że wszystko w porządku. Coraz bardziej mi żal tej dzikiej kotki, tylko jak jej pomóc? :( Ale wraca do Was, chyba mimo swej agresji uważa Was za dobrą rodzinę :)
    1 point
  11. 1 point
  12. 1 point
  13. Już donoszę co następuje.Kajtek jest psem zapasionym, waży ponad 50 kg, tak mi mówiła Aga.Biedne psisko było tak przerażone, że nie chciało iść, kładło się na podłodze i trzeba było go nieść.Aga kupiła mu największe szelki, jakie były w sklepie i jakoś we dwójkę dotargali psa na miejsce.To tak w skrócie.Kajtek jest już w DT, leży na podłodze w przedpokoju i śpi, odreagowuje stres.Oczy ma fatalne, będą wymagały długiego leczenia, a co jeszcze mu dolega to się dopiero okaże.Aga napisze wszystko, ale teraz musi się zająć psami. Napiszę teraz to, co było tutaj, na miejscu.Pies był w tym warsztacie od szczeniaka, czyli 12 lat.Miał budę i kojec, nie miał możliwości wybiegania się.Kojec zlikwidowano, a psa postanowiono uśpić, o czym już pisałam.Sprzeciwił się temu ochroniarz, który obiecał, że spróbuje mu znaleźć dom.Próbował, ale z marnym skutkiem.Ów ochroniarz to jedyna osoba, która pokochała tego psa.Z wzajemnością.Pies nie chciał wejść do samochodu bez niego, tylko jemu ufał.Ochroniarz kupił psu na drogę jakąś badziewną kiełbasę.Wzruszyłam się, bo naprawdę on sam nie ma często co jeść, pracuje dopiero od niedawna, ma bardzo zaawansowaną cukrzycę.Jest samotny, a teraz jeszcze traci tę pracę.Płakał jak dziecko po odjeździe Kajtka i mówił, że będzie grał w totka, wygra, kupi dom i pojedzie po psa.Nie wiem, czy to nie on tak Kajtka zapasł.Piszę o tym, żeby pokazać jak empatyczni bywają ludzie, którym doskwiera bieda, a nieczuli ci, którzy mają sporo pieniędzy.Brakiem empatii wykazały się również stowarzyszenia, z założenia prozwierzęce.Jak po maśle spłynęła po nich informacja, że pies zostanie uśpiony.No to co? Stary i chory, niech go więc uśpią, prawda? OK, rozumiem, że nie mają miejsca, ale mogła chociaż paść propozycja, że pogadają z tym pseudoopiekunem, że będą interweniować, że to przestępstwo...itd. Aga, wielkie dzięki, naprawdę.Psa nie widziałam na oczy, nigdy nie miałam okazji go pogłaskać,co nie zmienia faktu,że jestem bardzo szczęśliwa, że chociaż końcówkę życia będzie miał przyzwoitą.
    1 point
  14. Znowu dowaliło śniegu. Brykam troszkę ale niestety długo nie da rady, bo znowu "koń kuleje" na mrozie. Pańcię wystraszyłam okrutnie. Śmignęłam na porannym spacerze głęboko w śnieg i tak mi tam pod nim coś zapachniało, że musiałam włożyć ten zapach do głowy. Połaziłam tam, postałam, wywęszyłam tam, postałam, podumałam tam, postałam i... jak się wreszcie wygramoliłam, to jakby mi zad poraziło i przednią łapę naraz! Na jednej nie ustoję. Zwiędłam. O matko jedyno, bęc dupiną na śnieg, z dziwną miną. Pańcia: Duśka co Ci, niuńka co jest? Delikatnie mnie na ręce i dawaj łapy sprawdzać. A tam... grudy śniegu między paluszkami. Rozcieranie, masu, masu, miziu, miziu i mnie uwolniła. Podzybdzałam dalej ale już w głęboki śnieg nie lazłam :)
    1 point
  15. Biedactwo musiało wiele w życiu przejść, teraz broni jak umie dobrobytu. Mam nadzieję, że niedługo kicia się uspokoi. Jak nasz Wampuś się czuje?
    1 point
  16. 1 point
  17. A szczególnie że w ciąży to tym bardziej ostra jest... Rozważasz sterylkę aborcyjną? Kicia ogarnij się bo trudno ci pomóc bez weta ...
    1 point
  18. 1 point
  19. Wielkie kciuki za Wampusia! Będzie dobrze :) A kocica chyba musi się trochę upewnić, że nic jej u Was nie grozi. Wygląda na to, że nieźle jej życie dopiekło i teraz zwraca z nawiązką - szkoda tylko, że akurat takim fajnym ludziom zamiast jakimś wredotom.
    1 point
  20. Musisz się kiedyś zmobilizować Smyczku, czekamy i czekamy......... Ode mnie też poproszę wycałować nochalek :)
    1 point
  21. Witam, nie piszę, ale cały czas podczytuje watek maluszka. Bardzo mu kibicuję. W zasadzie odezwałam się w sprawie transportu. Może w grę wszedłby transport łączony? Jeśli to byłoby jakieś ułatwienie, to jestem w stanie podjechać po psiaka do Tomaszowa i przywieźć do Zamościa. Potrzebny byłby transport Zamość- Białystok... Oczywiście z mojej strony transport '"gratis".
    1 point
  22. Wczoraj był zabieg, wszystko dobrze, Nuteczka odpoczywała sobie wieczorem biedula.
    1 point
  23. Nie umiem tak na oko określić wagi psa, próbuję się tego nauczyć i jak jestem w lecznicy i są w poczekalni jakieś psy to pytam o to.Największy jak dotąd ważył 90 kg.Co ciekawe, te największe to zwykle miśki takie, które kochają wszystkich i zalizałyby człowieka.Oby i Kajtek okazał się takim misiem.Mam też nadzieję, że nie jest chory. Aga, bardzo, ale to bardzo Ci dziękuję .
    1 point
  24. Zaglądam do ONeczka z dobrą nowiną. Skarpeta Owczarkowa przyznała mu wsparcie finansowe Zwykle przyznajemy jednorazowo max 250 - 300 zł, ale ponieważ niedawno sporym sukcesem zakończył się skarpetowy bazarek, który organizowaliśmy na FB, więc wyjatkowo możemy być bardziej hojni niż zwykle i zaproponować ONkowi 350 - 400 zł :) Nie wykluczamy również ponownego wsparcia w kolejnym miesiącu, jeśli zajdzie taka potrzeba. Ja już pisałam tutaj, że według mnie wskazane byłoby jednak wyprowadzenie ONKa i próba wzięcia go na spacer, żeby jednak wiedzieć, czego się spodziewać i uniknąć przykrych "niespodzianek". Oczywiście nie na chwytaku, bo to mija się z celem. Tola, a jak on się zachowywał w czasie zmiany opatrunków po operacji ? Był wyprowadzany do gabinetu czy wet przychodził do jego boksu ? Czy zakładano mu wtedy kaganiec ?
    1 point
  25. Osobne podziękowania dla Helli. Osobne i ogromne, bo tylko dzięki niej Albin miał zapewniony hotel a ja, co tu dużo mówić, komfort wielki. Helli dziękujemy Ci z Albinem bardzo.
    1 point
  26. Cieszę się, że Ci się podoba :) Wrzucę kilka zdjęć sunieczki. Mała rozrabiara z niej :) Dzisiaj zaczęła podgryzać mojego buta. Na szczęście zawczasu zauważyłam i zabrałam. Na poniższym zdjęciu Kajunia mocuje się z Alfikiem :) Po lewej stronie widać kawałek kosmatego pyszczka :)
    1 point
  27. Jak najbardziej wszystko ok :) Będę dzwonić ale dzisiaj dostałam majlowe wiadomości o Fliperku od córki Państwa więc wstawiam :) Witam serdecznie, Tak na szybciutko podsyłam zdjęcie Flippera już w domu, nie chciałam go obudzić, więc zdjęcie cyknęłam z ukrycia jak śpi na łóżku. Mama jest przeszczęśliwa, nawet Tata, który miał więcej rezerwy, chodzi i na okrągło teraz mówi o psiaku. Ponoć Flipper miał niechętnie spędzać czas na łóżku, a straszna z niego przytulanka, śpi z Mamą w jednej pościeli i ciągle prosi się o głaskanie, spędzając głownie czas tak jak na zdjęciu. Pies ideał, jak powiedziała Mama :-) Jeszcze jest trochę wystraszony jak coś nowego się dzieje, jak ktoś nowy przyjdzie to zamienia się w małą galaretkę, ale to łagodny Psiak i po wygłaskaniu się uspokaja. Wniósł do domu na pewno dużo radości, bo jak mówią dom bez psa to tylko mieszkanie. Mama po stracie Czupurka bardzo to przeżyła i mimo, że to już półtora roku to na samo wspomnienie zalewała się łzami, ale już widać, że z Flipperem pomogą sobie nawzajem. Bardzo się cieszę, że się udało :-D Jak wrócę z urlopu to podeślę więcej zdjęć. Wtedy już na pewno się bardziej zadomowi i na pewno już odeśpi wszystkie stresy :-) Pozdrawiam Monika
    1 point
  28. Mialam zająć się przyziemnymi sprawami, typy rozliczanie finansów Zulki i bazarku itp. ale znowu bujam w obłokach za sprawą najnowszych wiadomości z domu Zuleczki: Dobry wieczór, Od wczoraj bez większych zmian, widać, że proces trwa ale bardziej widowiskowych zdarzeń ostatnio nie było. Coś jednak zawsze można opowiedzieć… W nocy kręci się obok łóżka, widać, że chyba by chciała wskoczyć ale jeszcze nie ma na tyle śmiałości. Podobnie w dzień, gdy jesteśmy w komplecie i na kanapie jest ciasno nie wskakuje tylko kładzie się obok na podłodze, widać potrzebuje bezpiecznego marginesu… W dzień nie leży już tylko na posłaniu ale podchodzi gdy siedzę przy biurku (jeszcze nie do głaskania) albo kładzie się gdzieś na podłodze czy kanapie, dziś cały ranek przeleżała z Dafii na nie pościelonym łóżku Dostała nową miskę na jedzenie (dotychczas korzystała ze starej od Dafi) i smycz bo poprzednią przegryzła bawiąc się nią na posłaniu. Problem z przegryzaniem smyczy nie powinien się już powtórzyć bo ładnie daje się zapinać przed spacerem więc zostaje w samych szelkach i obroży. No i przenieśliśmy jej posłanie na drugą stronę fotela skąd ma z nami lepszy kontakt, to zresztą jakby na jej życzenie bo sama wychodzi i kładzie się bliżej nas.
    1 point
  29. .Uwzięłam się na ten Tomaszów,..albo on na mnie. Musiałam obdzwonić pół Polski szukając tego" niemożliwego", po drodze rezerwując hoteliki, żeby na końcu,i z resztkami nadziei zadzwonić "po sąsiedzku". I wykręciłam numer tylko z myślą,że a nóż dziewczyny do kogoś skierują,coś podpowiedzą o jakimś domku,bo nawet prosić bym nie śmiała u Nich o miejsce dla Promyczka. Domek tymczasowy Moli@ i joi na wieść o naszym staruszku w potrzebie zgodził się przyjąć Promyczka pod swój dach. Za jedzonko i koszty weta,głaski i opieka za free. Byłam u Nich,widziałam Domek i "Ich" przygarnięte,po przejściach psiaki,które w większości mają na swoim utrzymaniu. Dlatego też zaproponowałam w podziękowaniu,że wspomożemy bezdomniaka jakimś workiem jedzonka w miesiącu, ew.w zakupie leków któremuś chorutkowi. Promyczek mieszkałby w domku i to całkiem blisko mnie i Moriska,pod Białymstokiem. Mogłabym jego odwiedzać czasami lub ewentualnie w czymś pomóc Moli@. Jeśli ktoś znalazł Promyczkowi lepsze miejsce,z jednym-dwoma psiakami,to piszcie.
    1 point
  30. 1 point
  31. macie szczęscie że nie musicie tramwaju skrobać :D to by było mega wyzwanie :D :P
    1 point
  32. Mój też jest taki hura do przodu. Codziennie ćwiczymy luźną smycz i do tego, jak bym chciała żeby chodził jeszcze daleko. Mam nadzieję, że kiedyś się uda...
    1 point
  33. Duśka też rwała naprzód jak dzika. Ona ogólnie wszędzie i wszystko musi szybko, teraz, już! Nauczyła się, że "równaj", to idź przy lewej nodze człowieka i... patrz na lewą kieszeń, bo tam były smaczki przy nauce. Najkorzystniej jest, gdy pies ma posiłek wieczorem, wtedy smaczkowanie przy nauce w ciągu dnia jest o wiele atrakcyjniejsze dla stworzonka.
    1 point
  34. Oczywiście brzmienie hasła jest bez znaczenia, pies może idealnie iść przy nodze na "ciągnij", byle zrozumiał, że jakieś dowolne słowo oznacza przyjęcie pozycji siedzącej, gdy człowiek się zatrzymuje:-)).
    1 point
  35. Pies nie rozumie czego oczekujesz. Mówisz "nie wolno" gdy stajesz i luzujesz smycz - czyli tak jakbyś zabraniała psu zatrzymać się gdy stajesz. Zresztą psa trzeba najpierw nauczyć znaczenia słowa "nie" - sam z siebie tego nie rozumie także. Pies, gdy usłyszy "nie", musi natychmiast dowiedzieć się, co powinien zrobić zamiast zabranianego zachowania - za co będzie pochwalony i nagrodzony. Skoro pies umie siadać, zacznij uczyć go, naprowadzając smakołykiem, przychodzenia do nogi i siadania przy nodze - ale na inny hasło niż siad. Kiedy pies nauczy się np na hasło "noga" siadać przy nodze, i tak usiądzie, z tym samym hasłem zrób pół kroku, zatrzymaj się, pomóż psu przyjąć pozycję siedzącą przy nodze. Gdy pies zrozumie, że hasło "noga" znaczy "siadam przy nodze, kiedy pani zatrzymuje się" - nauka zakończona, pies będzie pilnować się sam, aby usiąść, kiedy stajesz. Osobno ucz chodzenia na dłuższej luźnej smyczy, na inne hasło, bardzo szybko zmieniając kierunek marszu ZANIM pies napnie linkę i nagradzając zwrócenie się do Ciebie. Zacznij w mieszkaniu, potem w ustronnym miejscu, gdzie nic nie rozprasza psa, potem dopiero na ruchliwej ulicy.
    1 point
  36. Dzisiaj mija dokładnie rok odkąd Maurycy jest z nami!! Początki nie były łatwe, ale warto było!! Maurycy to teraz nakolankowy, skory do przytulania i głaskania koteczek!! Pozdrawiamy!!
    1 point
  37. Olenko, Ewuniu, witam Was serdecznie i z całego serca dziękuję za wsparcie dla Kajtunia!!! Witaj Mattilu!!! Kibicowanie i wsparcie duchowe także na wagę złota!!!
    1 point
  38. Moje białe słoneczko już się zaczęło pakować? Majci na zmianę, szczoteczka? Plecaczek gotowy?
    1 point
  39. Całe szczęście, ze i kot nie młodzik, nie rozrabia, nie bawi się, ale przesypia prawie cały dzień w naszej sypialni, i noc też. Odpoczynek po obiedzie - całe towarzystwo zaległo gdzieś po kątach, my ludzie też (no, na chwilkę pod kocyk:), korzystając, że wolny czas, niedziela, nie ma gości, cisza, spokój...Tylko ktoś zajął nie swoja miejscówkę...
    1 point
  40. Przeczytałam, ale nie wiele mogę z tego przenieść do naszych realiów. Będziemy jednak próbować.
    1 point
  41. Pan Arek przesłał mi maila i prosił o link do Albinka, i obiecał, że zdjęcia będą. I słychac było, bo byłam na głośnomówiącym, żeby i Pani słyszała, że Albiś spadnie tłusta dupką prosto w puch :) co mu się należy.
    1 point
  42. Hura!! Lepiej być nie mogło. Bardzo cenię sobie takich ludzi, którzy po zaadoptowaniu psa logują się na Dogo i przekazują wiadomości. To zawsze bardzo miłe i wzruszające.
    1 point
  43. Ja jeszcze dodam, ze młodzi ludzie z wielkim sercem dla zwierząt, w domu rodzinnym dziewczyny jest sunia z lubelskiego schronu no i sunia amstaffka, więc i doświadczenia nie zabraknie, a Albinek będzie miał z kim poszaleć. W mieszkaniu jest już miejsce do spania dla Albinka, rodzina przygotowana :)
    1 point
  44. Bardzo się ucieszyli. I p. Arek i Pani też. I będą go kochać mocno, najmocniej :)
    1 point
  45. O rasowości psa świadczy rodowód akceptowany przez FCI. W Polsce jedyną organizacją podlegającą tej instytucji jest Związek Kynologiczny w Polsce, który posiada prawo do wydawania metryk/rodowodów, organizacji wystaw, przyznawania uprawnień hodowlanych i tytułów psom rasowym. Żadna inna instytucja/stowarzyszenie/ktokolwiek nie posiada takich uprawnień. Marta30 ma rację :)
    1 point
×
×
  • Create New...