Leaderboard
Popular Content
Showing content with the highest reputation on 09/29/16 in all areas
-
No to zaczynamy nieść dobre wieści :D Będzie skrótowo bo co dzień, dwa dni coś nowego u Zulki się pojawia. Początek był troszkę trudny bo nie chciała wchodzić do domu. Wylegiwała się na tarasie, do domu wchodziła na michę tzn. wychodząc rano na siku nie wykazywała chęci powrotu. Przychodziła niepewnie jak się trzaskałam miskami i wolałam psiaki. Chodziła po działce, tu poleżała, tam powąchała i dzień mijał. Drzwi tarasowe rzecz jasna otwarte cały czas. Problem był jeśli trzeba było wyjechać autem i otworzyć bramę. Używaliśmy różnych forteli aby Zulka weszła do domu. Smaczków nie jadła. Na smyczy oczywiście chodziła elegancko ale też dużym wyczynem było to aby Zulce tę smycz założyć. Wiedząc że będę wyjeżdżać autem Zulka paradowała nieraz w smyczy aby prościej było ją "złapać". Po parunastu dniach nie ma już problemu z wchodzeniem do domu. Na moje zawołanie przychodzi nieraz, na zawołanie męża przychodzi zawsze. Nie można jedynie stać w świetle drzwi lub okna. Zresztą jak mówiłam Gabi na początku zauważyłam że Zulka jakby woli mężczyzn. Problemem było też znalezienie dla niej odpowiedniego miejsca na miskę. Podczas jedzenia wystarczyło że ktoś się na nią popatrzył a nie daj bóg przeszedł i Zulka się wycofywała. Ale mamy już fajne miejsce posiłkowe i Zulka wcina aż jej się uszy trzęsą. Najbardziej jej się trzęsą jak ma gotowane :) Po kilku dniach biwakowania w kuchni stwierdziła chyba że w salonie więcej się dzieje i zaczęła powoli w nim przebywać. Aż uznała że i legowisko fajniejsze i w ogóle życie salonowe jej bardziej pasuje więc już pożegnała się z kuchnią. Na początku jak zaległa w kuchni w jednym miejscu to dałam jej tam legowisko żeby nie leżała na kaflach i po trochu przesuwałam w kierunku salonu. W chwili gdy uznała że jednak za daleko się posunęłam :D wracała na swoje stare miejsce na kafle. Ale to już dawno za nami :) Aha.....i jeszcze jeśli chodzi o głaskanie, wtedy to było takie wymuszone. Czułam że daje się pogłaskać bo ma za sobą ścianę i nie ma gdzie uciec. Zresztą cała Zulka to była jedna myśl..." Gdzie i jakie grozi mi niebezpieczeństwo???" Bala się różnych dźwięków, podskakiwała jak ktoś kichnął, uciekała jak ktoś koło niej przeszedł :( Ale to też już za nami :D Rano jak się witam z psiakami i one wariują jakby mnie nie widziały z tydzień Zulka jest na wyciągnięcie ręki. Aż albo tylko na wyciągnięcie ręki. Widać po niej że chciałaby i boi się. Pamiętam jak pierwszy raz położyła się w legowisku, ale jak pierwszy raz Zulka do mnie podeszła i po kilkunastu minutach prawie niewymuszonego głaskania ZACZĘŁA MNIE LIZAĆ PO RĘCE to nie zapomnę nigdy. Miałam łzy w oczach. Malo tego Zulka wchodzi na kanapę. Co prawda jak się pojawi człowiek od razu schodzi ale jak zobaczyłam ją pierwszy raz na kanapie to nie mogłam uwierzyć. Teraz to już norma ale nie wiem czy uda mi się zrobić zdjęcie bo jeśli siedzę przy stole i chcę się tylko podnieść żeby pstryknąć fotkę Zulka w gotowości fruu na podłogę. Musicie mi uwierzyć na słowo. Dziś Zuleńka zainteresowała się zabawkami :D Zgarnęła jedną z trawy i troszkę się pobawiła. A rano (zawsze chociaż chwilkę leżę z psiakami na kanapie) SAMA podeszła pod rękę do miziania. Sama, samiuteńka i kręciła tym pięknym łebkiem i kręciła i lizała mnie po ręce. Widziałam w jej oczach że sprawia jej to przyjemność. CUD!!!! Wszystko jak widzicie idzie ku dobremu. Jest oczywiście jeszcze wylękniona ale śmiga po ogrodzie jak ta lala, szczeka jak coś się dzieje (szczególnie na psa sąsiada - widać go nie lubi), czeka w kolejce po smaczki i na michę, wchodzi i wychodzi z domu bez problemu. Moje psy i Olinka nadal nie są nią szczególnie zainteresowane, jedynie Tycia ją obszczeka - ale kurdupel szczeka żeby było wiadome że jest :) Zresztą jak było w piątek osiem psów tez jakoś żaden z nią specjalnie się nie zakolegował. Udało się zrobić zdjęcie na kanapie :) I wygibasy na tarasie Mamoooooooo otwórz :) Kolejka4 points
-
2 points
-
... i znów popłynęły łzy... Ech Ewuniu... wiem jak cierpisz, wiem jak to okrutnie boli... Jak 6 lat temu odeszła moja Sarunia[*], z którą byliśmy 12 lat otarłam się o załamanie... wyłam na okrągło, rano wstawałam biegłam na grobek, dzień kończyłam siedząc przy grobku... kompletnie nie umiałam sobie poradzić z niczym, a przede wszystkim ze sobą... czułam się wtedy, jakby ktoś wytargał kawałek mnie, i choć gdzieś tam, w głębi serca wiedziałam, że to, co się stało musiało kiedyś nadejść, też miałam poczucie, że zawiodłam, że gdyby... ech... Trzymaj się Kochana, Semiś na zawsze zapewne będzie miał swoje miejsce w Twoim sercu... a Ty, a my... cóż... żyć trzeba, wskazówki na zegarach krążą dalej, świat się nie zatrzymał, choć wydawałoby się... dla nas poniekąd tak... przynajmniej na jakiś czas...2 points
-
Azuniu sciskuniam sciskuuuniam nie nie mowie jeno sciskuuuniam1 point
-
samowodzielny dwufazowy alarm namierzająco-sygnalizacyjny:)1 point
-
A posiada, tyle że jest organicznie różnie umiejscowiony :P W sensie, że fizycznie inaczej niż u komarzycy Halinki natomiast swoją rolę jak najbardziej spełnia...1 point
-
1 point
-
Khm... wg mnie, to zostałaś pogryziona za ujawnianie tajemnicy działalności wolontariackiej Halinki :P Wiesz, te kupy zbierane przez Halinkę do pampersa i potem rzucane losowo przez okno, to jednak nie budują pozytywnego wizerunku... Na szkolenie to ja zgłaszam akces! bo ostatnio to mam do czynienia z byłymi wrogami...1 point
-
1 point
-
Dowiedziałam się tydzień temu... :((( Semiczku, miałeś wspaniałe życie u Ewy Marty i Jacka. Tak mi smutno, że Cię już nie ma i tak się cieszę, że mogłam Cię poznać, cudny Panie Psie. Ewa, przytulam serdecznie. Żadne słowo nie wydaje mi się odpowiednie... :(1 point
-
Przed chwilką rozmawiałam z p. Grażyną - przyszłą Pańcią Halinki - niezwykle ciepła osoba, która z wielką czułością wyrażała się o suni. Rozmawiałyśmy m.in o tym, ze Halinka czekała w schronie na nas, na naszą pomoc i wreszcie się doczekała. Pani Grażyna czyta wątek i na pewno będziemy mieć informacje o Halince. Wyjazd suni wstępnie planowany jest na . 05.10, jutro będę dzwoniła do Murki i wszystko ustalimy. Halinko, sunieczko - cieszę się, ze ten kolejny cud na dogo odmienił właśnie twoje życie!!!1 point
-
Ogromnie cieszę się, ze historia Halinki będzie miała tak cudowne zakończenie i tak jak chyba wszyscy tutaj jestem równie mocno zaskoczona, ze to stało się tak szybko :) Jak zakładałam wątek nawet nie myslałam, ze Halinka tak szybko znajdzie swoje miejsce na ziemi, w ogole jakoś inaczej to wszystko sobie poukladałam, nastawiałam się na spore problemy, a tu same niespodzianki :) Halinka ma cudowny, własny dom i niech ta bajka trwa i trwa :)1 point
-
Dzisiaj rozmawiałam z p.Ewą i wiadomości są bardzo dobre.Tak jak napisała Ala,Mała może wszystko z Dużym ale odwrotnie nie :) Tak go sobie ustawiła,że zachowuje się naprawdę bardzo ulegle i spokojnie wstosunku do niej .Czika rano zbiega na dół i podbiega z merdającym ogonkiem do Spaykiego aby się przywitać,a później pędem do kuchni na śniadanko.Czikunia bardzo lubi jeździć w koszyczku na rowerze z p.Ewą i jak jest chłodniej,to widać jej tylko pyszczek,bo reszta opatulona jest kucykiem,co by dziewczynka nie marzła.Jest zmarźluczkiem i spryciulka nawet wchodzi wieczorem pod szlafrok swojej Pani i usadawia się pod pachą i co najwyżej tylko trochę pysia wystawi :) Na zimę będzie oczywiście zakupiony kubraczek.Bardzo fajnie bawi się z dziewczynkami,a szczególnie z młodszą córeczka Państwa.Lubi przebywać w jej pokoju,a i bawią się w podrzucanki zabaweczkami.Wieczorem zasypiają w łóżku przytulone do siebie,a później Czika zmienia łoże i wędruje do sypialni Państwa :) Jest bardzo kochana i niczego jej w tym domku nie zabraknie,a przede wszystkim miłości! :) Zdjęcia będą ale za jakiś czas,bo jeszcze trudno je zrobić ze względu na to,że Czika jest w ciągłym ruchu i jeszcze bardzo czujna.Myślę,że pora na zmianę tytułu wątku,bo tak jak mnie zapewniała p.Ewa,nie ma opcji by ją mogli oddać :) Mówiłam,że jest sporo zapytań o Czikę,a nawet jedna Pani powiedziała,że jeżeli Państwo by się rozmyślili,to ona zaraz na drugi dzień po nią pojedzie.Pani Ewa powiedziała,że absolutnie nie i żebym tylko nie dała tej pani ich adresu,bo oni Czikuni nikomu nie oddadzą i już! :) Z przyjemnością zmieniam tytuł! :)1 point
-
1 point
-
1 point
-
1 point
-
Piękny, puchaty psiak :) leci ode mnie na konto Murki 50 zł dla Snikersa :)1 point
-
Najwspanialsze wiadomości, jakie docierają do mnie, to właśnie te z dogo, gdy jakiemuś biedakowi trafia się super dom. To jedna z takich wiadomości właśnie. Ogromna radość, że ta biedna, tak wspaniała sunia, po wielu latach mordęgi osiądzie w swoim wspaniałym domu wśród kochających ją Ludzi. Jo37 wielkie dzięki za ten DOM Pokaż Zębuszkę, może kogoś tu zauroczy :)1 point
-
Tytuł: KRABUŚ większy pies, ma trzy i pół łapki i szuka domu z ogrodem Swoje w życiu przeszedł, z niejednej miski jadł i swoje wie. A mianowicie to, że psu do szczęścia potrzebny jest człowiek i dobry dom. Żeby więcej nie głodować, nie walczyć o przeżycie, nie tułać się, nie marznąć, nie bać się co będzie jutro… Krabuś ma ok. 8-9 lat. Jest pięknym, większym psem. Jego cechą charakterystyczną jest brak kawałka przedniej łapki, który jednak wcale nie czyni z niego kaleki. Piesek świetnie sobie radzi na swoich 3 i pół łapkach, a od jakiegoś czasu jest właścicielem pięknej protezki, która pozwala mu biegać i cieszyć sie zyciem bez żadnych ograniczeń. Krabuś zmarnował kilka lat swego życia w schronisku. Został wypatrzony przez wolontariuszy i umieszczony w hoteliku dla zwierząt. Krabuś najbardziej nadaje się do domu z ogrodem, może mieszkać na zewnątrz w dobrze przygotowanej budzie. Z suczkami zwykle dogaduje się dobrze, jednak z psami-samcami może dojść do spięcia, dlatego najlepiej aby był jedynym psem w domu. Z racji wielkości nie polecamy go także do domu z małymi dziećmi. Krabuś jest mądrym i pojętnym psem, z opiekunami w hoteliku współpracuje idealnie jednak wymaga dość konsekwentnego prowadzenia. Lord jest zdrowy, zaszczepiony i wykastrowany. Umie chodzić na smyczy, jest czysty, grzecznie się zachowuje w samochodzie. Jeśli chcesz dowiedzieć się więcej o piesku, odwiedzić go w hoteliku zadzwoń, prosimy. Warunkiem adopcji jest wyrażenie zgody na wizytę wolontariusza oraz podpisanie umowy adopcyjnej. W Psiak czeka na dom w woj.łódzkim, ale w razie potrzeby pomożemy w transporcie do nowego domu. Kontakt:Paweł 533 286 692 NIe wiem co sądzicie o takim tekście? czy coś jeszcze należałoby dodać? lub ująć jeśli jest nieprawdą? Jeśli tekst zostanie zatwierdzony - jutro zrobie nowe ogłoszenia na Warszawe. I NADZIEJKO- proszę też aby podała swój adres email, który dodam do treści ogłoszenia, tak aby ludzie od razu pisali do prawdziwego opiekuna psa, a nie do mnie:)1 point
-
Wiem, że prześladuje Ciebie "widmo Amisi", ale Hesia, to nie Amiśka - chyba? Może jak dom i ludzie ok, warto zrobić bazarek kilometrowy i zamówić transport u Pati-c? Z resztą, sama wiesz najlepiej :)). Widziałam, że ogłosiłaś Szarą na portalu makowskim. I co, ktoś dzwonił?1 point
-
1 point
-
A z dobrych wieści to dzisiaj do swojego domku powędrował Feluś:) Feluś dzięki dobrej ,cudownej Duszyczce był w pdt (dziękuję Ci Kochana) a od 18-tej jest już ze swoją wspaniałą Rodziną. Tu Felek jeszcze w schronisku:1 point
-
1 point
-
1 point
-
tak numer konta jest bez zmian - sprawdziłam prawidłowy - spróbuję wysłać ponownie z mojego konta. Bardzo dziękujemy za chęć pomocy :)1 point
-
1 point
-
To jest jakiś koszmar a nie forum :( Ale mimo wszystko :) zapraszam1 point
-
Ewuniu nigdy nie mysl, za zawiodlas Semika czy czegos zaniedbalas, Ty zrobilas WSZYSTKO, juz nic wiecej nie moglas zrobic. Stworzylas Semikowi wspaniale zycie i dalas mu najlepsza na swiecie opieke i On o tym wiedzial.1 point
-
Murko, skoro zdaniem tej pani doktor biopsja nie daje wyników bezprzecznych, to może się nie obejść i bez histopatologii, jak i rtg łapy niezależne od rtg kręgosłupa - które (skoro on popiskuje przy jakichś ruchach, naciskach itp.) pewnie zostanie zlecone. . Myślę, że trzeba się liczyć, że Ergo będzie musiał mieć narkozę (oczywiście taką płytką), bo jak wiem z doświadczenia z moimi psami tego typu badań nie da się zrobić fachowo bez narkozy. No ale o wszystkim zdecyduje wet. W każdym razie na pewno im pies jest starszy, tym bardziej wskazane jest robienie dokładniejszych badań, bo wiadomo u starszych psów to jedno po drugim zaczyna szwankować. :( Ja przynajmniej mam takie doświadczenia i stale coś moi weci leczą u moich staruszków.1 point
-
No bardzo jestem ciekawa, co ta doktorka powie. W sprawach trudnych skorzystanie z porady nie jednego lecz kilku wetów zawsze jest wskazane. Tym bardziej, że nowe zdjecia rtg będą. Tej Fluoxetyny nigdy nie stosowałam u żadnego z moich psów. Ale u jednego leczonego na problemy neurologiczne tez dostałam takie info, że dopiero po wysyceniu organizmu jest efekt leczniczy. Oby w tym przypadku tak było.1 point
-
1 point
-
1 point
-
Dochód z bazarku w kwocie 230 zł przelałam na konto Skarbnika :) AgaG, proszę potwierdź tutaj jak pieniążki dolecą1 point
-
Po prostu w swojej rasie odmieniec :) - w pozytywnym znaczeniu tego słowa. No chyba, że jeszcze ukrywa swoją naturę. :) Zdarzyła mi się kiedyś sytuacja, że pies udawał aniołka przez dwa tygodnie, a jak potem poczuł się pewnie, to okazało się, że ma charakter bardzo dominujący. I nie obyło się bez różnych problemów.1 point
-
maja602, niestety nie mogę do Ciebie wysłać PW - albo masz wyłączony komunikator, albo zapchaną skrzynkę :(-1 points
-
Doszły wpłaty od Agnieszki103 i milagros, dziękujemy!!! :)-1 points
-
Niestety nie, cały czas krwawi... z różnym nasileniem ale krew nie ustała :(-1 points