Leaderboard
Popular Content
Showing content with the highest reputation on 09/03/16 in all areas
-
Jesteśmy w drodze do nowego domu :-) Ineczka chętnie wsiadła do auta i od razu się przytuliła do córci :-) nie widziałam jeszcze w życiu tak grzecznego psa w podróży. Napiszę wieczorkiem jak się czuje w nowych czterech kątach. Ona jest po prostu cudna!!!4 points
-
2 points
-
Ja sobie doskonale z tego zdaję sprawę Tolu. Jak Zulka znajdzie dom zdecyduję się wyciągnąć kolejną bidę z Zamościa2 points
-
2 points
-
Chyba tak, tabletki dostałam. Witajcie u maluniej :) Nocka przespana spokojnie, troszkę w legowisku troszkę na kanapie. Wcina aż jej się uszy trzęsą, koopka ładna, śmiga po chałupie tylko dzwoneczki z obroży kociej słychać. Jest przekochana :) Sprawdzałam całe ogrodzenie - mam wrażenie że nie ma miejsca w którym mogłaby przejść. No ale będziemy chodzić za nią po ogrodzie. Mój TZ stwierdził że mała zachowuje się tak jakby czuła że to jej dom. Pięknie to powiedział. Zdjęć troszkę popstrykałam ale wrzucę wieczorem bo zaraz się zbieramy po jedną z zamojszczaków :)2 points
-
Zgadza się - kciukujemy za szczęśliwą podróż. Mieliśmy dziś zerwaną noc. Strach czy wszystko pójdzie zgodnie z planem, czy Murzynek będzie na miejscu, czy klatki się zmieszczą, czy... Od 4rano jestem na nogach Nawet nie była potrzebna kawa, emocje robiły swoje. Po godzinie o 6 z elficzkowa byłyśmy u Murzynka. Jak nas zobaczył, był w totalnym szoku - co Wy tu robicie o tej porze? Każdy normalny o tej porze śpi. Był zaspany, nie wiedział co się dzieje, do tego jego zełzawione oczko było przyklejone, a drugim wodził tak, jakby nie widział... Gdy Lisek i Tinusia zjadły po puszce, ten nie skusił się na nic . Obrożę dał sobie nałożyć, na szelki był za bardzo zaspany - burknął na zasadzie "ale o co Wam chodzi". Na smyczy szedł, ale chwilę potem siadł i przekształcił się w siedzące osła. Siedział i się nie ruszał. Nawet parówka nie pomogła, ale plus taki, że nie powinno być niespodzianki po drodze, pies ma pusty brzuszek. Przynajmniej od wczoraj. Po wielu prośbach i rozmowach z nim, ostatecznie włożyłyśmy go do samochodu siłą. Nie przywiązałyśmy smyczy, bo próbował wyjść z bagażnika, ale Murzynek nie chciał być sam - jeszcze nim wsiadłyśmy do samochodu, Murzynek przeszedł przez siatkę odgradzającą bagażnik od samochodu (sic!) i siedział z tyłu. Przywiązałyśmy go więc, by nam nie wędrował po samochodzie. I widocznie tego mu było trzeba: musiał nas widzieć, musiał nas czuć, bo już nie było niespodzianek. Podróż minęła spokojnie. Widział nas, więc ilekroć na nas łypał wzrokiem, spokojnie przewracał się na drugi boczek i spał dalej. Murzynek wygląda na takiego, co zna samochód. Leżał spokojnie przez całą podróż, a jak otworzyło mu się oczko i byliśmy już w Zamościu, siadł i obserwował świat. Jak się zatrzymywaliśmy na światłach, by zwarty i gotowy by wysiąść. Pojechaliśmy do funi odebrać klatkę, tam Murzynek cierpliwie czekał aż uporamy się z klatką (spokojnie leżał i nasłuchiwał), a potem pojechałyśmy dalej. Było już po ósmej rano. Chciałyśmy dać Murzynkowi odrobinę wodę, ale nie chciał. Nie wysikał się też. Za to Murzynek był już całkiem rozbudzony i założenie szelek obyło się bez problemu. Za chwilę włożyłyśmy go do klatki, został wpakowany do samochody obok przepięknych pannic. W klatce siedział jak król. Nawet nie dał się sprowokować suniom, które go oszczekały. Widać, że nie wiedział, co się z nim dzieje, że jest przytłoczony wydarzeniami ostatnich godzin, ale mimo wszystko zachowywał spokój. Chwilę później odjechał, oczywiście nie obyło się bez łez wzruszenia. Był spokojny od początku do końca - nawet jak go podnosiłyśmy, przenosiłyśmy, wkładałyśmy do samochodu czy klatki. Nie dał się wyprowadzić z równowagi. Tylko raz, jedyny raz warknął na mnie - gdy chciałam mu nałożyć szelki, ale myślę, że to wina tego, że on na oczko nie widział, a ja stałam z tej strony i po prostu mnie nie widział. I do tego był rozespany, słabo kontaktował ze światem. Murzynek odjechał w ostatniej chwili. Teraz na pewno trzeba go przebadać: jego łapkę, oczko, krew. Pozbyć robali. Biedak nie wiadomo ile by jeszcze pociągnął na ulicy... Bardzo dziękujemy Kierowcy, Toli, funi, kudlataja, szafirce i tym, którzy umożliwili wyjazd Murzynka po lepsze życie. Dziękuję też elficzkowa - bez Niej by się to nie udało.2 points
-
Niepewność będzie nam towarzyszyć cały czas przy takim psie. Sama mam wiele obaw. Ale Filutek nie jest psem który ucieka przed siebie. Boi się , chowa się ale trzyma się miejsca znanego. Nie mamy masy chętnych bijących się o niego. Jest to dla niego szansa. No chyba że ma u mnie być wiecznym klientem. Dom i ludzie są porządni i tu musimy zaufać. Dobra strona to ta że nie jest to aż tak daleko ode mnie i w razie problemów podjadę. Do Poznania już nie było by tak prosto wyskoczyć. Myślmy pozytywnie to i energia dobra wyprostuję przyszłość.2 points
-
Towarzyska, przyjacielska, radosna, kochana i cierpliwa. Kropeczka uwielbia wygrzewać się na słońcu i bawić się zabawką jak czuje się bezpieczna, przy swoim człowieku ... Ale w schronisku bardzo jej tego brakuje ! Szukamy wspaniałego, dobrego Domku, gdzie będzie mogła przejść rehabilitację szybciej niż w izolatce… w atmosferze miłości i opiekuńczości. Kropeczka ma operację w Warszawie 31 sierpnia, będziemy ogromnie wdzięczni za wsparcie finansowe, każde nawet najmniejsze wpłaty ! 31.08. br. Kropeczka już po operacji, straciła bardzo dużo krwi, śrut był centralnie w rdzeniu, niestety :( :( Paraliżu się nie cofnie ... nerki też nie za dobrze pracują Wpłaty : 12,- Nadziejka - dziękujemy ! 15,- Nadziejka - dziękujemy !!1 point
-
Psiaczki po przejściach kochają najmocniej!!!1 point
-
Oby jutro był lepszy dzień. Spokojnej nocy Kochani.1 point
-
Ojej, Misia - cudnie, jak mój tymczasowicz!!! Kochana maleńka!!!1 point
-
Wygląda na to, ze ona jedna nie stresuje się nową sytuacją w jakiej się znalazła. Gdyby tak udało się ją wyadoptować do znanego domku, to byłaby ekspresowa adopcja nie tylko w Twojej Elu karierze, ale chyba na całej Dogomanii! No to zaciskam kciuki za ten ekspres !1 point
-
Byliśmy po południu u Szarej. Powitała nas w trochę rozwiązanym kaftaniku, tył koszulki miała gdzieś pod kolanami, brudny, zasikany, zapiaszczony....Po pierwsze wypuściłam ją z kojca, a Tomek przypiął jej smycz. Po drugie zdjęliśmy ten brudny, zakrwaniony kaftanik. Szara jakoś wyjątkowo spokojnie pochodziła po placu, podgryzła zieloną trawkę, wytarzała się w trawie, pokazała brzuszek. Odpukać, śliczna mała ranka, sucha i czyściutka. Potem założyliśmy jej nasz stary kaftanik, weszła do kojca i dostała porcję mięsa i chrupek. Bardzo smakowało!1 point
-
Mała jest urocza i bardzo sprytna :) Ujęła swoją osobowością wszystkich gości. Ładnie chodzi na smyczy,prześmiesznie szczeka :) Lgnie do ludzi, jak tylko ktoś się schyli, żeby ją pogłaskać, natychmiast wywala się do góry koła,mi i pokazuje brzucholek. Niestety ma bardzo brzydkie ślady po sterylizacji :( Ranka jest nabrzmiała i zaczerwieniona, zakończona podskórnym jakby malutkim balonikiem :( Jutro spróbuję znaleźć dyżurującego weta. Malutką nazwałam roboczo Misia :)1 point
-
Elu, trzymam kciuki za ekspresową adopcję sunieczki!!!1 point
-
Dzwoniłam do domu Inki zaniepokojona brakiem tutaj info.Wszystko jest dobrze i nawet lepiej niż oczekiwano :) Madzia pisała ale jej post gdzieś poleciał w kosmos...Napisze wszystko jeszcze raz w wolnej chwili i postara się wstawić zdjęcia,które zrobiła. Czas aklimatyzacji w toku,więc mocno zaciskajmy kciuki!1 point
-
1 point
-
1 point
-
Ja tez zaglądam do Murzynka - trochę jestem spózniona, bo psiak już u szafirki, a ja z porannym zdjęciem z wyjazdu z Zamościa, ale co tam - najważniejsze, ze Murzynek rozpoczyna nowe życie. To nowe trochę Murzynka przeraża, dzisiaj był chyba najbardziej zestresowanym pasażerem i nawet sąsiedztwo miniaturowych piękności nie poprawiło mu humoru. Elficzkowa - dziękuję za obróżkę dla suni, która pojechała do elik, w tym pośpiechu nie mogłam żadnej dopasować ;) Murzynek jeszcze na parkingu i w aucie tuz przed odjazdem - dziewczyny wpatrzone w niego;)1 point
-
Na razie brakuje nam weny ale pomyślimy rodzinnie co by tu do niej pasowało. Sunia jest naprawdę maleńka - najmniejsza w naszym psim stadku. Troszkę pokazywała ząbki innym psiakom ale jest już ok :-) Strasznie płacze jak zostaje sama w domu a ton głosu ma taki, że bębenki w uszach szlag chce trafić :-)1 point
-
Paul pozdrawia, jest z rodziną na urlopie i jak widać ma się dobrze i jest szczęśliwy1 point
-
Tak, sunie są cudne! Kopnął mnie zaszczyt i miałam okazję chwilę potrzymać Czikę - jaka to kochana, maleńka sunia... Jestem w niej zakochana po uszy :) Więcej opowie Tola, ja mam jedynie takie dwa zdjęcia: Dziewczyny próbowały poderwać kolegę, ale on udawał, że one nie istnieją ;)1 point
-
Oczywiście akcjom wkładania psa do bagażnika, przyglądał się Lisek. Patrzył z niedowierzaniem, że jego kumpel ma takie dziwne coś na szyi i jakąś smyczkę. Podchodził do nas, obwąchiwał nas, merdał ogonem, mając jednocześnie uszka przy sobie. Nieopodal siedziała tez Tinusia i również obserwowała: dziwy, dziwy, dziwy... Na koniec Lisek dał całusa Murzynkowi i wodził za nas wzrokiem. Ciekawe, co sobie myślał... Siedzę i się nie ruszę. (to te sklejone oczko) Już w Zamościu :) Ciocia elficzkowa spędza ostatnie chwile przed podróżą z ulubieńcem Szelki już nałożone. Czekamy na przyjazd Toli i psiaków.1 point
-
Psiaki już w drodze do Katowic z przystankiem w Bochni, Inka też mknie ku Katowicom. Bardzo się cieszę że - odbierając suńkę dla Gabi - poznam prawie wszystkie (oprócz elikowej sunieczk). Bardzo mi szkoda że nie udało się jechać mimronkowej :(1 point
-
Niestety nie mam dobrych info..:( wczoraj tego pieska potracil samochod:( Zobaczyl mnie i pedzil do mnie prosto pod auto zawsze szalal jak mnie zobaczyl,wiedzial,ze bedzie nakarmiony i to bylo jego zguba...:( slyszalam jak samochod w niego uderzyl,odpadla nawet jakas blacha,ale psiak po potraceniu zaczal uciekac,byl w szoku:( nie wiem co z nim.......moze zyje,bo uciekl po potaceniu,martwie sie.....1 point
-
1 point
-
Bo to jest miłość Ewuś, taka bezinteresowna, najczystsza... Moje kochanie po całym dniu głodówki skusiło się na surowe mięso wołowe. Pewnie będzie biegunka, ale trudno. Może jakoś przejdziemy ją, a potem wszystko się unormuje. Rzucił się nas to mięso jak szalony i zjadł 250 gram. Chciał więcej, ale bałam się dać mu jeszcze, żeby mu nie zaszkodziło. Natychmiast poleciałam do sklepu kupić dwie kolejne porcje, żeby miał na jutro, jeśli się oczywiście Semurkowi nie odwidzi, bo jeśli chodzi o jedzenie, to jest gorzej niż po chemii:( Zaglądał potem do kuchni w nadziei na kolejną porcję, ale naprawdę bałam się. Jutro rano dostanie znowu. Poza brakiem apetytu, Semiś zachowuje pogodę ducha, zainteresowanie światem i naszymi pieszczotami. I niech tak trwa... Boże niech tak trwa jeszcze długo!!!!!1 point
-
1 point
-
1 point
-
Umówiłam sie z państwem na przyszły piątek tak aby wszyscy byli w domu przez cały weekend. Po za tym pan będzie już pracował w domu i będzie cały czas a miejscu. Przez ten tydzień państwo popatrzą gdzie są słabe pkt i zabezpieczą ogrodzenie. Chyba powoli możemy się cieszyć.1 point
-
Marysiu, czy w sprawie Morelki ktoś dzwonił? Miałam 2 zapytania. Poprosiłam o kontakt z Tobą.1 point
-
Bo jak nie urok...to sraczka - prawda,w zupełności się zgadza :D1 point
-
1 point
-
Aga, skoro jesteś skarbnikiem obu psiaków to przenoś kasę na Ergo, skoro on wyraźnie tego bardziej potrzebuje. Sum zawsze jest w moim sercu i będę do niego stale zaglądać, jakby coś u niego się zmieniło, to zdecyduję co robić dalej.1 point
-
Przepraszam, za długą nieobecność (mieliśmy troszkę zawirować rodzinnych). U Koruni wszystko w porządku. Odważyłam się w końcu puścić Korę na "wolność" bez smyczy. Faktycznie przy pierwszej sposobności znika z oczu ale zanim ja wrócę do domu to sunia jest już na ogrodzie albo czeka grzecznie pod bramką :-)1 point