Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

Posted

Udało się skontaktować z Panią.
Nie zrozumiałam jej zbytnio, bo chyba jechała samochodem ale z tego co zrozumiałam to chyba ma na oku jeszcze inną sunię.
Ale mogę się mylić, bo ledwo ją słyszałam. W każdym bądź razie ma się rano do mnie odezwać - ale póki co cisza....


EDIT: Pani napisała, że dziś niestety nie da rady załatwić wizyty.

  • Replies 295
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

Posted

Ja uważam tak:
jesli Pani zgodzi się na taka normalną wizytę - tzn. razem z innymi domownikami to ok - mozna zrobic wizytę. Jesli Pani będzie upierać sie przy tym, aby inni domownicy nie wiedzieli o wizycie, to powiem szczerze nie ma co sobie głowy zawracać.
Adopcja psa to poważna decyzja i powinni w niej uczestniczyć wszyscy. Skoro ma byc niespodzianką Nuteczka, to na pewno będzie po wizycie, bo wtedy będzie fizycnzie w danym domku.
Innej opcji nie widzę.

Posted

Rozmawiałam z panią Moniką i wspólnie doszłyśmy do wniosku, że Nutce trzeba szukać innego domu. Bardzo chciałaby adoptować Nutkę, ale nie może z pewnych względów spełnić naszych wymagań odnośnie wizyty w gronie całej rodziny. Rozumie, że nie chcemy ryzykować i życzy Nutce aby znalazła równie szczęsliwy dom, który ona chciała jej podarować.

Kontatkowałam się już z p.Kasią z Wadowic, nadal jest chętna na adopcję Nutki. Napisałam już do dogomaniaczki z Wadowic (sabusia) w sprawie wizyty przedadopcyjnej. Trzymajcie kciuki :)

Posted

Pani Kasia z Wadowic moze nie spelniac naszych wymagan. Mam pewne wiadomosci na ten temat, ale moze sa bledne. Koresponduje z ta Pania juz od 3 dni, od czasu zakonczenia aukcji allegro. Dowiedzcie sie w czasie wizyty czy pani ma 3 dzieci.

Posted

Odnośnie pani Kasi z Wadowic

Swego czasu pewna pani Kasia z Wadowic starała sie o nasza orzechowska Bezę, w międzyczasie doszły ,mnie słuchy, że był tam juz jeden pies - spanel z krakowskiego schroniska ( oddany po kilku dnaich, bo podobno warczał na dzieci ), pani Kasia zapewniała, że u nich sie kocha zwierzęta, ogólnie "cud miód i orzeszki" , spaniel faktycznie mógł sie do tego domu nie nadawać, ponad godzine mnie przekonywała, że psu tam będzie cudownie..i właśnie tak rodzina wygląda: dwoje starszych dzieci nastolatków : syn i córka, i mała córeczka ( imię Ksenia ) która wtedy miała 2, 5 roczku, więc teraz ok. 4 lat, mąż jest kierowcą zawodowym , więc często go nie ma w domu, wyjeżdża, niestety nie mogłam znaleźć przez dłuższy czas nikogo na wizytę, zreszta to nie uchroniłoby i tak przed katastrofą, sama zawiozłam tam Bezę, przyjęcie super, wrażenia z domu świetne, na Beze czekałą wyprawka, mnóstwo zapewnien, jak to cudownie będzie, na drugi dzień mail z opowieściami jak to Beza jest cudowan , wspaniała, że ją kochają....2 dni potem mail i SMS o 5 rano, żeby natychmiast zabrać psa, Beza próbowała tą najmłodszą córkę dominować, czy podobno poczyniła głębokie rysy na psychice dziecka , a p. Kasia musi jechać od kilku godzin naśrodkach przeciwdepresyjnych...istny horror.
Nie wiem czy to ta baba, ale wiele rzeczy się zgadza, niestety nie zachowało mi sie jej nazwisko ( miałam różne cyrki z komputerem )
Wiem, że po zabraniu przeze mnie Bezy stamtąd miała kolejna przestraszoną sunię, bo wypisywała mi SMSy , że tym razem na pewno jej nie odda.....Sprawdźcie to dokładnie, bo za duzo szczegółów sie zgadza.

Posted

U p.Kasi z Wadowic, z którą mam kontakt też jest para nastolatków, syn i córka i małe 3,5 letnie dziecko, dziewczynka. A mąż pracuje poza domem i tylko na weekendach jest w domu.

:-(

Posted

Ponad wszelką wątpliwość to ta sama osoba.

Dwa dni temu ta kobieta zadzwoniła do mnie, bo chciała ratować Isię z mojego podpisu. Wyczytała, że ja wyjeżdżam i suczka, która nawiała ze schronu nie ma opiekuna i grozi jej powrót do schroniska. Pani Kasia wielkodusznie proponowała opiekę na psem, powiedziała, że jest z Andrychowa. Opowiedziała historie suczki (chyba jamniczki), która 1,5 roku temu latem odeszła na raka, mimo zoperowanych wcześniej guzów. Ta suczka podobno miała nieciekawy charakter, akceptowała tylko swoich itd., itp. ale rodzina kochała ją i walczyła o jej życie do końca. Kiedy usłyszałam o tej smutnej historii natychmiast wspomniałam o tym, że Isia również ma guzy, i że zrozumiem jeśli ona nie jest w stanie tego emocjonalnie udźwignąć po tragedii tamtego psa. Dowiedziałam się, że problemem może być brak dostępu w Andrychowie do wetów, który dysponowaliby chociażby aparaturą do wykonania USG. Pani Kasia nie chciała "zmarnować psa".

Zanim to usłyszałam naciągnęła mnie na 2 rozmowy telefoniczne i bardzo wiele sms'ów. Zresztą od jej sms'a się zaczęło. Nie mogła zadzwonić, bo rzekomo miała 2zł na karcie więc zaczęłam drążyć temat co z kasą na utrzymanie czy ew. leczenie jakiegokolwiek psa, którego adoptuje.

Następnego dnia wiedząc już, że mąż p. Kasi jest kierowcą wymyśliłam, że może zabrałby sznaucera z pomorza i podrzucił na dół Polski. Zadzwoniłam do p. Kasi, ustaliłyśmy, że zapyta męża. Potem dostałam sms'a, że prosi o telefon - znowu to do niej trzeba było dzwonić, ale powiedzmy, że tym razem to ja coś chciałam więc ok. Natomiast ja też nie mam funduszy na nieograniczone rozmowy i skończyłyśmy na gadu-gadu.

Dopiero na GG pani Kasia pokazała swoje prawdziwe oblicze. Najpierw myślałam, że to fajna i dobra kobitka. Rozsądne nie podjęła się opieki nad psem wymagającym opieki i prawdopodobnie duzych nakładów finansowych. Sama zaproponowałam, że może pomogę znaleźć jej inną suczkę (bo tylko suczkami się interesowała). Pani Kasia miała już 2 upatrzone kandydatki: http://allegro.pl/show_item.php?item=1400378103 oraz http://www.ulgawcierpieniu.pl/index.php?option=com_content&view=article&id=82:2-szczeniaczki&catid=3:szczeniaki&Itemid=43 (do drugiego linku trzeba być zalogowanym na stronie fundacji). Chciała, żeby pomóc podjąć jej decyzję. Potem dostała telefon, że Nutka znowu szuka domu. Podzieliła się tym ze mną dzisiaj i rozpisywała się o swoich rozterkach. W pewnym momencie zaczęło mnie to irytować, wywody ewidentnie rozchwianej, niezdecydowanej osoby. Napisałam jej, że boję się czy to jej niezdecydowanie nie zaowocuje oddaniem adoptowanego psa. Wątpliwości, setki pytań, brak zrozumienia dla nieprzewidywalności psa po przejściach.

Odnalazłam Nutkę na allegro, napisałam wiadomość do osoby wystawiającej aukcję z pytaniem ..a zresztą wkleję to co napisałam:
"Witam, czy mogę prosić o podesłanie mi wątku Nutki na dogo? Na maila lub na pw (wszpasia).
Czy to suczka, na która ktoś był zdecydowany ale się wycofał i dzwoniliście do P.Kasi z Andrychowa, która wcześniej była nią zainteresowana?
Dziękuję za podesłanie wątku,
Asia"

Po chwili p Kasia zapytała mnie czy kontaktowałam się z osobami od Nutki, bo napisałam o Andrychowie, a w przypadku 3 innych psów ona podawała Wadowice i spaliłam ją. Grzecznie poprosiła o ty czy mogłabym sprawę "naprostować" czy skłamać, że coś mi się pomyliło i chodziło mi o inną osobę, bo jak sama powiedziała "będzie spalona".

Kiedy odmówiłam skłamania dla niej i zapytałam czemu w takim razie ona mi skłamała w tak mało istotnej kwestii jak nazwa miejsc zamieszkania, p. Kasia stwierdziła, że powzoliła sobie na kłamstwo, bo dzwoniąc do mnie i tak wiedziała, ze z adopcji Isi nic nie wyjdzie, a już wcześniej interesowoała się innymi psami i nie chciała wyjść na nie wiadomo kogo w związku z mnogością pożądanych psów. Pomijam już fakt, że nei wiem po co w takim razie zawracała mi gitarę, naciągnęła na 2 rozmowy telefoniczne, zajęła mnóstwo czasu na gadu-gadu (ale czego się nie robi, żeby pomóc jakiejś malutkiej suczce trafić do tak wspaniale zapowiadającego się domu).

P. Kasia z Wadowic, lub kiedy jej wygodnie - z Andrychowa 5091917**

Posted

[quote name='wszpasia']Ponad wszelką wątpliwość to ta sama osoba.

Dwa dni temu ta kobieta zadzwoniła do mnie, bo chciała ratować Isię z mojego podpisu. Wyczytała, że ja wyjeżdżam i suczka, która nawiała ze schronu nie ma opiekuna i grozi jej powrót do schroniska. Pani Kasia wielkodusznie proponowała opiekę na psem, powiedziała, że jest z Andrychowa. Opowiedziała historie suczki (chyba jamniczki), która 1,5 roku temu latem odeszła na raka, mimo zoperowanych wcześniej guzów. Ta suczka podobno miała nieciekawy charakter, akceptowała tylko swoich itd., itp. ale rodzina kochała ją i walczyła o jej życie do końca. Kiedy usłyszałam o tej smutnej historii natychmiast wspomniałam o tym, że Isia również ma guzy, i że zrozumiem jeśli ona nie jest w stanie tego emocjonalnie udźwignąć po tragedii tamtego psa. Dowiedziałam się, że problemem może być brak dostępu w Andrychowie do wetów, który dysponowaliby chociażby aparaturą do wykonania USG. Pani Kasia nie chciała "zmarnować psa".

Zanim to usłyszałam naciągnęła mnie na 2 rozmowy telefoniczne i bardzo wiele sms'ów. Zresztą od jej sms'a się zaczęło. Nie mogła zadzwonić, bo rzekomo miała 2zł na karcie więc zaczęłam drążyć temat co z kasą na utrzymanie czy ew. leczenie jakiegokolwiek psa, którego adoptuje.

Następnego dnia wiedząc już, że mąż p. Kasi jest kierowcą wymyśliłam, że może zabrałby sznaucera z pomorza i podrzucił na dół Polski. Zadzwoniłam do p. Kasi, ustaliłyśmy, że zapyta męża. Potem dostałam sms'a, że prosi o telefon - znowu to do niej trzeba było dzwonić, ale powiedzmy, że tym razem to ja coś chciałam więc ok. Natomiast ja też nie mam funduszy na nieograniczone rozmowy i skończyłyśmy na gadu-gadu.

Dopiero na GG pani Kasia pokazała swoje prawdziwe oblicze. Najpierw myślałam, że to fajna i dobra kobitka. Rozsądne nie podjęła się opieki nad psem wymagającym opieki i prawdopodobnie duzych nakładów finansowych. Sama zaproponowałam, że może pomogę znaleźć jej inną suczkę (bo tylko suczkami się interesowała). Pani Kasia miała już 2 upatrzone kandydatki: http://allegro.pl/show_item.php?item=1400378103 oraz http://www.ulgawcierpieniu.pl/index.php?option=com_content&view=article&id=82:2-szczeniaczki&catid=3:szczeniaki&Itemid=43 (do drugiego linku trzeba być zalogowanym na stronie fundacji). Chciała, żeby pomóc podjąć jej decyzję. Potem dostała telefon, że Nutka znowu szuka domu. Podzieliła się tym ze mną dzisiaj i rozpisywała się o swoich rozterkach. W pewnym momencie zaczęło mnie to irytować, wywody ewidentnie rozchwianej, niezdecydowanej osoby. Napisałam jej, że boję się czy to jej niezdecydowanie nie zaowocuje oddaniem adoptowanego psa. Wątpliwości, setki pytań, brak zrozumienia dla nieprzewidywalności psa po przejściach.

Odnalazłam Nutkę na allegro, napisałam wiadomość do osoby wystawiającej aukcję z pytaniem ..a zresztą wkleję to co napisałam:
"Witam, czy mogę prosić o podesłanie mi wątku Nutki na dogo? Na maila lub na pw (wszpasia).
Czy to suczka, na która ktoś był zdecydowany ale się wycofał i dzwoniliście do P.Kasi z Andrychowa, która wcześniej była nią zainteresowana?
Dziękuję za podesłanie wątku,
Asia"

Po chwili p Kasia zapytała mnie czy kontaktowałam się z osobami od Nutki, bo napisałam o Andrychowie, a w przypadku 3 innych psów ona podawała Wadowice i spaliłam ją. Grzecznie poprosiła o ty czy mogłabym sprawę "naprostować" czy skłamać, że coś mi się pomyliło i chodziło mi o inną osobę, bo jak sama powiedziała "będzie spalona".

Kiedy odmówiłam skłamania dla niej i zapytałam czemu w takim razie ona mi skłamała w tak mało istotnej kwestii jak nazwa miejsc zamieszkania, p. Kasia stwierdziła, że powzoliła sobie na kłamstwo, bo dzwoniąc do mnie i tak wiedziała, ze z adopcji Isi nic nie wyjdzie, a już wcześniej interesowoała się innymi psami i nie chciała wyjść na nie wiadomo kogo w związku z mnogością pożądanych psów. Pomijam już fakt, że nei wiem po co w takim razie zawracała mi gitarę, naciągnęła na 2 rozmowy telefoniczne, zajęła mnóstwo czasu na gadu-gadu (ale czego się nie robi, żeby pomóc jakiejś malutkiej suczce trafić do tak wspaniale zapowiadającego się domu).

P. Kasia z Wadowic, lub kiedy jej wygodnie - z Andrychowa 5091917**......dziewczyny jestescie wspaniale u racja z dala od takich "pań Kaś"......niech sie zajmuje swoimi dziecmi

Posted

No szkoda :(

Jutro zadzwonię do trzeciego domku, który się zgłosił dla Nutki. Może jeszcze będą zainteresowani. Jeśli nie, to na pewno ktoś szybko pokocha maleństwo. To cudowna sunieczka :loveu:

Zanim zdążyłam poinformować p.Kasię, że nie oddamy jej Nutki, zdążyła mi napisac, że rezygnuje z adopcji (czyta wątek).

Posted

trzeba ostrzegać wszystkich przed tą kobietą. Niech nie dają jej psa. Jak dobrze, że dogomaniacy są czujni,. Przypomina mi sie historia zamojskiej Kropeczki. Nie wiem co z sunią teraz.:-(:-(
Boże chroń psy przed takimi domami!!!!!!!!

Posted

Wszpasia, to ja wystawialam Nutke i podeslalam Ci link. Dobrze, ze zdalas tak obszerna relacje.

Majuska, wielkie dzieki za czujnosc na watku mieleckim.

Mysle, ze powinno sie wpisac ta pania z Wadowic i Andrychowa na czarna liste, ostrzec wszystkie dogomaniaczki z Malopolski, Slaska i innych wojewodztw. Bo nie wierze, ze przestanie szukac kolejnego psa. Mozna by tez odnalezc meza i poinformowac go o tych historiach z psami. I zeby zonie znalazl wiecej zajec, bo ewidentnie sie nudzi i dzieci zaniedbuje.

Wystawiam Nutke ponownie na allegro i tym razem moze znajdzie DOBRY dom.

Posted

Dobrze, że szybko wszystko wyszło na jaw. Nutusia potrzebuje kochającego domku do końca swoich dni. Pani Kasia niech poczeka, aż najmłodsze dziecko będzie nastolatkiem i może wówczas dopiero rozglądnie się za psem.

Posted

No babsztylu wredny - Kasiu z Wadowic czy tam kurna z Andrychowa jak czytasz ten wątek to Ci napiszę, że powinnac pójść do psychiatry, szczerze, to dziwę sie twojemu chłopu, że jedzie w trase na tydzień czy dwa a tak chorą osobę zostawia w domu z trójką dzieci, po naszej Bezie mieliście kolejną sunię, co z nią zrobiłaś ty beznadziejna kreaturo?? Odkąd miałam z tobą babsztylu do czynienia to Wadowice juz mi sie nie kojarza z pysznymi kremówkami tylko z pogiętym psycholem który odstawia jakieś durne szopki i bawi sie życiem, zdrowiem i psychiką psów. Wywęszę cię wszędzie, jak trzeba będzie zgłosimy twoją sprawę na policję Lecz sie babo koniecznie!!!!! Pewnei twój przypadek to jakas szeroko opisana jednostka chorobowa, takich psycholi jest troche, mamy tu juz na dogo taka jedną trucicielke która tez jest dobra w swoich poczynaniach, ale na was wszystkie przyjdzie w końcu pora.
Ludziska rozgłoście gdzie sie da tego babsztyla, bo jak widzę jej choroba nie pozwala zaprzestać szukania kolejnych ofiar!!

Posted

Ra_dunia napisał(a):
Dobrze, że szybko wszystko wyszło na jaw. Nutusia potrzebuje kochającego domku do końca swoich dni. Pani Kasia niech poczeka, aż najmłodsze dziecko będzie nastolatkiem i może wówczas dopiero rozglądnie się za psem.


Radunia to jest psycholka, nigdy żadnego psa, powód zwrotu znajdzie zawsze!!!

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


×
×
  • Create New...