Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

  • Replies 1.8k
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

Posted

O Pajusiu pisać nie będę.
Bo nie mogę jeszcze.
I tak każda wizyta w hotelu i widok pustego kojca, to dla mnei nad to co moge znieść.


Furio za to nabrał sił wielkich.
Wczoraj zapomnialam kagańca, i taki zdziwiony był, że nic mu nei nakładam.
Smiesznie mnie podskubywał.
Ostatnio trochę go zaniedbałam, tak emocjonalnie znaczy.
W poniedzialek wieczorem nie dojechałm do hotelu wogóle.
Nie mogłam, nie byłam w stanie.
Więc Furia moja był bez mamusi calutki dzień.
Wysłałam prosby o ogłoszenia do wszytskich krakowskich gazet,
powinny sie powoli ukazywać w przyszłym tygodniu.
Zobaczymy kto go pokocha.

Posted

"To tylko pies, tak mówisz
tylko pies...
a ja ci powiem
że pies to często jest więcej niż
człowiek
on nie ma duszy, mówisz...
popatrz jeszcze raz
psia dusza większa jest od psa
i kiedy się uśmiechasz do niej
ona się huśta na ogonie
a kiedy się pożegnać trzeba
i psu czas iść do psiego nieba
to niedaleko pies wyrusza
przecież przy tobie jest psie niebo
z tobą zostanie jego dusza"

........
Za mało słów by wyrazić żal,za mało łez żeby przyniosły ukojenie....biegaj szczęsliwy Pajuniu po zielonych łąkach za tęczowym mostem ['],[']

Posted

Mariolka - masz teraz Pajutkowego Anioła Stróża nad sobą i on będzie z Tobą zawsze.
To co dla niego zrobiłaś to aż nazwać trudno. Byłaś jego szczęściem w ostatnich latach. Stworzyłaś dla niego Dom.

A teraz oboje będziecie mieć pieczę nad następnymi ziwerzakami.
Kochana kobieta jesteś - podziwiam Cię za to co robisz. Trzymaj tak nadal.

Posted



Zbierałam się. Żeby coś napisać. O Nim. O Paju.
Opowiedzieć wam jego ostatnie chwile. Nie mogłam. I dalej nie bardzo mogę.
Ale chyba trzeba. Trzeba, bo cos się skończyło. Tak na zawsze. Już nie będzie tak jak było. Nic nie będzie takie samo.
W sobotę Paj jeszcze wyszedł na spacer. Taki swój spacer. Powolutku. Z zatrzymywaniem się. Z przysiadami. Ale na mój widok się podniósł i powolutku, powolutku szedł. Zjadł kolację. Chętnie. Specjalnie mu ugotowałam łopatkę z ryżykiem. Oglądał go p. Rafał. Rozmawialiśmy. Że to wszytsko są już darowane dni. Że każda chwila może być ostatnia.
1.03.2009r. [']
Niedziela rano telefon. Paj jest w bardzo złym stanie. Ma okropną biegunkę. Nie podnosi się w ogóle. Nie reaguje. Biegiem lecę na spacery z moimi sukami. Wsiadam do auta i jadę. I tak się boję, tak panicznie się boję, że jest mi niedobrze.
Leżał w kojcu obok budy. Już się nie podniósł na mój widok. Dał rade podnieść tylko łeb. Patrzył na mnie zapadniętymi oczyma. Dalsze dwie godziny, to mgła, wycie, ból, szloch i wielka samotność. Pan Rafał, który mówi : "już czas", ja trzymająca kurczowo jego głowę, golenie łapy. Narkoza. Morbital.
I taki ból, ból który zatyka gardło, płuca. Sa tam wielki kule, które nie pozwalają oddychać. I tylko jakiś żałosny jęk, który wydobywa się z gardła.

Położyłam go na kocu. Znalazłam czystą poszwę. Owinęłam go. Zostawiłam. Zeszłam do auta. Nie byłam w stanie jechać. Odsiedziałam… nie wiem ile. Pól godziny, mniej? Więcej? Pojechałam. Nie mogłam opanować łez. Szlochu. Całą drogę.
Wróciłam przed 17-tą. Aby go pochować. Ale już był pochowany.
Widząc malamuta będę zawsze myśleć – Pajut;
słysząc słowo malamut – zawsze Pajut;
każdego będę porównywać do Niego; tak jak porównuje sunie do Saby.

Dziś myśląc o nim nie mogę powstrzymać łez. Nieważne gdzie jestem, co robię. Przypomnienie tych chwil dalej powoduje skurcz żołądka; ale wiem… wiem, że za jakiś czas, nieważne jak długi, jak pomyślę Pajut, uśmiechnę się. Będzie to uśmiech pełen miłości, tęsknoty. Ale uśmiech. Wiem, że to nastąpi.
Nie będę „obchodzić” rocznic, miesięcznic, czy tygodnic tego strasznego dnia. To emocjonalna nekrofilia, z którą sobie nie poradzę i nie chcę tego. Chcę aby każdy go pamiętał jak ja. Upartego, dumnego, wspaniałego psa. Pięknego. Mojego Pajuta.
Chcę abym mogła, tak jak wspominam Sabę, wspominać go wszędzie, zawsze jako cudy, których doświadczyłam. Cudy dwóch wspaniałych malamutów.

Posted

Najważniejsze jest, że byłaś z Nim gdy odchodził, że nie uciekłaś w tej ostatniej chwili zostawiając Go samego, że czuł Twoje ciepło i miłość. Przeprowadziłaś Go za łapę na drugą stronę.
I dałaś siebie. To najważniejsze. Trzymaj się kochana Mariolko.
Gdzieś przecież jest inny świat i tam spotkamy naszych Przyjaciół, którzy odeszli. Inaczej życie nie miałoby żadnego sensu.

Posted

Moja kochana Furia jest dzisiaj w Dzienniku Polskim. Był już jeden telefon i nawet, nawet obiecujący.
Małżeństwo przed 40; dwoje nastoletnich dzieci; dom z ogrodem w Swoszowicach.
Zobaczymy.

Posted

Do deraz telefonów o Furie słodką chyba z 10.
Rózne, różniste.
Ale ze 3,4 całkiem obiecujące.
Jedni Państwo chcą już dzisiaj przyjechac go zobaczyć.
Trzymajcie kciuki.

Posted

mar.gajko napisał(a):
Do deraz telefonów o Furie słodką chyba z 10.
Rózne, różniste.
Ale ze 3,4 całkiem obiecujące.
Jedni Państwo chcą już dzisiaj przyjechac go zobaczyć.
Trzymajcie kciuki.


Ty to masz powodzenie :-)
Znaczy się Furie ma :evil_lol:

Posted

mar.gajko napisał(a):
Moja kochana Furia jest dzisiaj w Dzienniku Polskim. Był już jeden telefon i nawet, nawet obiecujący.
Małżeństwo przed 40; dwoje nastoletnich dzieci; dom z ogrodem w Swoszowicach.
Zobaczymy.



Aaaaaaale Wam dobrze. Jak Fabio = sznupek był w Dzienniku, to było 0 słownie ZERO telefonów.

Trzymam mocno kciuki za wspaniały domek dla Furii:kciuki::kciuki::kciuki:

Posted

Byli Państwo wczoraj z Niepołomic.
Mili. Bardzo nawet. Byli Furią.... zafascynowani, zachwyceni i przerażeni:p

Najgorsze, że zostawiłam w domu dzisiaj komórkę - zapomnialam odpiąc po ładowaniu. Kurna.

Dużo ludzi dzwoniło. Ale sensownych było faktycznie ze trzy telefony.
Jeden Pan starszym głosem podpytywał, jakiej wielkości ten malamut?
Więc mówię, że standartowy, mniej więcej.
Pan na to: To znaczy jak spanielek? Czy owczarek?:p
Mnie przytkao za sekundę, ale uprzejmym głosikiem: Nie , większy od owczarka, ok 50 kg.
Pan. Oj, oj, to nie!!!! Ja bym niejszego chciał, białego i gładkiego.

Pozostaje tylko pytanie, dlaczego dzwonił????????

Posted

Państwo maja przemyśłeć.
Oni bardziej rodzinnego psa chcieli.
W tym znaczeniu, że wszzyscy mają się nim zajmować.
Ale Pan stwierdził, że w tym wypadku to przynajmnie na początek to pies dla niego, i on będzie musiał poświęcac mu 2-3 godzinny dziennie, a wszytscy inni pod jego kontrolą.
Bardzo rozsądnie, bo tak jest.
Byli długo ponad godzinę.
Na pewneo można stwioerdzić, że Furio lubi dzieci:p
Wylizywał dziewczyny, trąchał, dawał się głaskać, przytulać.
Ale jest b. silnym psem i nie ma mowy aby dzieci same się nim zjmowałay, nawet strasza 14-letnia dziewczyna.
I pan to wszytsko rozumie i musi pomyśleć i poukładać sobei w głowie.

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


×
×
  • Create New...