Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

Posted

Przybiegłam na dogo w nadziei na dobre wieści. Bardzo, bardzo mi przykro, :( chyba wszyscy wierzyliśmy, że mu się uda.

Ewa, zrobiłaś dla niego wszystko, co możliwe.

Śpij słodko, maluszku
[*]

  • Replies 1.1k
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

Top Posters In This Topic

Posted

[FONT=Calibri]Myślałam, że dzisiaj nie dam rady nic napisać, ale i tak myślę o nim stale i może jak będę pisać, to będzie mi lżej. Nie wiem od czego mam zacząć, co napisać, bo wszystko mi się miesza w głowie i nic mi nie przychodzi do głowy poza tym, że Idolka już nie ma z nami[/FONT][FONT=Wingdings][FONT=Wingdings]L[/FONT][/FONT][FONT=Calibri] Nie dał rady, nie chciał już walczyć i o 19:15 w spokoju, bez bólu, bez świadomości samoistnie zasnął na zawsze. [/FONT]
[FONT=Calibri]Ja leciałam w tym czasie do Pani Eulalii z nowymi podkładami dla Maluszka, z wypraną kołderką, na której miałyśmy go położyć, bo w końcu miałyśmy obie być u Pani Eulalii, żeby nie denerwować Idolka nowym miejscem i nieznanymi zapachami mojego domu. Wpadłam do niej i wołam, że tu są podkłady i kołderka, zabieram jej psy na spacer i pędzę po Maluszka kochanego do kliniki. A ona jakoś mnie objęła i powiedziała „Pani Ewo, Idolek nie żyje” Koszmarny moment, nogi się pode mną ugięły i klapnęłam na podłogę klatki schodowej. Nie wiem, jak ona mnie stamtąd podniosła taka zaryczaną, ale jakoś wciągnęła mnie do domu. Powiedziała, że doktor Maciek zadzwonił do niej, bo nie jest w stanie powiedzieć tego przez telefon mnie. On zrobił dla niego wszystko, od rana był w klinice, mimo, że miał nie pracować i został z Maluszkiem do samego końca, a potem czekał aż ja przyjadę po niego. Nie był w stanie ze mną rozmawiać, powiedział, że dzisiaj to za trudne, może jutro porozmawiamy, dzisiaj żadne nie było w stanie. Zawinęliśmy Idolka w kocyk i wzięłam go na ręce. Zaniosłam do samochodu, w którym tak bardzo lubił jeździć i położyłam na jego ulubionym miejscu…. Jacek cudem załatwił, żeby na cmentarzyku w Koniku Małym ktoś nas o tej porze przyjął i od razu pochował Idolka. Nie mogłam go tak oddać bez pożegnania. Odkryłam kocyk i pocałowałam piękny łepek, który przyjmował setki moich pocałunków wcześniej. Pogłaskałam i wytuliłam ostatni raz i oddałam Maluszka Jackowi, który ułożył go w grobie, bo ja nie byłam w stanie.[/FONT]
[FONT=Calibri]Idolek leży w pięknym miejscu, wśród wysokich drzew i masy pomniczków stawianych swoim pupilom przez ich ludzi. Pięknie tam jest i jakoś łatwiej było mi tam z nim się pożegnać. [/FONT]
[FONT=Calibri]Po drodze tam jeszcze irracjonalnie sprawdzałam, czy może nie zaczął oddychać, nie rusza się…. Jakoś kompletnie nie mogło do mnie dotrzeć, że nie ma na to szansy. Wyglądał na spokojnego, umarł we śnie będąc na środkach przeciwbólowych, a więc na pewno nie cierpiał…. Zostawił parę serc, które go bardzo pokochały. [/FONT]
[FONT=Calibri]Jutro, może pojutrze dowiem się dokładnie o wszystko w klinice, teraz nie jestem w stanie. Odbiorę wszystkie rzeczy Idolka od Pani Eulalii, pomyślimy, któremu psiaczkowi będą potrzebne… Dzisiaj nic już nie zrobię poza obejrzeniem wszystkich zdjęć mojego kochanego białego Maluszka. Nie przypuszczałam, że to będzie tak ciężkie, myślałam, że łatwiej to zniosę, a tymczasem wszystko mi w środku krzyczy z żalu za nim. Nie dam rady iść jutro na górkę, walkowerem oddam Pani Eulalii poinformowanie wszystkich o śmierci Idolka, ich ulubieńca. [/FONT]
[FONT=Calibri]Mam ostatnie zdjęcie Idolka z rana, kiedy leży i czeka przed operacją, ale zostawię je dla siebie jeśli pozwolicie. Mam też zdjęcie cmentarzyka, które chcę wgrać, ale nie mam siły robić tego w tej chwili. Mogę o nim myśleć, oglądać zdjęcia, masę zdjęć, które pstrykałam mu w domu i na spacerach. [/FONT]
[FONT=Calibri]Przeżył wspaniale równo 5 miesięcy u Pani Eulalii, otoczony miłością, troską, innymi zwierzętami i w swoim domu, w którym wybrał sobie swoje ukochane miejsce i na nim się kładł. Nie udało się nam tego przedłużyć, z czym się nie mogę w tej chwili pogodzić, ale wiem, że teraz nie cierpi, że nie jest mu potrzebny wzrok i super sprawność fizyczna. Teraz już to się nie liczy… Teraz biega jak łania za TM i mam nadzieję, że wie, że chcieliśmy dla niego jak najlepiej. Pisać nie mogę, bo mi się zamazują litery na klawiaturze. Nie chce już tak się przywiązywać do psiaków, to za bardzo boli…..[/FONT]
[FONT=Calibri]Ciągle go czuję, mimo kąpieli, mam na skórze jego intensywny zapach z rana, kiedy znowu mnie obsiusiał. To pewnie złudzenie, ale dobrze się z tym zapachem czuję. [/FONT]

Posted

Idolku miałeś cudowne 5 miesięcy życia dzięki swoim wspaniałym opiekunkom p.Eluali i Ewie
prawdziwy dom ,swoje stadko ,tego nikt Ci nie zabierze.....
i nam....na zawsze pozostanie w mojej pamięci Twój uśmiechnięty ,biały pyszczek , brakować mi będzie opowieści Ewy o Twoich codziennych postępach i radościach...
I nigdy już Cię osobiście nie poznam przez własną głupotę i lenistwo....
Ewuniu bardzo Cię dziękuję za opiekę i miłość do Idolka

Posted

Dla Ewy.................................

[video=youtube;AuyzUUld7mw]http://www.youtube.com/watch?v=AuyzUUld7mw&playnext_from=TL&videos=FZVDnnNyXhU[/video]

Posted

Nie wszystkie jego zdjęcia tu wgrywałam, bo nie starczyłoby miejsca. Ale choć kilka jeszcze chciałabym zamieścić na wątku Idolka...

Tak się potrafil wypuszczać, kiedy jeszcze widział na jedno oczko




Kochał trawkę...


A tak ma teraz, ale pojadę tam i obstawię płotkiem i zrobię trwalszą tabliczkę


Nie wyszło tak, jak jest tam naprawdę

Posted

[quote name='Ewa Marta']

Mam nadzieję, że właśnie tak spogląda teraz na nas. Jezu.. ja nie mogę się z tym pogodzić:-( Przepraszam, ale nie mam się tym z kim podzielić. Nie mogę przestac płakać po tym cudownym psiaku, taki, godnym, mającym włąsne zdanie, a jednocześnie tak potrzebującym kontaktu z człowiekiem.... Patrze na paznokieć, na którym mam fioletowy krwiak po żębach Idolka. jego juz nie ma, a ten krwiak pozostanie ze mną jeszcze długo. Nie jestem w stanie tak mocno angażówac się dalej w pomoc. Będę zdobywać pieniądze, fanty na bazarek, będe odwiedzać najwspanialszy hotelik pod słońcem u Ronji, bo tam psy sa szczęśliwe, ale nie umiem poradzić sobie z uczuiciami, jakie mam w tej chwili po śmierci mojegop podopiecznego. Myślę, analizuję co zrobiłam nie tak. Pytam mojego Jacka, czy on zrobiłby to samo co ja.... Bardzo Was przepraszam za to co dzisiaj wypisuję, powinnam zamknąć się i nic nie pisać, bo to pytania do mnie samej, a nie do Was, ale nie mogę. Siedzę, ryczę i myśłę i cholera nic mi z tego nie wychodzi. NIe pójdę na tą cholerną górkę, bo ona już nie będzie taka sama jak z Idolkiem, któego można było tulić, nosić, czesać, kochac po prostu.... Moje psy nie mają wyjścia - muszą żyć po 20 lat. Ja jestem jak się okazało cienki Bolek, nie radzę sobie z tym wszystkim. NIe piszcie, że nie jestem, ja to czuję w środku strasznie mi ze świadomością że tak przy nim rano beczałam, że pokazałam mu strach, może dlatego przestał walczyć? Przecież miałam się nim opiekować

Guest Elżbieta481
Posted

I to jest to czego najbardziej się boję.Wszyscy wiemy,że przychodzi dzień gdy Przyjaciela żegnać trzeba.Pogodzić się z tym trudno.
To jest Twój ból i Twoja rozpacz,żadne słowo Ciebie dziś nie ukoi,więc poprostu powiem tylko,że przytulam do serca i życzę ukojenia.
Dobranoc Idolku-bracie Psie.
Elżbieta

Posted

Idolku śpij spokojnie, tylu psiakom stamtąd się nie udało... tyle staruszków tam trafiających jest od razu usypianych, bez badań nawet... usypiane są też młode psy, bo nikt nie ma sił o nie walczyć, bo nie ma jak, za co, kiedy...

Tobie się udało, ktoś Cię zechciał, pokochał i codziennie rozpieszczał. Tyle ludzi po Tobie płacze.

Idolku, oni robili wszystko, co mogli. Śpij, słoneczko.

Posted

Ewa, bo to dokładnie tak jest.
Nie da się zajmować sie psem - i nie czuć tak, jakby był trochę nasz. Ja nie potrafię.

Najpierw zrezygnowałam z bycia dt - po Tygrysie w ogóle odsunęłam się od zajmowania psami. Dokładnie wiem co czujesz........ja do dziś analizuję każdą minutę - co przgapiłam, co zrobiłam nie tak, co jeszcze mogłam zrobić. I tysiąc osób mi moze powtarzać, ze zrobiłam wszystko. Dupa tam...

BARDZO, BARDZO Ci współczuje i to właśnie Tobie - bo Idol już wybrał swoją drogę.

Posted

Ewuś, jesteś najdzielniejszą Kobietą pod słońcem! Strach, bezradność, w końcu zwątpienie i łzy, łzy, łzy... Przechodziłam przez to wszystko 10 dni temu... I choć rana nadal świeża i cholernie bolesna, mogę dziś napisać, że nawet jeśli to my podejmujemy decyzję, że to już koniec (tak, jak było w przypadku Oskara), tak naprawdę decydują o tym psy. Oskar przestał wstawać i w końcu jeść, co było dla mnie znakiem, że nie chce dalej żyć uwięziony w niesprawnym ciele. Idol zasnął, bez bólu i nie chciał się obudzić, żeby znowu poczuć strach, ból, żeby znowu go kłuli, nawadniali, płukali... Wiedział, że ma dla kogo żyć, ale jakość tego życia stała się dla niego nie do zniesienia i wolał wybrać nasze łzy, Twoją rozpacz niż swoje cierpienie. Żaden moment nie jest dobry na odejście bliskich ludzi czy zwierząt - bez względu na to czy są młodzi czy stareńcy. Jeśli byli kochani, zawsze ktoś będzie ich opłakiwał i to jest piękne, bo świadczy o tym, że odszedł ktoś wspaniały. Przyjmując do swojego życia zwierzę, wiemy przecież, że ono nas nie przeżyje, że minie kilka czy kilkanaście lat i przyjdzie nam się rozstać. Ale w tym momencie nikt o tym nie myśli. I całe szczęście!
Trzymaj się, Ewa, przy okazji przekaż ogromne wyrazy szacunku i wdzięczności Pani Eulalii za to, że przez ostatnie miesiące swego życia Idol był kochany, zadbany i rozpieszczany, a dzięki temu mógł odejść jak prawdziwy IDOL.

Posted

Zapłacz
kiedy odejdzie,
jeśli Cię serce zaboli,
że to o wiele za wcześnie
choć może i z Bożej woli.

Zapłacz
bo dla płaczących
Niebo bywa łaskawsze
lecz niech uwierzą wierzący,
że on nie odszedł na zawsze.

Zapłacz
kiedy odejdzie,
uroń łzę jedną i drugą,
i – przestań
nim słońce wzejdzie,
bo on nie odszedł na długo.

Potem
rozglądnij się wkoło
ale nie w górę;
patrz nisko
i – może wystarczy zawołać,
on może być już tu blisko...

A jeśli ktoś mi zarzuci,
że świat widzę w krzywym lusterku,
to ja powtórzę:
on w r ó c i...
Choć może w innym futerku.


Franciszek Jan Klimek

Posted

Bardzo Wam wszyscy dziękuję za tyle ciepłych słów u Idolku. Nie tak miala wyglądac setna strona tego wątku... Miałam nadzieję, że będę Wam na niej relacjonować postępy w rekonwalescencji Idolka.
Mam wielka prośbę... Nie umiem w tej chwili złożyć tego w słowa i nie potrafię rozwiązac graficznie, ale bardzo chciałabym przygotowac dla doktora Czajki taki dyplomik ze zdjęciem Idolka z podziękowaniami za jego wielkie serce i walkę o Idolka do końca. Mam dużo zdjęć uśmiechniętego Idolka, które mogłabym komus przesłać, gdyby zechcial mi pomóc. Ja bym to wydrukowała i oprawiła w antyramę. Chętnie podziękowalabym też Pani Eulalii za jej troskę. Widziałam sie z nią dzisiaj, jest smutna, ale mimo wszystko starała się jeszcze mnie pocieszać. Pokochała tego psiaka jak ja, obie go kochałyśmy i chciałyśmy jak najlepiej dla niego.
Napisałam do doktora smsa, że dzisiaj jeszcze nie jestem w stannie, ale przyjdę jutro porozmawiać, podziękować. Dzisiaj znowu bym ryczała, tak jak teraz, kiedy czytam Wasze wpisy, piękny wiersz.....
Zasadzimy Idolkowi jakieś roślinki z ogródka Pani Eulalii. Podlewał je do tej pory obficie, teraz będą rosły nad nim.

Posted

[quote name='Ewa Marta']Bardzo Wam wszyscy dziękuję za tyle ciepłych słów u Idolku. Nie tak miala wyglądac setna strona tego wątku... Miałam nadzieję, że będę Wam na niej relacjonować postępy w rekonwalescencji Idolka.
Mam wielka prośbę... Nie umiem w tej chwili złożyć tego w słowa i nie potrafię rozwiązac graficznie, ale bardzo chciałabym przygotowac dla doktora Czajki taki dyplomik ze zdjęciem Idolka z podziękowaniami za jego wielkie serce i walkę o Idolka do końca. Mam dużo zdjęć uśmiechniętego Idolka, które mogłabym komus przesłać, gdyby zechcial mi pomóc. Ja bym to wydrukowała i oprawiła w antyramę. Chętnie podziękowalabym też Pani Eulalii za jej troskę. Widziałam sie z nią dzisiaj, jest smutna, ale mimo wszystko starała się jeszcze mnie pocieszać. Pokochała tego psiaka jak ja, obie go kochałyśmy i chciałyśmy jak najlepiej dla niego.
Napisałam do doktora smsa, że dzisiaj jeszcze nie jestem w stannie, ale przyjdę jutro porozmawiać, podziękować. Dzisiaj znowu bym ryczała, tak jak teraz, kiedy czytam Wasze wpisy, piękny wiersz.....
Zasadzimy Idolkowi jakieś roślinki z ogródka Pani Eulalii. Podlewał je do tej pory obficie, teraz będą rosły nad nim.[/QUOTE]

Wyślij do mnie Ewunia. Zajmę się tym.

I jeśli tylko będziesz miała ochotę na spacer, wino cokolwiek - dawaj znać, będę w 5 minut.

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


×
×
  • Create New...