Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

Posted

Co do woli życia - do tej pory nasza Toskanka była mistrzynią w graniu na nosie psiej kostusze. Musi mieć jakieś chody na "górze", bo dostała więcej żyć niż niejeden kot :)
Ale po ostatnich wydarzeniach, z honorami przyjmujemy Idola do grona "chcących żyć za wszelką cenę"! :) W dodatku tych, którym się to skutecznie UDAJE!

  • Replies 1.1k
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

Top Posters In This Topic

Posted

[quote name='Ewa Marta']Dzięi Nutusiu, czuje sie pomiziana;-)

Nigdy nie myślałam, że małe gówienko leżące na chodniku sprawi mi taką radość:-) Ale ponieważ wyszło z Idolka, to radość była ogromna:-) Dziwnie sie patrzył na mnie gość z wózkiem, kiedy skałałam z radości i całowałam psa za to, że wywalił koopala na chodniku:-) Oczywiście sprzątnęłam, sprawdzając przy tym przez torebkę konsystencję jej zawartości;-) Wszystko idealne!!! Idole z apetytem zjadl 2 paróweczki Gerbera, na kurczaka z marchewką odwrócił pyszczek, ale na samego kurczaka z wywarem chętnie wrócil do jedzenia. Dzisiaj poszukam dla niego jagnięciny i ugotuję mu ją za rada Eluni. Bo kurczaka to on nie powinien jeść jako danie główne...
Ale jedno trzeba ogłosić wszem i wobec:-) Idolek pospacerowal sobie powoli z 10 minut ze mną:-) i wrócił do żywych!!!!! A ja musze pezez weekend nadrobić zaległości w pracy i wszystko znowu będzie super:-)[/QUOTE]

No cóż, Twoją radość z kupola mogą zrozumieć tylko psi i koci 'wariaci,' czyli MY ;) Ja już dawno przestałam się tym przejmować :)

Posted

Ech Idolku, szczęściarzu:-) Dostałeś właśnie od zadłużonej po uszy w swoich psiakach Myszy1 20 złotych:-)
Mysza..... dzięki za to, że mimo tylu kosztów Idolek też dostał kasę!!!!! Zaraz lecę dopisać!

Posted

Dzisiaj gwaltowne pogorszenie stanu zdrowia Idolka:(
Zdjecie z lecznicy przyslane przez Ewe, ktora jest przy nim caly czas , glaszcze, trzyma lepek w tej chwili Idolek ma temp. 37,6 0C to sukces bo mial 370C.
Caly czas dostaje kroplowki i lekarze kontroluja jego stan, bylo naprawde zle :(

Posted

Po wyjsciu z kliniki Ewa powiedziala, ze bedzie jeszcze podawala Idolowi kroplowki, na szczescie temperatura podniosla sie juz do prawidlowej wielkosci.

Posted

Jestem..... Idolek dzisiaj rano zasłabł mocno:shake: Bardzo dużo siusial w nocy, prawdopodobnie nie pił i doszło u niego do poważnego odwodnienia. Miałam być u niego o 14, żeby zabrac go na spacer. Pojechałam o 12:00 i zobaczyłam sierotke leżącą bez sił na posłanku. Wzięłam szkraba na ręce i zaczęłam wynosić na dwór. W tym momencie obsiusiał mnie kompletnie, co mnie już zmartwiło, bo nigdy tak nie robił. Kiedy chciałam posdtawić dgo na trawie, Idolek nagle upadł, zrobil się sztywny, łepeczek zaczął mu się mocno wykręcać i dostał drgawek:-( Złapałam go na ręce i ruszyłam samochodem do kliniki. Wpadłam i od wejścia zaczęłam krzyczec żeby go natychmiast zbadali i ratowali. Wybiegla Pani doktor, jeden rzut oka na Idolka i od razu telefon do dr Czajki, żeby natychmiast przyjechał. Doktor Maciek był w 10 minut. Idolek był bardzo odwodniony, skóra nie chciala wracac na swoje miejsce po wzięciu jej w palce, oczka kompletnie suche, śluzówki biało - zółte. Natychmiast zaczęłi pogrzewac kroplówkę, pobierac mu bardzo gęstą krew, a przede wszystkim położyli malucha na kocyk elektryczny, ja poleciałam po kocyk z samochodu i przykryliśmy Maluszka. Miał 37 stopni temperatury:-( Wyglądało to kiepsko bardzo. Ale cały czas ktoś przy nim z lekarzy był, sprawdzali bicie serduszka, puls. No byli przy nim non stop. Ja siedziałam obok na podłodze i trzymałam kochany pyszczek w rękach. Maleńki dostawał do kroplówki potas, wapno koloidalne, no-spę, leki wzmacniające. Po jakiejś godzinie Idolek miał już 37.6 i zaczął się poruszać. W tym czasie zaczęły spływać pierwsze wyniki krwi, robione w klinice. Pozostała próbkę krwi została zawieziona przez kuriera do laboratorium. Każdy wynik był konsultowany przez dwóch lekarzy i nie wskazywał na żadne powikłania pooperacyjne.
Kiedy Idolek w końcu po 3,5 godzinach mial w sobie butlę kroplówki, doktor Czajka zrobil mu usg calej jamy brzusznej. Idolek strasznie sapal, widac było, że bardzo mu się to nie podoba, chociaz położyliśmy go na moich kolanach, bo on nienawidzi kładzenia na stole. panicznie się wtedy wyrywa, na kolanach jest spokojniejszy. Tym razem nie byl w stanie z powodu tego stężenia potasowego (bo dlatego byl taki wyprężony) sie ruszyć. Tuliłam maluszka kochanego, a on znowu nasiusial mi na spodnie. Najważniejsze jednak, że siusiał po kroplówce.
Do domu dostal jeszcze kroplówkę, 3 butle na jutro, do dzisiejszej i jutrzejszej kroplówki potas, wapno i no spę tylko na dzisiaj.
Kiedy go zabierałam, tak bardzo się wtulił w szyję, że ciężko go było oderwać. Na koniec wizyty miał 38,4 stopnie. Wet powiedział, że musimy utrzymac mu temperaturę minimum 38,3.
W domu poszedl spać, mial półtorej godziny odpoczynku przed kolejną kroplówką, a potem podłączyłam mu ją z tymi lekami, które dostał.
Po pół godzinie zrobil sie mniej sztywny, ael nadal śpi. Tepmeratura 38,3 stopnie...

Nie mam siły pisać, jak się czuję, jak potwornie się o niego bałam, kiedy pędziłam do kliniki, kiedy krzyczałam, żeby go ratowali. najważniejsze, że doszedł do siebie, że kolejny raz pokazał, że twardy z niego gość i że jest nadzieja, że jednak bęzie lepiej.
USG nie wykazało nic, poza typowymi sytuacjami pooperacyjnymi, szew goi się przepięknie.
Idoliś ma lekką anemię, wskaźniki wątrobowe i dróg żółciowych nadal złe, ale jest za krótko po operacji, żeby spodziewac się ich gwałtownego spadku. Ma troszkę płynu w jamie brzusznej, ale powinien się wchłonąć za jakis czas. Będziemy to monitorować.

Finanse..... za całość, leki, prawie 4 godzinną opiekę i walkę o niego właściwie, za badanie krwi zlecone do laboratotium i to robione na miejscu, za kroplówki, kolejną baterie zastrzyków i płynów na wynos zapłaciłam 70 zł..... Doktor Czajka powiedział, że nie będzie na Idolku zarabiał, że jemu tak jak nam bardzio na tym psie zależy.
On wie i ja wiem, jak bardzo jestem mu wdzieczna, nie tylko za zaniżanie rachunków, ale za całe serce, które wkłada z leczenie idolka, w troskę o niego, w czas poświęcony na uspokojenie psa przed badaniem....

Teraz Pani Eulalia pilnuje kroplówki, a ja pójdę ją zdjąć i zobaczyć jak sie czuje wieczorem.... Proszę Was z całego serca o dobre myśli dla niego...

Posted

Idolek nie ma siły, żeby stanąć na łapki. Chciałam wynieść go na nocny spacer, ale skończyło sie na tym, że położyl się a trawie. Nie ma siły na jakikolwiek opór, można go nosić przekładać, przykrywać... nie reaguje-:(
Położyłam Maluszka kochanego na drugim boczku, ma nadal podłączoną kroplówkę myślę że co najmniej do północy.
Zarówno doktor Czajka, jak i ja jesteśy całą noc do dyspozycji Pani Eulalii, może do nas zadzwonić o każdej porze, żebyśmy przyjechali.
Ta noc będzie długa i raczej bezsenna. Oby Idolek dał radę.....

Posted

[quote name='Doda_']trzymam mocno kciukasy!!!
pytalam powyzej o leku ursocam - bierze go piesek??[/QUOTE]

Przepraszam, nie zauważyłam.... W tej chwili ma krótka przerwę w braniu, ale za tydzień - dwa zacznie brać ponownie. Do tej pory wziął 125 tabletek. Nie wiem, dlaczego pytasz, czy chcesz wiedziec, jak na niego reagował? Na tyle nieźle, że wet powiedział, że znowu do niego wrócimy

[quote name='ronja']Ewa, co z Idolkiem?[/QUOTE]

Marta... jest z nami nadal i to jest chyba najważniejsze, bo wczoraj Jacek staral sie przygotować mnie na najgorsze, jak go zobaczył wieczorem. Do 1 w nocy miał podawaną kroplówkę, a rano już od 7 znowu. Nie ma już tężyczki i tej trzęsionki, leży sobie spokojnie, nadal siusia pod siebie na podkłady, bo nie ma siły wstać, ale wygląda lepiej i utrzymuje temperaturę 38,2 stopnie. Zaraz do niego jadę, żeby spróbować postawić maluszka na łapki, a potem podłączyć nową kroplówkę. Musi jednak odpocząć od niej z godzinę. Poza tym chciałabym go pomasować i przełożyć na drugi boczek, żeby mu się żadne odleżyny nie zrobiły.
Prawdopodobnie jutro zrobimy kolejne badanie krwi. Przed nami dzisiaj bojowe zadanie nakarmienia Idolka i podania mu płynu do pyszczka.

Posted

Wróciłam od Idolka. Słaby jest bardzo. Wyniosłam go na dwór na trawę, żeby poczuł, że warto żyć. Oczywiście obsiusial mi kolejne spodnie, ale potem, keidy postawiłam go na trawę, podtrzymywany przeze mnie, chwilkę postał. Wymasowałam całe ciałko, bo on sie zupełnie nie rusza na swoim posłanku. Po powrocie do domu umyłam maluszka, bo cały jest obsiusiany i podłaczyłam do kroplówki. Idolek bardzo się tym wszystkim zmęczył i leżał kompletnie bez ruchu. Dał się wycałować. Na rękach jeszcze wtulił się mocno i czułam, że mu dobrze. Teraz leży pod kroplówką potem znowu przerwa i kolejna butla. Jeść oczywiście narazie kompletnie nie chce:-(
Cały czas jest na granicy niestety. Dostaje wszystko, co może dostawać. Dzisiaj znowu wapno i potas. Leków przeciwbólowych nie potrzebuje, chyba go juz nie boli, zresztą szew goi się znakomicie. Jest suchutki, żadnych zaczerwienień, wszystko piękne. Tylko sił mu trzeba niestety:-(

Posted

Ewo pytałam się o ten lek, bo mam taki w domu. Zostało 83 tabletek, data ważności 01-2013. Moja sunia nie może już go brać bo ma chorą trzustkę.

Posted

[quote name='Doda_']Ewo pytałam się o ten lek, bo mam taki w domu. Zostało 83 tabletek, data ważności 01-2013. Moja sunia nie może już go brać bo ma chorą trzustkę.[/QUOTE]

Doda, bardzo dziękujemy za propozycję i za to, że Ci się chciało poszukac psiaka w potrzebie . Bardzo chętnie przejmiemy od Ciebie ten lek, gdybyśmy jednak mogły wstrzymać się kilka dni z wysłaniem.... Na dniach Idolek będzie mial powtórzone badania i wtedy okaże się czy na pewno wrócimy do leku. On jest drogi, za 125 tabletek płaciłam ponad stówę, dlatego byłaby to wielka pomoc dla nas, zwłaszcza, kiedy Idolek musi przejść jeszcze dużo badań. Nie chciałabym jednak zabierać go, gdyby okazało się, że jednak nie będzie potrzebny.

Dzwonił do mnie doktor Czajka z wyrzutem, że nie dzwonię i nie mówię co z Idolkiem, a on sie o niego bardzo martwi. Powiedział, że chce do niego wpaść po południu i zbadać go. Bardzo się cieszę będę spokojniejsza, jak on go zobaczy.
Potwierdził, że dobrze zrobiłam ruszając go i masując, mimo, że po tym spadla mu temperatura do 37,7. Potem jednak zostal przykryty ciepłym kocykiem, więc powinno byc lepiej. Niedługo znowu do niego biegnę, żeby go podnieść, pomasować i dac mu zrobić siusiu na podłogę, a nie pod siebie

Posted

[quote name='Doda_']Ewo nie ma sprawy - bede czekac, spokojnie, niech zdrowie psiaka sie polepszy.[/QUOTE]

Bardzo dziekujemy za propozycje podarowania lekarswa dla Idolka...

Posted

[quote name='Doda_']Ewo nie ma sprawy - bede czekac, spokojnie, niech zdrowie psiaka sie polepszy.[/QUOTE]


Dzięki wielkie!!!

A Idolek kolejny raz wprawił mnie w zdumienie swoją wolą życia, aż się boję chwalić żeby nie zapeszyć:-)
Udało sie wcisnąć w niego 2 strzykawki wody i 2 strzykawki zmiksowanego kurczaka!!!! Stać jeszcze nie stoi, ale ma już 38,5 stopni temperatury, a więc modelowo! No i podnosi łepeczek ukochany i nasłuchuje:-)
Kupiłam mu jeszcze 5 podkładów, bo tamte się kończą. Kupiłam też 2 słoiczki dla niemowląt z kurczakiem i ryżem i drugi z cielęcinką i ryżem. To na wypadek, gdyby w nocy poczuł się lepiej i gdyby trzeba byo szybko podgrzać i dać mu papkę. W dimu ma jeszcze 2 słoiczki parówek gerbera, 3 piersi z kurczaka, któe pewnie zamrozimy, bo nie zje ich tak szybko.
Cały czas jest pod kroplówką, ale chyba jest juz nawodniony:-)

Moje zakupy dla Maluszka, to słoiczki z jedzeniem, kleik ryżówy, 2 tacki piersi i ostatnie podkłady, to mój prezent dla Idolka. Wrzucę to w rozliczenia tylko dla porządku. Po podliczeniu rachunków wyszło, że wydałam na to 58,64 złote.
Zaraz jadę do maluszka jeszcze raz, na kolejną próbe psotawienia go na trawie i na wymasowanie boczków:-)

Posted

Słabiutki jest jeszcze Idolek... Kiedy poszłam wieczorem do niego, akurat spompowal się na podkład i miał zamoczony cały bok. Umyłam Malucha i powolutku wysuszyłam ręcznikiem, robiąc przy okazji masaż całego boku, na którym leżał kilka godzin. Kiedy go podniosłam i podtrzymywałam, usiłował stać, ale kiepsko mu to wychodziło. W jednym momencie coś go jednak wkurzyło i ruszyl do mnie z ząbkami, co mnie ucieszyło niesamowicie, bo oznacza, że odbiera bodćce i ma siłę na reakcję!!!
Masowałam Idolka ponad pół godziny na wszystkie strony, łepeczek przekrzywiany w bok też. Potem byla porcja przytulania, które dobrze działaja na Idolka. Przytulił się do mnie, położył kochany pyszczek na mojej ręce i poszedl spać:-) Nosek zimny i mokry. Mimo prawie godziny leżenia bez przykrycia, po podłączeniu go do kroplówki i przykryciu kocykiem temperaturę mial 38,3!!! Kiedy leżal na drugim boczku na kocyku, nakarmiłyśmy go strzykawką zmiksowanego kurczaka ze sporą ilością wywaru z niego (było to sodyć rzadkie) i do tego kolejną strzykawką wody. Strzykawka 2 ml, ale napompowana do końca, więc jakieś 2,5 ml. W sumie dzisiaj przyjął i nie zwrócil 100 ml wody i 100 ml tego wywaru z odrobiną kurczaka. To nieźle moim zdaniem.
Sami zobaczcie jaka z niego bida kochana. Pani Eulalia robiła za fotografa, bo ja nie chciałam sie ruszac od maluszka.

Tu jeszcze mokry i żółty



Po masażu porcja przytulań i całusów:-)


Tu jeszcze czekamy na podgrzanie sie kroplówki, więc dla gimnastyki zmiana pozycji:-)


A tu już pod kroplówką i pod świeżym kocykiem na świeżym podkładzie...

Posted

Popłakałam się patrząc na te zdjęcia. Jesteś niesamowita.

Idolku, walcz kochany, trzymam kciuki z całych sił. A może poduszka elektryczna? Mam, mogę pożyczyć.

Posted

Mysza dzięki wielkie, też mam poduszkę ale już nie jest potrzebna, bo Idolek dyszy leżąc na niej i robi się niespokojny. Poza tym ma doskonałą temperaturę w tej chwili, więc wystarczy ten kocyk.

Nie jestem niesamowita, ja po prostu kocham tego psa i zrobię dla niego ile tylko mogę... Niesamowita to jesteś Ty, która co chwila zgarniasz jakiegoś psa z drogi. Widziałam Emi.... szok po prostu i w głowie się nie mieści jakim cudem ona żyje i jeszcze merda ogonkiem:-(

Pani Eulalia cały czas koło niego siedzi, żeby czuł się bezpiecznie. On niewiarygodnie się uspokaja, kiedy czuje delikatny dotyk ręki, czy głaskanie. To pies tak bardzo potrzebujący człowieka.

Jeszcze jeden pycholek najdroższy

Posted

matko...nie wiedziałam,że taki chorutki....jaka słabizna,brak mi słów...
trudno dochodzi do siebie,musimy być dobrej myśli,on starutki jest ,ale bardzo chce żyć
Ewa gdyby nie Ty to nie wiem..

Posted

On w czwartek i w piątek czul sie dużo lepiej. Dreptał, sam pił wodę, jadł kawałki kurczaczka samodzielnie .... nawet z lekiem na serduszko:-(, co widać na zdjęciu wgranym wcześniej przez Ellig. Miałyśmy mu w sobotę rano zdjąć wenflon. I nagle wczoraj w południe nastąpiło załamanie . Walczymy o niego od wczoraj od 12-tej:-) Teraz to już kontaktuje, wczoraj wyglądal strasznie, był na granicy życia i śmierci. Potwornie się o niego balam Figa.... Teraz też się boję, ale jakaś nadzieja we mnie wstąpiła, że jednak zawalczy, że wie, że warto. Bo ma dom, ludzi, którzy go kochają i on to czuje, jestem pewna! Nawet wczoraj w klinice, w czasie prawie 4 godzin bycia tam, uspokajal się i zamykał oczka, kiedy czuł pod pyszczkiem moją rękę. On wie, że o niego walczymy, bardzo chcę w to wierzyć.
Nadrabiam pracę i tak tu zaglądam. W ostatnim tygodniu zawaliłam parę spraw. Miałam nadgonić w weekend i nie było jak, bo Idolek był ważniejszy. Mam dzisiejszą noc na nadgonienie:-)

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


×
×
  • Create New...