Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

Posted

40 minut temu Bruncio wpadł w obrzęk płuc. Krztusił się pienistą wydzieliną z płuc, podbarwioną krwią. Dzięki dużej dawce Digoxiny i Furosemidu jednak trzeci raz zawrócił sprzed tęczowego mostu. Już oddycha spokojnie, śpi spokojnie, a my płaczemy, jak małe dzieci, po tej akcji ratunkowej. Tym razem udało się opanować ostrą niewydolność lewej komory serca, objawiającą się właśnie obrzękiem płuc. Mało który człowiek wychodzi cało z takiego stanu. Bruncio wyszedł. Nie chcę nic mówić, żeby nie peszyć. Nigdy nie sądziłem, że Bruncio będzie miał tylu wiernych przyjaciół. Dziękujemy wszyskim. Bez Was byłoby nam znacznie ciężej. Dziś Bruno ma dziewiątą miesięcznicę, jak jest z nami. Rano powinien być jakiś "torcik" i świeczki.:new-bday::BIG:.
Jednak nie wiadomo, co przyniesie noc.
My dyżurujemy i będziemy czuwali nad kochanym wyżełkiem.

  • Replies 512
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

Posted

Bruncio odszedł przed chwilą za tęczowy most.
Ostatnie pół godziny spędził pod pachnącym bzem, na trawce, przy porannym śpiewie ptaszków i rechocie żabek. Jego wyżle serce jednak nie wytrzymało.
Byliśmy z Rudolfem do samego końca. Bruncio nie cierpiał- zasnął i odszedł do krainy wiecznych łowów.

Posted

:placz: :placz: :placz:

['] ['] [']

Brunciu, bądź szczęśliwy za TM. Wszyscy sie tam kiedyś spotkamy...
Panciu- chylę czoła. Jesteś wielkim człowiekiem za to co zrobiłeś dla Bruna. Dziękuję.

Posted

Panciowie- daliscie Brunciowi to co Najpiekniejsze i Najwazniejsze w zyciu.Nie tylko psim. Milosc Opieke Wsparcie Szacunek i tak wiele ciepla....

Bruncio zyl pieknie z Wami te 9 miesiecy...Zal ze nie dluzej. On Nadal jest z wami...choc w innej postaci.

Panciowie trzymajcie sie....bo to was najbardziej dotyka ta strata.
Brunus juz za Tm ale nadl przy waszym boku.

Jak Rudis?

Dziekuje ze choc tak smutno- ale moglam byc z wami przez te 9 miesiecy...i te ostatnia dobe..:-(

Posted

To już ostatni mój post w tym wątku. Póki jeszcze się trzymam,
chciałbym wszystkim serdecznie podziękować, za wsparcie w tych trudnych chwilach i za wszystko, co doprowadziło do adopcji Bruna, i za te wspaniałe dziewięć miesięcy radości z tym psiakiem. Kłaniam się nisko wszystkim i po stokroć dziękuję. Szkoda tylko, że ta wspaniała przygoda trwała tak krótko.
Bruncio już spoczął na swojej ukochanej łączce, pod kępą krzewów widoczną w głębi, za kamieniami:



Jedno mnie pociesza, że do końca byliśmy z nim i czuł, że nie umiera samotnie, bo tego bałem się najbardziej, żeby nie był w tej chwili sam, żeby nie powiedzieć- jak pies.
Od pierwszego spotkania był wspaniałym psiakiem. Nigdy nie zapomnę, jak odbierałem go od Irmy- zawołałem go, a on podszedł, powąchał i wtulił się we mnie, jak małe dziecko. Tak też odszedł- wtulony w swego Pancia, przy Panciowej i kumplu Rudolfie.
Jeszcze raz dziękuję za wszysto i wszystkim!
Spotkamy się pewnie na innych wątkach, ale wpierw muszę się otrząsnąć z tej tragedii.

Posted

tak bardzo mi żal, tak bardzo przykro
i szkoda, że tak szybko odszedł
pamiętam jego pierwsze spotkanie ze swoim Panem
przyjechał z dalekiego Mielca, wysiadł z samochodu i jakby wiedział, że to nie ja i nie ten dom
i na łączce czekaliśmy na przyjazd jego Pana
a potem od razu wiedział, że znalazł to czego psu najbardziej potrzeba, to oczym marzą wszystkie bezdomne psy - swojego Pana i dom
i miał na swoje ostatnie dni to co w psim zyciu najważniejsze
dla Brunonka
[*]

Posted

Serdecznie współczuję.
Bruno odszedł w miłości i domowym cieple...
Był wśród Przyjaciół, którzy wspierali Go do ostatniego oddechu...

Los oszczędził Jemu okrutnej śmierci w samotności, w schroniskowym boksie...
***
Dziękuję za ogrom serca i wielką odwagę, za przygarnięcie zabiedzonego , schroniskowego staruszka, za walkę o życie i za bolesną przegraną...
Miarą naszego człowieczeństwa są nasze czyny...
Dziękuję

Posted

a więc stało się... jedynym pocieszeniem jest to, że nie był sam........
bardzo Wam współczuję... przeżyłam chorobę i śmierć pupila....
może razem biegają za Tęczowym Mostem....
za nasze pieski (')(')(')

Posted

Przeżyłam z rodziną to samo pół roku temu, dlatego mam odwagę się wypowiedzieć, że rozumiem to straszne uczucie bezradności. My też przegraliśmy, tak samo walczyliśmy do końca. Niesamowity ból... I wraca do człowieka jak bumerang.....

Dla Brunonka ['] ['] ['] ['] ['] ['] ['] [']

Posted

Dziękuje Panciom za wielkie serca, troskę i wspaniała opiekę, za przygarnięcie wyżełka staruszka z boksu 156, za walkę o jego życie do samego końca...
Łzy same kapią na klawiaturę...pocieszeniem jest, że nie odchodził sam, kochany wyżełek, kiedyś bezimienny pies z boksu 156.

Bardzo Wam Panciowie współczuje, trudno znaleźć słowa na wyrażenie tego wszystkiego. Jestem z Wami całym sercem.

Dla Bruncia ['] ['] ['] ['] ['] ['] [']

Posted

Dziękuję Wam Pańciowie, moje łzy na klawiaturze są szczere, już tyle moich psów odeszło i nigdy nie potrafiłam tego przyjąć normalnie, więc chyba wiem jak trudno pogodzić się z taką stratą, ale zawsze czeka następny pies, następna miłość, może właśnie tak trzeba walczyć z bólem i dziękować naszemu Przyjacielowi, że był z nami?

Posted

Dziś Bruno ma dziewiątą miesięcznicę, jak jest z nami. Rano powinien być jakiś "torcik" i świeczki.


a rano odszedł...... za Tęczowy Most, gdzie już nic nie będzie go bolało, gdzie będzie biegał na niebieskich łąkach i czekał na swoje karaski, Rudolfa i SWOICH PAŃCIÓW wspaniałych ludzi. Jeszcze się spotkacie i mam nadzieję, że ja z wami też:-(

Panciu dla was wszystkich:

”Dokąd idą psy, jak odchodzą?
No, bo jeśli nie idą do nieba
to przepraszam Cię, Panie Boże,
Mnie tam także iść nie potrzeba.

Ja poproszę na inny przystanek,
tam gdzie merda stado ogonów.
Zrezygnuję z anielskich chórów
tudzież innych nagród nieboskłonu.

W moim niebie będą miękkie sierści,
nosy, łapy, ogony i kły.
W moim niebie będę znowu głaskać
moje wszystkie pożegnane psy..."

Posted

Brunonku, tak strasznie żal... [']
Chcę wierzyć, że szczęśliwy czas spędzony przez Ciebie w kochającym domu Panciów był krótki mierząc tylko ludzką miarą :-(

Panciowie, dziękujemy za Wasze otwarte serca, za miłość i troskę jaką ofiarowaliście Brunonkowi. Nie jesteście teraz sami.

Posted



Brunonku :-( Biegaj szczęśliwie za Tęczowym Mostem :-(

Dziękuję Pańciowi za przygarnięcie Brunonka, za nadanie mu imienia, za obdarzenie miłością i opieką oraz za bycie z nim w tych ostatnich chwilach.
A przede wszystkim za to, że nie umierał jako bezdomny. To najwspanialsze, co mógł otrzymać.

[SIZE="1"]Mało sie odzywam, bo mam za tydzień obronę, ale czytam wątek regularnie.

Posted

Przeczytałm cały temacik.
To dla psiaka ['][']['][']
Cieszę się, że ostatnie miesiące był u tak wspaniaych ludzi i poczuł się kochany. Dziękuję

Posted

Smutno tak...tyle pieskow odeszlo w ciagu tych kilku dni :-( :-( :-(
Brunonek mial przy sobie kochającego Pancia & Panciowa i Rudolfa, nie byl sam...to najważniejsze.

Posted

Ja tez przezylam w styczniu z rodzina smierc naszego wyzla munsterlandzkiego, wiec dokladnie wiem co Panciu czujesz. Jest mi bardzo przykro, ze odszedl Wasz Przyjaciel, ale przynajmniej nie umieral samotnie. Umieral kochany i szczesliwy.
Dla Brunonka['] pozdrow mojego psiaczka Bosiczka

Posted

Myślałem, że już nic nie napiszę, ale wobec tylu kondolencyjnych postów... i noc bezsenna...
Dziękuję wszystkim za pamięć!!!
Nie wiem, kto bardziej cierpi- czy my, czy Rudolf. Snuje się Rudi po domu i ogrodzie, wącha intensywnie ulubione miejsca Bruncia, żadnej radości, wygląda jak zbity pies. Szuka kumpla, a kumpla już nie ma. Nigdy nie sądziłem, że tak mocno pokochamy Bruna i, że tak mocno pokochają się z Rudolfem. Teraz widać dopiero, jak wszyscy związaliśmy się uczuciowo. Dom bez wyżła jest jak studnia bez wody. Był takim grzecznym psem, tak posłusznym, można powiedzieć, że wzorem do naśladowania dla innych psiaków, nawet dla Rudolfa. Dziś Panciowa posadziła kwiatki na grobie Bruncia, na jego ukochanej łączce. Tak trudno się z tym pogodzić, że Bruncio odszedł za Tęczowy Most. Tyle jeszcze było planów.
Dziewięć miesięcy temu mój kolega, dowiedziawszy się, że przygarneliśmy takiego staruszka powiedział: "To on ci długo nie pożyje".
Odpowiedziałem, że nie ważne jak długo, ważne, że po królewsku.
Mam nadzieję, że się udało.
Brunciolku! Zawsze pozostaniesz w naszych sercach!

Posted

Piekne wzruszajace zdjecie, ktore zawsze bedziemy pamietac. I listy Pancia, ktorych teraz zacznie nam brakowac.

Najbardziej żal, ze czasu juz sie nie da cofnac...

Biedny Rudolf, nie rozumie co sie stalo z jego najlepszym przyjacielem, co on teraz czuje....biedna psina.

Gdy odeszla moja poprzednia sunia, nasza kotka calymi dniami chodzila i szukala swojej przyjaciolki. I spala kocina sama w duzym legowisku, jakby czekala, ze Wenus jeszcze wróci.

Posted

nie było mnie przez kilka dni, wracam a tu takie straszne wieści:-( :-( :-(
Pancio tak mi przykro, że Bruno był z Wami tak krótko, ale tak jak napisałeś żył przez te miesiące po królewsku, otoczony Waszą wielką miłością.
Pewnie przez całe swoje życie nie zaznał tyle dobrego co przez te miesiące spędzone z Wami. I dzięki Wam przeszedł za TM w spokoju i miłości.
Tylko dlaczego to tak boli...
Brunonku będziemy Cię pamiętać i pewnie kiedyś się spotkamy po tamtej stronie

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


×
×
  • Create New...