rebellia Posted June 13, 2006 Posted June 13, 2006 :-( dla Bruna ['] Dobka moich rodziców po śmierci naszego ukochanego Bossa chodziła i wąchała jego posłanie i szukała go tak rozpaczliwie, że myślałam, że nam serce pęknie... Quote
shirrrapeira Posted June 13, 2006 Posted June 13, 2006 tego zdjecia nie trzeba komentowac mowi samo za siebie. Pancio bardzo kochales Brunonka tak jak on kochal Ciebie to piekne i godne podziwu. Quote
Jagoda1 Posted June 13, 2006 Posted June 13, 2006 Pańciu, jeszcze raz wyrazy współczucia:-( Rozumiem Twój ból, rozumiem Rudisia. W ub. roku odeszły dwie moje Sunie, najpierw 10-letnia Saga, potem wkrótce 14-letnia Kora. A teraz mamy 10-letnią Agusię-Korusię i cieszy nas każdy dzień spędzony razem, my też chcemy, aby żyła "po królewsku". Quote
Pancio Posted June 13, 2006 Posted June 13, 2006 [quote name='AgusiaTerierka']Pańciu, jeszcze raz wyrazy współczucia:-( Rozumiem Twój ból, rozumiem Rudisia. W ub. roku odeszły dwie moje Sunie, najpierw 10-letnia Saga, potem wkrótce 14-letnia Kora. A teraz mamy 10-letnią Agusię-Korusię i cieszy nas każdy dzień spędzony razem, my też chcemy, aby żyła "po królewsku". Życzę Agusi- Korusi, mojej byłej wirtualnej podopiecznej z mieleckiego schronu, wielu, wielu długich i wspaniałych lat życia, a że żyje jak królewna, to widać i bardzo się cieszę, że trafiła do tak Wpaniałych Ludzi! P.S. Rudolf nadal krąży po wszystkich piętrach domu i przed chwilą znalazł w bibliotece, na dole, mały kocyk Bruncia, który leżał tam na kanapie, bo Bruncio często, pragnąc ciszy i spokoju dekował się tam na godzinkę lub dwie. Wyniósł go na trawnik i położył pod bzem w miejscu, gdzie Bruncio odszedł. My, to my, ale jak ten "łapciuch" musi cierpieć i tęsknić za za swoim kumplem wyżłem??? Jak nie krąży po domu, to wciska się pod moje biurko i nawet nie udaje, że śpi: Ciągle mamy wrażenie, że zdarzy się jakiś cud i Bruncio nagle zaszczeka na trawniku, że to tylko zły sen. Quote
Katcherine Posted June 13, 2006 Posted June 13, 2006 Panciu u psiakow tez bywaja przyjaznie...I to Takie wielkie. One tak samo cierpia ze odszedl przyjaciel. I tak samo ciezko sie im pogodzic:-( . Tak mi zal Rudisia- Przeciez on Bruncia przyjal do swego psiego serca od razu...Jak by wiedzial ze Brunciowi potrzeba wsparcia bo nie mlody, i po przejsciach. Panciowie tak jak WY jestescie wyjatkowymi , tak macie wyjatkowe cieple, serdeczne psy. Gryfek tak tesknil za Teqla - Dozyca , i ona za nim....Poniej byly inne przyjaznie np. z wyzelkowymi dziewczynami...al nie bylo juz tej sily...Teraz jest Gwozdzik...ale...No wlasnie to Gwozdzik Gryska zamienil na Alfusie...A Gryskowi smutno.. Jak tu pomoc naszym mniejszym braciom? Quote
tanitka Posted June 14, 2006 Posted June 14, 2006 tak bardzo smutno nam bez ciebie Brunciu...:shake: Quote
Ulka18 Posted June 15, 2006 Posted June 15, 2006 Dobrze by wiedzieć, ze Brunonek jest w tak wspaniałym domku. A teraz tak bardzo nam wszystkim go brakuje, listów, zdjęć..... Quote
Pancio Posted June 16, 2006 Posted June 16, 2006 Depresja Rudolfa pogłębia nasz ból. Nie śpi, nie je, leży w bibliotece na miejscu Bruna i wpatruje się w pustkę. Jak temu psiakowi pomóc???!!!:mdleje: Quote
tanitka Posted June 16, 2006 Posted June 16, 2006 Biedny Rudolf, on tez opłakuje swojego przyjaciela...:-( a czy ożywia się w towarzystwie innych psów np na spacerze (bo myślę o psim towarzystwie w domu) czy tez cały czas jest apatyczny?? Quote
Katcherine Posted June 16, 2006 Posted June 16, 2006 :shake: moze sprobujcie go na sile wyciagnac na spacer..... z nim spedzic czas...Siebie i jego wyrwac z zaloby.Dla Rudisia.Ale pojdzcie gdzies w inne stronki niz z Brunciem, sprobujcie sie spotkac z innymi wlascicielami i ich czworonogiem... Gryf kiedy mialam bardzo zly okres w zyciu tez przezywal...I chyba ten fakt wlasnie mnie zmobilizowal do staniecia na nogi... Pies nagle przestal reagowac na swiat, a jego odreagowaniem bylo zjadanie niejadalnych rzeczy...tak jak by chcial sie zle czuc, skoncentrowac na zlym samopoczuciu zeby zapomniec ze w domu dzieje sie cos czego nie umie rozwiazac i sobie poradzic... Psy doskonale wyczuwaja nastroj opiekunow....i same czasem wpadaja przez to w depresje. Mocno trzymam za Rudisia- pieska o wielkim sercu. Quote
Pancio Posted June 16, 2006 Posted June 16, 2006 Nic z tego. Nawet nie chce wyjść za bramę. Leży tylko w miejscach ulubionych przez Bruna i w tym ostatnim, pod bzem. Serce pęka, jak się na to patrzy. Chce się krzyczeć: Bruno, wróć!!! Tu cały świat się zawalił!!! Quote
Katcherine Posted June 16, 2006 Posted June 16, 2006 Panciu- zapakowac psa na rece i na spacer- sprawdzcie co zrobi jak odniesiecie go za podworko i dom...czy da sie przekonac na spacerek sam na sam....z Wami. To juz nie sa przelewki. Rudis musi zrozumiec ze ON jest wazny dla was tak jak dla was wszystkich lacznie z Rudisiem byl wazny Bruncio...I ze pomimo ze Bruncia nie widac i nie slychac i nie mozna przytulic- nadal macie siebie nawzajem. Taka zaloba nie jest dobra dla nikogo- ani Was ani Rudisia. Bruncio kochal i nadal was kocha.I wierze ze towarzyszy wam niewidzialny ... Quote
Pancio Posted June 16, 2006 Posted June 16, 2006 To już przerabialiśmy. Parę kroków na łące i zawsze ląduje nad grobem Bruna, kładzie się i piszczy. Skąd wie, że Bruno tu spoczywa? Przecież nie zabraliśmy go w niedzielę o świcie w to miejsce? Wiem, że psy są bardzo mądre, że wyczują dużo wcześniej to, co człowiek dopiero później zobaczy, ale Rudolf w tej sytuacji przeszedł najśmielsze moje oczekiwania. On potrzebuje kumpla i nic, i nikt mu tego nie zastąpi. Być może Bruno był jego pierwszym w życiu prawdziwym kumplem, a nie jakimś przygodnym samcem, który pomagał w trudnych chwilach tylko dlatego, że miał aktualnie w tym interes. Bruno i Rudolf byli jak muszkieterowie- jeden za wszystkich, wszyscy za jednego. Obaj dowiedli tego w praktyce. Rudolf został sam na placu boju i to go stłamsiło. Nie ma przyjaciela, którego mógłby bronić, do zabawy, do dyskusji... Nie ma z kim poszczekać...Już nie ma powodu, żeby uciszać Reksia- boksera z za płotu, żeby nie szczekał i nie zakłucał spokoju Brunciowi. Rudi musi mieć nowego kumpla, inaczej nam zmarnieje. Quote
Katcherine Posted June 16, 2006 Posted June 16, 2006 Tak sie zastanawiam czy kumpla...czy kumpele. Zadko sie zdarza taka akceptacja u doroslych psow samcow....albo moze...mlodziutkiego kumpla...takiego co by w Rudisia z racji starszenstwa byl wpatrzony jak w obraz...? Quote
Katcherine Posted June 16, 2006 Posted June 16, 2006 ale my wszyscy czekamy na sygnal od Panciow ze chca dac domek nastepnej sierotce...i wtedy wydostaniemy spod ziemi najcudowniejsza sierotke. Szczeniaczek wydaje mi sie najrozsadniejszy- bo zarowno Rudisia rozrusza( nie daruje wujkowi starszemu ze sie miga od obowiazkow wychowawcy) a i Panciom wniesie usmiech na twarzy....No bo jak sie nie usmiechnac przez lzy do kulki na czterech lapkach z tysiacem pomyslow? Do nas tak trafil Gwozdzik...a Gryfka starego kawalera przekabacil...troche to trwalo...ale wytrwalosc szczeniaczka jest nie do przezwyciezenia.No ale jak to bywa...kobieta sie wtracila;)...... Quote
Pancio Posted June 17, 2006 Posted June 17, 2006 Trzy godziny temu przyjechała pod mój dom karetka pogotowia. Koleżanka dyżurująca, w drodze powrotnej z wezwania, znalazła siedzącego na asfalcie w lesie pod Wejherowem.................. Bruncia Juniora!!! Mały był zmarznięty, głodny i spragniony. Próbował się ogrzać na ciepłej jezdni. Koleżanka przed powrotem do bazy zajechała do nas, bo wiedziała o odejściu naszego wyżełka i zostawiła nam tego malucha. Rany! Co się w domu dzieje!!! Rudolf tryska szczęsciem, liże małego, tuli się do niego i vice versa. Psia komitywa od pierwszej chwili. Junior jest już najedzony, napojony i rozgrzany. Znowu się popłakaliśmy. Junior zachowuje się zupełnie jak Bruno, przyjmuje takie same pozycje, tak samo pije, robiąc kałużę wokół miski, ma taki sam łepek i oczka, tylko jest malutki. Trudno to wszystko opisać tak na gorąco. Jestem rozklejony. Rudi poszedł właśnie na wieczorne sisi, a Bruncio Junior zasnął. Udało się szybko obrobić fotkę i zobaczcie sami: Nad wyżełkami chyba dobry duszek czuwa, albo to niepisany testament Bruna Seniora. Może to cud? Quote
Katcherine Posted June 17, 2006 Posted June 17, 2006 :lol: :loveu: :loveu: :loveu: :loveu: :loveu: Bruncio - to sprawka Bruncia mowie wam;). Widzial ze tesknicie ze Rudi teskni....On po prostu wiedzial ze gdzies tam jest Bruncio juniorek...ktory potrzebuje WAS. No to....Poprosimy o kontynuacja Brunciowych przygod w psioosobie Bruncia Juniora i Rudisia- psa co ma wielkie serce.... Quote
Pancio Posted June 18, 2006 Posted June 18, 2006 Bruncio Junior znowu śpi. Zastanawiam się, skąd wziął się na tej drodze? Przecież to maluszek. Nie miał obroży. Zgubił się? Czy to nieudany zakup wakacyjny turystów, bo wymagał więcej niż pluszowy miś? Właściwie to nie ważne. Jest u nas, pokochaliśmy go, a on nas, zupełnie jak Senior tuli się od pierwszej chwili, Rudolf jakby obudził się z letargu- tatusiuje małemu, bawi się z nim, jakby sam był szczeniakiem- takich zapasów nigdy nie widziałem w wykonaniu Rudolfa. Cała rodzina odżyła tego wieczoru. Jakby zaświeciło słońce w mroku. Mały jest taki podobny do Bruna Seniora, z mordki, z zachowania, to samo spojrzenie i głośne szczekanie, choć aktualnie brzmi raczej jak dorosły jamnik, ale zachowuje brunciolowe decybele i dwutonowe "Hau! Hau!". Anisia nawet wyasygnowała, na tą okoliczność, swój stary but, żeby Junior miał co gryźć. Straszny z niego rozrabiaka, już trochę szkód narobił przez parę godzin, ale to normalne u takich maluszków- on ma dopiero jakieś dwa miesiące. Mrówka jakby biegała po domu u boku Rudolfa. P.S. Murko! Może ta niesamowita historia kwalifikuje się do nowego wątku wyżełka z mieleckiego schronu, który jakby się odrodził w postaci Juniora, bo nikt inaczej go w domu nie próbuje nazywać, tylko Bruncio. Quote
Katcherine Posted June 18, 2006 Posted June 18, 2006 Widzisz Panciu- oto pytanie- czy i jak szukac skad malenstwo pochodzi.... Sprawdzcie czy maly ma tatuaz albo w pachwinie albo w uszkach/ czy jest zachipowany...jezeli ma ja bym zglosila sie ze go znalazlam. I gdybym trafila na wlasciciela...porozmawialabym z nim od serca- ze Dla was ten piesek jest JUZ czescia rodziny. Natomiast jezeli nie jest oznakowany, a w okolicy nie beda prowadzone poszukiwania...no coz. Rozne rzeczy sie moga dziac...ale zgubic 2-3 miesieczne szczenie to przyznaje...ze TO JUZ SZTUKA. No chyba ze to tajny plan przyjaciol:cool1: . A ze malutkie wyzelki sa slodkie...HEH. :evil_lol: :evil_lol: :evil_lol: na wyzelkowie jest bardzo krotkie info o zgubionym wyzle niemieckim ciemnobrazowym deresz psie...zaginal w Suwalkach. Ale zadnego info czy szczenie czy dorosly pies nie ma...ogloszenie jest sprzed 5 dni.... Quote
Katcherine Posted June 18, 2006 Posted June 18, 2006 Ja mocno trzymam kciuki zeby ''HISTORIA ''sie wyjasnila a Wy ze spokojem zebyscie go Kochali...no i opowiadali koniecznie o postepach Bruncia Juniora wraz z wujkiem Rudisiem...Bo ze nie ma lepszego domku niz u was- o tym glowe daje. Quote
Wiedźma Posted June 18, 2006 Posted June 18, 2006 Boże kochany... Czytałam ten wątek od początku; też mam przygarniętą wyżliczkę... Teraz płacze mi się i z żalu po Brunusiu, i z radości, że maleństwo trafiło najlepiej, jak mogło trafić... Z całego serca zyczę, żeby Juniorek mógł u Was zostać. Quote
tanitka Posted June 18, 2006 Posted June 18, 2006 :happy1: To prawdziwy cud!!! Bruncio z nieba patrzy i na pewno jest szczęśliwy, że Pancio znów dał dom wyżełkowej sierotce!! Quote
Hanna R. Posted June 18, 2006 Posted June 18, 2006 O Boże .... Co za zakończenie ! To rzeczywiście CUD ... :lilangel: Quote
tomcug Posted June 18, 2006 Posted June 18, 2006 Pańciu kochany, tak musiało być. Nam też sie wydawało, że świat się kończy w takiej sytuacji i......dokładnie zadziałał ten sam "lek" - młoda sunia, która bardzo potrzebowała człowieka i miłości...i jak się okazało my również potrzebowaliśmy jej wielkiej, bezwarunkowej miłości i przywiązania.:p Trzymam kciuki za Was Pańciowie i Wasze pieski :loveu: Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.