Jump to content
Dogomania

Jak reagujecie na chamstwo innych psiarzy? [2]


dog_master
 Share

Recommended Posts

[quote name='strix']To mi się w głowie nie mieści!

Właśnie robię studia z psiej behawiorystyki i treningu i jest czarno na białym napisane, że agresja ZWŁASZCZA u psów użytkowych jest dyskwalifikujaca! Może powinnam przesłać szanownemu PZK kserokopię?

Dlaczego? Dlatego, że dobry pies obronny to nie ten, co chce zabić wszystko dookoła, ale ten, który agresję kontroluje tak, żeby rozpocząć i zakończyć atak na komende właściciela. Dobry pies myśliwski (hound, nie terier czy retriever) natomiast ma współpracowac z innymi psami a nie je gryźć.

Tak to jest jak promuje się wyłącznie eksterior a zapomina o psychice. Potem takie 'czempiony' się rozmnaża i zła opinia o rasie gotowa.

Mam nadzieję,że w Polsce wzrorem Zachodu wprowadzą obowiązkowe testy charakterologiczne dla psów ras użytkowych. Oblanie testu równa się zakazowi wystawiania.[/QUOTE]

ech. Poczytaj co na stronach ZK jest napisane - same piękne rzeczy. jak pisała Martens - dla niektorych ras są obowiązkowe testy psychiczne. Ale tylko dla niektorych. I te zazwyczja psy sa bardzo spokojne, choć wśród pospolstwa traktowane są jako "agresywne".
Najlepszym wykladnikiem zostaje zachowanie psów na wystawach. W tym roku z mojego wlasnego doświadczenia "tylko" dwa razy na psa ktorego wystawialam rzucil się inny pies tej samej rasy w ringu. Ja mam psy spokojne, nie sa uczone agresji a kazdy jej przejaw jest tlumiony w zarodku. I nie życze sobie też aby na ringu na moje czy kogos innego psy inne się rzucały. I nie tylko na ringu. Tyle tylko, ze na ringach sędziowie powinni interweniować a tak się nie dzieje (w dwóch moich przypadkach interwencja byla zerowa)

[quote name='evel']Warczenie jest OK. To wyraźny sygnał dla innych zwierząt (ludzi też ;)), że albo sobie czegoś pies nie życzy, albo jest np. niepewny w jakiejś sytuacji. Dopóki pies warczy a nie atakuje to ja bym specjalnie nie ingerowała - przykładowo moja suka ma prawo sobie burczeć pod nosem, ale nie ma prawa wystartować do innego psa. Jeśli jednak następuje atak - ja bym zajęła czymś sukę, rozproszyła jej uwagę, odwróciła się i odeszła, i ciągle chwaliła za to, że zaczyna ignorować drugiego psa. No i nagradzała (żarcie, zabawa, zabawka itd.) :)


Edit: z moich doświadczeń wynika, że dorosłe suki (zwłaszcza kastratki) miewają tendencję do temperowania innych psów, zwłaszcza szczeniaków, jak pisała strix. Jednak normalna (= zdrowa psychicznie) suka nie powinna skrzywdzić szczeniaka, nawet jeśli wygląda to poważnie (np. przewalenie na glebę, stanie nad szczylem w sztywnej, naprężonej postawie, zjeżona sierść, wyszczerzone zęby, warkot itd.). Moja jeszcze ujada potępieńczo :evil_lol: Niestety, niektóre szczeniaki nie biorą sobie tych lekcji do serca, a przynajmniej nie na długo. W ogóle mam wrażenie, że dobrze socjalizowanych psów jest garstka. Inne uczą się już za młodu, że ten, kto tłucze innych, narusza ich strefę osobistą i ogólnie ma wrażenie, że rządzi, ten jest boss :roll:[/QUOTE]
Jka poznawalam co to jest labrador i jak sie taką rasę obsługuje to bylam troche w Hiszpanii u ojca mojego Bazyla. Tam wyprowadzałam labradory, po prostu z autopsji poznawalam rasę. Jego ojciec mieszka w mieście, dośc sporym, gdzie duzo jest turystow jak i mieszkanców. Wychodzilam więc w rózne środowiska. I moim pierwszym i chyba największym zdziwieniem byl fakt, kiedy puscilam psa ze smyczy nad rzeką aby sobie ciut pobiegał a z pzreciwka szedl pies, więc ja "swojego" odwoluje, a że pies tylko znal hiszpanskie komendy a ja nie bardzo, więc pędem do psa aby go zlapać. Właściciel drugiego stal i patrzył się na mnie jak na głupa. Rozdarta baba wołająca w dziwnym języku, zdezorientowany pies, ogólny chaos. Potem poszlam z właścicielką psa i psem na spacer do parku miejskiego. Ona puscila swojego psa a w parku psów sporo. Więc ja zaczynam znów swój rytuał odwolywania, no bo pzreciez mogą się pogryźć czy co a ona mi mówi, ze tu nie ma psów agresywnych. Do parku takie nie mogą przychodzić. Agresory są eliminowane z hodowli. Po prostu ludzie wymuszają dobór pod wzgledem również psychicznym. Poczulam się jak człowiek z buszu, albo z polskich blokowisk, gdzie wyjście z psem i powrót w jednym kawałku to byl wyczyn dnia.

Link to comment
Share on other sites

U mnie na osiedlu z kolei plagą są labradory (niektóre agresywne) na kolczatkach...Samce, okrutnie przerośnięte, ciągną swoich właścicieli po chodnikach w ogóle nie zwracając uwagi na to, kto jest na drugim końcu smyczy. Raz na spacerze taki "byczek" pociągnął swojego pana przez ulicę do mojej 4 miesięcznej bernenki i wskoczył na nią jak do krycia.:angryy: pan na to, że on łagodny, młody, że chce się bawić. Moja, przerażona, nie wiedziała co się dzieje... Jako że do labradorów mam sentyment (mam jeszcze 8 letnią labradorkę) chciałam Panu szanownemu wytłumaczyć, że kolczatka to nie jest sposób na to, żeby zapanować nad psem, że pies się przyzwyczaja... Poleciłam mu wybrać się na szkolenie (ze swoją zrobiłam PT, PT2 i[COLOR=#336667][FONT=Arial][COLOR=black]P + PW1 , była zachwycona tym, że mogła się uczyć)[/COLOR][/FONT][/COLOR][FONT=Arial][COLOR=#336667][COLOR=black], bo to duży pies (na moje oko ważył spokojnie z 50 kg, był ogromny) i może kiedyś wciągnąć Pana pod samochód na przykład. Wszystko mówiłam przyjaznym tonem, bo jakoś szkoda mi się zrobiło tego psiaka i myślałam, że może po prostu powiem coś jako doświadczona właścicielka labradorki.

Niestety chyba uraziłam ego Pana, bo oburzony stwierdził :" Ale on jeszcze jest młody, na pewno z tego wyrośnie. Poza tym myśli Pani, że nie mam tyle siły, żeby utrzymać własnego psa ?! Jego ojciec jest RODOWODOWY, wie Pani, co to znaczy ?! To jest pies rasowy, a ta rasa jest łagodna !"

Nie chciało mi się tłumaczyć Panu nic więcej...szkoda tylko psiaka.
[/COLOR][/COLOR][/FONT]

Link to comment
Share on other sites

Ze mnie po wielu miesiącach cham wylazł pełną gębą. Jakoś to ostatnio było, że trzymałam nerwy na wodzy ale dziś nie wytrzymałam-niestety...Po naszym osiedlu snują się paniusie z wózkami i pieskami do kompletu a że wózka i psa w ich pojęciu trzymać się jednocześnie nie da to psy szaleją luzem. Zazwyczaj jak jestem z dużym psem to jakiś respekt mają a jak tylko z małym to mają mnie w zadzie. Bokserka jednej z damulek przyszarżowała mi na małą sukę a że miałam dekle to trzasnęłam tamtej przed nosem. Dama wyskoczyła z ryjem, że biję jej psa a pies nawet nie został draśnięty. Wkurza mnie to niepomiernie, że ludzie widzą, że ich pies atakuje i jeszcze mają pretensje, że go odganiamy. Ja nie wiem, może należy stać jak ciele i czekać aż agresor wytarmosi nam psa?
Wkurza mnie jeszcze jak rzucam frisbee i ludzie podchodzą do mnie z psami, puszczają je i cieszą się że podbierają moim talerze. Nie wiem co chcą osiągnąć-myślą, ze będę się bawić z ich psami a może chcą mi udowodnić, że ich pies jak chce to też potrafi? Ja za te talerze płacę i nie chcę aby zostały pogryzione przez innego psa ale do matołów to nijak nie trafia. Ostatnio nawet jedna babka podeszła z jrt na flexi i ze stoickim spokojem patrzyła jak jej pies zabiera moje frisbee i zaczyna je miętosić.

Link to comment
Share on other sites

[quote name='Frances_B']U mnie na osiedlu z kolei plagą są labradory (niektóre agresywne) na kolczatkach...Samce, okrutnie przerośnięte, ciągną swoich właścicieli po chodnikach w ogóle nie zwracając uwagi na to, kto jest na drugim końcu smyczy. Raz na spacerze taki "byczek" pociągnął swojego pana przez ulicę do mojej 4 miesięcznej bernenki i wskoczył na nią jak do krycia.:angryy: pan na to, że on łagodny, młody, że chce się bawić. Moja, przerażona, nie wiedziała co się dzieje... Jako że do labradorów mam sentyment (mam jeszcze 8 letnią labradorkę) chciałam Panu szanownemu wytłumaczyć, że kolczatka to nie jest sposób na to, żeby zapanować nad psem, że pies się przyzwyczaja... Poleciłam mu wybrać się na szkolenie (ze swoją zrobiłam PT, PT2 i[COLOR=#336667][FONT=Arial][COLOR=black]P + PW1 , była zachwycona tym, że mogła się uczyć)[/COLOR][/FONT][/COLOR][FONT=Arial][COLOR=#336667][COLOR=black], bo to duży pies (na moje oko ważył spokojnie z 50 kg, był ogromny) i może kiedyś wciągnąć Pana pod samochód na przykład. Wszystko mówiłam przyjaznym tonem, bo jakoś szkoda mi się zrobiło tego psiaka i myślałam, że może po prostu powiem coś jako doświadczona właścicielka labradorki.

Niestety chyba uraziłam ego Pana, bo oburzony stwierdził :" Ale on jeszcze jest młody, na pewno z tego wyrośnie. Poza tym myśli Pani, że nie mam tyle siły, żeby utrzymać własnego psa ?! Jego ojciec jest RODOWODOWY, wie Pani, co to znaczy ?! To jest pies rasowy, a ta rasa jest łagodna !"

Nie chciało mi się tłumaczyć Panu nic więcej...szkoda tylko psiaka.
[/COLOR][/COLOR][/FONT][/QUOTE]
oby więcej takich doświadczeń z labkami :diabloti: (chodzi mi o tego pana i jemu podobnych). A niech ich psy poprzeciągaja po miescie, po chodnikach i innych trotuarach. I bardzo dobrze. Bo właśnie tacy jak on i ci od których kupował psa i właściciele tego "z rodowodem tatusia" robią tyle zła tej rasie. a im więcej bedzie takich tumanów tym coraz mniej labow!!!!!! Bo w pewnym momencie nawet tacy zaczną myśleć logicznie, bo bedzie ich kosztowac pralnia, nowe ubrania podarte przez psa, będą musieli placić za szkody innym ludziom. ich sąsiedzi też zobaczą, ze labki to nie te z reklam slodkie kluski tylko zwykle psy o dośc niezywklych zdolnościach niszczenia wszystkiego.
(a tak na marginesie - 50 kg i mlody pies, to o jakieś 20 za dużo)

Link to comment
Share on other sites

Ja nienawidzę, wprost nienawidzę psów latających samopas. Kiedy takiego widzę krew mnie zalewa! Przecież pisze jak koń, że w naszym mieście pies powinien być albo na smyczy, albo w kagańcu. Choć uważam, że agresor w kagańcu i bez smyczy to kiepski pomysł... metalowym może wyrządzić krzywdę. :roll:
Choć rozumiem właścicieli, którzy spuszczają psa takiego, nad którym panują, z którym właśnie ćwiczą posłuszeństwo, a pies nie zwraca uwagi na otoczenie. No, ale wiadomo - takich jak na lekarstwo :(.

Ja mam "szczęście" zawsze spotkać właścicieli latających czworonogów właśnie wtedy, gdy ćwiczę z psem. Skupiam go na sobie, dużo pracuję z nim, na kilometr widać, że pracuję z własnym psem i nie mam ochoty zapoznawać się ze słodkim pieseczkiem, bo jestem zajęta. Ale ludzie Ci widać tego nie zauważają, przychodzi to to do nas, rozprasza mi psa, a na moje prośby "Proszę zabrać psa. Proszę odwołać psa. Proszę zabrać psa. Proszę zapiąć psa na smycz" dostaję odpowiedź... no? Zgadniecie? Tak! "Ale on chce się bawić" (ja chyba ślepa jestem - ten pies biegnie do nas z warkotem, najeżony cały... chyba, że to nowa forma zabawy?) albo "Ale on łagodny", a najbardziej rozbraja mnie tekst "ale to XXX" (w miejsce XXX wstawcie sobie jakąś rasę). A co mnie obchodzi, że to labradorek, że to husky, że to ONek, że to york.
I jeszcze rozbrajają mnie ci, co mają pieska na flexi i nie wiedzą, że jest takie coś jak guziczek, który blokuje smycz...
U mnie dzięki Bogu yoreczków jakoś dużo nie ma. Za to widziałam dwie chihuahua, ale pięknie skupione na właścicielu. (Żeby nie było: małe COŚ też nas atakuje). Mnie denerwują husky, malamuty, labradorki i ONki, spaniele, goldeny bo ich u mnie od groma. Dziwne, no nie? Tym bardziej, że moją miłością są psy ras północnych... Ale też byście na ich widok dostawali wysokiego ciśnienia. Niewychowane, agresywne, puszczone samopas, atakujące wszystko co mniejsze od nich. Amstaffy znam i bardzo lubię. Wychowane, zrównoważone, miłe. :)


A tym, którzy "pomagają" mi w zwalczaniu agresji lękowej psa mogę podziękować. Dziękuję tym wszystkim, którzy spuszczają swoje "wesołe" pieseczki do mojego, bo "one chcą się tylko pobawić". Dziękuję tym, którzy mi na psa tiutiają. Dziękuję tym, którzy swoje psy szczują na mojego piesia. Dziękuję tym, którzy zabawiają się ze mną "kto bardziej uparty" i dyskutują o tym jak mam niewychowanego psa. Dziękuję tym, którzy dają nam "dobre rady" i tym także, którzy ćwiczą moją cierpliwość, non stop nam przeszkadzając i udających głuchych. Dzięki nim nie mam czasu się nudzić. Cały czas mam co robić ze swoim psem. Dzięki tym wszystkim ludziom mój pies - zawsze lękliwy, teraz (od 2 miesięcy) atakuje obce psy, bo się boi. Na ludzi też zaczyna mi warczeć. Zawsze atakowany... teraz sam atakuje. A ja codziennie zmagam się z jego agresją lękową. Staram się, by był dla otoczenia jak najmniej uciążliwy. Pracuję z nim. I co z tego, że go skupię na sobie skoro ktoś "mądrzejszy" ode mnie chce mi pomóc, spuszczając swojego pieseczka czy w inny sposób mojego rozpraszając. I co z tego skoro, że ja poświęcam swój czas skoro jest szczuty, skoro ludzie nawet przez bramę muszą wpychać swoje łapska, bo "przecież to taki zawsze łagodny piesek był". Był, ale już nie jest. I to dzięki ludziom, którzy spowodowali, że M. boi się praktycznie wszystkiego jak ognia. Kiedyś wybierał ucieczkę... teraz atakuje, a przynajmniej pokazuje cały zestaw ząbków. Ćwiczę, codziennie ćwiczę. Jest coraz lepiej, ale byle do incydentu. Byleby do "rewelacyjnego" pomysłu "cudownej" osoby.
Kiedyś byłam wśród tych, którzy mieli szczęście, trafiając na łagodnego psa. Owszem, zawsze był lękliwy, zawsze miał strachy, ale nigdy nie okazywał swój lęk w sposób aktywny. Teraz już się zmieniło. Atakuje. Dzięki pracy nie atakuje już wszystkich psów. Suczki już jako - tako. Z psami gorzej. I te, które zna od małego i kiedyś lubił to akceptuje. Darzy sympatią - o dziwo - ONki oraz spaniele wszelkiej maści. Jednak jeszcze dość często atakuje. Z ludzi "tylko" osoby wybrane są narażone na jego atak. Te, które kiedyś mu się naraziły: to krzycząc na niego, to szczując na niego inne psy, to się z nim drażniąc... Ale i z tym walczę. Tak poza tym to innych ludzi ignoruje. Nie kocha, ale też i nie atakuje. Z jego lękiem jest coraz lepiej. Chociażby dzisiaj... zaakceptował psa, którego ktoś wypuścił z bloku "na spacer" (bo przecież zimno :roll:). Na początku było chodzenie na sztywnych łapach, ale wystarczyło, że spojrzał na mnie to szybko zdecydował, że woli ze mną popracować. Posztuczkowaliśmy sobie przy psie, a widząc to mój podopieczny stwierdził, że pies nie zrobi mu krzywdy i nawet zaczepiał pieska do zabawy. To stumilowy krok na przód. Będzie dobrze o ile nikt ani nic tego nie zniszczy.

Czasem się śmieję z głupoty, czasem chce mi się płakać, czasem zdenerwuję się.
Mnie czasem głupota ludzka rozbraja. Szczególnie, gdy podkreślają jaki to ich pies posłuszny, po czym zawołany pupilek właścicieli olewa :evil_lol:
Choć najczęściej, tak jak dzisiaj miałam ochotę płakać albo kogoś zabić. I to po tym, gdy wesoły labek i równie wesoły jego pan zignorowali moje prośby i podeszli do nas [lab bez smyczy]. A ludzie się dziwią, że mój pies nie lubi labów :roll: Jednak pies nie zdążył wparadować na tyłek mojego, bo zareagowałam - szybciej niż labuś: nie zdążył podbiec do mojego już spiętego i gotowego na atak psa ... rzuciłam obok niego butelkę z wodą [obok laba, nie mojego psa]. Pies się wystraszył, a jego pan zjechał mnie z góry na dół. Odwdzięczyłam się równie "ładnym" bukietem słów. I chyba coś dotarło. Przynajmniej pan zabrał swojego laba i obrażony oddalił się do mnie, choć jeszcze słyszałam jak w oddali mówił "nawiedziona baba". :cool3:


Co nie znaczy, że nie ma rozsądnych właścicieli. Są, ale tych... jak na lekarstwo.

Uff.... wyrzuciłam to z siebie. Przepraszam za zbyt emocjonalny post, ale potrzebowałam się wyżalić. :oops:

  • Upvote 1
Link to comment
Share on other sites

[quote name='gops']a właścielka zachywca się jak pięknie się bawią (jej pies męczy większość małych psów w parku , ludzie ją już omijają), omijam ich zawsze z daleka ale raz do nas podbiegł , nie byłam pewna mojej suki bo z nią to różnie bywa a szczyl jednak już dorastający , ale że była w kagańcu to nie łapałam psa tylko postanowiłam sprawdzić jak zareaguję na to , młody próbował na nią skakać , kopulować i kładł tzn próbował bo nie dosięgał łape na mojej suce , ona na takie coś ze strony dorosłego psa czy suki reaguję agresją , od razu by była jatka ale tym razem tylko pokazywała że to ona rządzi i właśnie przygniatała go do ziemi warcząc , nie kłapała mordą , nie chciała gryźć tylko przyciskała i warczała , i sama też kładła na nim łapę , po dobrych 2 min przypatrywania się (nie reagowałam bo krzywda się nie działa wręcz pies robił się spokojniejszy) właścicielce przestało się to podobać ;) i próbowała szczyla złapać bezskutecznie bo szczylowi to wcale nie przeszkadzało i stał się wręcz w końcu uległy i nawet się chwile bawiły ! doznałam szoku , ale pozytywnego .
drugi raz jak do nas podszedł i suka była już na smyczy i bez kagańca było to po jakiś 2 tyg od razu podbiegł i wystawił brzuch , ale jak tylko właścicielka go zabrała i poszła do małych psów (nie szczeniaki a małe psy) to widziałam że nadal robi swoję i je męczy a ona nadal nic nie robi tylko się cieszy , wyrośnie niezły gagatek ;)
a ja chociaż wiem że moja suka wcale taka najgorsza nie jest i szczeniakowi by nic nie zrobiła (błędnie odczytywałam własnego psa).[/QUOTE]

Z tego, co piszesz, to ta właścicielka powinna moze mieć chomika, a nie psa.

Ja mam szczeniaka ON ('odpad' z hodowli, bo ma jedno jadro i nikt go nie chciał). Pies ma wspaniały charakter, ale jak większość owczarków, próbował być dominujacy wobec innych samców. Tyle, że on dość szybko się nauczył od starszych kolegów, co wolno, a czego nie (dbam o to, żeby bawił się wyłacznie z psami o silnej psychice, które nauczą go manier bez agresji). Obecnie zabawy w dominację są już wyeliminowane.

Jesli jednak zdarzyła się sytuacja, ze podbiegł do niego jakiś szczyl, kóry był luzem i mój się na niego wspinał, to sama rozdzielałam psy. W zabawie z submisywnym psem, keidy mój sie zbyt rozochocił, był zwyczajnie ściągany na ziemię. Bez krzyczenia itp, po prostu zabawa była przerywana za każdym razem, keidy zaczynał inengo psa napastować. Tyle,ze jak już pisałam, nie musiałam często interweniowac, bo jego stali kumple sami mu w delikatny sposób dawali do zrozumienia, co wolno, a czego nie. Podobnie jak mój drugi pies, skadinąd nieźle straumiony, który nagle odnalazł się w roli wujka ;)

Twoja suka zachowała się jak na psa przystało. Takie wspinanie się i dominacja innych psów to u dorosłego psa oznaka zlej energii. Pies jest albo mocno dominujacy albo neurotyczny. Psy naturalnie nie chcą mieć z takimi nic wspólnego (no bo czy Ty byś chciała zadawac się z kimś, kto przy powitaniu wsadza Ci rękę miedzy nogi?) więc jesli dojdzie do konfrontacji, pokazują swoje zdanie. Twoja suka po prostu przyjęła wyzwanie i pokazała szczylowi, że nie on rządzi. Szczyl to przyjał bez protestu i się bawiły.

Szczeniak w ten sposób testuje granice i jest to normalne, z tym, że powinien otrzymać lekcję, jak od Twojej suki. Niestety włascicielka tego nie rozumie.

Problem jest z właścicielką, bo za przeproszeniem, g*wno wie o psach. Twoja suka zrobiła jej przysługę wychowując jej psa. I oby jak najczęściej ten pies miał do czynienia z równie zrównowazonymi psami, które pokażą mu, że dominacja nie jest ok i nie tak się bawimy. Bo jeśli on kiedyś doskoczy do innego psa o dominującej osobowości, to może nawet stracić życie.

Ale czego wymagac od właścicieli, skoro dziś właśnie na jednej ze stron poświęconych szkoleniu psów wyczytałam,że 'prawidłową rekacją na ciągnięcie naszego psa na smyczy jest nasz brak reakcji'. Witki mi opadły. Co ciekawe, ludzie, którzy to piszą, zdają sobie sprawę, że nagradzane zachowanie będzie się powtarzac, ba, jest to główne załozenie ich szkolenia! Dlaczego w zwiazku z tym nie rozumieją, że jeśli pies ciągnie na smyczy, a my nie reagujemy tylko biernie się poddajemy, to dla psa jest to nagroda i będzie ciągnał coraz więcej i coraz mocniej? Vide wszystkie ciągnące włascicieli labki? Nie mowiąc o tym, że sytuacja, w której do mojego psa podbiega inny z właścicielem uwieszonym biernie na drugim końcu smyczy może się skończyć dla jednego z psów tragicznie. Jeśli ludzie mają takie wyobrazenie, to się nie dziwię, że psy robią, co chcą a ludzie się cieszą ;) A potem jest płacz i zgrzytanie zebów i eutanazja, bo piesek się rzucił na kogoś. I oczywiście winny jest pies :(

Link to comment
Share on other sites

[quote name='Szura']A tak z ciekawości, jak uczyć swojego psa odpowiednich manier poza spotykaniem się z psami, które takowych uczą podrostka? Bo jak się trafi na uległe ciapy lub równie niewychowane psy, to chyba ciężko. :D[/QUOTE]

Ciężko. Chociaż Ty zawsze mozesz się wtrącić i zdjąć psa jeśli poczyna sobie zbyt śmiało z innym psem. Mozesz też nauczyć psa,że ma się najpierw powąchać z innym, a nie na niego wpadać (jeśli ma taki zwyczaj). Po prostu na widok innego psa, idziesz w jego stronę tak długo, jak długo Twój pies jest spokojny. W momencie, kiedy zaczyna się wyrywac do psa, zawracasz. Powtarzasz to aż pies przejdzie obok innego psa spokojnie. To trwa i dlatego dobrze miec kogoś umówionego, kto będzie miał czas przyjść i posymulowac spacerek z własnym psem.

Behawioryści, którzy moga sobie na to pozwolić, zazwyczaj trzymają swoje psy, które uczą manier psy ich klientów, jeśli jest potrzeba. Oczywiście nie ma to nic wspólnego z gryzieniem ani inną przemocą. Osoby, któe postulują ustawianie jednego psa przez drugiego za pomocą zębów, nie powinny w ogóle mieć zwierząt. Jeśli ktoś widział Cesara Millana, to wie, co robił ś.p. Daddy. Na tym to mniej wiecej polega. Ale mało jest psów, które się do tego nadają.

Ja widzę, że mój szczeniak by się na takiego nauczyciela nadał, bo stabilny z niego chłopak. No, ale zobaczymy, jak dorośnie i czy wcześniej nie zostanie straumiony przez rozmaitych latajacych luzem podbiegaczy z nic nie jarzącymi włascicielami wołajacymi 'on nic nie zroooooobi!' (po norwesku przmi to jeszcze gorzej).

Link to comment
Share on other sites

[I]Więc ja zaczynam znów swój rytuał odwolywania, no bo pzreciez mogą się pogryźć czy co a ona mi mówi, ze tu nie ma psów agresywnych. Do parku takie nie mogą przychodzić. Agresory są eliminowane z hodowli. Po prostu ludzie wymuszają dobór pod wzgledem również psychicznym. Poczulam się jak człowiek z buszu, albo z polskich blokowisk, gdzie wyjście z psem i powrót w jednym kawałku to byl wyczyn dnia.[/I]

To podejście mnie akurat trochę martwi. Żeby było jasne, też jestem za nierozmnażaniem psów agresywnych,absolutnie.

Ale agresja to nie jest wina genów. genetyczne to mogą być predyspozycje związane z neuroprzekaźnictwem. Ba, głównym powodem śmierci psów na Zachodzie jest eutanazja z powodu agresji i naprawdę, nie jest to wina genów tylko złego prowadzenia.

Spotkałam się już z tym,że ludzie nie biorą żadnej odpowiedzialności za prowadzenie psa, bo jest z selektywnej hodowli, a jak dorośnie i robi się agresywny na skutek złego prowadzenia, to uznają, że geny itp. i pies jest usypiany. Sama odratowałam jednego takiego 'agresora', ktory rzucał się na wszystko. Jakoś jak mieszka ze mną, na nic się nie rzuca :P

Moim zdaniem nie tędy droga. Pies o najlepszej nawet genetyce będzie agresywny jesli jest źle prowadzony. Mój ostatni klient, dogo canario z agresją do psów jest dobrym przykładem. Już na pierwszym spotkaniu zmienił zachowanie, a było blisko uśpienia go, bo 'nie wiadomo dlaczego sie zrobił agresywny,a duży jest i ciągnie'. Cóż, po dziesięciu minutach obserwacji właścicielki psa już wiedziałam, dlaczego 'się taki zrobił' ;)

Pies ma świetny charakter i moim zdaniem nada się na reproduktora (chociaż osobiście jestem za kastracją, bo pies się męczy i nie ma sensu rozmnażać bez opamiętania). Jego zachowanie było związane z zachowaniem właścicielki i ustąpiło w momencie, kiedy ja chwyciłam za smycz. To się naprawdę nieczęsto zdarza, taka zmiana w tak krótkim czasie. Co gorsza, weterynarz-idiota tez coś przebąkiwał o 'defekcie genetycznym'. Ciekawe, jaki to defekt, który tak łatwo ustępuje.

Link to comment
Share on other sites

Mam w okolicy babkę , która ma około 1,5 rocznego owczarka... Pies jest niestabilny tak jak i "pańcia". Nigdy nikomu nie schodzi z drogi, pies jest agresywny jak cholera, więc po prostu jej unikam... Wolę unikać kontaktu z nią jak i z jej psem.

Link to comment
Share on other sites

[quote name='strix']Mam nadzieję,że w Polsce wzrorem Zachodu wprowadzą obowiązkowe testy charakterologiczne dla psów ras użytkowych. Oblanie testu równa się zakazowi wystawiania.[/QUOTE]

W zw z niedawnym tematem, przechodząc wczoraj obok oddziału ZK wzięłam nasze polskie testy- tzn standardowe druki i wykaz ras, jakie testy te obejmują. I tak:

[COLOR="#2e8b57"][U]Karta oceny testów psychicznych przeznaczona jest dla ras[/U]: [I]Bernardyn krótko- i długowłosy, Berneński Pies Pasterski, Owczarek kaukaski, Owczarek Środkowoazjatycki, Tosa, Pies z Majorki, Dog Argentyński, Pies Kanaryjski.[/I][/COLOR]
Nie mam pojęcia, czy są to testy obowiązkowe, czy nie- szczerze mówiac zupełnie "nie moje" rasy :oops: Ale dziwi mnie taki sam test psychiczny dla berneńczyka i np doga argetyńskiego :hmmmm:

Drugi rodzaj testów, do których kartę dostałam, nazywa sie [U][COLOR="#2e8b57"]"Karta oceny testów psychicznych". Przeznaczona dla ras[/U]: [I]Sznaucer olbrzym, Bokser, Hovawart, Owczarek belgijski (wszystkie odmiany), Bouvier des Flandres, Owczarek Francuski Briard, Owczarek francuski Beauceron, Owczarek niemiecki, Doberman, Rottweiler;[/COLOR][/I]

W drugim przypadku również nie wiem, czy testy są obowiązkowe dla osobników mających pełnić rolę reproduktora czy suki hodowlanej (chociażby dla nich). Ale już jutro moja niewiedza sie rozwieje, bo jadę do znajomej hodowczyny Beauceronów ;). Napiszę jak to u nas jest z tymi testami.

Link to comment
Share on other sites

[quote name='arielka186']
W drugim przypadku również nie wiem, czy testy są obowiązkowe dla osobników mających pełnić rolę reproduktora czy suki hodowlanej (chociażby dla nich). Ale już jutro moja niewiedza sie rozwieje, bo jadę do znajomej hodowczyny Beauceronów ;). Napiszę jak to u nas jest z tymi testami.[/QUOTE]
dla onka repa testy są obowiązkowe, jednak wystarczy z nich ocena dostateczna, zeby dostać uprawnienia

Link to comment
Share on other sites

Własnie wróciłam ze spaceru i mam przykład z innej strony.

Wzięłam obydwa gagatki na dwór. Faust (ten zrehabilitowany, acz jeszcze nie do końca) ni interesuje się piłką, woli biegac sprintem (mix whippeta). Puszczam go więc na długiej lince, on sobie robi sprint i za chwilę już siedzi spokojnie. Bruno (szczeniak ON, 4.5 miesiąca) uwielbia aport i szukanie piłki. Mam wiec system, że jak zabieram dwa i jak już Faust się wybiega to rzucam małemu piłkę. Faust sobie siedzi albo cos wącha i się relaksuje.

Chodze do bardzo dużego parku, w którym jest sporo dużych trawników i naprawdę miejsca wystarczy dla wszystkich.

No i dziś jak bawiłam się w aportowanie z Brunem przylazła jakś babka z mixem JRT na flexi. Cały park pusty (wszyscy w pracy i pogoda nieładna), a ona do mnie. Bruno jest zafiksowany na punkcie piłki i nie interesują go psy itp. Póki co mam z nim dobry kontakt i łatwo go przywołuję. On z resztą nie rozprasza sie widokiem psów, ma je gdzieś. Faust ma traumy z przeszłości, więc jest wciąż nadpobudliwy, ale potrafi siedziec w jednym miejscu a nawet po jakiś 2 minutach się relaksuje, kładzie i zerka na psa ale już bez histerii. Nie zawsze tak się to udaje załatwić, ale akurat nie był zbyt nabuzowany ;)

No to my robimy swoje, Bruno szuka piłki, a Faust szuka czegoś w ziemi ;), a babka zaczyna podchodzić z psem. Pies się szarpie na flexi, ogon do góry, najeżony, powarkuje, wzrok wbity w moje psy. Nic dobrego. Ja jej na to grzecznie, że właśnie szkolę małego, duży ma traumy i wolałabym, żeby się nie witał z jej psem, bo po pierwsze moze być walka a nie chciałabym, żeby Faust się cofnął w swoim treningu. No i oczywiście chodzi mi tez o szczeniaka.

Ona na to 'ale ja tu bedę teraz trenowac z klikerem'. Ja mówię, że nie ma sprawy, trawnik jest ogromny, jak boisko prawie. Niech ona sobie trenuje a ja będe robić swoje.

Babka na to, że jej pies jest uwaga,czempionem w agility, ale się rozprasza widokiem innych psów, wiec ja mam sobie pójść! Naprawdę, w tym parku były jeszcze ze 3 trawniki wielkości boiska zupełnie puściutkie... .

Ja mówie, ze skoro jest czempionem, to nie powinien się rozpraszać, bo za to się traci punkty. Ona na to,że nie ma siły, żeby pies się nie rozpraszał widokiem innego psa! No cóż, wskazałam jej mojego szczyla ON, który nic sobie z jej psa nie robił i ganiał za piłką. Jej pies w tym czasie wpatrywał się morderczym wzrokiem w Fausta i ciągnął na smyczy jak cholera. ładny mi champion ;)

I poszłam, bo co będe z głupią gadać. Ona i tak wie lepiej.

Jeszcze dodam, że rozpoznałam jej psa i ten pies pogryzł Fausta niedługo po tym, jak go wzięliśmy ze schronu, jakiś rok temu. Oczywiscie bigał luzem, w końcu championowi wolno ;)

Link to comment
Share on other sites

[quote name='Beatrx']dla onka repa testy są obowiązkowe, jednak wystarczy z nich ocena dostateczna, zeby dostać uprawnienia[/QUOTE]
Dostateczna... a czy ocena jest wpisana w rodo? Czy tylko wpis że pies zaliczył próby? I jak jest z suczkami?

[B]Strix[/B], wiesz pewnie sama jak to jest z prawdomównością u ludzi ;)...szczególnie takiego pokroju- co to "wyżej s*a niż *upę ma".;) Ten jej czempion prawdopodobnie , wnioskując po zachowaniu, jest czempionem, ale tylko u siebie w domu :roll: Inaczej chyba by ataku jakiegoś na zawodach dostał- przecież tam jest tyyyle psów :lol:

Link to comment
Share on other sites

Ja bym tam została na Twoim miejscu. Byłaś tam pierwsza ;P, a ten babsztyl mógł sobie iść dalej

Mnie mama nauczyła radzić sobie z natrętami chcącymi się 'bawić'. Wystarczy powiedzieć, że mój pies ma nosówkę, albo coś tam i cudowny właściciel szybko zmienia trasę spacerową.. ale i nie zawsze.

Hehe, przypomniało mi się jak byłam w parku z wiekszą suczką i przyczepił się do nas jakiś york. Właściciela nigdzie nie było widać. Nie bez większego trudu wzięłam moją na ręce, żeby jeszcze yoraska nie zjadła i odeszłam. York oczywiście za mną. Wtedy zobaczyłam właściciela - idącego sobie spokojnie faceta ze smyczą w ręku. Pomyślałam sobie, że jak już raczył dogonić swojego psa, chociażby na tyle, żeby go widzieć, to co mi szkodzi, postawię Nanę na ziemi, będzie mógł popatrzeć jak jego pupilek staje się obiadkiem dla mojej, pewnie nie da go skrzywdzić. Tak jak przypuszczałam, Nana zaczęła warczeć na, jak się okazało, bardzo upierdliwego delikwenta. A ja stałam i czekałam co będzie dalej, jak właściciel yorka zareaguje. Hehe, mogłabym sobie czekać jeszcze długo :D Facet cały czas lazł ślimaczym tempem w naszą stronę głupkowato się uśmiechając, kiedy moja przynajmniej dwa razy większa od yorka Nana przymierzała się, do ataku.. Nawet raz go w końcu zębem drasnęła, bo zapiszczał, oczywiście nadal nie odchodząc. A ten facet tylko stał i się gapił! Cóż to był za żałosny widok, tak nieodpowiedzialny właściciel.. ;/ Sterczał i się głupio jopił jak jego pies się gryzie z innym. Stałabym tam dalej i czekała na jakąkolwiek jego reakcje, gdybym nie była z lekko rąbniętą koleżanką, która pomimo moich próśb dosłownie odkopała yorka (również nie wzbudzając tym żadnych reakcji właściciela), na tyle daleko, że się wreszcie odczepił. A szkoda, byłam taka ciekawa, czy ten facet kiedykolwiek ruszy swój szanowny zad i zabierze swojego kurdupla. Ciekawe, czy jakby mój pies był ONkiem, to też by gościowi nie przeszkadzało, że reaguje agresją na jego yorka. Chociaż kundlowata pomimo tego, że niewysoka, to jednak siły trochę ma w paszczy. I jak dla mnie to widać, że nie jest pieskiem pokojowym, chociażby po budowie.
Kiedyś zaatakował ją pinczer xD Malo co na zawał nie umarłam, bo takie dźwięki wydawał, że myślałam, że to moją coś zaatakowało i ugryzło (szła za mną, nie widziałam jej). Na szczęście okazało się, jakieś małe gówienko wylazło komuś pod bramą i się na Nanę rzuciło. Szczerze mówiąc nie wiem czy ona temu czemuś czegoś nie uszkodziła, bo jak ją już odciągnęłam to to coś się nadal darło (nie wiem czy to były piski, czy szczeki)...

Link to comment
Share on other sites

[quote name='arielka186']Dostateczna... a czy ocena jest wpisana w rodo? Czy tylko wpis że pies zaliczył próby? I jak jest z suczkami?

[B]Strix[/B], wiesz pewnie sama jak to jest z prawdomównością u ludzi ;)...szczególnie takiego pokroju- co to "wyżej s*a niż *upę ma".;) Ten jej czempion prawdopodobnie , wnioskując po zachowaniu, jest czempionem, ale tylko u siebie w domu :roll: Inaczej chyba by ataku jakiegoś na zawodach dostał- przecież tam jest tyyyle psów :lol:[/QUOTE]

No właśnie możliwe, że na zawodach się zachowuje, bo go te psy onieśmielają. Ale jak jest sytuacja 1:1 to się nie umie zachować. Znam takie psy, Faust tez taki był. Jak się trafi szczeniak albo słabszy pies, to z chęcią zaatakują. Ten pies zrobił to Faustowi, jak Faust był mały.

Poraża mnie głupota właścicielki. Przecież wiadomo, że agility to nie jest trening behawiorystyczny i to, ze pies dobrze radzi sobie w agility nie oznacza, że jest bezproblemowy. Ten widac ma problem z nieznanymi psami w parku, który pewnie uważa za swoje terytorium. No,ale pańcia widać 'szkolona' ;)

Mam tylko nadzieję, że to jej cudo nie spróbuje zaatakowac mojego ONka, bo nie chcę, żeby jego piękny charakter został zmarnowany przez takie doświadczenie. Jak podleci, będe musiała go kopnąć mimo, że nigdy nie kopnęłam psa.

Link to comment
Share on other sites

[quote name='Victoria']swojego kurdupla[/QUOTE]
[quote name='Victoria']jakieś małe gówienko[/QUOTE]
[quote name='Victoria']temu czemuś[/QUOTE]

Panuj troszkę nad językiem, Dogomaniaczko.. Pies jest zawsze psem, nie 'tym czymś' i nie 'gówienkiem'. Nie jego wina, że jest niewychowany.

Link to comment
Share on other sites

Przepraszam jeśli moja wypowiedź uraziła posiadaczy małych psów. Nie chciałam nikogo obrazić - sama mam yorka (jeszcze mniejszego od opisywanego przeze mnie ratlerka), a użyte zwroty miały na celu raczej ukazanie dziwności sytuacji, jaką był atak malucha na kilka razy od siebie większego psa.

Link to comment
Share on other sites

[quote name='strix']Poraża mnie głupota właścicielki. [B]Przecież wiadomo, że agility to nie jest trening behawiorystyczny i to, ze pies dobrze radzi sobie w agility nie oznacza, że jest bezproblemowy.[/B] Ten widac ma problem z nieznanymi psami w parku, który pewnie uważa za swoje terytorium. No,ale pańcia widać 'szkolona' ;)[/QUOTE]

Czasem się zastanawiam, czy sobie nie powinnam takiego tekstu wrzucić w sygnaturkę :evil_lol:

Link to comment
Share on other sites

[quote name='evel']Czasem się zastanawiam, czy sobie nie powinnam takiego tekstu wrzucić w sygnaturkę :evil_lol:[/QUOTE]

Ależ to nie jest żadne bluźnierstwo. W każdej książce behawiorystycznej jest jasno napisanie, że szkolenie w znaczeniu agility, trening komend itp to nie jest trening behawiorystyczny. Sama pomagam osobom, których psy są świetne w agility, trackingu itp a mimo to mają problemy behawioralne. Ja się zajmuję behawioryzmem i rozwiązywaniem problemów, równowagą itp a oni się zajmują nauką komend, nowych umiejętności itp. I jakoś sobie nie wadzimy ani się nie kłócimy ;)

Mówienie, że agility rozwiązuje problemy behawioralne jest jak stwierdzenie, że szkoła podstawowa zapewnia psychoterapię. Szkoła podstawowa może zapewnić stymulację umysłową i fizyczną na zajęciach sportowych, ale nie zastąpi psychoterapii :)

Link to comment
Share on other sites

Ależ ja tego nie podważam :) Czasem tylko się zaśmieję w duchu jak słyszę, czy czytam, że czyjś pies jest absolutnie genialny, bo "to przecież pies sportowy!" i nie może być inaczej. Według mnie to, że jakiś pies jest świetny np. w agility, jeszcze nie świadczy o tym, że jest psem absolutnie bezproblemowym na co dzień.

Link to comment
Share on other sites

[quote name='evel']Ależ ja tego nie podważam :) Czasem tylko się zaśmieję w duchu jak słyszę, czy czytam, że czyjś pies jest absolutnie genialny, bo "to przecież pies sportowy!" i nie może być inaczej. Według mnie to, że jakiś pies jest świetny np. w agility, jeszcze nie świadczy o tym, że jest psem absolutnie bezproblemowym na co dzień.[/QUOTE]

He he vide 'czempion' z mojego postu powyżej, który już jednego psa mi pogryzł a dziś się sadził na drugiego ;)

Dobra, nie zaśmiecam juz wątku. ;) ;)

Link to comment
Share on other sites

dziewczyny mam problem i nie wiem co zrobic jako ze nie mam internetu w domu to korzystam z internetu w kafejce internetowej lub w bibliotece widocznie sie nie wylogowalam i ktos na moim koncie wysylal wulgarne pw do uzytkowniczek co w takiej sytuacji mam zrobic?

Link to comment
Share on other sites

[quote name='sabusia']dziewczyny mam problem i nie wiem co zrobic jako ze nie mam internetu w domu to korzystam z internetu w kafejce internetowej lub w bibliotece widocznie sie nie wylogowalam i ktos na moim koncie wysylal wulgarne pw do uzytkowniczek co w takiej sytuacji mam zrobic?[/QUOTE]

wstaw sobie informację o tym w podpis, napisz do tych dziewczyn wyjaśnienie. czy można to gdzieś zgłosić, nie wiem, bo niestety to Twoje gapiostwo, na przyszłość pamiętaj by się wylogować, ludzie bywają podli ;)

Link to comment
Share on other sites

Guest
This topic is now closed to further replies.
 Share

×
×
  • Create New...