anawa Posted September 13, 2009 Posted September 13, 2009 jamor napisał(a):zdrowe podjecie. Pirat z uwagi na swój stan zdrowia , sytuakcje i opinie dzielicowego ma szanse na srodek w postacji dozoru policyjnego, czyli w sumie to co ma na codzień. Art. 271 [Poręczenie społeczne] § 1. Od pracodawcy, u którego oskarżony jest zatrudniony, od kierownictwa szkoły lub uczelni, których oskarżony jest uczniem lub studentem, od zespołu, w którym oskarżony pracuje lub uczy się, albo od organizacji społecznej, której oskarżony jest członkiem, można, na ich wniosek, przyjąć poręczenie, że oskarżony stawi się na każde wezwanie i nie będzie w sposób bezprawny utrudniał postępowania; jeżeli oskarżony jest żołnierzem, można przyjąć poręczenie od zespołu żołnierskiego, zgłoszone za pośrednictwem właściwego dowódcy. § 2. Do wniosku o przyjęcie poręczenia zespół lub organizacja społeczna dołącza wyciąg z protokołu zawierającego uchwałę o podjęciu się poręczenia. § 3. We wniosku o przyjęcie poręczenia należy wskazać osobę, która ma wykonywać obowiązki poręczającego; osoba ta składa oświadczenie o przyjęciu tych obowiązków. wniosek dotyczy rownież organizacji dogomani w stosunku do psa o nazwie pirat . z uwagi na powyższe porszę o podpisy pod petycją !!! kazdy kto zainteresowany losem Pirata Podpisuję się! Wolność dla Pirata!:ylsuper: Quote
Asior Posted September 13, 2009 Posted September 13, 2009 jamor napisał(a):dwa głosy. nikłe szanse :shake: za mną stoi lud :diabloti: Quote
supergoga Posted September 13, 2009 Author Posted September 13, 2009 Wolność dla Pirata - x 3 głosy!!! Quote
bros Posted September 13, 2009 Posted September 13, 2009 Pirat na wolność :evil_lol: Jamor zastanów się nad napisaniem książki - bestseller murowany :razz: Quote
*zaba* Posted September 13, 2009 Posted September 13, 2009 Wolnosc dla Tybetu!! Yyyy, tzn dla Pirata!!!!! A ja pisze z daleka, to sie liczy dobeltowo!:eviltong: Quote
Selenga Posted September 13, 2009 Posted September 13, 2009 hasła hasłami, a papuga złotówkożerna jest, więc ja może zadbam o przyziemne sprawy... 62 zł z bazarku poradnikowego przelane na konto Pirata: http://dogo.egonet.pl/bazarki/pirat2/przelew_pirat.pdf Quote
anawa Posted September 14, 2009 Posted September 14, 2009 Isadora7 napisał(a): Pięknie!!! To się liczy za, co najmniej, 100głosów :happy1: Quote
anawa Posted September 14, 2009 Posted September 14, 2009 Rozumiem, że Pirat UNIEWINNIONY więc świętujmy :Cool!: Zapraszam na bazarek dla Kumpla-Kojota, hotelowego kolegi Pirata: Egzotyczna biżuteria, piękne akwarele i inne cuda dla Kumpla. Do 20 IX. Quote
mimoza Posted September 14, 2009 Posted September 14, 2009 Szarotka napisał(a):Ja przeczytalam te informacje na watku jamora i myslalam, ze Pirat odgryzl lape psu co sie nazywa Misiek i az balam sie tu zagladac :crazyeye::crazyeye::crazyeye: Jamor prosze mnie wiecej nie straszyc :razz::razz::razz: Rany, ja tez:evil_lol: Chwala bogu, cofnelam sie pare stron i obaczylam zdjecie poszkodowanego :evil_lol::evil_lol::evil_lol: Quote
Dana i Muszkieterowie Posted September 14, 2009 Posted September 14, 2009 Asior napisał(a): Isadora7 napisał(a): Co tu się dzieje ? :crazyeye::crazyeye: :evil_lol::evil_lol: Ja też jestem za wolnością dla Pirata ! :loveu: Quote
Lilmo Posted September 14, 2009 Posted September 14, 2009 Nie kusić mnie tutaj takimi pięknymi grafikami,bo jeszcze wstawie do podpisu, a na 100% modzi mnie dorwą :diabloti: Quote
__Lara Posted September 14, 2009 Posted September 14, 2009 Lilmo napisał(a):Nie kusić mnie tutaj takimi pięknymi grafikami,bo jeszcze wstawie do podpisu, a na 100% modzi mnie dorwą :diabloti: :megagrin::megagrin::megagrin::megagrin::megagrin::megagrin::megagrin: zdjęcie jest rozczulające... Quote
zmora0 Posted September 15, 2009 Posted September 15, 2009 świetnie, ze sie się cos z nim zaczyna dziać :D Kolejny głos dla Pirata :D Quote
jamor Posted September 15, 2009 Posted September 15, 2009 uffffff. Tu go nie ma Jest, jest w swojej budzie. Dobra , w skrócie relacje. pirat został doprowadzony przed sąd z wnioskiem o środek zapobiegawczyw postacji 3 miesiecznego tymczasowego aresztu. W uzasadnieniu prok. podała obawa matactwa, ukrywania się i nakłaniania świadków do fałszywych zeznań. Sąd jednak po złoznonych wyjasnieniach przez Pirata nie zastosował tymczas. aresztu. W swoim udasadnieniu odrzucenia wniosku podał, iż błędy procesowe nie mogą negatywnie wpłynąć na tok postepowania. Pirat w danych protokoły przesłuchania podjerzanego podał, iż w przeszłosci uległ wypadkowi komunikacyjnemu w trakcie którego czasowo utracił świadomość. Utrata swiadomości mogła być skutkiem uderzenia łbem o asfat a co się z tym wiaże mogły z czasem nastąpić powikłania. Porkuratura w tym wypadku po przedstawieniu zarzutu w protokole winna to zdarzenie zaprotokołować a sąd na podstawie tegoż dać piratowi obrońce z urzędu. Ponadto, Sąd uznał , iż nie zachodzi w tym przypadku obawa ukrywania się, gdyż teren jest ogrodzony a Pirat ma bezmała żadne szanse na przeskoczenie ogrodzenia. Dodać nalezy, że uzasadnienie Prokuratury było mało wyczerpujące. Pirat wszystkim mieszkańcom hatelu znany jest z tego, że kontaktu z nikim nie utrzymuje. gadał tylko z MIśkiem z tym przypadku pokrzywdzonym Do przedstawionego zarzutu przyznał się , nie skorzystał w przysługującego mu prawa odmowy składania wyjaśnien po czym złozył wyjaśnienia. tu część wyjaśnień : Do przedstawionego mi zarzutu przyznaję sie. Nie korzystam z przysługującego mi prawa odmowy składania wyjaśnień po czym chciałem wyjaśnić do następuje. Może zacznę od samego początku. Urodziłem się chyba w 2008r. Ojciec w sumie nie był dobrze znany, kilku sie kolegowało wtedy z matką. Matka maści wilczastej, trudna dla chłopaków raczej nie była. Mieszkała w stodole. Była bardzo emocjonalnie przywiązana do stodoły, nie tylko w sumie emocjonalnie , bo łączył ją też łańcuch calowy 8 m długości. Nie byłem pierwszy w miocie, a nie ostatni. Długo w legiowisku nie leżeliśmy, jakoś tak do rana. Wtedy przyszedł nas odwiedzić gospodarz. Nie widziałem go, bom ślepy był, ale zapach pamiętam. Ekstrat filtra tytoniowego z połączeniem z potem i gównem krowim. Charakterny zapach. Gospodarz wrzucił nas wszystkich do jednego pojemnika, teraz wiem że to mogło być wiadro. Całość zalał czysta wodą ze studni. Czystość to podstawa . Poczułem sie znowu jak w wodach płodowych , ino kużwa zimno było. Mówie sobie , pierdziele , nie pociągne, sram na to. Ile sie da tyle wytrzymam. Moje siostry i bracia morde drzeć zaczeły. Minuta i cisza. Gospodarz człowiek z gestem chlust pod płot. Wiadro było potrzebne po gopodyni srac się chciało. Pamiętam zimno. Strasznie zimno. To tylko 7,5 m, od tego kochanego gwoździa co łańcuch mamy trzymał. Matka wzięła mnie w ryj i do gniazda zaniosła. Powiedziała do mnie raz „ stul ryj, jakoś to będzie „. Było w sumie lux. Cyc , ciepło . I tak ze trzy miesiące. Jak gospodarz w pole jechał , to ja na podwórko. Sprint. Sodoła, obora. Matka czuwała. Dobra kobieta była, czujna. Ale przyszedł ten czas, dla mnie straszny. Miałem juz pełne 3 miechy, mama mowi „ synu, jesteś juz duży, trzeba iść w świat. Skoro trzeba to trzeba. Poszedłem. Wieś, druga. Las. Las był fajny. Pachniało, ptaszki inne niż wróble. Tam pierwszy i ostatni raz widziałem zająca. Taki mały pies a wyjebane uszy. Sędzina - „ Jeszcze raz podejrzany użyje słowa obrazliwego to dalsze postępowanie odbędzie bez jego udziału” No sory. No dobra. Dalej, A co ja mowiłem ? a Las. Za lasem było miasto . Osiedle wielkich długich betonowych budynków. Mówili na to bloki. Metalowy kontener , paśnik. Mój żywiciel. To było moje stanowisko przez kilka miesięcy. Spałem to w lesie to w piwnicy bloku. Do paśnika zaopatrzenie robili ludzie. Żarcie full, od chleba do mięska i marchewka tez się trafiła.Za dnia przewa.znie siedziałem z daleka od osiedla, daleko daleko na mojej górce. Piekny widok był. Całe miasto, dalej rzeczka. Uwielbiałem rano tak patrzec jak słonko wschodzi. Ciepełko się robiło. Wtedy matke sobie przypominałem, czasami popłakiwałem . Ale tak ogólnie to podobało mi się tam. Drózka była przez krzaki, ino koty i psiaki mogły tu dotrzec, bezpiecznie. W krzakach na koniec maja słowiki robiły sobie koncerty. Czy Pani sędzia pamięta w ogóle ten śpiew ? To chyba najcudowniejsze chwile mojego życia. Nie raz całymi godzinami gapiłem się w dal, w chmury i na to miasto. Tam ludzie gnali , gonili za czymś a życie im uciekało. Otaczali się rożnymi przedmiotami , coraz wiecej i więcej i stawali się w sumie ich niewolnikami. Ich dzieci , rózne, bywały i te dobre i te nie dobre. A czy Pani sędzina wie gdzie są teraz Pani dzieci i co robia ? z kim się bawią ? Sędzina –„Panie Pirat !!!” Przepraszam. To ja już do rzeczy. Przyszedł taki czas ,że poczułem zapach suczki. Może ładna to nie była, ale wybrzydzać nie ma co. Chodzić z nią trzeba nie było. Tak mówili koledzy. Chodzilismy za nią kilka dni, wiec skłamali. Piątek był, miała być moja kolej. Pamiętam jak dziś. Ulica , dwu kierunkowa. Biegne sobie za laską, w szyku, a że miałem być pierwszy to z przodu. Kobieta Tico jedzie, ale to ja mam byc z przodu. Ona hamuje i do rowu. Samochód przekoziołkował , krew się pewnie polała, wali mnie to , to ja dziś z przodu. Chamsto w lesie straszne. Jakis duzy cham wepchał sie przedemnie. Mówię mu, że to nie ferr, on na to mnie w dziób. Zanim sie obudziłem byłem na końcu kolejki. Życie nie jest łatwe. Nie odpuszcze. Widze ,że laska nie jest w sumie zadowolona , więc się nie wyłamuje. Ide w miasto, za nią. Była w sumie widoczność dobra. Biegniemy sobie ulicą. Jakieś palanty trąbią, wszyscy nas omijają. Jestem na fali. Zarzucili tempo. Patrzę kamaz, pomarańczowy, gęba kierowcy podoba w kolorze. Smigam, jego problem. Miał nas pace betonowe trelinki. Poczułem oderzenie. Noga, moja noga. Bolało strasznie. Nie będę zostawał z tyłu, dziś mój dzień. Staram się , ale zostaje z tyłu. Pirat, dawaj- tak mnie wołali. Chciałem, ale nie szło. Nie dogoniłem. Potem miałem doła. Tydzień, drugi. Na trzech jechałem, bolało i smród juz szedł z nogi. Proszę Sądu, trafiłem na jakies podrówko, przypadkiem. Napadli mnie ludzie. Złapali i związali. Nogę obcieli. Widziałem kto, obudziłem się i widziałem tego faceta. Nie zapomne go do końca życia. Potem mnie zamknęli. Bez zarzutów, bez postanowienia czyli bezprawnie mnie zatrzymali. A ze zastali mnie w stanie wzwodu to i tak mi zostało. Proszę sądu , szyli mi fiuta, 6szt nakłuć . Czy Pani sędzina czuje to ? „ Niech podejrzany sie nie wczuwa, proszę się streszczać , bo obiad mam dzis gotować” Przepraszam. Potem mnie dziewczę , ładna była, Monika ją wołali. Zawiozła mnie ze swym facetem do Warki , do jamora. Hotel . dostałem lokal. Budę nówkę. Z nią lokatora. Miśka w dupe jeb....go. „ upominam po raz ostatni” Przepraszam, wymskło mi się. Misiek był na naprawdę spoko. Trzymałem się z nim długo. Jamor wszystkich traktował dobrze. Tak się akurat dobrze składało, że jamor w mnie w boksie trzymal sobie miskę na która nakładał sobie jedzenie. Potem zaraz gdzieś dalej lazł. Ja jestem bystry i szybki, Zycie mnie tego nauczyło, wiec szybciutko miche zjadałem. Jamor albo jakis przymulony, albo pamięc miał do dupy, bo jak wracał gapił się na mnie i na miskę , ale nie kapnął się że to ja. Nie wiem za co tam siedział Misiek, nigdy go o to nie pytałem, liczyłem ze sam powie, nic chciałem być natrętny. Ile można gadać, jak się siedzi w jednej budzie. Ciągle gadaliśmy o róznych pierdołach,ja o swej górce a Misiek swoje historyjki. Nie wychodziłem nigdzie, nie chciałem a zresztą brak nogi mnie bolał. Kiedys jednej niedzieli odwiedziły nas sąsiadki. Aza i Anu, pielęgniarki. Opowiedział bym sędzinie szczegóły, ale zaraz dostane karę porządkową , wiec pominę. Zakochać to się nie zakochałem, bo zapach miały jakiś taki sterylkowany. Ale miło było. Na drugi dzien Ola, ta od jamora, dała nam talie kart, od dziewiątek. I tak się zaczęło. Dzień , noc , dzień, noc, ciagle graliśmy. Wciągnęło. Z czasem coś ciagle przegrywać zacząłem . W pokerka konkretnie. Misiek zawsze o jeden krok do przodu. Cos mnie to się nie spodobało. Mówie sobie- kanciarz jakiś. Codziennie z ranka jamor jak do nas przychodził otwierał furtke i mówił siku siku . Chłopina pewno jakies problemy z prostatą musi mieć. Ja w tym czasie biegłem w sadek odlać się i szpula z powrotem, partyjka. Raz jeden pazura na betonowym słupku wypolerowałem sobie, wygładziłem na piasku na lusterko, przejrzeć się można było. I gramy , i co widze ? Co widze w moim lustereczku ? Koleznaka z sąsiedniego bosku, Redka, wyglada za sciany. Wlałza u siebie na bude, gapi mi się od tyłu w karty i robi gesty do Miśka. O wy kur…a. Jak ja go złapie łapą za morde a zębiskami za tą paskudna łapę. Ten drzeć się zaczął. No proszę sądu, nie poczułem nawet jak mu ją odgryzłem, byłem w takim szale, no nie wiem jak to się stało. Ja w sumie to w ryj mu tylko chciałem dać, a tak jakos głupio wyszło. Zszyć mu to chciałem , ale zaraz mnie Nokia podpierdzieliła i wszystko wyszło na jaw. Załuję tego bardzo. To wszystko co mam do wyjaśnienia w tej sprawie. Quote
anawa Posted September 15, 2009 Posted September 15, 2009 No i popłakałam się........................:placz::mad: Quote
Lu_Gosiak Posted September 15, 2009 Posted September 15, 2009 anawa napisał(a):No i popłakałam się........................:placz::mad: ja prawie:cool3::cool3: tak sie wczułam w opowiesc.... Quote
Isadora7 Posted September 15, 2009 Posted September 15, 2009 w czasie czytania moje jamniki dziwnie na mnie patrzyły, ryłam ze śmiechu. Quote
anawa Posted September 16, 2009 Posted September 16, 2009 Isadora7 napisał(a):w czasie czytania moje jamniki dziwnie na mnie patrzyły, ryłam ze śmiechu. Na początku tej opowieści wcale nie było mi do śmiechu :placz: A potem, to już też ryczałam................... ze śmiechu :lol: Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.